środa, 20 maja 2015

Krem na dzień i krem na noc AA collagen hial +. Recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj ostatnia recenzja produktów z serii collagen hial+. Recenzować będę dwa produkty, ponieważ stosowałam je jednocześnie. Biorąc pod uwagę, że od dnia dzisiejszego rusza promocja na produktu do pielęgnacji twarzy w Rossmannie chciałabym Wam powiedzieć kilka słów na temat tego duetu. 

Na wstępie zaznaczę, że seria dedykowana jest dla kobiet 30+, więc z pewnością nie jedna z Was będzie mogła przyjrzeć im się bliżej podczas najbliższych zakupów. 


OD PRODUCENTA:

KREM NA DZIEŃ

Kolagen wraz z kwasem hialuronowym poprawiają gładkość i elastyczność skóry, zmniejszając widoczność zmarszczek.
Kompleks glukozy i ksylitolu stymulując syntezę ceramidów, przywraca odpowiednie nawilżenie skóry.
Masło shea i olej jojoba intensywnie regenerują i wzmacniają skórę, odbudowując jej barierę hydrolipidową.
Witamina E chroni przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników, zapobiegając przedwczesnemu starzeniu się skóry.


KREM NA NOC

Kolagen wraz z kwasem hialuronowym poprawiają sprężystość i gładkość skóry, zmniejszając widoczność zmarszczek.
Wygładzający tetrapeptyd wzmacnia włókna kolagenowe skóry, poprawiając jej jędrność i elastyczność.
Witamina C z ekstraktu z aceroli stymuluje syntezę kolagenu, chroniąc przed przedwczesnym starzeniem się skóry.
Masło shea i olej canola dostarczają skórze niezbędnych nutriskładników, odbudowując jej naturalną barierę hydrolipidową.


MOJA OPINIA:

Kremy znajdują się w szklanych, dość masywnych słoiczkach o pojemności 50ml każdy. Dodatkowo kremy zapakowane były w kartonowe pudełeczko, na którym producent umieścił wszelkie niezbędne informacje na temat kosmetyków. Wewnątrz słoiczka są także zabezpieczone folią aluminiową, chroniącą produkt przed niechcianymi paluchami. 


Kremy mają identyczne opakowania, taką samą pojemność i tą samą serię. Kremy mają białe zabarwienie oraz identyczną nutę zapachową. Zapach utrzymuje się na twarzy długi czas, nie powodując w żaden sposób dyskomfortu w ciągu dnia. Zapach kojarzy mi się z czystością i elegancją. 

Kremy nie zawierają alergenów, parabenów i barwników. Krem na dzień ma właściwości nawilżające, a na noc wygładzające. W połączeniu mają stanowić duet idealny. 

Krem na dzień ma nieco lżejszą i bardziej "śliską" konsystencję. Gładko sunie po skórze, błyskawicznie się wchłaniając. Efekt nawilżenia jest natychmiastowy, cera jest odżywiona, miękka i gładka w dotyku. Dzięki lekkiej formule nie obciąża skóry, nie zapycha i nie pozostawia uczucia lepkości. 

Krem na noc jest nieco bogatszy, ciężej wybiera się go ze słoiczka. Nie oznacza to jednak, że krem jest ciężki, czy tłusty. Wchłania się równie szybko, jednak wyraźnie czuć wzmocnione działanie kremu. 


Zrobiłam test kremu na noc - nakładając go w ciągu dnia pod makijaż. W tej roli spisał się równie dobrze, jak wersja lżejsza. Nie ma więc reguły, który krem kiedy stosujemy. Jednak skoro jest podział na kremy: na dzień i na noc, stosuję je z zasady wedle zaleceń (chyba, że na potrzebę testu należy pominąć wytyczne - robię to).

Przy regularnym stosowaniu zauważyłam znaczne wygładzenie skóry, poprawę elastyczności i nawilżenia. Mam cerę raczej normalną, ze skłonnością do podrażnień, czy wysuszeń w okolicach czoła, nosa, czy oczu. Ale praca w klimatyzowanym pomieszczeniu znacznie na to wpływa. Moja skóra odczuła ulgę, zauważalnie poprawił się wygląd twarzy. Cera jest nie tylko zdrowa i promienna,ale także odżywiona, pełna blasku i odporna na czynniki zewnętrzne. 

Regularne stosowanie nie spowodowało podrażnienia, pojawiania się niedoskonałości czy zaczerwienień. Cera jest gładka, miękka i delikatna. Na korzyść kremów działa też ich wydajność, bo pomimo stosowania ich codziennie mam ich jeszcze całkiem sporo w słoiczkach. Myślę, że spokojnie wystarczą na minimum 2 miesiące dalszego stosowania. 


Podsumowując uważam serię AA collagen hial+ za bardzo udaną. Wszystkie produkty spisały się u mnie bardzo dobrze i z pewnością do nich powrócę w przyszłości, albo wypróbuję kolejne produkty z innych serii. Marka z pewnością zagości w mojej codziennej pielęgnacji na dłużej i gdyby nie fakt, że mam sporo produktów oczekujących na użycie - skorzystałabym z promocji i zakupiłabym inne produkty. Na tą chwilę najbardziej interesuje mnie seria AA oil infusion, więc nie wykluczone, że w niedalekiej przyszłości właśnie w produkty tej serii się zaopatrzę. 


Czytaj dalej »

wtorek, 19 maja 2015

Baza - serum wygładzające AA collagen hial+. Recenzja.

Witajcie!

Oj nie było mnie tutaj, nie było. Postanowiłam poprawę, więc zaczynam wdrażać ten plan w codzienność. Niedawno miałyście okazję czytać moją opinię na temat płynu micelarnego AA collagen hial+. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, ale i najszybciej można było stwierdzić jego działanie. Co do innych produktów z tej samej serii - potrzebowałam czasu na ocenienie ich w pełni wiarygodnie. Dzisiaj przyszła pora na bazę-serum wygładzające.



OD PRODUCENTA:

AA Collagen Hial+ to seria nowoczesnych kosmetyków, inspirowana zabiegami wypełniającymi, intensywnie nawilżającymi i ujędrniającymi skórę, stosowanymi w gabinetach kosmetycznych. Podstawą formuły preparatów jest aktywne połączenie kolagenu z silnie wygładzającym kwasem hialuronowym. Rezultat: w pełni nawilżona skóra, doskonale gładka i miękka w dotyku



Działanie: jedwabista konsystencja zapewnia uczucie natychmiastowego wygładzenia, a perłowe drobinki rozświetlają twarz nadając efekt wypoczętej i promiennej skóry. Kolagen wraz z kwasem hialuronowym poprawiają gładkość i elastyczność skóry, zmniejszając widoczność zmarszczek. Prowitamina B5 nawilża oraz pobudza wzrost i odnowę komórek skóry. Witamina E chroni przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników, zapobiegając przedwczesnemu starzeniu się skóry.


MOJA OPINIA:

Baza-serum znajduje się w poręcznej tubce, wykonanej z miękkiego plastiku. Zamknięcie umieszczone na dole jest odkręcane, ale nie jest to kłopotliwe. Chociaż przyznaję w tego typu produktach wolę zamknięcia z zatrzaskiem.
Produktu w opakowaniu mamy aż 50 ml, czyli dokładnie tyle, ile ma większość kremów w słoiczkach. 

Konsystencja emulsji jest lekka, mleczna, z zatopionymi w niej perłowymi drobinkami widocznymi gołym okiem. Baza-serum ma ten sam zapach, co recenzowany płyn micelarny. Zapach świeży, orzeźwiający, przyjemny dla mojego nosa.


Produkt błyskawicznie się wchłania, pozostawiając delikatną powłoczkę na powierzchni skóry. Nie jest to tłusta, czy lepka warstwa - jednak widocznie czuć coś na twarzy. Baza delikatnie przypomina bazy silikonowe pod makijaż, ale bez sztucznego, czy zapychającego efektu. Produkt marki AA idealnie sprawdza się jako podstawa do pielęgnacji skóry twarzy. Moją pielęgnację z zastosowaniem produktów tejże marki rozpoczynałam od bazy, którą cienką warstwą rozprowadzałam na skórze. Kolejnym krokiem było zastosowanie kremu na dzień i po chwili przystępowałam do makijażu. Baza - serum zawiera rozświetlające drobinki, które na pierwszy rzut mogą przerażać, ale na szczęście po aplikacji stapiają się ze skórą, odbijając światło. Skóra wygląda na promienną, jest rozświetlona i wygląda zdrowo. Idealnie nadaje się pod krem zarówno na dzień, jak i na noc. Może być też stosowana solo bezpośrednio pod podkład. 



Produkty nakładane na bazę nie rolują się, nie ważą. Baza nie zapycha skóry, nie wysusza i nie powoduje podrażnień. Nie zauważyłam, by przy regularnym stosowaniu stan cery się pogorszył - wręcz przeciwnie. W połączeniu z kremami wyraźnie poprawił się wygląd i kondycja skóry twarzy. 

Produkt faktycznie działa wygładzająco, nawilża i uelastycznia skórę. Twarz jest gładka, miękka i delikatna w dotyku. Idealnie współgra z innymi kosmetykami pielęgnacyjnymi, jest wydajny i przyjemny w stosowaniu. Producent zaleca stosowanie go nie tylko do twarzy, ale i do okolic szyi i dekoltu. Z uwagi za zawartość perłowych drobinek idealnie spisuje się na dekolcie - rozświetla i poprawia wygląd delikatnej skóry. 

Produkt uważam za ciekawy, godny uwagi. Rozświetla, nadaje blasku i gładkości. Cera jest wyraźnie delikatniejsza i miękka w dotyku. 
O ile wiecie - od jutra produkty do pielęgnacji twarzy mają być w Rossmannie tańsze o 40%, więc jeśli kogoś zainteresował ten produkt - warto go kupić korzystając z niższej i atrakcyjniejszej ceny. 


Czytaj dalej »

wtorek, 28 kwietnia 2015

Olejowe love, czyli trio Vis Plantis - recenzja,.

Witajcie!

O olejkach wiele się słyszy, jeszcze więcej czyta - o ich właściwościach wiadomo nie od dziś, ale olejowanie włosów, twarzy czy ciała stało się popularne całkiem niedawno. Sama przekonałam się do tego typu pielęgnacji dość późno. Zawsze olejki kojarzyły mi się z tłustą, lepiącą skórą, oblepionymi i przeciążonymi od tłuszczu włosami, czy zapchaną cerą. Jak bardzo się myliłam - już wiem. Olejki są olejkami już tylko z nazwy - są lekkie, w konsystencji suche, szybko wchłanialne, czasem zapachowe i przyjemnie się je używa. 

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić trzy olejki, które przeznaczone są do pielęgnacji od stóp do głów. Mają za zadanie zadbać o twarz, szyję, dekolt, ciało i włosy. Każdy z prezentowanych olejków jest dedykowany odpowiednim obszarom ciała - jednakże nie są to sztywne reguły, których należy się trzymać. 

Przedstawię dzisiaj olejki Vis Plantis od Elfa Pharm: olejek arganowy, olejek różany i olejek macadamia. 





OD PRODUCENTA:

Olejek arganowy:

Płynne Złoto Maroka, olejek arganowy z Drzewa Życia (Argania Spinosa), łatwo się wchłania, odżywia skórę głowy i cebulki włosowe. Zmniejsza łojotok, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo, łagodzi podrażnienia. Wysoka zawartość kwasów omega-6 i omega-9 pozwala odbudować strukturę włosów, wzmacnia je i chroni. Nadaje miękkość, elastyczność. Włosy stają się zdrowe i pełne życia.


Olejek różany:


Olejek różany z nasion królowej kwiatów, symbolu miłości, siły i piękna, przeciwdziała starzeniu się skóry. Bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe: kwas linolowy, linolenowy i witaminy sprzyja regeneracji skóry i odżywia ją. Wygładza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Łagodzi blizny i przebarwienia. Nawilża, odświeża, poprawia elastyczność i jędrność cery.


Olejek macadamia:

Lekki, nietłusty, egzotyczny olej z Australii odżywia, regeneruje, wygładza i zmiękcza. Pomaga nawilżyć suchą skórę. Działa przeciwstarzeniowo i ujędrniająco dzięki wysokiej zawartości kwasu oleopalmitynowego (omega 7), który jest głównym składnikiem młodej skóry. Jest świetnie tolerowany przez skórę. Bogaty w antyutleniacze skutecznie neutralizuje wolne rodniki, co przedłuża młodość skóry.


MOJA OPINIA:

Na wstępie zaznaczę tylko kwestie, które są wspólne dla każdego olejku. Opakowania plastikowe, niewielkie, dość poręczne, dodatkowo umieszczone w kartonowych pudełeczkach. Pojemność każdego z nich to 30ml. Posiadają na górze dość wygodne zamknięcie, które po naciśnięciu z jednej strony, otwiera się z drugiej - dzięki czemu wydobyć możemy tyle produktu, ile potrzebujemy. Zawartość może niewielka w przypadku olejku do ciała i do włosów, jeśli chodzi o ten do twarzy - pojemność jak najbardziej wystarczająca. Olejki mają dość lekką formułę, nie są gęste, łatwo wydobywają się z opakowania, są wydajne i podobnie pachną. Najbardziej intensywny, słodki zapach ma olejek macadamia - pozostałe dwa są nieco subtelniejsze, ale nadal zachowane w tych nutach zapachowych. 


Olejek arganowy:

50% olejku arganowego, 49,5% olejku macadamia.

Olejek przeznaczony do skóry wrażliwej, ze skłonnością do łupieżu, podrażnień. Olejek ma działać łagodząco, przeciwzapalnie na skórę głowy, dodatkowo ma za zadanie odbudować strukturę włosów, wzmocnić je i chronić przed czynnikami zewnętrznymi. 
Olejek stosowałam na kilka sposobów - jako kompres przed myciem włosów, pozostawiając go przez około 1h, następnie myłam włosy jak zwykle. Drugim sposobem było nakładanie dosłownie kropli na końcówki po umyciu. Trzecim sposobem było użycie niewielkiej ilości do masażu skóry głowy, pozostawiałam na 10-15 minut, po czym dokładnie myłam włosy. Przy każdej opcji musiałam pamiętać o umiarze - przy nadmiernej ilości włosy mogły być obciążone, wyglądały na tłuste i oklapnięte. 


Włosy po zastosowaniu każdego ze sposobów były sypkie, miękkie i bardzo błyszczące. Nie zauważyłam problemu z rozczesaniem włosów, czy ich stylizacją. Włosy każdorazowo wyglądały na zdrowe i zadbane. W dotyku miękkie, gładkie i sprężyste. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam znaczną poprawę kondycji włosów. Olejek stosuję raz na tydzień jako kompres i po każdym myciu jako serum na końcówki. Końcówki są zdrowe, nie rozdwajają się i nie kruszą. Dodatkowo lekko słodki, perfumowany zapach uprzyjemnia każdą aplikację. 


Olejek różany:

10% olejku różanego, 89,5% olejku macadamia.

Przeznaczony do pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Szczególnie polecany do skóry wrażliwej, suchej i łuszczącej się, a także do dojrzałej.


Olejek posiada lekką, nietłustą konsystencję, która dość szybko się wchłania. Można stosować na kilka sposobów - do masażu, jako serum nakładany solo, do wzbogacania kremów do twarzy, a także do demakijażu. Wypróbowałam każdy ze sposobów i sprawdza się świetnie. Jego formuła pozwala na dogłębne nawilżenie skóry, wymagającej szczególnej pielęgnacji. 


Olejek stosowany solo lub do masażu pozostawia przez jakiś czas na skórze delikatnie tłustą warstwę, która po kilku minutach po aplikacji wchłania się pozostawiając cerę nawilżoną, wygładzoną, promienną i miękką w dotyku. Cera przy regularnym stosowaniu wygląda młodziej, jest rozświetlona, koloryt wyrównany a miejsca wysuszone - nawilżone i delikatne w dotyku. Dodawany do kremu wzbogaca jego działanie. Nie sprawia, że krem się roluje, czy nie wchłania - wręcz przeciwnie. Skóra wysuszona pije ten nektar bardzo zachłannie. Do demakijażu wystarcza nasączony wodą wacik i kilka kropli olejku - makijaż usuwany jest bezproblemowo. Może jednak pojawić się zamglenie oczu - przez zawartość olejku, ale gdy stosujemy go z umiarem nie powinien się ten mankament pojawić. 


Co do zmarszczek - nie zauważyłam jeszcze, by te niewielkie w okolicach oczu czy na czole uległy zmniejszeniu, bądź wygładzeniu. Może po kilku miesiącach stosowania będzie to widoczne - mam taką nadzieję. A biorąc pod uwagę, że olejek jest dość wydajny powinien starczyć jeszcze na jakiś czas ;)

Olejek macadamia:

95,5% olejku macadamia.

Olejek przeznaczony do pielęgnacji oraz poprawy wyglądu i kondycji skóry ciała. Olejek można stosować na skórę wilgotną tuż po wyjściu z wanny albo na suchą, która wymaga natychmiastowego nawilżenia. Olejek jest lekki, ma suchą formułę, która ma szybko się wchłaniać nie pozostawiając tłustej, lepkiej warstwy. Najlepsze rezultaty widoczne są, gdy nałożymy niewielką ilość na jeszcze wilgotne ciało. 


Olejek wbrew pozorom dość szybko się wchłania, a na skórze zostaje jedynie cudowny zapach, niesamowita ulga (zwłaszcza przy suchej, spierzchniętej skórze), wygładzenie i nawilżenie. Skóra jest gładka nawet następnego dnia rano (w przypadku zastosowania wieczorem). 


Olejek nie brudzi ubrań, nie pozostawia tłustych plam, działa szybko i zauważalnie. Ciało jest sprężyste, wygładzone i przy regularnym masowaniu ciała -  ujędrnione i pozbawione niedoskonałości w postaci cellulitu. 


Podsumowując wszystkie trzy olejki są mocno uniwersalne. Jak widać w składzie każdego z nich znajduje się w dość dużej ilości olejek macadamia. Mimo, że każdy z nich przeznaczony jest do pielęgnacji różnych obszarów ciała - nie zauważyłam znaczącej różnicy w działaniu. Każdy z nich w równym stopniu nadaje się do pielęgnacji włosów, czy ciała. W pielęgnacji twarzy ograniczyłam się jedynie do olejku różanego. Dwa pozostałe używałam i do włosów i do ciała, gdzie rezultaty stosowania były niemalże identyczne. 


Cieszę się, że miałam okazję poznać te olejki. Są wydajne, mocno uniwersalne, ładnie pachnące, poręczne i nadają się do kosmetyczki podróżnej dzięki swoim niewielkim rozmiarom. 30 ml w zupełności wystarcza, by poznać ich właściwości i zalety. Fajnie byłoby, gdyby firma zastanowiła się nad większą pojemnością - w przypadku olejku do ciała. Tego typu olejek zużywa się zdecydowanie najszybciej, z uwagi na fakt, że do wysmarowania mamy dużą powierzchnię ciała. Do włosów, czy twarzy ilość użytego olejku jednorazowo jest zdecydowanie mniejsza niż do ciała, stąd też moja drobna sugestia do marki Elfa Pharm ;)

Zachęcam Was do odwiedzenia FB marki TUTAJ


Czytaj dalej »

piątek, 10 kwietnia 2015

Micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy AA collagen hial +. Recenzja.

Witajcie!

Długo mnie tutaj nie było, trzeba to przyznać. Napięty harmonogram, codzienny brak wolnego czasu - tak ja wiem, dla chcącego nic trudnego. Wystarczy tak zarządzać swoim czasem, by kontrolować swój dzień w 100%. Niestety ostatnio czas rządzi mną, nie ja nim - uciążliwe to i męczące. Należałoby przeczytać jakiś poradnik w stylu - Jak umiejętnie zarządzać czasem, Jak nauczyć się planować każdy dzień itp. Znacie coś godnego uwagi? Chociaż w sumie pozostaje druga kwestia - kiedy takowy poradnik przeczytam!? Błagam - dajcie mi jakieś wskazówki, jak rozplanować sobie każdy dzień, by zawrzeć w nim wszystkie istotne dla mnie kwestie. Czy 24h to nie za mało? Wg mnie zdecydowanie ;/ Jak wszystko pogodzić, by znalazł się czas na czytanie, na pisanie postów, na aktywność fizyczną, zdrowe gotowanie i odpoczynek?
Znacie jakąś magiczną receptę - jeśli tak to poproszę o nią NIEZWŁOCZNIE! ;)

Ale wracając do tematu notki - jakiś czas temu otrzymałam zestaw kosmetyków AA do testów. Markę znam i cenię za chociażby odżywkę do rzęs, która niestety powoli dobija dna. Z wielką przyjemnością poświęciłabym jej osobny post, ale oczywiście sierota nie zrobiłam zdjęć przed rozpoczęciem kuracji - i jak mogłabym pokazać Wam efekty? A uwierzcie mi, efekty są - o czym świadczy tylko fakt, że koleżanka z pracy kupiła odżywkę (Long 4 Lashes), jak zobaczyła moje rzęsy po stosowaniu jej regularnie. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć PRZED i PO - następnym razem przy tego typu produktach obiecuję poprawę i zrobienie zdjęć czemu trzeba ;)


Dzisiejsza notka będzie o jednym z czterech produktów, które było dane mi testować. Recenzji poddam micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy. Produkt został już zużyty do ostatniej kropli, więc jest to jak najbardziej odpowiedni moment na wystawienie opinii.


Moja opinia:

Płyn micelarny znajduje się w plastikowym, białym opakowaniu o pojemności 200ml. Zatrzask umieszczony został na górze, by produkt nie wylewał się stojąc w łazience. Pod zatrzaskiem znajduje się maleńki, okrągły otwór, który ułatwia dozowanie produktu w odpowiednich proporcjach. Dzięki temu mamy pewność, że nic się nie wyleje w nadmiarze, nie pochlapie wszystkiego wkoło - w tym nas. Wystarczy przechylić delikatnie opakowanie i wylać niewielką ilość na płatek kosmetyczny. Gdy już wacik nasączony jest odpowiednią ilością płynu możemy przystąpić do demakijażu. 
Pierwszym miłym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że bezproblemowo usuwał makijaż z oczu - tusz, eyeliner, czy cienie. Nie było żadnego problemu z dokładnym oczyszczeniem okolic oczu. I co najważniejsze - nie podrażniał przy tym oczu, nie powodował szczypania czy swędzenia. Oczy po demakijażu nie piekły i nie stawały się zaczerwienione. Mogę śmiało stwierdzić, że płyn micelarny jest łagodny dla oczu - nie robi im krzywdy, jest delikatny i skuteczny jednocześnie. 


Nie widać po jego zastosowaniu efektu pandy, płyn domywa wszystko, bez wyjątku. Trzeba tylko przytrzymać odpowiednią ilość czasu nasączony wacik i następnie przystąpić do dokładnego usuwania makijażu. Nie należy jednak oczu pocierać, bo choćby preparat do oczu był mega delikatny, to pocierając możemy oczy podrażnić mimo wszystko. Okolice oczu są wrażliwe, trzeba o tym pamiętać i nie maltretować ich - zwłaszcza, gdy makijaż robimy codziennie i usuwamy go każdego dnia. Jeśli chodzi natomiast o pozostałą część twarzy - wystarczy przetrzeć wacikiem jej powierzchnię i cieszyć się oczyszczoną i świeżą buzią. 

Płyn ma wodnistą konsystencję, jest przeźroczysty i ma cudny, świeży i orzeźwiający zapach. Demakijaż z jego pomocą to pachnąca przyjemność. 
Skóra po zastosowaniu płynu micelarnego jest miękka, gładka i oczyszczona. Czuć świeżość i rześkość. Skóra jest dokładnie oczyszczona zarówno na twarzy, jak i w okolicach oczu. Nie klei się, nie szczypie i nie jest ściągnięta. Uważam, że jest to świetny produkt idealny dla każdej kobiety dbającej o dokładny demakijaż - nie tylko dla kobiet 30+.
Mi osobiście brakuje jeszcze kilku lat do 30-tki, a mimo to z produktu jestem bardzo zadowolona. Myślę, że na jednym opakowaniu się nie skończy i z przyjemnością sięgnę w przyszłości po kolejne opakowanie. 





Czytaj dalej »

piątek, 13 marca 2015

Produkty do rzęs godne uwagi.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić cztery produkty do rzęs marki Eveline, które bardzo dobrze wspominam i chętnie będę do nich wracać tak długo, jak długo będą dostępne. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego tej marki lubię - zapraszam do dalszej części. 

Produktami, które skradły moje serce są trzy tusze do rzęs, a także serum do rzęs. 

1. Maskara Volumix Fiberlast - idealnie czarna, nie skleja rzęs, doskonale je rozdziela, wydłuża i nadaje spojrzeniu głębi. Szczoteczka sylikonowa, bardzo poręczna w stosowaniu, w dodatku maskara jest niedroga i łatwo dostępna. Dobry produkt w niskiej cenie - polecam. 


2. Maskara Volume Celebrities - świetnie wyprofilowana, dociera nawet do tych najkrótszych rzęs. Tak samo dobrze rozdziela, rozczesuje, nie skleja rzęs i nie tworzy grudek, jak poprzednik. Nie osypuje się po kilku godzinach. Rzęsy wyglądają na dłuższe, bardziej podkręcone i lekko pogrubione. Także ma szczoteczkę sylikonową. 

3. Maskara Million Calories - jak na zwykłą szczoteczkę spisuje się całkiem nieźle. Rozczesuje, nie skleja, wydłuża i poprawia ich wygląd. Najlepszy jest po kilku użyciach, jak szczoteczka lekko przeschnie (oczywiście nie za bardzo). 


4. Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1. Produkt przeznaczony jako produkt poprawiający wygląd rzęs. Stosowany na noc ma odżywić, poprawić stan i wygląd rzęs. Ma je wzmocnić, wydłużyć i przyciemnić. W tym przypadku akurat rzadko był stosowany, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat działania w tym zakresie. Zakochałam się natomiast w tym produkcie stosowanym jako baza pod tusz do rzęs. Niesamowicie je pogrubia, wydłuża, podkręca. Podbija efekt działania tuszu do rzęs, nadając spojrzeniu wyrazistości, głębi i charakteru. Ma biały kolor, który widoczny jest tylko tuż po nałożeniu na rzęsy. Wraz z nałożeniem tuszu kolor biały zanika. Jest to świetny produkt, wydajny i niedrogi. Jeśli tusz nie spełnia Waszych oczekiwań w 100% koniecznie przed jego użyciem rzęsy musicie pokryć bazą. Zobaczycie, że efekty Was zaskoczą. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Obecnie stosuję multifunkcyjne serum do rzęs z olejkiem arganowym Eveline. Jestem równie mocno zadowolona z jego działania. 






A miłego piątku 13-go życzę Wam ja oraz mój towarzysz Felek ;) Niech Was nie zdradzi jego niewinnie wyglądająca postać - łobuz jakich mało ;P




Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...