Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 listopada 2018

Kolorówka Wet'n'wild - tusz, pomadka, cień i podkład.

Witajcie!

Markę Wet'n'Wild znacie? Tak się składa, że to moje pierwsze spotkanie z kolorówką tej firmy. W moje ręce trafiły cztery produkty, którymi można zrobić pełny makijaż - zarówno twarzy, oczu, rzęs i ust. Oczywiście jest to kolejna dawka produktów, które znalazłam w przesyłce od Agencji Blogmedia.


Były już perfumy, coś do pielęgnacji ust - tak teraz jest kolorówka. Czy produkty są warte uwagi - oceńcie sami. Ja wiem jedno - produkty zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie i z pewnością chętnie sięgnę po inne kosmetyki Wet'n'Wild.


Mamy podkład w gąbeczce - tzw. CUSHION. Produkt wystarczy otworzyć, a w środku znajdziemy płatek, którym możemy nakładać produkt, lub też pokusić się o wydobywanie go paluchem wkładając go w gąbeczkę,  nasączoną produktem. Myślę, że jedna i druga opcja jest ciekawa - tym płatkiem/puszkiem nabieramy odpowiednią ilość produktu i stemplujemy twarz miejsce po miejscu, stopniowo osiągając oczekiwany efekt i krycie. Na pierwszy rzut oka jak zobaczycie podkład ma stosunkowo żółty kolor i może na pierwszy rzut oka nie sprawiać dobrego wrażenia, jednak to co się dzieje po styczności ze skórą - to jest coś niesamowitego. Kolor wtapia się w skórę, nie tworzy smug, czy plam. Kolor cery jest ujednolicony i naturalnie wyglądający, cera promienna i wyrównana. Widać dobre krycie, które możemy stopniować. Podkład nie zbiera się, nie roluje, nie tworzy plam. Przypudrowany wygląda naturalnie, ale bardzo ładnie. Z matującym pudrem tworzy fajny duet, a efekt matu utrzymuje się dosyć długo na twarzy. Nie ściera się, nie wchodzi w załamania, nie uwypukla zmarszczek - powiem szczerze - WOW. Fajny, ciekawy i innowacyjny produkt, który tworzy ładny efekt na skórze.  Nie wiem jak z jego wydajnością i tą nasączoną gąbką, ale jak coś innowacyjnego i wygodnego w użyciu - polecam. 





Drugim produktem do makijażu jest pomadka w pięknym kolorze fuksji - stonowany, delikatny, a jednocześnie wyrazisty i pięknie prezentujący się na ustach. Pomadka sunie po ustach jak masełko - daje efekt nawilżenia, wygładzenia i nadaje pięknego koloru ustom. Efekt może nie jest zbyt trwały, ale przez swoją nawilżającą formułę można go nakładać na usta, gdy tylko jest taka potrzeba. Równomiernie się "zjada" przez co nie ma efektu odcięcia na wargach. Nie zostawia plam, dziwnych odcięć koloru. Świetna na co dzień i do makijażu wieczorowego - jeśli natomiast zależy nam na długotrwałym efekcie, ta pomadka nam tego nie zapewni. Jeśli jednak lubicie takie kremowe, masełkowe pomadki, nadające koloru i nawilżające jednocześnie, a przy tym utrzymujące się na ustach około godziny/dwóch w zależności od okoliczności - musicie się jej przyjrzeć. 


Kolejnym, jednak nie mniej ważnym i ciekawym produktem jest metaliczny cień do powiek w kremie. I powiem tak - to jest hicior dla mnie, jeśli chodzi o trwałość, kolor i formułę. Zakochałam się w tym kolorze, aplikatorze i trwałości. Nadaje się do powiek solo - ale i jako baza sprawdzi się super, tylko TRZEBA DZIAŁAĆ BŁYSKAWICZNIE, bo szybko zasycha i jest nie do zdarcia. Można go też aplikować na końcu w roli brokatu czy pigmentu na środek powieki, by dał ciekawy efekt GLOW. Piękny złoty brąz - boski! Przy nałożeniu zbyt dużej ilości może po kilku godzinach zbierać się w załamaniu powieki, co nie będzie ładnie wyglądać. Ale stosowany z umiarem da świetny efekt. Ciekawa jestem i z pewnością rozejrzę się za innymi kolorami tych produktów. 


Ostatnim produktem marki Wet'n'Wild jest tusz do rzęs Lash Renegade z ciekawą szczoteczką silikonową, która na końcu ma aplikator w kulistej postaci, co ma dać spektakularny efekt na rzęsach. Nie wiem jak Wy, ale ja mam małe oczy, krótkie rzęsy i jednak wolę szczoteczki niezbyt wymyślne, gdyż niejednokrotnie przez nieumiejętne nią operowanie - czasem zdarza mi się wsadzić aplikator w oko...Nie lubię takich dziwadeł, bo nie umiem się takowymi malować. I o ile tusz sam w sobie może nie byłby zły - o tyle przez moje koślawe ręce - więcej szkody mogę sobie zrobić niż pożytku. Próbowałam nią jednak zrobić makijaż, aby jednak ją sprawdzić - niestety moje rzęsy skleja i nie rozdziela, nie wydłuża. Pogrubia i tworzy efekt dramatyczny. W moim przypadku potrzebne jest wydłużenie, pogrubienie i podkręcenie. Owszem pogrubienie i zagęszczenie jest, ale wydłużenia i podkręcenia brak. Tak więc z całej czwórki to produkt jak dla mnie najsłabszy, nie mniej jednak - może którejś z Was przypadnie do gustu i będzie się sprawdzał świetnie. 


Poniżej przedstawiam Wam jak prezentują się kolory tychże produktów, a niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości pokażę Wam makijaże w moim wykonaniu. Specjalistką i makijażystką nie jestem, ale czasem coś fajnego uda mi się zmalować :)

Dajcie znać jak Wam się podobają produkty i który z nich Was zainteresował. Chętnie się dowiem - a może macie swoich ulubieńców marki Wet'n'Wild?? Dajcie znać koniecznie.




Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Total Look Make-up BIELENDA. Nude Glow czy Nude Matt - recenzja.

Witajcie!

Recenzji produktów do makijażu u mnie niewiele, jednak dla niektórych produktów warto zrobić wyjątek. Zdarza mi się napisać o produktach kolorowych do makijażu, czy też o produktach do paznokci. Większa część moich recenzji to notki o produktach pielęgnacyjnych, jednak gdy coś jest warte uwagi, bądź też wymagające ostrzeżenia wstawiam też recenzje kolorówki ;)

Do kolorówki muszę się bardziej przyłożyć, bo zdjęcia kolorów, czy efektów, jakie dają na twarzy zapewne byłyby mile widziane. Jednak jest to dla mnie nie lada wyczyn, stąd są to notki rzadziej pojawiające się. Obiecuję, że kolejne notki kolorówki będą bogate w zdjęcia obrazujące kolory, efekty lub też plusy/minusy danej formuły. 

Ta notka poświęcona będzie dwóm podkładom drogeryjnym, które bardzo, ale to bardzo przypadły mi do gustu i nawet kolorystyka na pierwszy rzut oka odpychająca i nietrafiona okazała się strzałem w dziesiątkę.
Mowa będzie o Fluidach marki BIELENDA z serii Total Look Make-Up. Miałam okazję używać dwie formuły: naturalnego blasku NUDE GLOW oraz przeciw błyszczeniu NUDE MATT.
Fluid rozświetlający Nude Glow w odcieniu Naturalny Beż 02 oraz fluid matujący Nude Matt w odcieniu Jasny Beż 01.



Obydwa kolory jakże różniące się między sobą odcieniem ku zdziwieniu spisały się u mnie równie dobrze. 

Fluid rozświetlający Bielenda TOTAL LOOK MAKE-UP Nude Glow

ROZŚWIETLAJĄCY fluid w doskonały sposób poprawia wygląd cery, która w wyniku stresu, starzenia i czynników zewnętrznych utraciła swój naturalny blask i młodzieńczy wygląd. Dostępny w trzech idealnie dopasowujących się odcieniach: JASNY BEŻ, NATURALNY BEŻ, SŁONECZNY BEŻ.

Fluid idealnie adaptuje się do światła i kształtu twarzy, precyzyjnie rozprowadza, zapewniając  przyjemną aplikację i doskonały efekt. Formuła wyrównuje koloryt, kryje niedoskonałości, przebarwienia i drobne zmarszczki. Cera uzyskuje efekt naturalnej młodzieńczej świeżości przy jednoczesnym ujednoliceniu. Fluid to wyjątkowe połączenie drobinek rozświetlających i pigmentów kryjących, daje efekt promiennej, jednolitej i aksamitnie gładkiej cery.




MOJA OPINIA:

Fluid ten zaskoczył mnie najbardziej. Byłam do niego bardzo sceptycznie nastawiona z uwagi na dosyć ciepły, lekko pomarańczowy odcień. Na początku aplikowałam go jedynie na obrzeżach twarzy, by lekko ocieplić i wykonturować twarz. Jednak raz odważyłam się nałożyć go na całą twarz z myślą - co ma być to będzie, najwyżej zmyję jak okaże się za ciemny. I tutaj pełne zaskoczenie. Produkt tak idealnie wtopił się w skórę, wyrownując jej koloryt i rozświetlając ją jednocześnie. Mimo ciepłego odcienia cera nie była przedobrzona i przekoloryzowana. Kolor wręcz uważam za strzał w dziesiatkę. mam dosyć jasną cerę, a fluid nie odcinał się w żaden sposób od reszty ciała. Nałożony na twarz nie wyglądał jak pomarańczka. Konsystencja flidu kremowa, bardzo dobrze rozporowadza się na powierzchni twarzy. Jest lekka, dzięki czemu nie zapycha i nie zatyka porów. 

Fluid jest bardzo dobrze napigmentowany, jednak nie tworzy na twarzy efektu maski. Powiedziałabym wręcz, że daje bardzo subtelny, naturalny efekt rozświetlenia i ujednolicenia cery. Twarz ma wyrównany koloryt ze zdrowym blaskiem. Nie ma w nim brokatowych drobinek, jest to typowo nadający zdrowego wyglądu i promiennego blasku produkt. Efektem mojego zadowolenia i namiętnego użytkowania jest jeden zdenkowany już produkt, co oznacza, że bardzo się z nim polubiłam. 


Idealnie pracuje z kremem, bazą pod makijaż z Astor. Przypudrowany utrzymuje się na twarzy cały dzień bez konieczności poprawek. Świetnie współgra z kuleczkami ujednolicającymi koloryt z Wibo oraz nowym nabytkiem z marki Avon - również perełki wyrównujące koloryt skóry. Zdrowy i promienny blask jest zachowany, bez sztucznego błysku, czy nienaturalnego efektu maski. 

Jest bardzo wydajny - starcza spokojnie na dwa miesiące codziennego użytkowania, ma delikatny zapach, który uprzyjemnia codzienną aplikację. Jak dla mnie największe, a przy tym najmilsze zaskoczenie ostatnich dwóch miesięcy. 

Fluid matujący Bielenda TOTAL LOOK MAKE-UP Nude Matt

MATUJĄCY fluid w doskonały sposób poprawia wygląd cery przetłuszczającej się, z tendencją do błyszczenia. Idealnie i na długo matuje skórę, nadaje jej aksamitnego  wykończenia oraz jednolitego wyglądu – BEZ EFEKTU MASKI.
Dostępny w 3 idealnie dopasowujących się odcieniach: JASNY BEŻ, NATURALNY BEŻ, SŁONECZNY BEŻ.

Efektywne połączenie składników pudrowych i pigmentów poprawia wygląd skóry. Fluid doskonale dopasowuje się do cery, dając jej naturalnej świeżości, a ultra lekka nietłusta konsystencja nie obciąża jej.

Aksamitna formuła idealnie adaptuje się do światła i kształtu twarzy, wspaniale precyzyjnie rozprowadza, zapewniając  przyjemną aplikację i doskonały jednolity efekt.

MOJA OPINIA:

Ten fluid w odróżnieniu do wersji rozświetlającej jest w odcieniu jaśniejszym, w dodatku chłodniejszym. Ma zimniejsze tony, przez co może nawet przy dość jasnej karnacji się odcinać. W moim przypadku znowu było zaciekawienie, ale i strach przed zbyt jasnym kolorem. Konsystencja produktu tak samo przyjemna, jak u poprzednika. Łatwo i przyjemnie rozprowadza się na twarzy, ładnie w nią wtapiając. Jednak z uwagi na dość jasny odcień, trzeba umiejętnie go dawkować. Nie należy nakładać zbyt grubej warstwy, bo kolor może odcinać się od reszty ciała (mam na myśli szyję i dekolt). Fluid pachnie równie ładnie, delikatnie i subtelnie. Nakładany gąbeczką dosyć dobrze się wchłania, przez co nie widać podkreślonych porów. Z uwagi na swoje właściwości matujące może zbierać się w załamaniach, czy przy nosie. Przy słabym nawilżeniu skóry potrafi podkreślać suche skórki, jednak przy dobrym kremie nie powinien się wyróżniać. Współpracuje dobrze z bazą oraz pudrem sypkim, czy w kulkach. Dosyć długo utrzymuje się na twarzy, pozostawiając makijaż nienaruszonym. Da się z nim dobrze pracować, jednak z uwagi na jasny odcień twarz należy dobrze ocieplić i wykonturować, by nie wyglądała trupio. O ile w wersji rozświetlającej kolor idealnie się u mnie sprawdził, tak w wersji matującej wolałabym jednak ton ciemniejszy odcień. Jednak z tym też makijaż wygląda bardzo dobrze. Trzeba tylko nauczyć się go używać ;) 


Podsumowując z tej dwójki moim zdecydowanym faworytem jest wersja rozświetlająca. Matująca spisuje się równie dobrze, jednak odcień mógłby być nieco ciemniejszy. Fluidy są jeszcze dostępne w dwóch innych wersjach: kryjącej Nude Cover oraz idealniejdopasowujacej się do kolorytu skóry Nude Match. Z całą pewnością rozejrzę się za nimi przy okazji najbliższych zakupów kolorówki. Fluidy są umieszczone w miękkich tubkach z plastikowymi zakrętkami. Myślę, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być umieszczenie ich w szklanych buteleczkach z pompką - to już takie moje marzenie - wygoda, higiena i komfort w jednym. Pojemność każdej tubki to 30ml, czyli w sam raz na poznanie produktu, ale i cieszenie się z niego przez co najmniej 2 miesiące. Ładne zapachy, ciekawe i łatwe w rozprowadzaniu konsystencje bardzo ułatwiają codzienną aplikację. Można je nakładać palcami, pędzlem lub gąbeczką. W każdym przypadku wtapiają się w skórę bezproblemowo. Fluidy są w bardzo przystępnej cenie 12,48zł (dostępne TUTAJ), łatwo dostępne oraz w kilku odcieniach, dzięki czemu każdy może znaleźć odcień idealnie dobrany do potrzeb swojej skóry. Wersja rozświetlająca na stałe wpisze się do mojej kosmetyczki, wersję matującą natomiast chętnie wypróbuję w wersji ciemniejszej. Pozostają jeszcze dwa rodzaje fluidów TOTAL LOOK do przetestowania i podzielenia się moją opinią na ich temat. 
Wg mnie warto się na nimi rozejrzeć, ponieważ w tym tanim produkcie drzemie wielka moc. Polecam wypróbować ;)

O marce i produktach możecie poczytać:




Czytaj dalej »

niedziela, 29 stycznia 2017

Makijażowi ulubieńcy kosmetyczni 2016, czyli co mnie urzekło w mijającym roku.

Witajcie!

Pokazywałam Wam już ulubieńców z serii Pielęgnacja, czas na Makijaż/Kolorówka. Jeśli chodzi o kwestię makijażu, nie używam raczej pełnych palet kosmetyków. Są dni, gdzie używam tylko tusz do rzęs i kredki do brwi, a są takie gdzie mam pełny makijaż - raczej naturalny, rzadko kiedy wieczorowy (impreza, jakieś wyjście - owszem). Z reguły stawiam na makijaż pełny, lecz stonowany, lżejszy. W końcu makijaż ma sprawiać, że wyglądamy naturalnie, ale wyjątkowo - nie wychodzimy bowiem na co dzień na bal kostiumowy - obejdzie się więc bez masek. 


W ulubieńcach w tej kategorii znajdzie się coś do ust, coś do oczu, coś do twarzy i paznokci. Dla każdego coś dobrego - zaczynajmy!

USTA


1. Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - Golden Rose

O tych pomadkach w kredce wie już chyba każda kobieta, każda blogerka, czy vlogerka. Są to hity kosmetyczne wielu kosmetycznych maniaczek. Piękne kolory, kremowa i bardzo delikatna konsystencja, a przy tym niesamowicie napigmentowane odcienie. Pomadki w kredce mają piękne kolory, są dosyć trwałe i dają efekt matu na ustach, bez nadmiernego ich wysuszenia. Ja je uwielbiam, ponieważ każda znajdzie idealny kolor dla siebie - świetne na każdą okazję. Fakt, że nie można mieć podczas ich noszenia mega wysuszonych ust, bo pomadka nie będzie wyglądała estetycznie. Ale wypielęgnowane usta będą wyglądać bardzo dobrze. Ja je uwielbiam - mam słynny odcień 08,10,11,13 i kilka innych. 

2. Longstay Liquid Matte Lipstick - Matowa pomadka do ust w płynie - Golden Rose

Kolejny kultowy już produkt, który wielbię! Mam trzy odcienie - 03, 04 i 07 i kocham je tak samo mocno. 03 idealny na co dzień - chociaż ma lekką poświatę (wg mnie niezauważalną - jednak wiem, że niektórym nie odpowiada), 04 wpadająca w róż, 07 wpadająca w fiolet. Wszystkie są intensywne, ale wg mnie dosyć uniwersalne i każdej kobiecie powinien pasować. Pomadki są w postaci błyszczyku - za pomocą wygodnego aplikatora nakładamy go na usta (im mniej tym lepiej, łatwiej jest bowiem wzmocnić kolor, niż go rozjaśnić). Cienkie warstwy sprawią, że pomadka będzie utrzymywała się długo, nie tracąc na jakości - gruba warstwa może się zrolować i brzydko zasychać na ustach. Dobrze uprzednio nałożyć konturówkę, by ładnie wypełnić usta. Pomadka zastyga błyskawicznie, dzięki czemu nie musimy martwić się rozmazaniem. Na moich ustach utrzymuje się optymalnie 3-4 godziny. Podczas jedzenia, równomiernie schodzi - jednak nie warto nakładać kolejnej warstwy. Lepiej zmyć pozostałości i nałożyć nową.


3. Pomadka MAC Satin - kolor Faux

Zastanawiał mnie fenomen tych produktów. Korciło mnie od dawna, by mieć chociaż jedną pomadkę i szczerze? Ja jestem zachwycona. Może nie powala trwałością z uwagi na rodzaj formuły Satin - utrzymuje się na ustach bez jedzenia jakieś 2-3 godziny, jednak bez problemu możemy nałożyć kolejną warstwą i cieszyć się świetnym makijażem. Kolor typowy nude - w kolorze zbliżonym do koloru ust, jednak o ton ciemniejszym. Formuła kremowa, satynowa i wg mnie nawilżająca. Usta są miękkie, wykończenie nie jest matowe, ale i nie błyszczące. Coś pomiędzy - kolor świetny do pracy, na spotkanie, czy imprezę. Wg mnie strzał w dziesiątkę - jednak wg mnie powinny być trochę tańsze, bo w tej cenie myślę, że można znaleźć równie dobrą pomadkę o takiej samej lub lepsej jakości. Nie mniej jednak warto polować w Douglasie - ostatnio korzystając z promocji -30% na produkty do makijażu kupiłam dwie nowe pomadki MAC - Velvet Teddy oraz Mehr. Velvet Teddy trochę się bałam z uwagi na tony brązu, beżu - ale wiecie co? Kocham ją i noszę odkąd mam :D

W internecie można podejrzeć swatch'e tych kolorów, jednak nie ma to jak przetestować na własnych ustach. W internecie kolory trochę odbiegają od rzeczywistości - a na ustach też u każdego będą wyglądać inaczej. A Wy lubicie Maczki? 

Do kupienia:
Pomadki w kredce GOLDEN ROSE tutaj
Pomadki w płynie GR tutaj
Pomadki MAC tutaj



PAZNOKCIE


1. Lakiery Semilac

Czy komuś trzeba je przedstawiać? Myślę, że każdy zna je doskonale - szkoda mi osób, które są uczulone na hybrydę, przez co tracą szansę na taką trwałość i taki wybór kolorów. Dla mnie niesamowita wygoda i pewnego rodzaju luksus, że nie muszę codziennie lub co drugi, trzeci dzień malować paznokci. Kiedyś wydawałoby się to niewyobrażalne! Chwała wynalazcy tego cuda ;)
Dwa-trzy tygodnie z głowy, chociaż w moim przypadku z reguły dwa tygodnie, ponieważ dosyć szybko rosną mi paznokcie, przez co odrost wygląda nieestetycznie. Mimo wszystko - uwielbiam, kocham, polecam. Ulubione to Biscuit oraz ostatnio Berry Nude. 


Do kupienia:
Lakiery SEMILAC  tutaj


TWARZ I OCZĘTA


1. Make-up Primer KOBO 

Świetnie przedłuża trwałość makijażu, idealnie wygładza skórę, dobrze współpracuje zarówno z kremami BB, jak i podkładami. Podkład się nie roluje, nie ściera, idealnie stapia ze skórą. Makijaż dłużej zachowuje zdrowy wygląd i nie traci na jakości, nawet po kilku godzinach. Niewielka ilość wystarcza do pokrycia twarzy. Nie zatyka porów, nie powoduje wysypu (w moim przypadku nic takiego nie miało miejsca) i nie przetłuszcza dodatkowo skóry twarzy. 

2. Krem BB Gold SKIN79

Wydajny, idealnie dopasowujący się do skóry, przy tym nie tworząc maski. Jak na krem BB bardzo kryjący produkt, ale zachowując przy tym świeży i naturalny wygląd. Cera jest nawilżona, rozpromieniona i ujednolicona. Krem jest mega wydajny, kolor w tonacji raczej chłodniejszej - nie ma wg mnie żółtych tonów, raczej różowe. Nie jestem specem od formuł kremów BB, ale do mojego odcienia skóry dopasowuje się idealnie. Nigdzie się nie odznacza, nie przyciemnia, ani nie rozjaśnia. Jest jak niewidzialna otoczka, która upiększa cerę, nie szkodząc jej, a wręcz odżywiając. 

3. Eyeliner z serii Eveline Celebrities

O tych eyelinerach trąbię na prawo i lewo, ponieważ są wg mnie najlepszymi tego typu produktami na rynku! Cienki, bardzo precyzyjny pędzelek, formuła płynna - nie żelowa, dzięki czemu nie zasycha w opakowaniu. Jest mega wydajne - jedno opakowanie służy mi dobre 5-6 miesięcy, nie tracąc przy tym na jakości! Najlepszy jest w kolorze czarnym i brązowym - są mega napigmentowane, dzięki czemu jedno dosłownie pociągniecie wystarczy do idealnie cienkiej i precyzyjnej kreski. Mam fioletowy i granatowy - i o ile granat jest równie ciemny, o tyle fiolet jakby bardziej rozwodniony, rzez co aplikację trzeba powtarzać (jednak kolor w efekcie piękny).
Kreska to mój codzienny element makijażu - czasem cieńsza, czasem grubsza, czasem krótsza, czasem dłuższa. Jednak nieodzownie to mój znak rozpoznawczy - kreskę mam ZAWSZE. Używałam kilku produktów, eyeliner w żelu, w pisaku, we flamastrze, kajal lub pędzel z gąbeczką. Żaden, ale to na prawdę żaden nie spisywał się choć w połowie tak dobrze jak ten. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Wiele osób  mojego polecenia kupiło i nikt nie złożył reklamacji ;) I wierzcie mi - nie trzeba mieć umiejętności, by namalować nim kreskę. Wystarczy nietrzęsąca się ręka i macie idealną kreskę na oku ;)

4. Mary Lou Manizer theBalm 

Rozświetlacza kiedyś nie umiałam nakładać, wydawał mi się zbędnym dodatkiem - odkąd mam, gości na twarzy zawsze. Ma piękny, szampański, złoty odcień, który doda blasku każdej cerze. Nie można sobie nim zrobić krzywdy, jedynie dodać buzi promiennego i zdrowego wyglądu. Jest wydajny, uniwersalny i łatwo dostępny. Posłuży do rozświetlenia w kącikach oczu, skroni, czubka nosa czy miejsca nad ustami. Idealny do codziennego makijażu, jak i wieczorowego. Dzięki niemu zawsze zabłyśniesz. 

5. Tusz do rzęs MAC InstaCurl Lash

Świetnie rozdziela (po kilku użyciach), wydłuża, podkręca, pogrubia. W szczotce ma mechanizm, który po przekręceniu wygina szczotkę w łuk, dzięki czemu podkręca rzęsy jak zalotka. Ciekawa rozwiązanie, praktyczne i daje efekty - a to najważniejsze. 

6. Kremy BB Dr.G

Świetne, nawilżające, dobrze kryjące, w kilku różnych odcieniach i formułach,a dodatkowo z SPF30 lub SPF50. Są odcienie z tonami żółtymi, różowymi. Znajdą się kremy dla bladzioszków i tych o cerze oliwkowej. Na obecną chwilę najbardziej do gustu przypadła mi wersja Bright +
Idealnie stapia się ze skórą, nawilża, wygładza, kryje - co ma zakryć, nie zapycha porów, wyrównuje koloryt, nie przesusza, nie uczula, nie podrażnia. Współgra z pudrami matującymi - makijaż jest trwały, nieskazitelny przez cały dzień. 


Do kupienia:
Produkty KOBO tutaj
Krem SKIN79 tutaj
Krem BB Bright+ DR.G tutaj
Tusz do rzęs MAC tutaj
Eyeliner EVELINE tutaj
Rozświetlacz theBalm tutaj



Znacie moich ulubieńców? Które produkty są też Waszymi ulubionymi? A może polecacie coś, czemu warto się przyjrzeć bliżej? 








Czytaj dalej »

sobota, 1 lutego 2014

Moja nowa, tania i nieprofesjonalna paletka TECHNIC - swatche.

Witajcie!

Jakiś czas temu skusiłam się na paletkę cieni firmy Technic. Paletka zawiera 36 cieni o perłowym wykończeniu. Kosztowała około 15zł na allegro, więc nie mogłam nie skorzystać.

Zrobiłam Wam też zdjęcia każdego z osobna, chociaż przyznaję, że zdjęcia nie oddają prawdziwego koloru. Jedne są mniej, inne bardziej napigmentowane. Zresztą - sami zobaczcie ;) 














Jak zapewne zauważycie na zdjęciach, cienie trochę się osypują, ale jak dla mnie nie jest to problemem. Na oczach wyglądają bardzo naturalnie, łatwo się rozprowadzają i dobrze blendują. Utrzymują się przez parę godzin na bazie. Jak dla mnie bardzo ciekawe cienie w niskiej cenie ;)

Polecam, jeśli lubicie różnorodność oraz perłowe wykończenie ;) 

 Pozdrawiam,
Aneta





Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...