środa, 5 czerwca 2013

Trochę spóźniony lakier z Akcji Maliny - cz.III

Witajcie!

Dzisiaj mam dla Was kolejny lakier biorący udział w akcji Kolorowe lato na paznokciach. Co prawda post miał pojawić się wczoraj, ale z przyczyn ode mnie niezależnych nie miałam dostępu do komputera ;/
A posty pojawiające się od poniedziałku ustawiłam sobie w niedzielę, by codziennie o godz. 10.00 się publikowały - mega fajny gadżecik :D



Do rzeczy. Oto trzeci lakier - tym razem będzie to odcień czerwieni (nieco intensywniejszej) od Eveline z serii Mini Max. 

Lakier Mini Max nr 372.


Tak oto prezentują się na pazurkach dwie warstwy lakieru.





Podoba Wam się taka krwista czerwień? Mi osobiście bardzo się podoba. Oczywiście zdjęcia nie oddają tak dobrze prawdziwego koloru, ale możecie mi uwierzyć na słowo, że w rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy :D
Cudnie się błyszczy, w miarę szybko schnie i trzyma się dość długo na paznokciach. Czego chcieć więcej? ;)


♥ ANETA 
Czytaj dalej »

Żel od prysznic Fa Sensual

Witajcie!

Dzisiaj pokrótce opiszę Wam żel pod prysznic, który bardzo polubiłam. Jak za niewielkie pieniądze sprawić sobie pachnącą przyjemność? Wystarczy kąpiel bądź prysznic z dodatkiem żelu Fa Sensual&Oil. 

FA Sensual&Oil - Argan, Marula & Almond Oil


Trochę od producenta:

Moja opinia: 
Żel trafił w me ręce już jakiś czas temu. Biorąc pod uwagę, że postanowiłam konsekwentnie zużywać jeden produkt, by rozpocząć kolejny (a nie otwieranie kilku na raz) ten trafił na ruszt. 
Opakowanie plastikowe o pojemności aż 500ml (bardziej opłacało się kupić większe opakowanie, niż 250ml). Żel o zabarwieniu lekko żółtawym, dość rzadkim, ale oleistym. Czym kieruję się podczas zakupów to już niejednokrotnie mówiłam - zapachem. A że ten egzemplarz skusił mnie trochę cięższym, delikatnie przypominającym perfumy zapachem nie mogłam zrobić inaczej jak kupić go :D

Żel w swoim składzie zawiera kombinację olejków arganowego, marula i migdałowego, więc brzmi ciekawie.

Żelu używałam zarówno pod prysznicem, jak i w wannie podczas dłuższej kąpieli. W jednej i drugiej sytuacji sprawował się świetnie. Niewielka ilość wystarczała by całe ciało pokrywała piana (jednak przez mało poręczne opakowanie, w końcu to pół litra - wylewało się czasem więcej niż potrzeba), podobnie w wannie - piany były aż nadto. Zapach bardzo intensywny sprawiał, że każda kąpiel była czystą przyjemnością. 
 Zapach jednak nie pozostawał na skórze, ulatniał się wraz ze spłukaniem piany z ciała. Jednakże dla mnie nie było to problemem. Wystarczyło, że zapach przepełniał łazienkę podczas kąpieli. Resztę załatwić mogą perfumy albo odpowiednie balsamy.

Żel nie wysuszył mi skóry, wręcz odczuwałam, że skóra była delikatna i gładka w dotyku. Co prawda o nawilżeniu tutaj nie mówię, ale skóra reagowała na żel bardzo pozytywnie.

Żel jako żel i płyn do kąpieli sprawdzał się bardzo dobrze. Dokładnie mył, oczyszczał skórę, uprzyjemniał kąpiel i nie wysuszał dodatkowo skóry, pozostawiając ją przyjemną w dotyku.

Zalety:
* zapach podobny do perfum
* niska cena - zapłaciłam około 8 zł w promocji za 500 ml
* nie wysusza skóry
* pozostawia skórę przyjemną w dotyku
* dobrze się pieni

Wady:
* przez dość rzadką konsystencję może wylewać się za dużo kosmetyku

Podsumowując - dobry żel w przyzwoitej cenie, w dodatku o bardzo ładnym zapachu zbliżonym do perfum.
Polecam jak najbardziej.


~Aneta~

Czytaj dalej »

wtorek, 4 czerwca 2013

Eveline - Eye Make-up Remover

Cześć dziewczyny ;)

Dzisiaj krotko napiszę Wam o dwufazowym płynie do demakijażu oczu, który bardzo polubiłam.
Mowa tu o  Eveline - Eye Make-up Remover. 


Płyn dwufazowy używałam po raz pierwszy i tu muszę pochylić czoła tego typu produktom. Zawsze mój demakijaż opierał się na mleczku, płynie micelarnym i to byłoby na tyle. Te dwa kosmetyki w zupełności wystarczyły mi do dogłębnego oczyszczenia skóry twarzy.

O jakże się myliłam, że to wystarcza! Odkąd zaczęłam używać dwufazówki wiem, że ten kosmetyk powinien na stałe zagościć w mojej łazience. Co prawda teraz muszę opierać się na tym, co mam (zapasy nie pozwalają mi na kolejne zakupy), ale jak tylko się trochę odkopię z tego wszystkiego z pewnością zaopatrzę się w dwufazowy płyn do demakijażu oczu.

Płyn od pierwszego użycia bardzo mile mnie zaskoczył. Oko po przyłożeniu płatka kosmetycznego nasączonego tym płynem, w mig zostało oczyszczone. W bardzo szybkim tempie rozpuścił się tusz do rzęs, a powieki pokryte cieniami zostały oczyszczone bardzo dokładnie.

Co bardzo ważne - płyn nie posiada żadnego zapachu, nie podrażnia w żadnym stopniu okolic oka. Nawet w chwili, gdy trochę za dużo dostało się do oka, nie czułam żadnego podrażnienia, czy szczypania. Oczy co prawda po demakijażu były lekko zaczerwienione, ale tylko skóra na zewnątrz - naturalna reakcja skóry pocieranej jakimkolwiek specyfikiem (tutaj wacikiem).

Skora wokół oczu nie stała się wysuszona, wręcz przeciwnie - zawartość olejku dodatkowo natłuszczała okolice oczu.

Makijaż jest dokładnie zmywany, nie zauważyłam efektu pandy. Płyn zmywa dokładnie i bez konieczności poprawek.

Zalety:
* bezzapachowy
* delikatny dla oczu i skóry wokół nich
* nie podrażnia
* dokładnie zmywa
* nie rozmazuje
* nie szczypie w oczy
* nie wysusza

Wady:
* nie zauważyłam

Płyn otrzymałam w prezencie, więc nie wiem jaka jest jego cena.
Podsumowując - polecam ten płyn, bo jest skuteczny, delikatny i nie podrażnia oczu.


Pozdrawiam,
Aneta

Czytaj dalej »

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Vichy Idealia - czy aby na pewno taki idealny?

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj wypowiem się co nieco na temat kremu, który dobija już dna. Biorąc pod uwagę, że zużyłam go już niemalże w całości - wystawienie recenzji będzie jak najbardziej na miejscu właśnie teraz.

Zapraszam na recenzję rozświetlającego kremu wygładzającego Vichy Idealia. 



Co nieco od producenta:

Rozświetlający krem wygładzający do skory normalnej i mieszanej, dla osób, których skóra posiada widoczne pierwsze oznaki starzenia, stresu, zmęczenia.  Jest to pierwsza kuracja nadająca skórze idealny wygląd. Zauważalnie wygładza pierwsze zmarszczki, skóra staje się delikatna i miękka w dotyku. Krem przywraca skórze naturalny blask, aby miała świeży i jednolity koloryt. 

Skład:
Aqua, Glycerin, Dimethicone, Alcohol Denat, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, Saccharomyces/Xylinum Black Tea Ferment, Myreth-3 Myristate, Isopropyl Palmitate, Pentylene Glycol, Cetyl Alcohol, Octyldodecanol, Synthetic Wax, PEG-100 Stearate, CI 17200, CI 15985, CI 77891, Stearyl Alcohol, Mica, Carbomer, Glyceryl Stearate, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone Crosspolymer, Methylmethacrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Adenosine, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol, Capryloyl Salicylic Acid, Fragance.

Moja opinia:
Opakowanie:
Szklany słoiczek o zabarwieniu pudrowego różu, z zawartością o pojemności 50 ml. Słoiczek dodatkowo umieszczony w kartonowym pudełeczku, na którym znajdują się wszelkie informacje o kremie.
Słoiczek jest dość ciężki, dlatego trzeba się z nim ostrożnie obchodzić. Może bowiem wyrządzić krzywdę otoczeniu (gdy w łazience mamy kafelki, bądź półeczki obok lustra są ze szkła). Nie mówiąc już o prawdopodobnie całkowicie pękniętym słoiczku i zawartości znajdującej się wszędzie wkoło.
Ale nie zakładajmy czarnego scenariusza - opakowanie wg mnie cieszy oko, jest subtelne, delikatne  i wyważone - nie robiłoby takiego wrażenia, gdyby był to zwykły plastik. Jak dla mnie wizualnie krem prezentuje się bardzo dobrze.


Konsystencja:
Konsystencja jest treściwa o pudrowym zabarwieniu. Bardzo dobrze się rozprowadza na twarzy, nie spływa z palca podczas nakładania. Jest bardzo przyjemna w stosowaniu.

Zapach:
Delikatny, z nutką kwiatową (może to ta kombucza i ekstrakt z herbaty dają taki efekt) - nie jest to mocny, intensywny zapach. Bardzo polubił go mój nos ;) Zapach wyczuwalny jest podczas smarowania twarzy i jeszcze chwilę po. Po paru minutach nie ma śladu po zapachu - jak dla mnie szkoda, ale to nie jest najważniejsze. 

Ogólne wrażenia:
To mój drugi krem Vichy, jaki miałam okazję używać. Krem stosuję regularnie - rano i wieczorem od dobrych trzech miesięcy. Krem jest bardzo wydajny, naprawdę niewielka ilość wystarcza, by pokryć całą twarz warstwą kremu. Biorąc pod uwagę lekką i kremową konsystencję, smarowanie twarzy to czysta przyjemność. Gładko rozprowadza się po powierzchni skóry, nawilżając jej każdy milimetr. Po tak długim stosowaniu tego kremu mogę śmiało powiedzieć, że krem jest bardzo dobry. 
Bardzo dobrze nawilża - chociaż przy mocnym wysuszeniu skóry odczuwałam lekki niedosyt (musiałam wówczas używać trochę silniej nawilżających mazideł). 
Producent zapewnia rozświetlenie - jak dla mnie rozświetlenie jest znikome, zauważalne jedynie na początku. Gdy krem dobrze się wchłonie - rozświetlenia brak. Rozświetlenie jak widać słabe, ale skóra wygląda bardziej promiennie przy regularnym stosowaniu.
Kolejnym zapewnieniem producenta jest wygładzenie zmarszczek - faktycznie zauważyłam delikatne wygładzenie skóry na czole (tam niestety najczęściej pojawiają się zmarszczki mimiczne), ale bez efektu WOW. 
Śmiało mogę stwierdzić, że skóra staje się promienna, świeża i naturalnie piękna. Dodatkowo jest delikatna i mięciutka w dotyku.
Sprawdza się idealnie jako baza pod makijaż, bo bardzo szybko się wchłania
 























Zalety: 
* piękny, przyjemny zapach
* kremowa konsystencja, która bardzo szybko się wchłania
* poprawia ogólny wygląd naszej skóry
* wygładza
* skóra jest delikatna i miękka w dotyku
* idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż
* wydajny
* bardzo kobiece i subtelne opakowanie

Wady:
* cena - nawet do 100zł za 50ml kremu
* słabo wygładza zmarszczki
* brak zauważalnego rozświetlenia

Moja ocena: 7/10.
Vichy Idealia to krem wyróżniający się bardzo ładnym, subtelnym zapachem. Świetnie się rozprowadza, doskonale wchłania i idealnie nadaje jako baza pod makijaż. Skóra staje się ładniejsza, delikatna i miękka w dotyku. Co prawda zmarszczek się nie pozbędziemy stosując ten krem, ale wygładzenie na pewno zauważymy. Niestety cena jest odstraszająca i biorąc pod uwagę, że krem nie zachwycił i nie powalił mnie na kolana (nie wszystkie zapewnienia producenta się sprawdziły) to raczej nie skuszę się na kolejne opakowanie. Zapewne większość kremów działa tak samo, ale kosztuje 4 razy mniej. Wobec powyższego, będę szukać innego idealnego kremu do twarzy  w niższej cenie. 


Pozdrawiam,
Aneta
Czytaj dalej »

niedziela, 2 czerwca 2013

Krem BB Bielenda - do cery naczynkowej.

Cześć dziewczyny!

Jakiś czas temu podczas maleńkich zakupów wpadł mi do koszyka krem BB Bielendy. Tak wiele słyszałam o tego typu kremach, że postanowiłam go kupić i sprawdzić, jakie wrażenie po sobie pozostawi. 

Co prawda kremów BB mam trochę w swoich zapasach (dwa różne od Eveline, a także Yves Rocher), aczkolwiek to ten został użyty jako pierwszy. Czy jest wart uwagi? Czy można go polecić z czystym sumieniem? Aby tego się dowiedzieć - zapraszam do lektury :)


 

Od producenta: 

ŁAGODZĄCY KREM UDOSKONALAJĄCY Z LEKKIM PODKŁADEM to sekret pięknej zdrowej cery o naturalnym kolorycie. Jedną aplikacją poprawisz niedoskonałości cery, wykonasz delikatny naturalny makijaż, a jednocześnie nawilżysz i wygładzisz skórę. Twoja cera zyska naturalne piękno, a Ty świetne samopoczucie na cały dzień. Bogactwo składników aktywnych –rutyny, witaminy C, kwasu hialuronowego, alantoiny i filtru SPF 15 – pielęgnuje skórę, dba o nią i chroni każdego dnia.


Działanie: 

Błyskawicznie upiększa:
1. Zmniejsza widoczność pajączków i zaczerwienień
2. Wzmacnia i uszczelnia naczynka krwionośne, łagodzi podrażnienia
3. Wyrównuje koloryt cery
4. Delikatnie kryje zmarszczki
5. Intensywnie nawilża i idealnie wygładza.
Dzięki temu kremowi cera zyska naturalne piękno, a Ty świetne samopoczucie na cały dzień.

   

Stosowanie:

Krem wmasować równomiernie na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Dla wzmocnienia efektu można powtórzyć aplikację. Krem świetnie sprawdza się jako samodzielny kosmetyk oraz jako podkład pod makijaż. Szczególnie polecany dla cery naczynkowej.

Moja opinia:

OPAKOWANIE:

Kremik umieszczony jest w beżowym opakowaniu, z białym zatrzaskiem (można postawić produkt na "głowie" bez problemu i obawy, że się przewróci) typu click. Dodatkowo tubka schowana była w kartonowym pudełeczku, na którym znajdują się najważniejsze informacje, które pomogły mi przy dokonaniu wyboru. Tubka mieści 40ml kremu, jest poręczna i wygodna w użytkowaniu. Pod światło patrząc można śmiało podejrzeć, jakie jest obecne zużycie zawartości. Tubka jest miękka, a krem wydobywa się bez żadnych problemów. Zatrzask dodatkowo jest wyprofilowany z miejscem na palec, by bez problemu otworzyć krem.

KONSYSTENCJA:

Dość lekka, delikatnie zbita, ale nie gęsta. Aplikacja i rozsmarowywanie nie jest problemem. Wszystko przebiega płynnie i przyjemnie. Konsystencja przypomina trochę zwykły krem nawilżający, tylko posiadający w swym składzie podkład.























ZAPACH:

I tu trochę jestem zawiedziona - nawet nie trochę. Krem dość świeżo i przyjemnie pachnie podczas smarowania twarzy, jednak po kontakcie z cerą (może tylko z moim PH nie współgra) zmienia się nie do opisania. Ja tego nie zauważyłam, ale mój facet. Jednym słowem zapach przypominał starą ścierkę ;/
Co też nie było z początku tak oczywiste, że to ten krem. Najpierw stosowałam go z pudrem nakładanym pędzlem (pomyślałam, że to może wina pędzla - używałam parę dni, więc myślę sobie - trzeba go ponownie umyć). Potem puder nakładałam gąbeczką dołączoną do pudru. Przykry zapach nie zniknął ;/ Odstawiłam puder, pędzel, gąbkę. Gdy na twarzy został sam BB - zapach był nadal, więc wniosek jeden. W kontakcie z cerą (przynajmniej moją) zachodzi dziwna reakcja i twarz nieprzyjemnie pachnie. Jak dla mnie kosmetyki do twarzy pachnieć nie muszą, ale jak mają śmierdzieć?? Podziękuję takim!

DZIAŁANIE:

Przejdźmy może do trochę przyjemniejszej kwestii, czyli działania.
Krem bardzo dobrze i szybko się wchłania. Delikatnie wyrównuje koloryt skóry, jednocześnie trochę ją rozświetlając. Idealnie radzi sobie w sytuacji, gdy cerę mamy wcześniej idealnie oczyszczoną i przygotowaną na krem. Wystarczy zastosować krem BB solo, bez kremu nawilżającego (o ile nie mamy problemów z suchą skórą - wtedy krem jest niezbędny).  Jak już nałożymy wcześniej krem nawilżający musimy odczekać na wchłonięcie, bo BB może się mazać, albo rolować. Gdy cera jest bez zaczerwienień i zaskórników jedna warstwa wystarczy, by ujednolicić kolor, nadając jej jednocześnie delikatnego rozświetlenia.

Ja krem zaczęłam nakładać na twarz, gdy zbliżały się kobiece dni, więc możecie sobie wyobrazić, ile niespodzianek do ukrycia było na buzi? W skrócie mówiąc - sporo! Podkład w tym czasie jest niezbędny, ale przecież musiałam dać szansę kremowi BB. Powiem tak - jedna warstwa nie pokryła wcale! Nadal widoczne były zaskórniki i wypryski. Jak zaleca producent - w razie potrzeby nałożyć kolejną warstwę. Tak też poczyniłam i tu już sytuacja wyglądała nieco lepiej. Aczkolwiek, by ukryć całkowicie "wrogów" niezbędny okazał się korektor.

Gdy wszystkie niespodzianki zniknęły z mej twarzy BB sprawdzał się świetnie jako lekki podkład normalizujący i wyrównujący koloryt skóry. Jedna warstwa wystarczy, nie trzeba powtarzać aplikacji dwukrotnie.

Co do obietnic producenta, że niedoskonałości pokryje jedna warstwa - uwierzcie mi, że nie da rady. Dwie owszem, ale też nie w zupełności. I naczynka - mam delikatne koło nosa. Krem może delikatnie je zamaskował, ale tylko podczas dwóch warstw. Jedna warstwa sobie z tym nie poradziła.

Zalety:
* rozświetla (jeśli ktoś woli efekt matujący, będzie zawiedziony)
* ma przyjemną konsystencję
* wyrównuje koloryt
* jest dość wydajny (niewielka ilość wystarczy do pokrycia całej twarzy)
* nie podrażnia


Wady:
* brzydki zapach po kontakcie ze skórą (może tylko u mnie powstał taki defekt)
* słabe, wręcz niezauważalne krycie cery zaczerwienionej, czy z niedoskonałościami - przy jednej warstwie
* przy przesuszonej skórze twarzy uwidacznia miejsce skrajnie suche (niezbędny jest wówczas krem nawilżający jako baza)
* może się mazać, rolować i smużyć 



 Moja ocena: 5/10.

Biorąc pod uwagę, że w normalne dni (czyli nie przed miesiączką, czy w trakcie) radzi sobie całkiem nieźle oceniam go przyzwoicie - rozświetla, delikatnie wyrównuje koloryt skóry. Niestety w "te dni", gdzie nasza cera się buntuje niezbędny okaże się jednak niezawodny podkład. Dałabym mu 7, ale za ten brzydki zapach  odejmuję 2 punkty. Lepiej jak coś zapachu nie ma, niż jak ma odstraszać innych ;P
Ciekawa jestem jakie wrażenie pozostawią po sobie inne BB kremy. Wiem jedno, ten raczej w mej kosmetyczce ponownie nie zagości.

Czy znacie ten BB krem? Czy Wasza cera też tak dziwnie na niego reaguje?

Pozdrawiam,
Aneta



Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...