wtorek, 21 lutego 2017

Maseczki Bielenda Carbo Detox - opinia zbiorcza.

Witajcie!

Dzisiaj post maseczkowy, krótki, ale na temat. Przedstawię Wam trzy kultowe maseczki, które opanowały swego czasu Blogosferę i Instagram. Mowa tutaj o maseczkach CARBO DETOX od Bielendy. Trzy maseczki do trzech typów cery. Ja wypróbowałam wszystkie i co o nich myślę? Zapraszam do lektury ;)




OD PRODUCENTA:

Oczyszczająca maska węglowa o silnym działaniu detoksykującym błyskawicznie poprawia stan i kondycję skóry dojrzałej: cienkiej, szarej, pozbawionej jędrności i blasku. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę z toksyn, odświeża, rewitalizuje, wygładza i ujędrnia i naskórek, doskonale nawilża. Błyskawicznie poprawia koloryt skóry, usuwa widoczne na twarzy ślady zmęczenia i stresu, przywracając cerze energię, witalność i blask.

AKTYWNY WĘGIEL zwany czarnym diamentem w kosmetyce, działa antybakteryjnie, oczyszczająco i ściągająco. Dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry.  Działa jak magnez: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Węgiel wyrównuje koloryt skóry i  zwalcza wolne rodniki, opóźniając procesy starzenia skóry.

CZERWONE WINOGRONA, bogate źródło naturalnych polifenoli, wykazują unikatowe, silne działanie antyrodnikowe, chronią skórę przed zbyt wczesnym starzeniem się i agresją zanieczyszczonego środowiska. Napinają, detoksykują i łagodzą podrażnienia. W winogronach można znaleźć miedź, chrom i cynk – pierwiastki, które wpływają na elastyczność skóry. Z kolei zawarty w nich potas decyduje o jej jędrności, a mangan i żelazo nadają cerze ładny, zdrowy koloryt.



OD PRODUCENTA:

Oczyszczająca maska węglowa o silnym działaniu detoksykującym błyskawicznie poprawia stan skóry suchej i wrażliwej. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę z toksyn, odświeża, nawilża i regeneruje.  Ujędrnia i wzmacnia cienki, delikatny naskórek.

AKTYWNY WĘGIEL zwany czarnym diamentem w kosmetyce, działa antybakteryjnie, oczyszczająco i ściągająco. Dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry.  Działa jak magnez: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Wyrównuje koloryt skóry, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek.

W mikroskopijnym organizmie ALG CHLORELLA zawarta jest niezwykła energia biologiczna, ponad 70 substancji o wysokim znaczeniu dla organizmu człowieka: mikroelementy, białka, aminokwasy, kwasy tłuszczowe, witaminy i chlorofile. Algi oczyszczają skórę z toksyn, pobudzają mikrokrążenie, stymulują syntezę kolagenu i elastyny, odnawiają komórki skóry, poprawiają koloryt cery, redukuja zaczerwienia, intensywnie nawilżają i odżywiają skórę.



OD PRODUCENTA:

Oczyszczająca maska węglowa o silnym działaniu detoksykującym błyskawicznie poprawia stan skóry mieszanej i tłustej; szarej, z przebarwieniami i rozszerzonymi porami. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę z toksyn, odświeża i zwęża pory, działa przeciwtrądzikowo, redukuje poziom sebum.

AKTYWNY WĘGIEL zwany czarnym diamentem w kosmetyce, działa antybakteryjnie, oczyszczająco i ściągająco. Dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Działa jak magnez: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Skutecznie oczyszcza zapchane pory, wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków.

GLINKA ZIELONA posiada silne właściwości ściągające, dezynfekujące i gojące. Skutecznie wchłania szkodliwe bakterie i toksyny z powierzchni skóry, oczyszcza i zamyka pory, zmniejsza wydzielanie sebum, wzmacnia i rozświetla skórę. Bogata w makro i mikroelementy, działa regenerująco i odżywczo na skórę, dostarczając jej całe bogactwo pierwiastków.



MOJA OPINIA:

Pozwoliłam sobie na opinię zbiorczą, ponieważ są to według mnie maseczki o działaniu bardzo do siebie zbliżonym. Żadna z nich nie spowodowała u mnie podrażnienia, uczulenia, czy nieprzyjemnego uczucia ściagnięcia, czy szczypania. Na skórze nie zauważyłam zaczerwienienia po ich zastosowaniu, przez co mogę stwierdzić, że wszystkie były dla mojej cery dosyć łaskawe - mimo, że mam cerę podatną na dziwne efekty uboczne. 
W przypadku tych produktów śmiało stwierdzam - skóra jest bezpieczna. 

Po pierwsze maseczki są w wygodnych saszetkach o pojemności 8g każda, co spokojnie wystarcza na pokrycie twarzy bez zbędnych prześwitów - pojemność idealna na jedno użycie. Jednak saszetki mają to do siebie, że podczas używania produktu ubrudzone zawartością są nie tylko ręce lub pędzel (służące do nakładania maseczki), ale i wszystko co znajduje się w pobliżu. Ciekawym i poręcznym rozwiązaniem byłoby uważam stworzenie tych maseczek w wygodnych i poręcznych tubkach o pojemności powiedzmy 30-50ml, co Wy na to? Ja osobiście twierdzę, że byłoby to doskonałe posunięcie dla Bielendy. Saszetki jak najbardziej niech zostaną - dla tych, którzy chcą wypróbować, a potem kupic produkt pełnowymiarowy. Ja z pewnością po taką tubkę bym sięgnęła z przyjemnością - z uwagi na poręczność, higienę i estetykę, a dodatkowo oszczędność. Po co kupować kilka, jak można byłoby kupić jedną - to taka moja mała sugestia. 

Druga rzecz - zapach. Nie wiem jak Wy, ale mi bardzo te maseczki przypadły do gustu, jeśli chodzi o walory zapachowe. Jakoś tak pachną delikatnie perfumami. Wiem, że im mniej zapachu, tym lepiej dla produktu. Jednak, czy nie używa Wam się przyjemniej czegoś, co nie tylko dobrze działa, ale i przy tym pięknie pachnie?

Trzecia kwestia, czyli konsystencja - jest dosyć gęsta, ale na tyle kremowa, by podczas nakładania pędzlem nie spadała z niego na podłogę, czy też nie spływała po policzkach na koszulkę ;P

Maseczki mają ciemnoszare zabarwienie, z wyglądu przypominają szarą glinkę rozrobioną z wodą. Są ciemne, jednak zdecydowanie nie jest to czerń. Świetnie się rozprowadzają na powierzchni, ładnie pokrywając całą twarz. Nakładając musimy uważać, by nie wprowadzić produktu do oczu - jakieś niespodziewane wrażenia w takich sytuacjach są zdecydowanie zbędne. 

Maseczki z każdą kolejną minutą sukcesywnie zastygają na twarzy. Miejsca pokryte najcieńszą warstwą zastygają najszybciej, a grubszą wolniej. Na twarzy powinny być około 10-15 minut, im czas dłuższy, tym mniejszy komfort jej noszenia na twarzy. Z uwagi na to, że maseczka zastyga, nasza mimika jest ograniczona. Każde zmarszczenie twarzy, czy wypowiadane słowa sprawiają, że odczuwalne jest nieprzyjemne uczucie ścięgnięcia skóry - nawet ma się wrażenie, jakby skóra pękała szarpiąc za sobą mikrowłoski na twarzy. Dlatego też nie zalecam trzymania jej na twarzy dłużej niż zaleca producent.

Maseczkę zmywa się parę minut, brudząc wszystko dookoła - dlatego też zalecam zmywanie jej nad wanną, najlepiej podczas kąpieli ;) Wasza umywalka i podłoga będą bezpieczne i ochronione przed czarnymi smugami ;) Ja dodatkowo do zmywania używam gąbeczek do tego przeznaczonych, dzięki czemu usuwanie jej jest prostsze, przyjemniejsze i sprawniejsze. 

Po zmyciu maseczki i osuszeniu twarzy ręcznikiem pierwsze co rzuca się w oczy to niesamowicie gładka, oczyszczona i miękka w dotyku, a przy tym zmatowiona skóra. Pory w typowych miejscach są zmniejszone, wszelkie zanieczyszczenia usunięte, a twarz odżywiona. Maseczki działają złuszczająco, regenerująco i ściągajaco. Drobne ranki są wysuszone i oczyszczone, przez co gojenie jest przyśpieszone, zaczerwienienia zniwelowane i złagodzone. Twarz jest zdezynfekowana, zagojona i ma ładny, zdrowy koloryt. Maseczki działają natychmiastowo, przez co idealne są do stosowania przed większym wyjściem. Jeśli mamy na twarzy drobne zmiany - warto sięgnąć po wersję zieloną, jeśli cera jest zmęczona i zanieczyszczona - wersja do cery dojrzałej sprawdzi się idealnie, jeśli cera jest poszarzała i zależy nam na odżywieniu i poprawieniu kolorytu - wersja niebieska to jest to. 

Wiem, że te maseczki wzbudziły i wzbudzają do dzisiaj wiele zachwytów, ale i kontrowersji. Wiele osób się burzy, że są to maseczki węglowe, a węgla znikoma ilość. Jak dla mnie świetne jest to, że maseczki się sprawdzają, działają na skórę i tak wiele osób je chwali nie bez powodu. Wiele osób twierdzi, że woli zrobić maseczkę domową z glinki i ja tego absolutnie nie neguje - każdy stosuje to, co lubi i jak mu wygodnie. Ja bardzo lubię maseczki z glinki, czy też algowe. Jednak takie gotowe produkty mają swój niepodważalny atut - są gotowe i idealne w podróży. Można zabrać je ze sobą wszędzie i zawsze mieć pod ręką. Kto w podróży będzie się bawił w rozrabianie glinek, czy robienie domowych maseczek? Jak dla mnie maseczki Bielendy są bardzo dobrym produktem i idealnym w każdej sytuacji - no może nie są dobrym pomysłem na wieczór z ukochanym przy lampce wina, ale przed randką - czemu nie ;) 

A Wy jak oceniacie maseczki Bielendy? Lubicie je, czy w Waszym przypadku są to nietrafione produkty? A może któraś z Was jeszcze ich nie zna? 

Jak dla mnie - maseczki węglowe są bardzo dobre i chętnie poznam pozostałe produkty z serii Carbo Detox które niedawno weszły do sprzedaży.








Czytaj dalej »

poniedziałek, 20 lutego 2017

Zestaw Timewise od Mary Kay - recenzja zbiorcza.

Witajcie!

Dzisiaj mam dla Was recenzję zbiorczą zestawu marki Mary Kay. A dokładnie przybliżę Wam Zestaw™ TimeWise® do skóry normalnej/suchej.

Z marką spotkałam się po raz pierwszy przy okazji testowania tych właśnie produktów. Nigdy wcześniej nie miałam okazji ich poznać, jedynie czytałam opinie - swoją drogą bardzo pochlebne. Lubię marki sprawdzone, do których zawsze chętnie powracam - nie ograniczam się mimo to do poznawania nowości. W tym przypadku bardzo się cieszę, że produkty te trafiły w moje ręce - a dlaczego, dowiecie się poniżej. 


OD PRODUCENTA:

Cudowny Zestaw™ TimeWise® dostarcza skórze niewiarygodnych właściwości przeciwdziałających starzeniu się skóry, aby pomóc zachować jej młodzieńczy wygląd. Zestaw czterech niewiarygodnych produktów dostarcza skórze 11 właściwości przeciwdziałających starzeniu się skóry w jednym zestawie:oczyszczanie, złuszczanie, odświeżenie, pobudzenie, nawilżanie, wygładzenie, ujędrnianie, ochrona, odnowa i redukcja drobnych linii i zmarszczek. Jest odpowiedni dla osób o skórze wrażliwej i tych z bardzo wrażliwą skórą.* Cudowny Zestaw™ TimeWise® zawiera:

Mleczko TimeWise® 3-w-1
Łączy w sobie korzyści zapobiegające starzeniu się skóry plus połączenie trzech podstawowych korzyści pielęgnacyjnych w jednym produkcie, który oczyszcza, złuszcza i odświeża – aby przywrócić skórze młodzieńczy wygląd.

Nawilżająca Emulsja Przedłużająca Młodość TimeWise®
To formuła, w skład, której wchodzi mieszanka humektantów i silne antyoksydanty, strzegą komórki skóry przed negatywnym wpływem wolnych rodników, które mogą przyśpieszyć starzenie się skóry. Używanie tego preparat w połączeniu z Mleczkiem 3-w-1 TimeWise® przywraca skórze blask i gładkość. Nawilża skórę do 10 godzin, a jednocześnie kontroluje nadmierne wydzielanie sebum.

Serum na Dzień z filtrem SPF 30 TimeWise®*
Serum na Dzień z filtrem SPF 30 TimeWise® i Serum na Noc TimeWise® dostarczają skórze ekskluzywny system Pronewal® System, który działa całą dobę, aby zapewnić skórze niezbędną ochronę w ciągu dnia, a w nocy wspomóc jej odnowę.

Serum na Noc TimeWise®
W swoim składzie zawiera peptyd, który przeciwdziała starzeniu się skóry i pobudza produkcje nowego kolagenu, aby przywrócić skórze gładkość i jędrność. 

Wszystkie produkty zawarte w Cudownym Zestawie™ TimeWise® zostały przebadane dermatologicznie i klinicznie, są odpowiednie dla skóry wrażliwej, nie uczulają i nie podrażniają, są beztłuszczowe, bezzapachowe i hipoalergiczne.


MOJA OPINIA:



Mleczkiem produkt jest tylko z nazwy, ponieważ w rzeczywistości jest to nic innego jak żel do mycia twarzy. Mleczko z zasady jest lejące, barwy białej, o raczej kremowej konsystencji. Ten produkt zdecydowanie takim nie jest. Jest to produkt należący do gamy tych delikatniejszych produktów myjących. Myje skórę twarzy bardzo subtelnie, nie podrażniając jej. Produkt zawiera drobinki, które raczej są dosyć niewielkie i w niewielkiej ilości. Podczas używania mleczka czuć jednak to subtelne muskanie na twarzy. Bez obaw, krzywdy tym produktem z pewnością sobie nie zrobimy. Właściwości myjące tego produktu jak dla mnie są wystarczające i jestem pewna, że skóra po jego zastosowaniu jest oczyszczona. Uważam, że do codziennego stosowania nadaje się idealnie. Poza tym jest to dosyć wydajny produkt, dzięki czemu wiem, że pozostanie w mojej łazience na dłużej. 
Wygodna tubka, wykonana z dosyć elastycznego tworzywa ułatwia aplikację.  Wewnątrz tubki znajdziemy 127g produktu. 
Jak dla mnie produkt spełnia swoje zadanie, oczyszcza skórę i odświeża ją, nie wpływając niekorzystnie na jej stan. Skóra jest świeża i gotowa na dalsze kroki pielęgnacyjne. 





Po serum oczekiwałam konsystencji żelowej, olejowej lub gęstej i kremowej. Tutaj kolejne zdziwienie, ponieważ serum na dzień przypomina bardziej mleczko. Jest rzadkie, białe i lekko barwiące. Typowy produkt zawierający filtr SPF. W tym przypadku mamy produkt 2w1 - mamy ochronę przed promieniowaniem oraz nawilżenie i odżywienie dla skóry. Serum przeznaczone jest do stosowania na dzień, z uwagi na zawartość dość wysokiego filtra. Idealny produkt na każdą porę roku, świetnie sprawdza się także przy kuracji kwasowej. Gdy musimy chronić twarz przed szkodliwym promieniowaniem oraz chcąc zabezpieczyć cerę przed przebarwieniami. Serum wtapia się w skórę idealnie, lekkie bielenie skóry widoczne jest tylko na początku aplikacji. Po wsmarowaniu w twarz produkt wchłania się w nią błyskawicznie, pozostawiając ją lekko zmatowioną i gładką. Dzięki dozownikowi w postaci pompki ułatwia użytkowanie, nic się nie zmarnuje i używa się tyle, ile potrzebujemy. 
Serum powinno używać się po wstępnym jej oczyszczeniu za pomocą mleczka (żelu). Z uwagi na skoncentrowaną formułę jest dosyć odżywczy, a przy tym idealne współpracuje z innymi produktami. Makijaż trzyma się doskonale, nic się nie błyszczy, nie roluje i zbiera w zmarszczkach. Ma bardzo subtelny zapach, raczej typowy dla produktów przeciwsłonecznych z filtrem. Serum znajduje się w buteleczce z pompką, ma pojemność 29ml. Kolejny wydajny produkt. 





Ehh ten produkt skradł moje serce już przy pierwszym użyciu. Ta szklana, przeźroczysta buteleczka, gdzie na pierwszy plan wychodzą te cudowne, kolorowe perełki zanurzone z żelowej bazie uzależnia. Uwielbiam tak pięknie prezentujące się produkty i nawet, jeśli działanie byłoby średnie - z uwagi na wygląd, byłabym w stanie to wybaczyć ;)

Ale do sedna - koniec z wyglądem. Perełki wraz z naciśnięciem pompki, zmieniają się z płynną, żelową formułę - czyli połączenie żelu i zatopionych w nim kulek. Jedna pompka w zupełności wystarcza na pokrycie cienką warstwą całej powierzchni twarzy. Serum stosowane na noc nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, wchłania się błyskawicznie. Twarz jest odżywiona i delikatnie pachnąca. W buteleczce znajdziemy 29ml, co wg mnie powinno starczyć na kilka tygodni, a nawet miesięcy. 




Nawilżająca Emulsja Przedłużająca Młodość TimeWise®
Ostatnim produktem podlegajacym mojej skromnej ocenie jest emulsja przedłużająca młodość - brzmi fajnie, prawda? Otóż emulsja to krem o lekkiej konsystencji, o subtelnym zapachu - jak cała seria zresztą pachnie bardzo delikatnie. Niewielka znowu ilość wystarcza do pokrycia zarówno twarzy, jak i dekoltu. Produkt świetnie nawilża, wygładza. Cera jest mięciutka, promienna i odżywiona. Krem jest wydajny, w moim przypadku współpracuje świetnie z każdym podkładem oraz z kremem BB. Nic się nie rozmazuje, nic nie spływa, nic nie zbiera w załamaniach. Skóra jest zmatowiona, makijaż utrzymuje się tak samo długo - nie zauważyłam, by skóra szybciej się błyszczała. Krem nie powoduje nieprzyjemnego uczucia lepkości, wchłania się dobrze, nie podrażnia. Emulsja znajduje się w poręcznej tubce o pojemności 88ml. 



Podsumowanie 

Zdecydowanie polecam używać produkty z różnych linii w zestawach. Pojedyńcze produkty z danej serii nie przyniosą na pewno oczekiwanych efektów, a używane łącznie mogą sprawić, że skóra będzie w zdecydowanie lepszej kondycji. Z pewnością faworytem tego zestawu jest serum z zanurzonymi w żelu perełkami - zarówno wyglądem, jak i działaniem zaskoczyło mnie najmilej. Cały zestaw w łazience prezentuje się niezwykle profesjonalnie i w pewnym względzie luksusowo. Jest to zestaw idealny do kompleksowej pielegnacji skóry wymagającej nawilżenia, odżywienia i nadania skórze blasku i promiennego wyglądu. Producent obiecuje, że zestaw czterech produktów dostarcza skórze 11 właściwości przeciwdziałających starzeniu się skóry w jednym zestawie: oczyszczanie, złuszczanie, odświeżenie, pobudzenie, nawilżanie, wygładzenie, ujędrnianie, ochrona, odnowa i redukcja drobnych linii i zmarszczek. 
Zestaw z całą pewnością zadba o złuszczenie martwego naskórka, ale dosyć delikatnie, nie podrażniając przy tym cery; oczyści, odświeży i pobudzi skórę, dzięki żelowi do mycia twarzy; serum na dzień i na noc zapewni ochronę przed szkodliwym promieniowaniem, nawilży skórę , wygładzi ją i delikatnie ujędrni; a przy regularnym i konsekwentnym stosowaniu zadba o regenerację i odbudowę zniszczeń skóry - jakimi są drobne zmarszczki, czy bruzdy. Zredukuje i znieweluje te drobniejsze zmiany, z większymi trzeba już zawalczyć dogłębniej. Jednak do młodej, zmęczonej, zszarzałej i pozbawionej energii cery sprawdzi się idealnie. Codzienne przebywanie w pomieszczeniue klimatyzowanym w moim przypadku zdecydowanie nie służy mojej skórze - często pojawiały się na niej zaczerwienienia, przesuszenia, czy ziemisty odcień. Zestaw Timewise od Mary Kay pozwolił uporać się z tym problemem i już te defekty nie są zauważalne, a przynajmniej zminimalizowane. 



Czytaj dalej »

niedziela, 19 lutego 2017

Motywujące profile fajnych babek na Instagramie, które polecam!


Witajcie!


Dzisiaj mam dla Was zupełnie nowy, nietypowy post. Otóż z uwagi na fakt, że oprócz bloga mam też swoje konto na FB, Snapczacie oraz Instagramie chciałabym Wam przedstawić kilka fantastycznych, motywujących i szalonych wojowniczek, które obserwuję codziennie na Instagramie. Dzięki takim właśnie osobom wraca wiara we wzajemne wspieranie, motywowanie i dawanie kopniaków do działania. Uwierzcie mi na słowo, z nimi nie usiedzicie nawet przez chwilę na kanapie, a każdy kolejny baton będzie wzbudzał w Was poczucie winy. Bo w życiu i byciu fit ważna jest nie tylko samodyscyplina i wiara we własne możliwości - motywowanie, wspieranie się nawzajem jest równie istotne. Gdy dopadł Was leń, niechęć, macie gorszy dzień - wpadajcie do dziewczyn, a gwarantuje, że siła i moc wróci ze zdwojoną siłą. 

Dzięki tym babkom będziecie miały chęć do zmiany na lepsze i co najważniejsze nie będzie to takie trudne, jak Wam się wydaje ;) 


Zapraszam Was do krainy Fit Fighterek ;D


Agata @agatkalik 

Aktywna mama, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Uważacie, że bycie mamą uniemożliwia Wam dbanie o siebie? Nic bardziej mylnego - ona udowadnia, że można być mamą i można być fit, godząc wszystkie obowiązki. Ja nie mam dzieci i wstyd mi powiedzieć - nie mam czasu na trening! Czy można tak dobrze wyglądać jako mama? Owszem! I Agata jest na to idealnym przykładem. 

Dla tych, które nie posiadają konta na IG polecam zajrzeć na Facebooka - codzienna dawka motywacji i kuchennych inspiracji gwarantowana: WonderMums 



Karolina @mama__emilki

Kolejna wojowniczka - fit mamuśka. Jak widać dla chcącego nic trudnego - codziennie pokazuje, że bycie mamą to nie przeszkoda w dbaniu o siebie, swoje zdrowie i lepszą sylwetkę. Nie ma wymówek - podziwiam i jestem pełna szacunku do takich osób. Samodyscyplina, samozaparcie i wytrwałość to cechy godne pozazdroszczenia.



Emilka @emilia.bialek

Jeśli ktoś ma swoje konto na Instagramie, ogląda profil Ewy Chodakowskiej lub chociaż czyta magazyn Be Active - wie, kim jest Emilka. Jest to kobieta, która walczy o siebie od lat. Jak każda miała swoje lepsze i gorsze chwile, ale co najważniejsze - nie poddała się, dzięki czemu jest teraz tu, gdzie jest. Jest ciepła, zawsze uśmiechnięta, pełna pozytywnych emocji. Pozytywna wariatka! Uwielbiam ją za naturalność i przede wszystkim za bycie sobą. Nikogo nie udaje, nie przechwala się, zasłużyła sobie na wszystko swoją ciężką pracą. Takich ludzi potrzeba więcej! Brawo! ;)


Ewa @mum_ewka_konewka

To jest słuchajcie kobieta orkiestra. Mama dwójki dzieci, prowadzi własną firmę (gdzie swoją drogą można kupić jedyne w swoim rodzaju sportowe opaski do włosów oraz inne fantastyczne akcesoria), gotuje świetne potrawy - co najlepsze w 100% zdrowe. Znajdziecie na jej profilu same pyszności i mnóstwo motywacji. Jest to kobieta otwarta, zabawna, prawdziwa i fenomenalna. Potrafi pogodzić wszystkie obowiązki - nie zapominając o tym co ważne.

Dla tych, które nie posiadają konta na IG polecam zajrzeć na Facebooka - codzienna dawka motywacji i kuchennych inspiracji gwarantowana: WonderMums 



Kasia @biegnij_po_zdrowie

Chcecie zacząć biegać i nie wiecie jak zacząć? Ona Wam podpowie, pomoże i zmotywuje. Codziennie pokazuje, jak można dbać o siebie o każdej porze roku - latem, czy zimą. Nie ma rzeczy niemożliwych i nawet w mrozie bieganie może sprawiać przyjemność. Nie wierzycie? Wpadajcie do Kasi :)


Weronika @ikulaaa

Weronika to szalona i mega pozytywna dziewczyna. Jeśli myślicie, że macie w swojej szafie dużo legginsów - mylicie się ;) Ikulaaa ma ich niezliczoną ilość - codziennie motywuje, każdego dnia w innym komplecie sportowym. Jeśli szukacie fajnych, ciekawych wzorów, sportowych marek godnych polecenia - tutaj to znajdziecie. Jednak wiadomo - na ubraniach nie opiera się aktywność. Można u niej znaleźć ciekawe szablony, comiesięczne wyzwania, do których w każdej chwili możecie przyłączyć. W zdrowym ciele zdrowy duch - z Weroniką to pewniak!


Kasia @kasia_z86

Kolejna mama i kolejna inspirująca postać. Patrząc na jej kaloryfer popadam w kompleksy. Jak można mieć taki brzuch? Oto dowód na to, że można. Godzi obowiązki dnia codziennego z wykorzystaniem czasu tylko dla siebie. Udowadnia, że przez pot i łzy można dojść do tak fantastycznego efektu. Niejedna singielka wygląda gorzej niż ta spełniona mama i żona. Mi wstyd, a Wam?


Renata @renikh

Kolejna inspirująca osoba. Młoda mama, która codziennie udowadnia, że dbanie o piękny, zdrowy wygląd nie jest proste, ale możliwe. Ciężka praca popłaca. Można być wspaniałą żoną, fantastyczną mamą i przy tym zadbaną i spełnioną kobietą. Pięknie wyglądające i zdrowe posiłki, dodające kopa zdjęcia - połączenie idealne dla osób szukających dowodów na to, że warto.


Co myślicie o takich notkach? Jest to pierwsza porcja motywujących profili, które koniecznie musicie odwiedzić - jestem pewna, że nie pożałujecie. Co najważniejsze - dlaczego mój wybór padł na te osoby? A to dlatego, że przede wszystkim są to normalne dziewczyny, nie celebrytki, nie gwiazdy. Są to dziewczyny, które uwielbiam pod każdym względem i patrzę z każdym dniem z zachwytem na ich rozwój. Ponadto są to osoby, które chciałabym poznać osobiście i mam nadzieję, że uda się to zrealizować. Wiem, że spędziłabym świetnie czas, czerpiąc z ich pozytywnej energii wszystko co najlepsze. 

Dodatkowo muszę przyznać, że po napisaniu tej notki - wstyd mi teraz będzie powiedzieć chociaż raz - nie chcę mi się, nie mam czasu. Przecież to przejaw lenistwa i przy tych kobietach - jestem taka malutka. Wierzę, że kiedyś będę mogła powiedzieć sobie - jestem z siebie dumna. Bo Wy dziewczyny - jesteście wielkie !! 


Czytaj dalej »

sobota, 18 lutego 2017

Ulubieńcy niekosmetyczni, czyli o gadżetach towarzyszących mi każdego dnia.

Witajcie!

Dzisiaj post o ulubionych gadżetach zeszłego roku, czyli co mi towarzyszyło i co towarzyszy do dnia dzisiejszego. Gorąca piątka: Kindle Paperwhite 2, Foreo Luna 2, Polar M400, iPod Shuffle, iPhone 6S Plus


1.Kindle Paperwhite 2

Codzienny towarzysz w domu, w drodze, na przerwie w pracy. Idealne wykorzystanie każdej wolnej minuty. Jest poręczny, wygodny, lekki, cieniutki i praktyczny. Możesz mieć przy sobie kilka książek bez obaw o swój kręgosłup. Zmieści się do każdej torebki. Nadal lubię zapach książek i czytam książki w wersji papierowej. Kindle można wziąć wszędzie tam gdzie książki to ciężki bagaż - w podróż do autobusu, do pociągu czy samochodu. Możesz używać o każdej porze dnia - rano, po południu, czy wieczorem. Dzięki praktycznemu podświetleniu, nie musisz zapalać lampki nocnej, ponieważ wystarczy podświetlenie ekranu. Wzrok się nie męczy, co jest dla mnie bardzo istotne. Zauważyłam też pewną zależność - książki w wersji elektronicznej czytam dłużnej i wzrok nie jest tak zmęczony, jak przy czytaniu książki w wersji papierowej przy lampce. Też tak macie? Wg mnie to dosyć osobliwe zjawisko, natomiast nie ukrywam - zadowalające. Niejednokrotnie miałam tak, że książkę elektroniczną potrafiłam przeczytać jednym tchem, a dlaczego? Ponieważ nie patrzę aż tak często na poziom przeczytania w %, przez co zanim się obejrzę - książka skończona. 
Nadal lubię i często kupuję standardowe książki - chociażby dlatego, że niektóre nie są dostępne w wersji elektronicznej, albo też zależy mi na tym, by mieć w swojej biblioteczce książkę z uwagi na kilka aspektów wizualnych - piękną oprawę, czy wartościową treść. Nie oszukujmy się - papier to papier, pozostanie z nami na zawsze, a wersja elektroniczna niekoniecznie. Podobnie zresztą wygląda to ze zdjęciami - zdjęcia w albumie to jednak pamiątka i ogląda się je przyjemniej, a na komputerze - sami powiedzcie, to zupełnie co innego. Nie mniej jednak - czytnik to coś fenomenalnego! Nie mówię, że każdy powinien go mieć. Ja natomiast cieszę się, że jestem posiadaczką Kindle - z uwagi na wygodę, komfort i praktyczność. 

2. Foreo Luna 

Ehh co mogę napisać na temat tego urządzenia. Otóż - jest miłość wielka od pierwszego użycia. Szczerze - trochę sceptycznie i z niedowierzaniem podchodziłam do tego typu urządzeń w dodatku kosztujących krocie. Myślałam - tak, na pewno to kolejny przereklamowany produkt i bezużyteczny. Sama nie kupiłabym Foreo Luny, ponieważ wg mnie kosztuje za dużo. Jednak dostałam go w prezencie, więc stwierdziłam OK - zobaczymy co ten cudak potrafi. Po pierwsze - mam go już ponad rok - na początku używałam sporadycznie, bo jakoś nie chciało mi się poznawać go bliżej. Po kilku miesiącach stwierdziłam - no dobra maleńki, czas na przygodę. Ładowany był tylko raz odkąd go wyjęłam z opakowania. Używam 2-3 razy w tygodniu od kilku miesięcy i bateria nadal działa?! Nie mam pojęcia jak to działa. No i co stwierdzam - najlepszy prezent do pielęgnacji twarzy EVER! Cera jest gładka, nieskazitelnie czysta - zero zaskórników, zero suchych skórek, promienny i zdrowy wygląd. Stosuję go obecnie z żelem Biolaven i jestem zachwycona. Świetnie wygładza, oczyszcza i rozpromienia skórę. Na nosie, czole i pliczkach nie ma mowy o suchym skórkach. Używam niecodziennie, ponieważ nie jest to zalecane, ale wiem, że niektórzy używają jej codziennie i efektów ubocznych nie zauważyli. Jak dla mnie taka częstotliwość jest wystarczająca, dzięki czemu mogę pozwolić sobie także na jakiś peeling w ciągu tygodnia. Jednak wierzcie - bez peelingu też obeszłoby się. Kocham, polecam i nie oddam!! Teraz Foreo wypuściła mini Lunę, która jest przeurocza i naprawdę malutka. Jeśli ktoś jest ciekawy jak działa szczoteczka soniczna - polecam zakupić sobie wersję najmniejszą, ponieważ jest najtańsza. A jak już ją poznacie - nie będziecie chciały się z nią rozstać. 

Do kupienia TUTAJ Foreo Luna 2
Do kupienia TUTAJ Foreo Luna mini 2
Do kupienia TUTAJ  Foreo Luna Play



3. Polar M400

Jeśli ktoś lubi sport, aktywność fizyczna nie jest mu obca, a dodatkowo motywuje go widok liczby spalonych kalorii - musicie mieć konieczie takiego cudaka u siebie! Jest funkcjonalny, bardzo stylowy, wygodny i dość długo działający przy umiarkowanej aktywności fizycznej. Długo zastanawiałam się nad jego zakupem, czytałam mnóstwo opinii, pytałam innych użytkowników, odwiedzałam blogi sportowe i fora. Owszem zdarzały się opinie mniej pochlebne, jednak nigdzie nie natknęłam się na negatywną opinię na temat Polara M400. Postanowiłam, że sprawię sobie w prezencie i odkładałam na niego pieniądze, ponieważ cena bywała różna, natomiast średnio w granicach 500zł (bez pasa CARDIO) do nawet 900zł (z pasem CARDIO). Sami przyznacie, że kwota do niskich nie należy. Jednak liczyłam się z większym wydatkiem i postanowiłam na niego odłożyć. Ku mojemu pozytywnemu zdziwieniu zakupiłam go w Decathlonie za 599zł już z pasem ;) Najtaniej ze wszystkich możliwych sklepów. Do tej pory jest dostępny online (stacjonarnie raczej w wersji białej niespotykany). W wersji białej, czarnej, różowej i niebieskiej - takie są dostępne kolory. Jak się spisuje? Świetnie jako zegarek, jako motywator, jako trener zaganiający do pracy, jako pulsometr. Mierzy tętno, liczy spalone kalorie, liczy czas spędzony na treningu, ma wiele opcji treningowych - bieganie, trening w budynku, spacer, pływanie i wiele innych. Dodatkowo Polar ma praktyczną aplikację dostępną na komputer oraz telefon, gdzie możecie ustawić swój profil aktywności, wybrać dyscypliny, jakie Was interesują, przeglądać swoje postępy oraz analizować treningi z tygodnia, miesiąca czy nawet dłuższego okresu czasu. Jak dla mnie idealne dla osób aktywnych - jeśli jesteście raczej typem kanapowca, wystarczy Wam zwykły pulsometr ;)

Możecie kupić TUTAJ


4. iPod Shuffle

Niezastąpiony, poręczny, wygodny, niezbędnik każdego zwolennika muzyki. Idealny na spacer, na rower, czy siłownię. Dla każdego i wszędzie. Uwielbiam za praktyczność, sporą pojemność, dobry dzwięk i wygodę w użytkowaniu. Co tu dużo pisać - muzyka może być z Tobą wszędzie tam, gdzie nie chcesz zabierać ze sobą telefonu. Dodatkowo ciekawe rozwiązanie z klipsem, dzięki czemu można przypiąć podczas treningu do koszulki, czy legginsów. Słuchawki długie, dobrze trzymają się w uszach. Wygląd minimalistyczny i idealny dla mnie. Muzykę łatwo przenieść z komputera do urządzenia poprzez usługę iTunes. 

Do kupienia TUTAJ

5. iPhone 6S Plus

I wisienka na torcie - idealny, wyczekany i wymarzony telefon. Wygląda pięknie, jest bardzo praktyczny i uniwersalny. Robi piękne zdjęcia, nagrywa filmy w doskonałej jakości. Mój codzienny towarzysz. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że mój egzemplarz przy niskich temperaturach i niskim poziomie baterii się wyłącza. Jednak idzie wiosna - mam nadzieję, że to rozwiąże problem. Pisałam o całej sytuacji w innej notce, gdzie wylałam całą swoją żółć odnośnie obsługi i praktyk stosowanych przez punkty Apple. Na pewno telefon oddam do serwisu (innego niż iSpot), ale wszystko w swoim czasie. Gdyby nie ten mankament - wszystko byłoby idealnie. Trochę mnie to zniechęciło to marki Apple, jednak telefon tak bardzo lubię, że mimo to nie zamieniłabym go na żaden inny. Coś w tym jest - jak już raz będziesz mieć w rękach iPhone, nie wrócisz do innego.

Do kupienia TUTAJ



Czytaj dalej »

niedziela, 29 stycznia 2017

Makijażowi ulubieńcy kosmetyczni 2016, czyli co mnie urzekło w mijającym roku.

Witajcie!

Pokazywałam Wam już ulubieńców z serii Pielęgnacja, czas na Makijaż/Kolorówka. Jeśli chodzi o kwestię makijażu, nie używam raczej pełnych palet kosmetyków. Są dni, gdzie używam tylko tusz do rzęs i kredki do brwi, a są takie gdzie mam pełny makijaż - raczej naturalny, rzadko kiedy wieczorowy (impreza, jakieś wyjście - owszem). Z reguły stawiam na makijaż pełny, lecz stonowany, lżejszy. W końcu makijaż ma sprawiać, że wyglądamy naturalnie, ale wyjątkowo - nie wychodzimy bowiem na co dzień na bal kostiumowy - obejdzie się więc bez masek. 


W ulubieńcach w tej kategorii znajdzie się coś do ust, coś do oczu, coś do twarzy i paznokci. Dla każdego coś dobrego - zaczynajmy!

USTA


1. Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - Golden Rose

O tych pomadkach w kredce wie już chyba każda kobieta, każda blogerka, czy vlogerka. Są to hity kosmetyczne wielu kosmetycznych maniaczek. Piękne kolory, kremowa i bardzo delikatna konsystencja, a przy tym niesamowicie napigmentowane odcienie. Pomadki w kredce mają piękne kolory, są dosyć trwałe i dają efekt matu na ustach, bez nadmiernego ich wysuszenia. Ja je uwielbiam, ponieważ każda znajdzie idealny kolor dla siebie - świetne na każdą okazję. Fakt, że nie można mieć podczas ich noszenia mega wysuszonych ust, bo pomadka nie będzie wyglądała estetycznie. Ale wypielęgnowane usta będą wyglądać bardzo dobrze. Ja je uwielbiam - mam słynny odcień 08,10,11,13 i kilka innych. 

2. Longstay Liquid Matte Lipstick - Matowa pomadka do ust w płynie - Golden Rose

Kolejny kultowy już produkt, który wielbię! Mam trzy odcienie - 03, 04 i 07 i kocham je tak samo mocno. 03 idealny na co dzień - chociaż ma lekką poświatę (wg mnie niezauważalną - jednak wiem, że niektórym nie odpowiada), 04 wpadająca w róż, 07 wpadająca w fiolet. Wszystkie są intensywne, ale wg mnie dosyć uniwersalne i każdej kobiecie powinien pasować. Pomadki są w postaci błyszczyku - za pomocą wygodnego aplikatora nakładamy go na usta (im mniej tym lepiej, łatwiej jest bowiem wzmocnić kolor, niż go rozjaśnić). Cienkie warstwy sprawią, że pomadka będzie utrzymywała się długo, nie tracąc na jakości - gruba warstwa może się zrolować i brzydko zasychać na ustach. Dobrze uprzednio nałożyć konturówkę, by ładnie wypełnić usta. Pomadka zastyga błyskawicznie, dzięki czemu nie musimy martwić się rozmazaniem. Na moich ustach utrzymuje się optymalnie 3-4 godziny. Podczas jedzenia, równomiernie schodzi - jednak nie warto nakładać kolejnej warstwy. Lepiej zmyć pozostałości i nałożyć nową.


3. Pomadka MAC Satin - kolor Faux

Zastanawiał mnie fenomen tych produktów. Korciło mnie od dawna, by mieć chociaż jedną pomadkę i szczerze? Ja jestem zachwycona. Może nie powala trwałością z uwagi na rodzaj formuły Satin - utrzymuje się na ustach bez jedzenia jakieś 2-3 godziny, jednak bez problemu możemy nałożyć kolejną warstwą i cieszyć się świetnym makijażem. Kolor typowy nude - w kolorze zbliżonym do koloru ust, jednak o ton ciemniejszym. Formuła kremowa, satynowa i wg mnie nawilżająca. Usta są miękkie, wykończenie nie jest matowe, ale i nie błyszczące. Coś pomiędzy - kolor świetny do pracy, na spotkanie, czy imprezę. Wg mnie strzał w dziesiątkę - jednak wg mnie powinny być trochę tańsze, bo w tej cenie myślę, że można znaleźć równie dobrą pomadkę o takiej samej lub lepsej jakości. Nie mniej jednak warto polować w Douglasie - ostatnio korzystając z promocji -30% na produkty do makijażu kupiłam dwie nowe pomadki MAC - Velvet Teddy oraz Mehr. Velvet Teddy trochę się bałam z uwagi na tony brązu, beżu - ale wiecie co? Kocham ją i noszę odkąd mam :D

W internecie można podejrzeć swatch'e tych kolorów, jednak nie ma to jak przetestować na własnych ustach. W internecie kolory trochę odbiegają od rzeczywistości - a na ustach też u każdego będą wyglądać inaczej. A Wy lubicie Maczki? 

Do kupienia:
Pomadki w kredce GOLDEN ROSE tutaj
Pomadki w płynie GR tutaj
Pomadki MAC tutaj



PAZNOKCIE


1. Lakiery Semilac

Czy komuś trzeba je przedstawiać? Myślę, że każdy zna je doskonale - szkoda mi osób, które są uczulone na hybrydę, przez co tracą szansę na taką trwałość i taki wybór kolorów. Dla mnie niesamowita wygoda i pewnego rodzaju luksus, że nie muszę codziennie lub co drugi, trzeci dzień malować paznokci. Kiedyś wydawałoby się to niewyobrażalne! Chwała wynalazcy tego cuda ;)
Dwa-trzy tygodnie z głowy, chociaż w moim przypadku z reguły dwa tygodnie, ponieważ dosyć szybko rosną mi paznokcie, przez co odrost wygląda nieestetycznie. Mimo wszystko - uwielbiam, kocham, polecam. Ulubione to Biscuit oraz ostatnio Berry Nude. 


Do kupienia:
Lakiery SEMILAC  tutaj


TWARZ I OCZĘTA


1. Make-up Primer KOBO 

Świetnie przedłuża trwałość makijażu, idealnie wygładza skórę, dobrze współpracuje zarówno z kremami BB, jak i podkładami. Podkład się nie roluje, nie ściera, idealnie stapia ze skórą. Makijaż dłużej zachowuje zdrowy wygląd i nie traci na jakości, nawet po kilku godzinach. Niewielka ilość wystarcza do pokrycia twarzy. Nie zatyka porów, nie powoduje wysypu (w moim przypadku nic takiego nie miało miejsca) i nie przetłuszcza dodatkowo skóry twarzy. 

2. Krem BB Gold SKIN79

Wydajny, idealnie dopasowujący się do skóry, przy tym nie tworząc maski. Jak na krem BB bardzo kryjący produkt, ale zachowując przy tym świeży i naturalny wygląd. Cera jest nawilżona, rozpromieniona i ujednolicona. Krem jest mega wydajny, kolor w tonacji raczej chłodniejszej - nie ma wg mnie żółtych tonów, raczej różowe. Nie jestem specem od formuł kremów BB, ale do mojego odcienia skóry dopasowuje się idealnie. Nigdzie się nie odznacza, nie przyciemnia, ani nie rozjaśnia. Jest jak niewidzialna otoczka, która upiększa cerę, nie szkodząc jej, a wręcz odżywiając. 

3. Eyeliner z serii Eveline Celebrities

O tych eyelinerach trąbię na prawo i lewo, ponieważ są wg mnie najlepszymi tego typu produktami na rynku! Cienki, bardzo precyzyjny pędzelek, formuła płynna - nie żelowa, dzięki czemu nie zasycha w opakowaniu. Jest mega wydajne - jedno opakowanie służy mi dobre 5-6 miesięcy, nie tracąc przy tym na jakości! Najlepszy jest w kolorze czarnym i brązowym - są mega napigmentowane, dzięki czemu jedno dosłownie pociągniecie wystarczy do idealnie cienkiej i precyzyjnej kreski. Mam fioletowy i granatowy - i o ile granat jest równie ciemny, o tyle fiolet jakby bardziej rozwodniony, rzez co aplikację trzeba powtarzać (jednak kolor w efekcie piękny).
Kreska to mój codzienny element makijażu - czasem cieńsza, czasem grubsza, czasem krótsza, czasem dłuższa. Jednak nieodzownie to mój znak rozpoznawczy - kreskę mam ZAWSZE. Używałam kilku produktów, eyeliner w żelu, w pisaku, we flamastrze, kajal lub pędzel z gąbeczką. Żaden, ale to na prawdę żaden nie spisywał się choć w połowie tak dobrze jak ten. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Wiele osób  mojego polecenia kupiło i nikt nie złożył reklamacji ;) I wierzcie mi - nie trzeba mieć umiejętności, by namalować nim kreskę. Wystarczy nietrzęsąca się ręka i macie idealną kreskę na oku ;)

4. Mary Lou Manizer theBalm 

Rozświetlacza kiedyś nie umiałam nakładać, wydawał mi się zbędnym dodatkiem - odkąd mam, gości na twarzy zawsze. Ma piękny, szampański, złoty odcień, który doda blasku każdej cerze. Nie można sobie nim zrobić krzywdy, jedynie dodać buzi promiennego i zdrowego wyglądu. Jest wydajny, uniwersalny i łatwo dostępny. Posłuży do rozświetlenia w kącikach oczu, skroni, czubka nosa czy miejsca nad ustami. Idealny do codziennego makijażu, jak i wieczorowego. Dzięki niemu zawsze zabłyśniesz. 

5. Tusz do rzęs MAC InstaCurl Lash

Świetnie rozdziela (po kilku użyciach), wydłuża, podkręca, pogrubia. W szczotce ma mechanizm, który po przekręceniu wygina szczotkę w łuk, dzięki czemu podkręca rzęsy jak zalotka. Ciekawa rozwiązanie, praktyczne i daje efekty - a to najważniejsze. 

6. Kremy BB Dr.G

Świetne, nawilżające, dobrze kryjące, w kilku różnych odcieniach i formułach,a dodatkowo z SPF30 lub SPF50. Są odcienie z tonami żółtymi, różowymi. Znajdą się kremy dla bladzioszków i tych o cerze oliwkowej. Na obecną chwilę najbardziej do gustu przypadła mi wersja Bright +
Idealnie stapia się ze skórą, nawilża, wygładza, kryje - co ma zakryć, nie zapycha porów, wyrównuje koloryt, nie przesusza, nie uczula, nie podrażnia. Współgra z pudrami matującymi - makijaż jest trwały, nieskazitelny przez cały dzień. 


Do kupienia:
Produkty KOBO tutaj
Krem SKIN79 tutaj
Krem BB Bright+ DR.G tutaj
Tusz do rzęs MAC tutaj
Eyeliner EVELINE tutaj
Rozświetlacz theBalm tutaj



Znacie moich ulubieńców? Które produkty są też Waszymi ulubionymi? A może polecacie coś, czemu warto się przyjrzeć bliżej? 








Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...