czwartek, 27 sierpnia 2015

Olejek do ciała Power Fruit od Evree - recenzja.

Witajcie!

Nie będę oryginalna pisząc tą recenzję, ale co zrobić - marka sama się broni, każdorazowo, gdy mam okazję testować ich wyroby. Świetne składy, cudne opakowania i przede wszystkim fenomenalne działanie - z tego słynie marka Evree, która z każdym kolejnym spotkaniem mocniej przekonuje mnie do siebie. Wiem jedno - nie jestem w swoim stwierdzeniu osamotniona. Większość kobiet, która wypróbowała raz olejek tej marki - chce więcej. 
Dzisiaj notka poświęcona będzie dwufazowemu olejkowi do ciała Power Fruit marki Evree. Wiele już było napisane, jeszcze więcej powiedziane - jednak dodam też coś od siebie ;)



OD PRODUCENTA:

POWER FRUIT

OLEJEK DO CIAŁA
nawilżająca specjalistyczna kuracja do ciała
do wszystkich rodzajów skóry
Zmień rutynową pielęgnację ciała na dwufazową pielęgnację specjalistyczną i zobacz jak głęboko nawilżone i odprężone będzie Twoje ciało!
INNOWACYJNA FORMUŁA DWUFAZOWA!
Przed użyciem wstrząśnij, nie mieszaj.
Formuła olejkowa dobrze się wchłania.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
FAZA GÓRNA
  • olejek malinowy
  • olejek jojoba
  • olejek avocado
  • olejek winogronowy
  • olejek sezamowy
FAZA DOLNA
  • kwas hialuronowy
DZIAŁANIE:
  • intensywnie nawilża
  • rewitalizuje i odżywia
  • odpręża i łagodzi skórę
  • nadaje sprężystość i gładkość
POJEMNOŚĆ: 100ml



MOJA OPINIA:

Opakowanie to plastikowa buteleczka z otwarciem typu "press", umieszczonym na górze. Wykonana z przeźroczystego tworzywa, dodatkowo oklejona etykietami z ważniejszymi informacjami. Marka Evree zawsze dba o dodatkowe zabezpieczenie każdego ze swoich produktów kartonowym pudełkiem, które po pierwsze chroni produkt przed inwazją niechcianych paluchów, po drugie zabezpiecza je w transporcie przed uszkodzeniem, a po trzecie są tam umieszczone wszelkie informacje na temat kosmetyku - dzięki czemu przed kupnem możemy dokładnie przeanalizować skład, czy poznać właściwości olejku. 


Konsystencja płynna, wodnista - olejek tworzą dwie warstwy: kompozycja olejów malinowego, jojoba, avocado, winogronowego i sezamowego oraz kwas hialuronowy jako dolna, druga faza. Aby uzyskać jednolitą konsystencję musimy wstrząsnąć produkt przed użyciem. Dzięki temu wszelkie dobroczynne składniki połączą się i zyskają na wartości. Olejek ma kolor pomarańczowy, po wstrząśnięciu nie jest matowy, czy spieniony. Nie możemy jednak o tym zapominać przed każdym zastosowaniem - nie bez powodu nazywa się dwufazowym. 

Zapach olejku jest nie tylko dla mnie zaskoczeniem - po nazwie spodziewałam się mocno owocowego, słodkiego zapachu. Co prawda można wyczuć lekką słodycz, ale przeważa nuta bliżej nieokreślona, trudna do zdefiniowana. Jest to zapach dość mocny, przypomina mi perfumy, wodę perfumowaną typu unisex. Zapach odpowiedni dla mężczyzn, jak i kobiet. Jednak, żeby nie było wątpliwości - zapach jest unikatowy, każdy musi go powąchać, by zdefiniować według swojego nosa. Jak dla mnie bardzo ładny, mocny, charakterystyczny, ale dla niektórych zbyt ciężki na letnie dni. Według mnie - na lato jest idealny. 


Wydajność to kwestia indywidualna. Dla mnie wystarcza niewielka ilość olejku, by pokryć nim ciało w wybranych obszarach. Biorąc pod uwagę, że olejek przeznaczony jest do całego ciała - tak też był stosowany. Jeśli latem chcemy zapobiec długiemu wchłanianiu - wystarczy nieco oszczędniej go dozować, wówczas wchłania się błyskawicznie. W moim przypadku bardzo szybko wchłaniał się w miejscach mocno wysuszonych - znikał w oka mgnieniu. Przy regularnym stosowaniu powinien cieszyć użytkownika przez minimum 1,5 - 2 miesiące. 

Efekty, które zauważyłam przy regularnym stosowaniu to przede wszystkim:
- poprawa elastyczności skóry, miejsca szczególnie pozbawione jędrności - stały się napięte, zwarte
- skóra stała się delikatna, nawilżona, miękka
- suche skórki na kolanach i łokciach zostały zlikwidowane
- nawilżenie było odczuwalne przez długi czas, nawet w przypadku ominięcia jednej aplikacji, skóra nie potrzebowała aż tak wielkiej uwagi
- skóra pachniała przez kilka ładnych godzin od użycia, dla sympatyków tego zapachu - to wielka zaleta
- regularne używanie olejków zdecydowanie poprawiło wygląd skóry, zyskała na elastyczności, jędrności i delikatności
- koloryt skóry poprawił się dzięki masażom towarzyszącym codziennemu stosowaniu olejku
- świetnie współgrał z masażerem do ciała, którego stosowanie poprawiało krążenie i ukrwienie skóry
- skóra wygląda młodo, świeżo i zdrowo

Szczerze to nie jestem zaskoczona świetną jakością olejku Power Fruit. Jest to kolejny i zapewne nie ostatni produkt, który używało mi się z wielką przyjemnością. Kolejnym produktem, który z pewnością wypróbuję jest nowość na rynku, czyli krem do twarzy z olejkami. Który to będzie - jeszcze nie wiem, ale z pewnością jako kolejne trafią do mojej kosmetyczki. Olejki w pielęgnacji ciała i twarzy są co raz częstszym wyborem świadomych klientek. I jak widać po recenzjach na blogach i youtubowych kanałach - to nie ostatnie słowo marki Evree. 



Czytaj dalej »

Antycellulitowy balsam do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka Helix Vital Care Vis Plantis - recenzja.

Witajcie!


Nie wiem jak u Was, ale u mnie ciepło, słonecznie i przyjemnie. Taka pogoda sprzyja osobom uprawiającym sporty na świeżym powietrzu, ale i pozytywnie nastraja do nadrobienia zaległości blogowych. Biorąc pod uwagę, że z przyczyn zdrowotnych jestem uziemiona - mogę napisać kilka słów na temat produktów, które goszczą w mojej pielęgnacji od jakiegoś czasu. 
Dzisiaj słów kilka napiszę na temat balsamu do ciała, którym smaruję się namiętnie od miesiąca. Wydaje mi się, a raczej jestem przekonana, że mogę już wyrazić opinię na jego temat.
Czy się sprawdził, czy też trafił się kolejny niespełniający obietnic producenta kosmetyk - o tym dowiecie się poniżej. 
Mowa w tej notce będzie o produkcie, który w swym składzie ma filtrat ze śluzu ślimaka - brzmi dziwnie? Owszem ;) Ale jak zapewnia producent:


UWAGA:
Przy pozyskiwaniu filtratu o nazwie Poly-Helixan nie ginie żaden ślimak. W hodowli traktuje się je komfortowo, żyją w naturalnych warunkach. Pozyskiwanie śluzu na filtrat odbywa się okresowo, stosuje się standaryzowane, humanitarne metody nieprzynoszące ślimakom cierpienia.

Helix Vital Care Balsam antycellulitowy, wyszczuplający z filtratem ze śluzu ślimaka.





OD PRODUCENTA: 




Balsam do ciała VIS PLANTIS HELIX VITAL CARE antycellulitowy, wyszczuplający z Body3 Complex i filtratem Poly-Helixan ze śluzu ślimaka.



Multifunkcyjny, do profilaktyki i wsparcia walki z objawami cellulitu, rozstępów i braku jędrności skóry. Badania aparaturowe wykazały redukcję stopnia cellulitu średnio o 35% po 4 tygodniach użycia. Redukcja tkanki tłuszczowej korzystnie modeluje całą sylwetkę i poprawia jej kontur. Balsam skutecznie wspomaga kuracje wyszczuplające i antycellulitowe, spełnia oczekiwania kobiet z nadmierną tkanka tłuszczową, objawami cellulitu, rozstępami i brakiem jędrności skóry, dbających o zgrabną i ładną sylwetkę. 2/3 badanych stwierdziło, że rozstępy stają się mniejsze, mniej widoczne, bardziej jednorodne, jaśniejsze. Skóra jest miękka, wygładzona, bez nierówności. Ma normalny koloryt.



Składniki czynne: Body3 Complex, filtrat ze śluzu ślimaka, masło shea, olej bawełniany, witamina E, pantenol.

Polecany na co dzień osobom dbającym o zgrabną sylwetkę, z problemami z nadmiarem tkanki tłuszczowej, objawami cellulitu, rozstępami i brakiem jędrności skóry; w różnym wieku i z różnego rodzaju skórą.

Efekty:
-wielofunkcyjne składniki pobudzają przemianę materii w skórze, masaż poprawia mikrocyrkulację
-pobudza to lipolizę (rozkład tłuszczu), przeciwdziała gromadzeniu się tłuszczu w adypocytach, hamuje jego przyrost
-zmniejszenie tkanki tłuszczowej redukuje widoczności fałdek, nierówności i zgrubień
-intensywne wmasowywanie przyczynia się do zmniejszenia widoczności, nawet zaawansowanych, od dawna utrzymujących się objawów cellulitu i skórki pomarańczowej, nie reagujących na inne produkty uprzednio stosowane
-balsam przyczynia się do zmniejszenia widoczności zwłaszcza „świeżych” rozstępów, zapobiega powstawaniu nowych
-skóra jest intensywnie i głęboko nawilżona, napięta, jędrna i elastyczna, bardziej wygładzona, miękka i miła w dotyku, nabiera młodzieńczego wyglądu i zdrowego kolorytu


Dotychczas prawdopodobnie JEDYNY TAKI UKŁAD SKŁADNIKÓW do walki z cellulitem i brakiem jędrności. Składniki użyte w ilości zgodnej z zastosowaną w badaniach klinicznych:
Body3 ComplexTM - specyficzny układ naturalnego nieprażonego masła z orzechów karite, ekstraktu nasion avocado i bentonitu, działający równocześnie na 3 problemy: cellulit, rozstępy i brak jędrności skóry. Działa miejscowo wyszczuplająco, przyspiesza redukcję tkanki tłuszczowej, zmniejsza skórkę pomarańczową. Nagrodzony za innowacyjność w 2012 roku na In Cosmetics w Bangkoku. Nieprażone masło orzechów karite działa wyszczuplająco, poprawia jędrność i gęstość skóry. Pobudza syntezę białka ZAG adypocytów (ZAG = Zinc alpha-2-Glycoprotein), które aktywizuje lipolizę. Opatentowany proces wytwarzania zachowuje najcenniejsze składniki. Ekstrakt nasion avocadostymuluje produkcję SKALP (Skin-derived Anti Leuko Proteinase), proteinazy chroniącej przed degradacją włókna podporowe tkanki łącznej. Następuje zagęszczenie włókien kolagenu, elastyny i fibroblastów. W rozroście cellulitu pęczniejące adypocyty przerywają jednolitą warstwę tych włókien i migrują przez te przerwane warstwy do góry. Tak powstają nierówności zwane skórką pomarańczową. Ekstrakt pobudza też metabolizm, zapobiega gromadzeniu się i zbijaniu tłuszczu w adypocytach. Bentonit poprawia regenerację matrix komórkowego, pomaga usuwać toksyny, usprawnia transport substancji aktywnych do miejsc wymagających działania.
Filtrat ze śluzu ślimaka - standaryzowany kompleks bioaktywnych składników, ekstrahowany ze śluzu wydzielanego przez ślimaki. Jedno z nowszych odkryć w kosmetyce o bardzo szerokim, udowodnionym klinicznie zakresie działania. Pomaga szybko naprawić uszkodzenia skóry. Zawiera wysoki poziom protein, alantoinę, witaminy A,C, E, mukopolisacharydy, kolagen, elastynę, enzymy proteolityczne, alfahydroksykwasy. Pobudza regenerację.




Skład:



Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Ceteareth -20,Gossypium Herbaceum Seed Oil, Ethylhexyl Stearate, Snail Secretion Filtrate, Bentonite, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Dimethicone, Parfum, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Hydroxycitronellal, Citronellol, Alpha-isomethyl Ionone, Limonene, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool.

MOJA OPINIA:

Balsam umieszczony w plastikowym opakowaniu z wygodną pompką. Pompka ułatwia dozowanie produktu, dzięki czemu nie marnujemy zbyt dużo podczas każdorazowego użycia. Balsam o pojemności 500ml wystarcza na długi czas użytkowania. Sama używam go miesiąc regularnie i ubyło mi może około 1/3 opakowania. Przy takim używaniu powinien gościć w łazience przez około 2-3 miesięcy. 

Zapach jest bardzo przyjemny, wyczuwalny podczas używania, ale już po aplikacji znika. 

Balsam ma dość lekką, ale nie za rzadką konsystencję. Jest kremowy, o białym zabarwieniu. Łatwo się rozprowadza po ciele, nie pozostawiając tłustej i lepkiej warstwy. Wchłania się szybko, natychmiastowo poprawiając wygląd skóry.

Balsam sprawia, że ciało jest wygładzone, miękkie i nawilżone. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam poprawę  w wyglądzie skóry ud i pośladków. Stały się wygładzone, bardziej napięte i ujednolicone. Oczywiście pamiętajmy, że same produkty kosmetyczne cudów nie zdziałają - niezbędna jest zdrowa dieta oraz aktywność fizyczna. Przy stosowaniu wszystkiego jednocześnie, możemy zauważyć spektakularne efekty. 
Co do samego filtratu ze śluzu ślimaka - pomaga z regeneracji i naprawie uszkodzonej skóry.
Podsumowując balsam jest lekki, idealnie nadaje się na cieplejsze dni - nie ma bowiem tłustej i maślanej konsystencji. Łatwo się rozprowadza, dwie pompki wystarczą do nawilżenia sporego obszaru ciała. Wchłania się błyskawicznie, nie pozostawiając na powierzchni tłustej i nieprzyjemnej warstwy - lepiącej się do wszystkiego wkoło. Kilka minut po aplikacji można zakładać ubrania - bez obaw o ubrudzenie (chociaż latem i tak nosi się mniej). Skóra wyraźnie jest gładsza, w dotyku przyjemna i delikatna. Koloryt skóry jest wyrównany. Mniejsze niedoskonałości są zniwelowane, ciało bardziej jędrne i zbite - jednak cellulit, jako stały lokator tak łatwo się nie zechce wyprowadzić, tutaj hasło EKSMISJA nie działa. Z tym wrogiem trzeba naprawdę mocnych dział - jednak balsam Vis Plantis bardzo łagodnie, ale i skutecznie wykurza towarzysza z powierzchni ud i pośladków. 

Ciekawy produkt w dość korzystnej cenie (około 22zł za 500ml). Biorąc pod uwagę, że jest to wydajny produkt, w higienicznym opakowaniu z pompką, o przyjemnym i subtelnym zapachu, a także korzystnie wpływającym na ogólny wygląd skóry - jestem na tak. Z przyjemnością w przyszłości wypróbuję inne balsamy z tej serii, a są to balsamy: nawilżający, odżywczy, odmładzający oraz zapobiegający i redukujący rozstępy. Łącznie w ofercie Helix Vital Care mamy do wyboru pięć różnych balsamów. Każdy znajdzie coś dla siebie, wszystko zależy od Waszych preferencji i oczekiwań. Ja jestem zadowolona z tego produktu, więc mam nadzieję, że i Wy też będziecie. 

Produkt ten, jak i pozostałe cztery możecie znaleźć na stronie Elfa Pharm. Zachęcam też do odwiedzenia FB, gdzie na bieżąco będziemy ze wszelkimi nowościami kosmetycznymi marki. 



Czytaj dalej »

piątek, 17 lipca 2015

Murier Collagen Hydration O2 - recenzja zestawu do pielęgnacji skóry twarzy.

Witajcie!

Dzisiaj na blogu będzie o zestawie kosmetyków, które niedawno pojawiły się na rynku i już zawładnęły sercami wielu z Was. 



Murier to jedna z pierwszych firm na rynku, która oferuje szeroką gamę najwyższej jakości kosmetyków z wykorzystaniem roślinnych komórek macierzystych (Stem Cells). Nasze produkty powstają w wyniku zastosowania unikalnych technologii, będących efektem badań naukowych, prowadzonych przez znakomitych specjalistów z dziedzin kosmetologii i dermatologii. Dzięki ich wiedzy i zapałowi oferujemy Państwu całą gamę innowacyjnych kosmetyków przeznaczonych do każdego rodzaju skóry, również tej problematycznej (serie anty-angin oraz przeciwzmarszczkowe) o bardzo intensywnym działaniu liftingującym i napinającym skórę.
Nieustannie, dbając o najwyższą jakość kosmetyków, jak również bezpieczeństwo klientów, gwarantujemy, że każdy z naszych produktów przed trafieniem na rynek przeszedł liczne testy laboratoryjne i dermatologiczne. Ponadto, nasze produkty nie zawierają parabenów, co daje pewność ich najwyższej skuteczności i jakości.Wszystko to po to, abyście mogli Państwo jak najdłużej cieszyć się młodym wyglądem.

W moje ręce trafił świetny zestaw z serii Collagen Hydration O2 składający się z trzech produktów do kompleksowej pielęgnacji skóry twarzy : krem na dzień, krem na noc oraz pod oczy. 



OD PRODUCENTA: 

Krem na dzień Collagen Hydration O2 by day został stworzony dla potrzeb każdego rodzaju skóry. Zawartość protein, lipidów i minerałów pochodzących z unikalnego kompleksu opartego na ekstrakcie z winorośli zwiększa dotlenienie i usprawnia metabolizm komórkowy. W ten sposób dostarcza niezbędną energię do produkcji kolagenu i elastyny, co opóźnia powstawanie zmarszczek. Dzięki obecności ekstraktu z kiełków sojowych i pszenicznych krem działa dotleniająco. Zawarty w oleju z pestek winogron kwas linolowy i witamina E działają przeciwutleniająco, walczą z wolnymi rodnikami, tak aby skutecznie przeciwdziałać procesowi starzenia się skóry. Polisacharydy, roślinne komórki macierzyste i kwas hialuronowy zapewniają długotrwałe nawilżenie. Kolagen poprawia elastyczność i sprężystość skóry i nie pozwala na utrwalanie się zmarszczek mimicznych. Aktywny tlen poprawia dotlenienie komórek skóry. Taki dodatkowy „zastrzyk” tlenu sprawia, że wszystkie procesy zachodzące w skórze przebiegają sprawniej. Filtry skutecznie chronią przed szkodliwym działaniem promieniowania UV. 
119zł/50ml

MOJA OPINIA: 


Krem o lekkiej, kremowej konsystencji i zabarwieniu mlecznym. Dozuje się bezproblemowo przez niewielki otwór znajdujący się na dole opakowania. Zamknięcie odkręcane, dość poręczne w użytkowaniu. Krem o dość bogatej formule wchłania się dość szybko, nie pozostawiając tłustej warstwy na powierzchni skóry. Wręcz powiedziałabym, że skóra jest delikatnie zmatowiona - chociaż produkt do matujących nie należy. Po zastosowaniu skóra jest gładka, pachnąca - krem posiada słodkie nuty zapachowe i widać, że nawilżona. Krem posiada filtry, aczkolwiek na stronie producenta nie ma informacji jaki konkretnie SPF. Bezproblemowo radzi sobie z suchymi skórkami, nie uwydatnia ich, a wręcz maskuje - przy regularnym stosowaniu suche skórki znikają. Nie zauważyłam podrażnienia, uczulenia czy zapychania skóry. Krem należy do typowo nawilżających, a tego mi najbardziej potrzeba. Przebywam codziennie w klimatyzowanym pomieszczeniu i moja skóra - nie tylko na twarzy, ale i całym ciele jest mocno przesuszona. O ile z ciałem sobie radzę stosując różnego rodzaju kremy/balsamy, tak z twarzą zawsze coś było nie tak. Odkąd stosuję kremy z linii  Collagen Hydration O2 problemy z wiecznie wysuszoną, wręcz spękaną, czy spierzchniętą skórą zostały zminimalizowane. Wiadomo - same kremy nie wystarczą, należy jeszcze dodatkowo nawadniać organizm od wewnątrz, a z tym mam od zawsze problem, więc każdy sprzymierzeniec w walce o gładką i nawilżoną skórę jest na wagę złota. Krem na dzień jest lekki, dobrze współgra z podkładem - chociaż ostatnio ograniczam się do kremów BB/CC lub jedynie pudru matującego. Oczywiście pod warunkiem, że żadne niespodzianki mi nie wyskoczą - bo wtedy do boju wchodzi korektor, podkład i puder - cała artyleria :D Nawet przy takiej "tapecie" krem nie powoduje rolowania, czy innych przykrych widoków. Krem o pojemności 50 ml jest wydajny, starcza na minimum 2 miesiące codziennego stosowania. 



OD PRODUCENTA: 


Krem na noc Collagen Hydration O2 by night został stworzony po to, by odpoczywającej po trudach całego dnia skórze podarować wszystkie niezbędne do zachowania zdrowia i młodości składniki. Kolagen, kwas hialuronowy i komórki macierzyste winorośli wnikają głęboko w skórę, utożsamiając się z jej własnymi komórkami i pobudzając mechanizmy obronne. Skóra potrzebuje w nocy silnego nawilżenia i natłuszczenia, pochodzącego od natury. Zapewni jej to wyciąg z masła shea i oleju z pestek winogron. Winorośl jest źródłem witaminy E, której działanie przeciwstarzeniowe powoduje, że krem skutecznie walczy ze zmarszczkami. Budząca się do życia roślina gromadzi w kiełkach wszystkie białka i witaminy, dlatego krem został wzbogacony o ekstrakt z kiełków soi i pszenicy – wszystko po to, by budząca się rano skóra była młoda i świeża, Aktywny tlen poprawia dotlenienie komórek skóry. Taki dodatkowy „zastrzyk” tlenu sprawia, że wszystkie procesy zachodzące w skórze przebiegają sprawniej.

MOJA OPINIA: 

Krem o nieco bogatszej i gęstszej konsystencji niż krem na dzień, a mimo to dalej lekkiej formule, szybko wnikającej w skórę. Wchłania się tak samo dobrze, nie pozostawiając tłustej, lepkiej warstwy na powierzchni twarzy. Krem na noc ma pobudzić skórę do odnowy w nocy i sprawić, że po przebudzeniu będzie wyglądała na wypoczętą i zregenerowaną. Nie zauważyłam, bym po przebudzeniu wyglądała niebiańsko, ale coś jest na rzeczy, bo jeszcze niedawno po nocy moja skóra natychmiast potrzebowała sporej dawki kremu do twarzy oraz kilkunastu minut na dojście do stanu używalności. Skóra bowiem często obdarowywała mnie krostkami, opuchnięciami, workami, zasinieniami i innymi wytrawnymi niespodziankami. Wyjście do sklepu tuż po przebudzeniu bez choćby maleńkiego make-upu nie do zaakceptowania. Od jakiegoś czasu skóra jest promienna, odżywiona i zdrowo wygląda. Nie muszę nic nakładać, a straszyć nie powinnam ;) To chyba dobry znak i dowód na to, że krem robi mojej skórze dobrze. W przypadku tego kremu pojemność także 50ml sprawia, że możemy cieszyć się z jego dobroczynnych właściwości dłużej.
119zł/50ml



OD PRODUCENTA: 


Krem pod oczy Collagen Hydration eye został stworzony po to, by odpowiedzieć na potrzeby delikatnej skóry wokół oczu. Codzienna aktywność, zmęczenie, stres i emocje powodują, że skóra ta jest szczególnie podatna na powstawanie drobnych zmarszczek i przebarwień. Krem pod oczy Collagen dzięki zawartości ekstraktu z kiełków sojowych i pszenicznych działa dotleniająco, zapewnia pełne nawilżenie i odżywienie skóry. Dodatek kolagenu poprawia elastyczność i sprężystość skóry i nie pozwala na utrwalanie się zmarszczek mimicznych. Zawarte w komórkach roślinnych flawonoidy przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu oraz pobudzają naturalne procesy regeneracji skóry. Polisacharydy i kwas hialuronowy zapewniają długotrwałe nawilżenie I wygładzenie.
109zł/20ml

MOJA OPINIA: 

Krem o lekkiej, delikatnej formule bardzo szybko się wchłania, chłodząc lekko okolice oczu. Krem wklepany w skórę nie pozostawia na niej uczucia ściągnięcia, skóra nie lepi się i nie jest podrażniona. Kilka minut po aplikacji zauważalne jest rozświetlenie okolic oczu i zdecydowanie poprawiony jest wygląd wokół oczu. Regularne stosowanie sprawiło, że delikatna skóra pod oczami stała się bardziej napięta, wygładzona i koloryt wyrównany. Niewielkie zasinienia zniknęły, a pojawiające się worki pod oczami są zdecydowanie mniej widoczne. Skóra wokół oczu jest wypielęgnowana, nawilżona i odżywiona. Jeśli chodzi o drobne zmarszczki - ich widoczność jest mniejsza, a to za sprawą dobrze nawilżonej skóry. Im skóra jest bardziej przesuszona, tym zmarszczki - nawet te minimalne są bardziej uwydatnione. Teraz, gdy okolice oczu mają solidną dawkę nawilżenia - zmarszczki są zatuszowane. Pojemniczek o pojemności 20ml i z wygodnym w zastosowaniu aplikatorem jest wydajny i starcza na długi okres czasu. Jeśli chodzi o zapach - najdelikatniejszy i najmniej wyczuwalny z całej trójki. 



PODSUMOWANIE: 

Cała seria do pielęgnacji twarzy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Oczekiwałam szybkich, widocznych i długotrwałych efektów i myślę, że to otrzymałam. Cała linia produktów zachowana w tonacji biało-niebieskiej, co ma się kojarzyć wg mnie z dotlenieniem, nawodnieniem, nawilżeniem skóry. Każdy produkt dodatkowo umieszczony w kartonowym pudełeczku, zafoliowanym. Opakowania proste, czytelne z najpotrzebniejszymi informacjami. 


Ta seria to gama produktów zapewniających kompleksową pielęgnację skóry twarzy i okolic oczu. Produkty, które nie uczuliły, nie podrażniły i nie zapchały. Seria o delikatnym, słodkawym zapachu. Cera po zastosowaniu nie lepiła się, nie błyszczała, nie pokryła niespodziankami. Regularne stosowanie sprawiło, że skóra w okolicach oczu stała się wygładzona, napięta i odżywiona, a cera promienna i pełna zdrowego blasku. Seria przeznaczona do każdego typu skóry osób młodych. Pomaga zniwelować/zminimalizować powstałe już zmarszczki oraz poprzez nawilżenie zapobiegać powstawaniu nowych. 


Dziękuję firmie Murier za możliwość poznania i testowania powyższych produktów, a Was zapraszam na stronę producenta
TUTAJ oraz na FB.


Czytaj dalej »

czwartek, 16 lipca 2015

Nimm2 pod prysznicem? Czemu nie.

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją żelu, który zna już każde z Was. Unikatowy, oryginalny i przypominający nieco dzieciństwo produkt, a jaki? O tym poniżej.


Za każdym razem, gdy otwierałam opakowanie i przykładałam mojego nosa - skojarzenie jedno, konkretne, na tyle wyraźne, że aż sama byłam w szoku. Nie poczułam tego na konferencji, a dopiero w zaciszu domowym, w mojej maleńkiej łazience. Cukierki owocowe Nimm2 - znacie, wiecie jak pachną, jak smakują? 


A tymczasem tu nie mowa o cukierkach, a o produkcie, który umilał mi wiele kąpieli. Mowa tutaj o żelu pod prysznic Le Petit Marseiliais Werbena i Cytryna. Myślicie, że zwariowałam? Otóż nie - tak mi się kojarzy zapach produktu LPM i nic tego nie zmieni :) Ciekawa jestem, czy Wam chociaż odrobinę przypomina cukierki, a może po prostu miałam na nie ochotę i stąd to skojarzenie?! Skoro wiecie czym pachnie ten żel, przechodzimy do sedna.


Opakowanie duże, bo aż 400ml w kolorze soczystej pomarańczy. Konsystencja dość płynna, łatwo się wydobywało z opakowania do samego końca. Żel był dość wydajny i doskonale się pienił. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry. Skóra po kąpieli pachniała jeszcze jakiś czas. Co tu będę się rozpisywać - choćby nawet i przesuszał nieco skórę będę do niego wracać z przyjemnością, z uwagi na zapach przypominający mi soczyste cuksy pełne owocowego nadzienia:D



A gdyby tego było mało - na Konferencji z marką LPM mieliśmy niepowtarzalną okazję stworzyć swoją małą Prowansję i zamknąć ją w słoiczku - w postaci solnego lub cukrowego peelingu.


Przepis na peeling wg LPM: 
  • 200g cukru trzcinowego/soli morskiej
  • ok. 100ml oleju ze słodkich migdałów
  • skórka starta z jednej cytryny
  • 10 kropli olejku cytrynowego
  • 10 kropli olejku z werbeny
  • 20 g koralowca







Peeling z samych naturalnych składników, bez zbędnych dodatków, z olejkami eterycznymi to recepta na piękne, gładkie, pachnące ciało. Z żelem był to duet idealny. Peeling zdzierał zrogowaciały naskórek, wygładzał i pielęgnował skórę, przy tym ją natłuszczając. Skóra po takim zabiegu była każdorazowo idealnie przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Gładka, pozbawiona suchych skórek, dodatkowo umyta żelem z tej linii zapachowej idealnie przygotowana była do nawilżania, czy masażu. Chociaż ja osobiście przyznam, że po takim peelingu dodatkowy masaż czy nawilżenie nie były potrzebne. Sam zabieg złuszczający zapewniał skórze idealny masaż, a zawartość dużej ilości oleju ze słodkich migdałów świetnie nawilżała, zmiękczała i natłuszczała skórę. 


Czytaj dalej »

środa, 15 lipca 2015

Maska algowa Blueberry od Organique - recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj dość krótki post, o jednym z maseczkowych ulubieńców. To ten produkt sprawił, że zaczęłam poznawać markę z przyjemnością, sięgając po co raz to nowe produkty.
Pierwsze spotkanie i od razu się polubiliśmy. Mowa o Maseczce Algowej Borówka właśnie od Organique.


Maseczka znajduje się w saszetce w postaci proszku. Zawiera 30g produktu,  co w zależności od potrzeb starcza na minimum 3-5 aplikacjikosztuje 19,90zł (często można zrobić zapas, gdy są promocje). W moim przypadku saszetka wystarcza na 5 zabiegów. 

W saszetce gołym okiem możemy zauważyć, że proszek ma kolor szaro-fioletowy. Aby nałożyć produkt w postaci maseczki należy wymieszać odpowiednią ilość proszku (ja odmierzam każdorazowo po 6g) z wodą mineralną, wodą różaną lub hydrolatem. 


Mieszać należy dość sprawnie, najlepiej plastikową lub drewnianą szpatułką do maseczek (w sklepach czy internecie jest mnóstwo zestawów z miarkami, miseczką i szpatułką dostępnych za grosze). Czynność powinno wykonywać się szybko, gdyż maseczki algowe mają tendencję do szybkiego zastygania. Jak tylko rozmieszacie składniki - nakładajcie czym prędzej na twarz, czy wybrane okolice twarzy. Kolor po zmieszaniu z wodą jest jasnofioletowy (ilość płynu dodajemy z głową, nie za dużo, ale i nie za mało - konsystencja powinna być na tyle gęsta, by podczas nakładania na twarz nie spływała, ale też na tyle płynna, by bezproblemowo rozprowadzała się na powierzchni skóry). 
Zapach bliżej nieokreślony, ale jak dla mnie nawet przyjemny. 


Maseczka po nałożeniu na twarz błyskawicznie zastyga tworząc żelową całość. Czas trzymania zależy od nas - ja z reguły pozostawiam ją na 15 minut, a to dlatego, że czuć przyjemne chłodzenie i orzeźwienie skóry twarzy. Po upłynięciu tych kilkunastu minut należy ją delikatnie zdejmować. Gdy wszystkie miejsca pokryte będą podobną ilością maseczki - powinna zejść z twarzy w całości. Trochę to śmiesznie wygląda, gdy w ręku trzyma się spory płat żelowy z otworami na oczy, nos i usta ;) Gdyby był problem ze ściągnięciem - można nieco zwilżyć płynem krawędzie i wtedy łatwiej zejdzie. Tak samo należy zrobić z pozostałościami - zmyć ciepłą wodą i osuszyć twarz ręcznikiem. 

Skóra po zdjęciu maseczki jest niesamowicie gładka, miękka w dotyku i delikatna. Zaczerwienienia, gdy takowe występowały - znikają, rozszerzone pory - zmniejszone, drobne niedoskonałości złagodzone. Cera jest rozświetlona i zdrowo wyglądająca

Wg mnie maseczka jest godna uwagi i z pewnością będę do niej powracać często i chętnie. 



Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...