piątek, 17 lipca 2015

Murier Collagen Hydration O2 - recenzja zestawu do pielęgnacji skóry twarzy.

Witajcie!

Dzisiaj na blogu będzie o zestawie kosmetyków, które niedawno pojawiły się na rynku i już zawładnęły sercami wielu z Was. 



Murier to jedna z pierwszych firm na rynku, która oferuje szeroką gamę najwyższej jakości kosmetyków z wykorzystaniem roślinnych komórek macierzystych (Stem Cells). Nasze produkty powstają w wyniku zastosowania unikalnych technologii, będących efektem badań naukowych, prowadzonych przez znakomitych specjalistów z dziedzin kosmetologii i dermatologii. Dzięki ich wiedzy i zapałowi oferujemy Państwu całą gamę innowacyjnych kosmetyków przeznaczonych do każdego rodzaju skóry, również tej problematycznej (serie anty-angin oraz przeciwzmarszczkowe) o bardzo intensywnym działaniu liftingującym i napinającym skórę.
Nieustannie, dbając o najwyższą jakość kosmetyków, jak również bezpieczeństwo klientów, gwarantujemy, że każdy z naszych produktów przed trafieniem na rynek przeszedł liczne testy laboratoryjne i dermatologiczne. Ponadto, nasze produkty nie zawierają parabenów, co daje pewność ich najwyższej skuteczności i jakości.Wszystko to po to, abyście mogli Państwo jak najdłużej cieszyć się młodym wyglądem.

W moje ręce trafił świetny zestaw z serii Collagen Hydration O2 składający się z trzech produktów do kompleksowej pielęgnacji skóry twarzy : krem na dzień, krem na noc oraz pod oczy. 



OD PRODUCENTA: 

Krem na dzień Collagen Hydration O2 by day został stworzony dla potrzeb każdego rodzaju skóry. Zawartość protein, lipidów i minerałów pochodzących z unikalnego kompleksu opartego na ekstrakcie z winorośli zwiększa dotlenienie i usprawnia metabolizm komórkowy. W ten sposób dostarcza niezbędną energię do produkcji kolagenu i elastyny, co opóźnia powstawanie zmarszczek. Dzięki obecności ekstraktu z kiełków sojowych i pszenicznych krem działa dotleniająco. Zawarty w oleju z pestek winogron kwas linolowy i witamina E działają przeciwutleniająco, walczą z wolnymi rodnikami, tak aby skutecznie przeciwdziałać procesowi starzenia się skóry. Polisacharydy, roślinne komórki macierzyste i kwas hialuronowy zapewniają długotrwałe nawilżenie. Kolagen poprawia elastyczność i sprężystość skóry i nie pozwala na utrwalanie się zmarszczek mimicznych. Aktywny tlen poprawia dotlenienie komórek skóry. Taki dodatkowy „zastrzyk” tlenu sprawia, że wszystkie procesy zachodzące w skórze przebiegają sprawniej. Filtry skutecznie chronią przed szkodliwym działaniem promieniowania UV. 
119zł/50ml

MOJA OPINIA: 


Krem o lekkiej, kremowej konsystencji i zabarwieniu mlecznym. Dozuje się bezproblemowo przez niewielki otwór znajdujący się na dole opakowania. Zamknięcie odkręcane, dość poręczne w użytkowaniu. Krem o dość bogatej formule wchłania się dość szybko, nie pozostawiając tłustej warstwy na powierzchni skóry. Wręcz powiedziałabym, że skóra jest delikatnie zmatowiona - chociaż produkt do matujących nie należy. Po zastosowaniu skóra jest gładka, pachnąca - krem posiada słodkie nuty zapachowe i widać, że nawilżona. Krem posiada filtry, aczkolwiek na stronie producenta nie ma informacji jaki konkretnie SPF. Bezproblemowo radzi sobie z suchymi skórkami, nie uwydatnia ich, a wręcz maskuje - przy regularnym stosowaniu suche skórki znikają. Nie zauważyłam podrażnienia, uczulenia czy zapychania skóry. Krem należy do typowo nawilżających, a tego mi najbardziej potrzeba. Przebywam codziennie w klimatyzowanym pomieszczeniu i moja skóra - nie tylko na twarzy, ale i całym ciele jest mocno przesuszona. O ile z ciałem sobie radzę stosując różnego rodzaju kremy/balsamy, tak z twarzą zawsze coś było nie tak. Odkąd stosuję kremy z linii  Collagen Hydration O2 problemy z wiecznie wysuszoną, wręcz spękaną, czy spierzchniętą skórą zostały zminimalizowane. Wiadomo - same kremy nie wystarczą, należy jeszcze dodatkowo nawadniać organizm od wewnątrz, a z tym mam od zawsze problem, więc każdy sprzymierzeniec w walce o gładką i nawilżoną skórę jest na wagę złota. Krem na dzień jest lekki, dobrze współgra z podkładem - chociaż ostatnio ograniczam się do kremów BB/CC lub jedynie pudru matującego. Oczywiście pod warunkiem, że żadne niespodzianki mi nie wyskoczą - bo wtedy do boju wchodzi korektor, podkład i puder - cała artyleria :D Nawet przy takiej "tapecie" krem nie powoduje rolowania, czy innych przykrych widoków. Krem o pojemności 50 ml jest wydajny, starcza na minimum 2 miesiące codziennego stosowania. 



OD PRODUCENTA: 


Krem na noc Collagen Hydration O2 by night został stworzony po to, by odpoczywającej po trudach całego dnia skórze podarować wszystkie niezbędne do zachowania zdrowia i młodości składniki. Kolagen, kwas hialuronowy i komórki macierzyste winorośli wnikają głęboko w skórę, utożsamiając się z jej własnymi komórkami i pobudzając mechanizmy obronne. Skóra potrzebuje w nocy silnego nawilżenia i natłuszczenia, pochodzącego od natury. Zapewni jej to wyciąg z masła shea i oleju z pestek winogron. Winorośl jest źródłem witaminy E, której działanie przeciwstarzeniowe powoduje, że krem skutecznie walczy ze zmarszczkami. Budząca się do życia roślina gromadzi w kiełkach wszystkie białka i witaminy, dlatego krem został wzbogacony o ekstrakt z kiełków soi i pszenicy – wszystko po to, by budząca się rano skóra była młoda i świeża, Aktywny tlen poprawia dotlenienie komórek skóry. Taki dodatkowy „zastrzyk” tlenu sprawia, że wszystkie procesy zachodzące w skórze przebiegają sprawniej.

MOJA OPINIA: 

Krem o nieco bogatszej i gęstszej konsystencji niż krem na dzień, a mimo to dalej lekkiej formule, szybko wnikającej w skórę. Wchłania się tak samo dobrze, nie pozostawiając tłustej, lepkiej warstwy na powierzchni twarzy. Krem na noc ma pobudzić skórę do odnowy w nocy i sprawić, że po przebudzeniu będzie wyglądała na wypoczętą i zregenerowaną. Nie zauważyłam, bym po przebudzeniu wyglądała niebiańsko, ale coś jest na rzeczy, bo jeszcze niedawno po nocy moja skóra natychmiast potrzebowała sporej dawki kremu do twarzy oraz kilkunastu minut na dojście do stanu używalności. Skóra bowiem często obdarowywała mnie krostkami, opuchnięciami, workami, zasinieniami i innymi wytrawnymi niespodziankami. Wyjście do sklepu tuż po przebudzeniu bez choćby maleńkiego make-upu nie do zaakceptowania. Od jakiegoś czasu skóra jest promienna, odżywiona i zdrowo wygląda. Nie muszę nic nakładać, a straszyć nie powinnam ;) To chyba dobry znak i dowód na to, że krem robi mojej skórze dobrze. W przypadku tego kremu pojemność także 50ml sprawia, że możemy cieszyć się z jego dobroczynnych właściwości dłużej.
119zł/50ml



OD PRODUCENTA: 


Krem pod oczy Collagen Hydration eye został stworzony po to, by odpowiedzieć na potrzeby delikatnej skóry wokół oczu. Codzienna aktywność, zmęczenie, stres i emocje powodują, że skóra ta jest szczególnie podatna na powstawanie drobnych zmarszczek i przebarwień. Krem pod oczy Collagen dzięki zawartości ekstraktu z kiełków sojowych i pszenicznych działa dotleniająco, zapewnia pełne nawilżenie i odżywienie skóry. Dodatek kolagenu poprawia elastyczność i sprężystość skóry i nie pozwala na utrwalanie się zmarszczek mimicznych. Zawarte w komórkach roślinnych flawonoidy przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu oraz pobudzają naturalne procesy regeneracji skóry. Polisacharydy i kwas hialuronowy zapewniają długotrwałe nawilżenie I wygładzenie.
109zł/20ml

MOJA OPINIA: 

Krem o lekkiej, delikatnej formule bardzo szybko się wchłania, chłodząc lekko okolice oczu. Krem wklepany w skórę nie pozostawia na niej uczucia ściągnięcia, skóra nie lepi się i nie jest podrażniona. Kilka minut po aplikacji zauważalne jest rozświetlenie okolic oczu i zdecydowanie poprawiony jest wygląd wokół oczu. Regularne stosowanie sprawiło, że delikatna skóra pod oczami stała się bardziej napięta, wygładzona i koloryt wyrównany. Niewielkie zasinienia zniknęły, a pojawiające się worki pod oczami są zdecydowanie mniej widoczne. Skóra wokół oczu jest wypielęgnowana, nawilżona i odżywiona. Jeśli chodzi o drobne zmarszczki - ich widoczność jest mniejsza, a to za sprawą dobrze nawilżonej skóry. Im skóra jest bardziej przesuszona, tym zmarszczki - nawet te minimalne są bardziej uwydatnione. Teraz, gdy okolice oczu mają solidną dawkę nawilżenia - zmarszczki są zatuszowane. Pojemniczek o pojemności 20ml i z wygodnym w zastosowaniu aplikatorem jest wydajny i starcza na długi okres czasu. Jeśli chodzi o zapach - najdelikatniejszy i najmniej wyczuwalny z całej trójki. 



PODSUMOWANIE: 

Cała seria do pielęgnacji twarzy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Oczekiwałam szybkich, widocznych i długotrwałych efektów i myślę, że to otrzymałam. Cała linia produktów zachowana w tonacji biało-niebieskiej, co ma się kojarzyć wg mnie z dotlenieniem, nawodnieniem, nawilżeniem skóry. Każdy produkt dodatkowo umieszczony w kartonowym pudełeczku, zafoliowanym. Opakowania proste, czytelne z najpotrzebniejszymi informacjami. 


Ta seria to gama produktów zapewniających kompleksową pielęgnację skóry twarzy i okolic oczu. Produkty, które nie uczuliły, nie podrażniły i nie zapchały. Seria o delikatnym, słodkawym zapachu. Cera po zastosowaniu nie lepiła się, nie błyszczała, nie pokryła niespodziankami. Regularne stosowanie sprawiło, że skóra w okolicach oczu stała się wygładzona, napięta i odżywiona, a cera promienna i pełna zdrowego blasku. Seria przeznaczona do każdego typu skóry osób młodych. Pomaga zniwelować/zminimalizować powstałe już zmarszczki oraz poprzez nawilżenie zapobiegać powstawaniu nowych. 


Dziękuję firmie Murier za możliwość poznania i testowania powyższych produktów, a Was zapraszam na stronę producenta
TUTAJ oraz na FB.


Czytaj dalej »

czwartek, 16 lipca 2015

Nimm2 pod prysznicem? Czemu nie.

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją żelu, który zna już każde z Was. Unikatowy, oryginalny i przypominający nieco dzieciństwo produkt, a jaki? O tym poniżej.


Za każdym razem, gdy otwierałam opakowanie i przykładałam mojego nosa - skojarzenie jedno, konkretne, na tyle wyraźne, że aż sama byłam w szoku. Nie poczułam tego na konferencji, a dopiero w zaciszu domowym, w mojej maleńkiej łazience. Cukierki owocowe Nimm2 - znacie, wiecie jak pachną, jak smakują? 


A tymczasem tu nie mowa o cukierkach, a o produkcie, który umilał mi wiele kąpieli. Mowa tutaj o żelu pod prysznic Le Petit Marseiliais Werbena i Cytryna. Myślicie, że zwariowałam? Otóż nie - tak mi się kojarzy zapach produktu LPM i nic tego nie zmieni :) Ciekawa jestem, czy Wam chociaż odrobinę przypomina cukierki, a może po prostu miałam na nie ochotę i stąd to skojarzenie?! Skoro wiecie czym pachnie ten żel, przechodzimy do sedna.


Opakowanie duże, bo aż 400ml w kolorze soczystej pomarańczy. Konsystencja dość płynna, łatwo się wydobywało z opakowania do samego końca. Żel był dość wydajny i doskonale się pienił. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry. Skóra po kąpieli pachniała jeszcze jakiś czas. Co tu będę się rozpisywać - choćby nawet i przesuszał nieco skórę będę do niego wracać z przyjemnością, z uwagi na zapach przypominający mi soczyste cuksy pełne owocowego nadzienia:D



A gdyby tego było mało - na Konferencji z marką LPM mieliśmy niepowtarzalną okazję stworzyć swoją małą Prowansję i zamknąć ją w słoiczku - w postaci solnego lub cukrowego peelingu.


Przepis na peeling wg LPM: 
  • 200g cukru trzcinowego/soli morskiej
  • ok. 100ml oleju ze słodkich migdałów
  • skórka starta z jednej cytryny
  • 10 kropli olejku cytrynowego
  • 10 kropli olejku z werbeny
  • 20 g koralowca







Peeling z samych naturalnych składników, bez zbędnych dodatków, z olejkami eterycznymi to recepta na piękne, gładkie, pachnące ciało. Z żelem był to duet idealny. Peeling zdzierał zrogowaciały naskórek, wygładzał i pielęgnował skórę, przy tym ją natłuszczając. Skóra po takim zabiegu była każdorazowo idealnie przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Gładka, pozbawiona suchych skórek, dodatkowo umyta żelem z tej linii zapachowej idealnie przygotowana była do nawilżania, czy masażu. Chociaż ja osobiście przyznam, że po takim peelingu dodatkowy masaż czy nawilżenie nie były potrzebne. Sam zabieg złuszczający zapewniał skórze idealny masaż, a zawartość dużej ilości oleju ze słodkich migdałów świetnie nawilżała, zmiękczała i natłuszczała skórę. 


Czytaj dalej »

środa, 15 lipca 2015

Maska algowa Blueberry od Organique - recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj dość krótki post, o jednym z maseczkowych ulubieńców. To ten produkt sprawił, że zaczęłam poznawać markę z przyjemnością, sięgając po co raz to nowe produkty.
Pierwsze spotkanie i od razu się polubiliśmy. Mowa o Maseczce Algowej Borówka właśnie od Organique.


Maseczka znajduje się w saszetce w postaci proszku. Zawiera 30g produktu,  co w zależności od potrzeb starcza na minimum 3-5 aplikacjikosztuje 19,90zł (często można zrobić zapas, gdy są promocje). W moim przypadku saszetka wystarcza na 5 zabiegów. 

W saszetce gołym okiem możemy zauważyć, że proszek ma kolor szaro-fioletowy. Aby nałożyć produkt w postaci maseczki należy wymieszać odpowiednią ilość proszku (ja odmierzam każdorazowo po 6g) z wodą mineralną, wodą różaną lub hydrolatem. 


Mieszać należy dość sprawnie, najlepiej plastikową lub drewnianą szpatułką do maseczek (w sklepach czy internecie jest mnóstwo zestawów z miarkami, miseczką i szpatułką dostępnych za grosze). Czynność powinno wykonywać się szybko, gdyż maseczki algowe mają tendencję do szybkiego zastygania. Jak tylko rozmieszacie składniki - nakładajcie czym prędzej na twarz, czy wybrane okolice twarzy. Kolor po zmieszaniu z wodą jest jasnofioletowy (ilość płynu dodajemy z głową, nie za dużo, ale i nie za mało - konsystencja powinna być na tyle gęsta, by podczas nakładania na twarz nie spływała, ale też na tyle płynna, by bezproblemowo rozprowadzała się na powierzchni skóry). 
Zapach bliżej nieokreślony, ale jak dla mnie nawet przyjemny. 


Maseczka po nałożeniu na twarz błyskawicznie zastyga tworząc żelową całość. Czas trzymania zależy od nas - ja z reguły pozostawiam ją na 15 minut, a to dlatego, że czuć przyjemne chłodzenie i orzeźwienie skóry twarzy. Po upłynięciu tych kilkunastu minut należy ją delikatnie zdejmować. Gdy wszystkie miejsca pokryte będą podobną ilością maseczki - powinna zejść z twarzy w całości. Trochę to śmiesznie wygląda, gdy w ręku trzyma się spory płat żelowy z otworami na oczy, nos i usta ;) Gdyby był problem ze ściągnięciem - można nieco zwilżyć płynem krawędzie i wtedy łatwiej zejdzie. Tak samo należy zrobić z pozostałościami - zmyć ciepłą wodą i osuszyć twarz ręcznikiem. 

Skóra po zdjęciu maseczki jest niesamowicie gładka, miękka w dotyku i delikatna. Zaczerwienienia, gdy takowe występowały - znikają, rozszerzone pory - zmniejszone, drobne niedoskonałości złagodzone. Cera jest rozświetlona i zdrowo wyglądająca

Wg mnie maseczka jest godna uwagi i z pewnością będę do niej powracać często i chętnie. 



Czytaj dalej »

czwartek, 18 czerwca 2015

Terproline contour eyes&lips od Synchroline. Preparat do okolic oczu i ust - recenzja.

Witajcie!

Krem do ciała już poznaliście w poprzedniej notce. Dzisiaj pora na kolejny produkt Synchroline. Od jakiegoś czasu mam fioła na punkcie kremów do stosowania w okolicach oczu. Wypróbowałam już wiele produktów, jedne lepsze, inne gorsze. Moja skóra w okolicach oczu jest dość wrażliwa, wysuszona i często napięta. Pracuje w pomieszczeniu klimatyzowanym, a jak wiadomo takie warunki nie sprzyjają naszej skórze. W moim przypadku nie jest to jeszcze tak mocno zauważalne, ale jeśli w odpowiednim czasie nie zacznie się dbać o te delikatne okolice - za parę lat mogę mieć większy problem. Stąd też kolejny krem do okolic oczu trafił w me ręce. 




TERPROLINE contour eyes & lips 
15 ml
Water Binding System


OD PRODUCENTA:

Wskazania: poprawa wyglądu skóry wokół oczu i ust poprzez działanie wygładzające i uelastyczniające. Przeciwdziałanie powstawaniu zmarszczek, spłycenie już istniejących, efekt liftingu górnej powieki, likwidacja cieni pod oczami. Poprawa kondycji skóry przed i po zabiegach medycyny estetycznej np. plastyka powiek, złuszczanie chemiczne, laserowe etc. 
Sposób użycia: odpowiednią ilość produktu nakładać na skórę wokół oczu i ust delikatnie wmasowując do całkowitego wchłonięcia. Stosować dwa razy dziennie. 
Składniki aktywne: heterozydy kwasu azjatykowego i madekasowego, linolan proliny, glikopeptydy fibronektyny, kwas hialuronowy, izomerat sacharydowy, proteiny soi, MSM, ceramidy, cholesterol. 
Opakowanie: tubka 15 ml



MOJA OPINIA:

Krem zamknięty w maleńkiej, ale poręcznej tubce o pojemności 15ml. Podobnie jak krem do ciała jest bezzapachowy. Tubka jest zakończona wąską szyjką , która ułatwia dozowanie produktu w odpowiedniej ilości. Jest zakręcana i dodatkowo schowana w kartonowe pudełeczko. Krem ma lekką konsystencję o białym zabarwieniu,nie jest ani wodnisty, ani za gęsty. Łatwo rozprowadza się na skórze, dając lekkie uczucie chłodzenia. Krem błyskawicznie się wchłania, nie pozostawiając ciężkiej warstwy pod oczami i na powiekach. Wystarczają dosłownie dwie krople do pokrycia skóry wokół oczu. Produkt przeznaczony jest do stosowania także w okolicach ust - owszem kilkukrotnie zastosowałam go w tych miejscach z ciekawości, ale jednak na okolicach oczu skupiłam się najbardziej. 

Krem aplikuję w odpowiednie miejsca i wykonuję delikatny masaż. Pomaga to w szybszym wchłanianiu się produktu i wniknięciu głębiej w skórę. Skóra w okolicach oczu staje się natychmiast promienna i mocno nawilżona. Skóra jest delikatna, gładka i miękka. Nie czuć nieprzyjemnego ściągnięcia, czy wysuszenia. Odnoszę wrażenie, że moja skóra wokół oczu wręcz pije ten krem. Wnika w skórę w mgnieniu oka. Produkt nie jest ciężki, nie roluje się i jest przy tym bardzo delikatny. Makijaż na niego naniesiony nie spływa, nie zbiera się w zmarszczkach. 

Skóra pod oczami wygląda na wypoczętą, obrzęki czy zasinienia znikają, nie pojawiają się też zbyt często. Skóra jest napięta i wygładzona, a spojrzenie zdrowsze i bardziej promienne. Zauważyłam też, że drobne zmarszczki, które zapewne pojawiły się z nadmiernego przesuszenia skóry spłyciły się i nie są już tak widoczne. Wcześniej zauważalne przy większym uśmiechu, teraz jakby się wchłonęły. Mam nadzieję, że przy dalszym stosowaniu więcej ich nie przybędzie. 

Krem jest bardzo wydajny - stosuję go minimum raz dziennie, aczkolwiek staram się zawsze zastosować rano i wieczorem. Rano wklepuje do całkowitego wchłonięcia, wieczorem nakładam, lekko rozprowadzam i pozostawiam, aż krem samoistnie się wchłonie. Odnoszę wrażenie, że działa wtedy lepiej. 

Według mnie ten preparat uelastyczniający jest bardzo dobrym produktem godnym uwagi. Z pewnością wrócę do niego w przyszłości, albo też wypróbuję inne produkty marki Synchroline. 



Czytaj dalej »

środa, 17 czerwca 2015

TERPROLINE body cream - czyli krem do ciała od Synchroline. Recenzja.

Witajcie!

Po małej przerwie wracam ze świeżutkimi postami na temat produktów, które niedawno wpadły w moje ręce. Będzie o nowościach marki Synchroline, mianowicie o produktach z serii Terproline. Dzisiaj przybliżę Wam produkt do pielęgnacji ciała, a kolejna notka poświęcona będzie produktowi do pielęgnacji okolic oczu i ust. 

Jeśli jesteście ciekawi, jak produkty się u mnie sprawdziły - zapraszam do dalszej części.



OD PRODUCENTA:


Dermokosmetyki Synchroline są to produkty tworzone w oparciu o wiedzę farmaceutyczną, przeznaczone do zwalczania i łagodzenia różnych problemów skórnych.

W tworzeniu i udoskonalaniu dermokosmetyków Synchroline wykorzystano naukową koncepcję łączenia składników aktywnych tak, aby ich zsynchronizowane działanie gwarantowało najwyższą skuteczność.

Odpowiedni dobór składników aktywnych sprawia, iż produkt może działać jednocześnie na różne przyczyny tego samego problemu zapewniając w ten sposób optymalne efekty działania.

Tworząc dermokosmetyki Synchroline dążymy do uzyskania harmonii pomiędzy aspektami naukowymi, technologicznymi i użytkowymi wiedząc, iż zapewni nam to powstanie produktów skutecznych, wydajnych i bezpiecznych.



TERPROLINE body cream 
250 ml
Oleosomes Technology


Wskazania: znaczna poprawa nawilżenia i elastyczności skóry całego ciała (biust, brzuch, pośladki, uda). Utrzymanie skóry w dobrym stanie przed i po zabiegach liposukcji i operacjach plastycznych np. brzucha lub piersi. Poprawa właściwości biochemicznych oraz sprężystości skóry po oparzeniach lub radioterapii. 
Sposób użycia: odpowiednią ilość produktu rozprowadzić równomiernie po całej powierzchni ciała delikatnie wmasowując, stosować dwa razy dziennie. 

Składniki aktywne: heterozydy kwasu azjatykowego i madekasowego, acetyloglukozamina, linolan proliny, glikopeptydy fibronektyny. 
Opakowanie: tubka 250 ml

MOJA OPINIA:

Pierwsza rzecz, która jest dostrzegalna, a właściwie wyczuwalna to zapach. Zapach jest delikatny, specyficzny, wydaje mi się, że typowy dla dermokosmetyków. Nawet dla wrażliwych, czy mocno wyczulonych nosów zapach nie będzie kwestią przeszkadzającą. Według mnie jest neutralny, wręcz jakby go nie było. Poza tym - jeśli produkt ma działać, nie musi pachnieć, ale też nie może odstraszać. W tym przypadku możemy być spokojni. 
Krem ma dość gęstą, zbitą, kremową konsystencję o białym zabarwieniu. Mimo takiej bogatej formuły, krem z łatwością wydobywa się przez mały otwór na dnie tubki. Wystarczy mocniej ścisnąć opakowanie, a na dłoń wydobędziemy odpowiednią ilość produktu. Krem jest wydajny i łatwo rozprowadza się na ciele. Niewielka ilość wystarcza do pokrycia nim wybranych partii ciała. W moim przypadku najbardziej chciałam ujędrnić okolice ud i pośladków. Są to miejsca pozbawione jędrności i sprężystości, z częstym i dość mocno zauważalnym przesuszeniem. 

Krem gładko sunie po ciele, nie tworząc smug. Nie pozostawia uczucia lepkości, czy mocnego natłuszczenia. Wręcz odnoszę wrażenie, że krem błyskawicznie się wchłania natychmiast działając na głębsze warstwy naskórka. 
Tubka jest poręczna, ale w moim odczuciu praktyczniejsze byłoby zamknięcie na klik, niżeli zakręcane. Natłuszczone ręce bowiem nie ułatwiają zakręcania produktu. Klik załatwiłby sprawę błyskawicznie. Tuba zawiera aż 250ml, więc starcza na długi okres użytkowania. Ja smaruję się nim codziennie już 1,5 miesiąca i pozostało jeszcze spokojnie drugie tyle produktu. 


Jeśli chodzi o działanie - z pewnością zauważyłam poprawę elastyczności i jędrności skóry. Skóra jest mocno nawilżona, ale nie tłusta. Kosmetyk jest delikatny dla wrażliwej skóry - nawet po zabiegach depilacji laserowej odczuwałam ulgę używając go także na partie dolne nóg - łydki. Skóra po takim zabiegu jest nieco bardziej podatna na zaczerwienienia, podrażnienia czy wysuszenia. Krem Terproline idealnie spisał się nawet w takiej sytuacji. Zaczerwienienia po depilacji zostały załagodzone, skóra nawilżona i wygładzona. 

Przy regularnym stosowaniu nogi stały się bardziej sprężyste, nabrały zdrowego kolorytu i jednolitej struktury. Fakt, że sam produkt nie spowoduje cudów, jeśli zapominamy o zdrowym odżywianiu czy aktywności fizycznej. Muszę przyznać, że w zestawie z powyższymi czynnościami krem do ciała spisuje się rewelacyjnie. Mimo, że ostatnio nieco zaniedbałam dietę i sport, efekty jędrnej i wygładzonej skóry nie zniknęły. Oczywiście - krem nie zniweluje skutków, jakie pielęgnowałyśmy przez ładnych parę lat. Mój uporczywy cellulit nadal jest zauważalny, ale zdecydowanie mniej niż jeszcze 1,5 miesiąca temu. Myślę, że regularność to podstawa. Dieta, ćwiczenia - o tym nie możemy zapominać, jeśli chcemy wypracować, albo zachować ładną sylwetkę i jędrną skórę. Konsekwencja i wytrwałość przynoszą zadowalające efekty. Dlatego zamierzam kontynuować swoją walkę o lepsze ja, a krem Synchroline na pewno pomoże mi w tej walce. 


Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...