wtorek, 14 stycznia 2014

Haul zakupowy i zamówienie ze stony ekobieca.pl

Witajcie!

W tym poście chciałabym Wam przedstawić kilka nowości, jakie trafiły w moje skromne progi. Będą lakiery, kolorówka, kosmetyki pielęgnacyjne i zwyczajne zachcianki. 

Na wstępie 3 nowości z Golden Rose - koleżanka mi pomogła, bo ja nie mam nigdzie w pobliżu drogerii, która posiada w swoim asortymencie tą markę. Upatrzyłam sobie na blogach takie oto egzemplarze i w ten oto sposób musiały być moje ;)


Od lewej: Rich Color nr 21, Jolly Jewels nr 109 oraz Holiday nr 63. Zakochałam się we wszystkich! Są cudowne, urocze, prześliczne :D


Kolejne nowości z Hebe - pierwszy raz kupiłam tak zachwalane szampony Batiste (były w promocji za około 11zł - najlepszy moment na ich wypróbowanie) oraz dwa top coat'y Essence. 

Batiste - wersja Tropical i Cherry (lubicie któryś z nich, czy może polecacie inne?).
Gel - look top coat oraz quick dry top coat Essence - znacie? Kupione za około 7-8zł/szt.

Żele pod prysznic ze The Body Shop 


I ostatnia przesyłka z drogerii internetowej ekobieca.pl 
Bardzo duży wybór, naprawdę można zaszaleć. Na pierwszy raz ostrożnie - kilka drobiazgów i osławiona szczotka TT - po pierwszych testach jestem pozytywnie zaskoczona!.
Cienie do powiek oraz korektor firmy NYC, puder do twarzy oraz dwa tusze do rzęs INGRID, szczotka Tangle Teezer, puder i korektor 2w1 Manhattan oraz gratis pomadka firmy mi nieznanej ;P

W rusz poszła paletka i korektor NYC (bardzo fajnie się spisują) , tusz INGRID Love Story (nie powala niestety) oraz szczotka TT, która zdobywa moje serce :D

To tyle, jeśli chodzi o nowości. Znacie jakieś kosmetyki z tych przeze mnie nabytych? Podzielcie się swoimi uwagami - chętnie je poznam.

Pozdrawiam, 
Aneta
Czytaj dalej »

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Żel pod prysznic malina&kakao Original Source - recenzja.

Witajcie!

Markę Original Source zna chyba każdy. Gama zapachów jest dość okazała. Od kokosa po limonkę. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Kilka wariantów zapachowych już udało mi się przetestować i polubić, przyszła pora na edycję limitowaną. W skład tej edycji wchodzą 3 wersje: u mnie pojawi się malina & kakao. Połączenie na pierwszy rzut oka - interesujące, ale czy w kąpieli także? Zapraszam do lektury ;)

Original Source Rasberry & Cocoa

MOJA OPINIA:

Opakowanie typowe dla żeli pod prysznic tej marki. Pojemność 250ml ukryta w przeźroczystym opakowaniu, które zatrzask ma na spodzie. Stawiamy na głowie, by żel mógł spokojnie spłynąć na dno. Z aplikacją czasem są problemy, ponieważ te zatrzaski często są jakieś trafione. W moim egzemplarzu, mimo dokładnego zamykania - często żel przeciekał i brudził otwarcie. No ale - opakowanie to nie wszystko.

Zapach niepowtarzalny, słodki, ale z nutką goryczy. Podczas kąpieli najpierw czuć malinę, potem wyłania się subtelna woń gorzkiej czekolady. Gdzieś czytałam porównanie tego zapachu do delicji - zgodzę się w 100%. Faktycznie zapach bardzo przypomina delicje i można się zatracić podczas kąpieli. Nie zdziwcie się jak po kąpieli najdzie Was ochota na coś słodkiego ;P Zapach uprzyjemnia kąpiel, ale po osuszeniu ciała ręcznikiem po zapachu niewiele zostaje. Także rozkoszujcie się nim maksymalnie podczas wizyty pod prysznicem ;)



Konsystencja lejąca, żelowa o zabarwieniu malinowej galaretki :P A tak serio jest to taka brudna, przydymiona czerwień. Trudno określić mi ten kolor, ja miałam dziwne pierwsze skojarzenie, ale pozostawię to dla siebie ;P 

Wydajność przyzwoita. Niewielka ilość wystarczała, by spienić całe ciało i rozkoszować się przyjemnością. Nie używałam go ciągiem, ale zużyłam po 2-3 tygodniach. 

Efekty stosowania na kolana nie powalają. Mimo, że żel faktycznie uprzyjemniał kąpiel swoim nietuzinkowym zapachem to nie robił niczego specjalnego. Ale w związku z tym, że żel jest od tego, by myć a nie upiększać to nie mogę go źle oceniać. Dla mnie ważne jest, by dodatkowo nie wysuszał skóry ciała, ładnie pachniał i dobrze się pienił. I ten żel w zasadzie to wszystko spełnił. Dodatkowo był w miarę wydajny, niewiele kosztował i to jedyne delicje, które nie tuczą ;) 
PLUSY:
* zapach i konsystencja
* dokładnie oczyszcza
* dobrze się pieni
* nie wysusza 
* nie tuczy ;P

MINUSY:
* nietrwałe i niesolidnie wykonane opakowanie (zwłaszcza zatrzask, który ma tendencję do pękania i przeciekania)
* edycja limitowana, więc pewnie wkrótce ją wycofają ;/


Ocena końcowa: 7/10 
Przyzwoity, nietuczący kosmetyk, uprzyjemniający każdą kąpiel. Nie wysusza i nie podrażnia skóry. Zapach ulatnia się zaraz po osuszeniu ciała, ale za to intensywnie pachnie podczas mycia. Jest całkiem wydajny i poręczny. Można byłoby popracować nad solidnością opakowania, ale to już inna sprawa. Podsumowując słodka delicja, która rozbudzi zmysły, jednocześnie będąc łaskawą dla naszej figury ;)
Znacie te delicje? Polubiłyście, czy nie przypadł Wam do gustu ten wariant zapachowy? 

Pozdrawiam,
Aneta


Czytaj dalej »

niedziela, 12 stycznia 2014

Szampon codzienna pielęgnacja ZIAJA - recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym Wam nieco przybliżyć szampon, który w obecnej chwili dobija dna. Skoro zużyłam już tyle - teraz jest odpowiedni moment na wystawienie recenzji. 

Recenzować będę szampon codzienna pielęgnacja do każdego rodzaju włosów marki Ziaja. Kolejny produkt Ziaji, ale czy dobry? O tym dowiecie się poniżej. Zapraszam do czytania. 



MOJA OPINIA:

Opakowanie to typowa dla produktów Ziaja butla, wykonana z miękkiego plastiku o stonowanej kolorystyce. Pojemność standardowa, czyli 200ml w cenie około 5-7zł. Plastik w kolorze białym z niebieskimi napisami. Nie widać, ile szamponu zostało na dnie, ale wydobycie go do końca nie sprawia problemów. Otwarcie (tak jak napisy w kolorze niebieskim) znajduje się na górze butelki. Jest to typowy zatrzask, który nie jest problemowy, ale może ulec łatwo zniszczeniu. 

Zapach przyjemny, świeży - miły dla nosa. Pozostaje na włosach jeszcze przez parę godzin po umyciu. W przypadku użycia odżywki/balsamu do włosów zapach znika - zdominowany przez inny kosmetyk.

Konsystencja lejąca, dość rzadka, łatwo przelewa się przez palce - przy nadmiernym dozowaniu. Trzeba uważać, by za dużo szamponu nie wylądowało w spływie. 



Wydajność niestety średnia. Co prawda używałam go dość często na spółkę z moim facetem, ale i tak uważam, że za szybko się zużył. Jeśli dozowana będzie odpowiednia ilość (nic nie spłynie po palcach) przy regularnym stosowaniu starczy na jakieś 1,5 - 2 tygodnie. 

Efekty stosowania  oceniam jako przeciętne. Szampon owszem nadaje się do codziennego użytku, nie przetłuszcza dodatkowo włosów, nie obciąża ich. Sprawia, że włosy są świeże, oczyszczone i pachnące. Niestety żadnych innych spektakularnych efektów nie zauważyłam. Plus dla niego, że nie przesuszał dodatkowo skóry głowy, ale solo raczej nie polecam. Odżywka czy balsam po użyciu raczej się przyda. Włosy są po umyciu tępe, więc mógłby być problem z rozczesywaniem. Ot zwykły przeciętniaczek za rozsądne pieniądze. Jeśli chcecie szybko oczyścić włosy z zanieczyszczeń i odświeżyć je - szampon nadaje się do tego jak najbardziej. Zresztą sama nazwa wskazuje, że szampon przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji, czyli niezbyt wymagającej.



PLUSY:
* zapach
* niska cena
* odświeża i oczyszcza włosy
* dobry na co dzień, gdy zależy nam tylko na szybkim umyciu włosów bez efektu WOW
* prostota opakowania

MINUSY:
* kiepska wydajność
* włosy są tępe po spłukaniu
* mogą się plątać i źle rozczesywać
* rzadka konsystencja sprawiająca, że szampon przelatuje przez palce

Ocena końcowa: 5/10
Przeciętny zwyklaczek, który odświeża, oczyszcza i idealnie nadaje się do codziennej pielęgnacji. Nie przesusza skóry głowy, ale może powodować plątanie włosów. Niezbędne jest użycie odżywki bądź maski po umyciu włosów tym szamponem. Plusem jest zapach, który pozostaje na włosach przez kilka godzin. 

U mnie spisał się średnio. A Wy miałyście z nim do czynienia, czy jest Wam zupełnie obcy? Ciekawa jestem Waszych opinii ;)

Pozdrawiam ciepło,
Aneta
Czytaj dalej »

sobota, 11 stycznia 2014

Okulary Firmoo są i u mnie ;)

Witajcie!

W dniu dzisiejszym zapraszam Was do przeczytania recenzji okularów, które otrzymałam od Firmoo.


Już od dawna przyglądałam się blogom, na których pojawiają się posty dotyczące współpracy z firmoo.com. Szczerze mówiąc zastanawiałam się, czy okulary są faktycznie tak solidnie wykonane i takie wygodnie się je nosi. Sceptycznie podchodziłam do całej tej otoczki wokół tej firmy. 

Jakiś czas temu odezwała się do mnie przemiła Pani Laura reprezentująca Firmoo, która zaproponowała mi podjęcie współpracy. Wymieniłyśmy ze sobą kilka maili, odpowiedzi na pytania otrzymywałam w błyskawicznym czasie. Po kilku dniach podjęłam decyzję i zdecydowałam się na okulary służące do pracy przy komputerze. Biorąc pod uwagę, że i tak planowałam poczynić taki zakup - Pani Laura spadła mi jak z nieba ;)

Wybrałam model, który wydawał mi się najbardziej odpowiedni, zwłaszcza, że na stronie firmoo.com jest tzw. wirtualna przymierzalnia, gdzie można wybrać odpowiednie dla siebie oprawki. W tych, na które się zdecydowałam - wyglądałam najkorzystniej. Czytając na blogach o terminie realizacji zamówienia, spodziewałam się przesyłki w ciągu 1,5-2 tyg. Jakie było moje zdziwienie, gdy przesyłka dotarła w niecały tydzień! Okulary zostały dostarczone kurierem firmy FedEx. Zapakowane były bardzo solidnie. Dwie koperty, w tym jedna bąbelkowa wytrzymały całą podróż z Chin. 


Ku mojemu zdziwieniu okulary okazały się być porządnie wykonane z dobrej jakości plastiku. Prezentują się bardzo elegancko i profesjonalnie. Obawiałam się trochę, że nie będą pasować do mojej niewymiarowej głowy, ale okazało się, że się pomyliłam. Są idealnie skomponowane, ani nie za luźne, ani nie za ścisło przylegające. Przyznam szczerze, że PD mierzone miarką krawiecką mnie niepokoiło i byłam przekonana, że oprawki będą albo za małe, albo będą spadały z nochala. Jak się cieszę, że tak nie jest ;)

Nie spodziewałam się, że okulary zamawiane przez internet (bez wcześniejszej przymiarki) mogą być tak udane i trafione. Mój egzemplarz to zerówki, które posiadają antyrefleks. Wybór padł na te okulary, ponieważ wiedziałam, że idealnie sprawdzą się przy wielogodzinnej pracy przy komputerze. Fakt, że mogę siedzieć w pracy i w domu przed monitorem bez dodatkowego obciążania wzroku jest dla mnie bardzo ważny. Cieszę się, że dzięki nim moje oczy mogą odpoczywać nawet podczas pracy (może nie do końca odpoczywać, ale myśleć tak mogę, prawda?). 

OKULARY NA CO DZIEŃ 

Są bardzo wygodne, pewnie leżą na nosie, nie zsuwają się i nie uwierają. Antyrefleks chroni mój wzrok przed szkodliwym działaniem komputera, a przy tym sprawia, że mogę bez większego uszczerbku spędzać przed monitorem trochę więcej czasu. 


JAK FIRMOO POMAGA DBAĆ O OKULARY?
Do okularów dołączono dwa etui, dzięki którym możemy okulary bezpiecznie przechowywać bądź przenosić bez obaw o jakiekolwiek uszkodzenie. Jedno etui jest mocno usztywnione, pokryte ekologiczną skórą, drugie zaś materiałowe ze sznurkiem (idealne rozwiązanie do przenoszenia w ręku). Dostaniemy też w komplecie ściereczkę z logo firmy w kolorze żółtym, która pozwala błyskawicznie oczyścić szkła z pyłu, czy innych zabrudzeń, a także śrubokręcik, którym łatwo możemy poprawić rozregulowane śrubki. Także trzeba przyznać, że firma pomyślała o wszystkim - nie tylko o przechowywaniu, ale i o czyszczeniu i ewentualnej maleńkiej naprawie. 






PODSUMOWUJĄC

Uważam, że okulary Firmoo są warte uwagi i zainwestowania w nie własnych pieniędzy. Biorąc pod uwagę, że ceny (mimo, że i tak do najniższych nie należą) są stosunkowo niewysokie biorąc pod uwagę salony optyczne w Polsce. Rozglądałam się za okularami z antyrefleksem i przyjemne dla oka oprawki kosztowały krocie, niejednokrotnie przewyższając cenę szkieł. Dziwi mnie to, że w Polsce wszystko jest stosunkowo drogie. Te same firmy w Polsce oferują ceny kolosalnie wysokie, w porównaniu do tych za granicą ;/ Ale co zrobić...
Firmoo na swojej stronie internetowej ma bardzo szeroką gamę okularów, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny zaczynają się od 8$, a już naprawdę fajne oprawki widziałam za 19$ - 26$. Myślę, że warto zainwestować w okulary tej firmy chociażby z uwagi na jakość wykonania - są warte swojej ceny. 
Ponadto odkąd noszę te okulary (tak nawet odważyłam się zacząć nosić je w pracy) słyszałam wiele ciepłych słów, co nie ukrywam jest bardzo miłe ;)

Stąd też moja ocena nie może być inna, jak 10/10.


A tak wyglądam w tych okularach:





I tutaj mam ważną informację dla Was - Firmoo oferuje dwie ciekawe oferty dla swoich klientów:

Pierwsza z opcji skierowana jest do wszystkich osób, które chciałyby zamówić swoje pierwsze okulary całkowicie za darmo! Jedynym kosztem, jaki musicie pokryć jest koszt przesyłki - nie przekraczający 20$. Biorąc pod uwagę fakt, że w stosunkowo niskiej cenie można mieć naprawdę solidnie wykonane okulary - oferta jest rewelacyjna. Drugą opcją jest ta, z której ja skorzystałam, czyli przetestowanie okularów zupełnie za darmo - skierowana do blogerów. Można do nich napisać, podać adres bloga i napisać o nim co nieco. W moim przypadku - przedstawicielka Firmoo odezwała się do mnie sama. 
Szczegóły znajdziecie tutaj:  FREE GLASSES



FIRMOO BUSINESS COOPERATION - współpraca z Firmoo.
Jeśli chcecie bliżej zapoznać się z zasadami takiej współpracy, wejdźcie w powyższy link. 

I na koniec informacja bardzo przydatna na początek - czyli filmik intruktażowy, który poprowadzi Was przez cały proces zamawiania okularów.


Oraz wirtualna przymierzalnia, która przychodzi z pomocą, byście mogli dobrać dla siebie idealne okulary. 

A Wy macie już swoje firmówki? Ja jestem bardzo ze swoich zadowolona i z czystym sumieniem mogę polecić Wam nabycie okularów z tej stronki ;)




ANETA




Czytaj dalej »

środa, 1 stycznia 2014

Witamy Nowy Rok i moje pazurki sylwestrowe :)

Witajcie w Nowym Roku!

Na wstępie życzę sobie i Wam wszystkiego najlepszego! Samych sukcesów, rodzinnych i wspaniałych chwil oraz wytrwałości w samorealizacji i dążeniu do lepszego jutra! :)

Źródło:tapeciarnia.pl

Przy okazji pokażę Wam moje wczorajsze pazurki - mało udane (nie mam wprawy w takich zdobieniach - nawet tych najprostszych), ale własnoręcznie wykonane :D
Do malowania użyłam lakierów:
Eveline - miniMAX nr 253 (biały)
Lovely - Snow Dust nr 1
Lovely - Blink Blink nr 6


Oto efekty (tylko proszę o wyrozumiałość):





I jak? Tragedia? 

Mi się podoba - a to chyba najważniejsze :D


POZDRAWIAM,
ANETA
Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...