Cześć dziewczyny!
Jakiś czas temu podczas maleńkich zakupów wpadł mi do koszyka krem BB Bielendy. Tak wiele słyszałam o tego typu kremach, że postanowiłam go kupić i sprawdzić, jakie wrażenie po sobie pozostawi.
Co prawda kremów BB mam trochę w swoich zapasach (dwa różne od Eveline, a także Yves Rocher), aczkolwiek to ten został użyty jako pierwszy. Czy jest wart uwagi? Czy można go polecić z czystym sumieniem? Aby tego się dowiedzieć - zapraszam do lektury :)
Od producenta:
ŁAGODZĄCY KREM UDOSKONALAJĄCY Z LEKKIM PODKŁADEM to sekret pięknej zdrowej cery o naturalnym kolorycie. Jedną aplikacją poprawisz niedoskonałości cery, wykonasz delikatny naturalny makijaż, a jednocześnie nawilżysz i wygładzisz skórę. Twoja cera zyska naturalne piękno, a Ty świetne samopoczucie na cały dzień. Bogactwo składników aktywnych –rutyny, witaminy C, kwasu hialuronowego, alantoiny i filtru SPF 15 – pielęgnuje skórę, dba o nią i chroni każdego dnia.
Działanie:
Błyskawicznie upiększa:
1. Zmniejsza widoczność pajączków i zaczerwienień
2. Wzmacnia i uszczelnia naczynka krwionośne, łagodzi podrażnienia
3. Wyrównuje koloryt cery
4. Delikatnie kryje zmarszczki
5. Intensywnie nawilża i idealnie wygładza.
Dzięki temu kremowi cera zyska naturalne piękno, a Ty świetne samopoczucie na cały dzień.
Stosowanie:
Krem wmasować równomiernie na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Dla wzmocnienia efektu można powtórzyć aplikację. Krem świetnie sprawdza się jako samodzielny kosmetyk oraz jako podkład pod makijaż. Szczególnie polecany dla cery naczynkowej.
Moja opinia:
OPAKOWANIE:
Kremik umieszczony jest w beżowym opakowaniu, z białym zatrzaskiem (można postawić produkt na "głowie" bez problemu i obawy, że się przewróci) typu click. Dodatkowo tubka schowana była w kartonowym pudełeczku, na którym znajdują się najważniejsze informacje, które pomogły mi przy dokonaniu wyboru. Tubka mieści 40ml kremu, jest poręczna i wygodna w użytkowaniu. Pod światło patrząc można śmiało podejrzeć, jakie jest obecne zużycie zawartości. Tubka jest miękka, a krem wydobywa się bez żadnych problemów. Zatrzask dodatkowo jest wyprofilowany z miejscem na palec, by bez problemu otworzyć krem.
KONSYSTENCJA:
Dość lekka, delikatnie zbita, ale nie gęsta. Aplikacja i rozsmarowywanie nie jest problemem. Wszystko przebiega płynnie i przyjemnie. Konsystencja przypomina trochę zwykły krem nawilżający, tylko posiadający w swym składzie podkład.

ZAPACH:
I tu trochę jestem zawiedziona - nawet nie trochę. Krem dość świeżo i przyjemnie pachnie podczas smarowania twarzy, jednak po kontakcie z cerą (może tylko z moim PH nie współgra) zmienia się nie do opisania. Ja tego nie zauważyłam, ale mój facet. Jednym słowem zapach przypominał starą ścierkę ;/
Co też nie było z początku tak oczywiste, że to ten krem. Najpierw stosowałam go z pudrem nakładanym pędzlem (pomyślałam, że to może wina pędzla - używałam parę dni, więc myślę sobie - trzeba go ponownie umyć). Potem puder nakładałam gąbeczką dołączoną do pudru. Przykry zapach nie zniknął ;/ Odstawiłam puder, pędzel, gąbkę. Gdy na twarzy został sam BB - zapach był nadal, więc wniosek jeden. W kontakcie z cerą (przynajmniej moją) zachodzi dziwna reakcja i twarz nieprzyjemnie pachnie. Jak dla mnie kosmetyki do twarzy pachnieć nie muszą, ale jak mają śmierdzieć?? Podziękuję takim!
DZIAŁANIE:
Przejdźmy może do trochę przyjemniejszej kwestii, czyli działania.
Krem bardzo dobrze i szybko się wchłania. Delikatnie wyrównuje koloryt skóry, jednocześnie trochę ją rozświetlając. Idealnie radzi sobie w sytuacji, gdy cerę mamy wcześniej idealnie oczyszczoną i przygotowaną na krem. Wystarczy zastosować krem BB solo, bez kremu nawilżającego (o ile nie mamy problemów z suchą skórą - wtedy krem jest niezbędny). Jak już nałożymy wcześniej krem nawilżający musimy odczekać na wchłonięcie, bo BB może się mazać, albo rolować. Gdy cera jest bez zaczerwienień i zaskórników jedna warstwa wystarczy, by ujednolicić kolor, nadając jej jednocześnie delikatnego rozświetlenia.
Ja krem zaczęłam nakładać na twarz, gdy zbliżały się kobiece dni, więc możecie sobie wyobrazić, ile niespodzianek do ukrycia było na buzi? W skrócie mówiąc - sporo! Podkład w tym czasie jest niezbędny, ale przecież musiałam dać szansę kremowi BB. Powiem tak - jedna warstwa nie pokryła wcale! Nadal widoczne były zaskórniki i wypryski. Jak zaleca producent - w razie potrzeby nałożyć kolejną warstwę. Tak też poczyniłam i tu już sytuacja wyglądała nieco lepiej. Aczkolwiek, by ukryć całkowicie "wrogów" niezbędny okazał się korektor.
Gdy wszystkie niespodzianki zniknęły z mej twarzy BB sprawdzał się świetnie jako lekki podkład normalizujący i wyrównujący koloryt skóry. Jedna warstwa wystarczy, nie trzeba powtarzać aplikacji dwukrotnie.
Co do obietnic producenta, że niedoskonałości pokryje jedna warstwa - uwierzcie mi, że nie da rady. Dwie owszem, ale też nie w zupełności. I naczynka - mam delikatne koło nosa. Krem może delikatnie je zamaskował, ale tylko podczas dwóch warstw. Jedna warstwa sobie z tym nie poradziła.
Zalety:
* rozświetla (jeśli ktoś woli efekt matujący, będzie zawiedziony)
* ma przyjemną konsystencję
* wyrównuje koloryt
* jest dość wydajny (niewielka ilość wystarczy do pokrycia całej twarzy)
* nie podrażnia
Wady:
* brzydki zapach po kontakcie ze skórą (może tylko u mnie powstał taki defekt)
* słabe, wręcz niezauważalne krycie cery zaczerwienionej, czy z niedoskonałościami - przy jednej warstwie
* przy przesuszonej skórze twarzy uwidacznia miejsce skrajnie suche (niezbędny jest wówczas krem nawilżający jako baza)
* może się mazać, rolować i smużyć
Moja ocena: 5/10.
Biorąc pod uwagę, że w normalne dni (czyli nie przed miesiączką, czy w trakcie) radzi sobie całkiem nieźle oceniam go przyzwoicie - rozświetla, delikatnie wyrównuje koloryt skóry. Niestety w "te dni", gdzie nasza cera się buntuje niezbędny okaże się jednak niezawodny podkład. Dałabym mu 7, ale za ten brzydki zapach odejmuję 2 punkty. Lepiej jak coś zapachu nie ma, niż jak ma odstraszać innych ;P
Ciekawa jestem jakie wrażenie pozostawią po sobie inne BB kremy. Wiem jedno, ten raczej w mej kosmetyczce ponownie nie zagości.
Czy znacie ten BB krem? Czy Wasza cera też tak dziwnie na niego reaguje?
Pozdrawiam,
Aneta