poniedziałek, 18 lutego 2019

NIVEA MicellAIR - płyn micelarny.


Witajcie!

Marki NIVEA chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Kultowa marka rozsławiona przez jeden niepozorny krem, który ratował niejedną skórę lata temu. Marka może poszczycić się produktami, które śmiało można nazwać hitami, ale są też produkty, które nie każdemu przypadną. 

Niedawno recenzowałam (na Instagramie) wersję Urban Skin Detox, która przyjemnie oczyszczała, ale dla oczu niestety nie była łaskawa. Czy wersja MicellAIR do skóry wrażliwej i nadwrażliwej jest lepsza? Nazwa wskazywałaby skuteczność, ale i delikatność zarazem, więc zobaczmy.




NIVEA MicellAIR® SKIN BREATHE PIELĘGNUJĄCY PŁYN MICELARNY do cery wrażliwej i nadwrażliwej zawiera formułę 3w1 z pantenolem i olejkiem z pestek winogron: 
  1.  Efektywnie usuwa makijaż 
  2.  Łagodnie i skutecznie oczyszcza 
  3.  Koi i pomaga redukować 3 oznaki cery wrażliwej: zaczerwienienie, napięcie i suchość. 

JAK DZIAŁA: Zawarte w płynie micelarnym cząsteczki zwane micelami działają jak magnes, skutecznie usuwając makijaż, zanieczyszczenia i sebum. Dzięki temu płyn efektywnie i łagodnie oczyszcza twarz, oczy i usta. Delikatny dla rzęs. Bezzapachowy. Bez spłukiwania. Bez pocierania. 

EFEKT: Idealnie czysta i miękka skóra. Bez pozostałości po makijażu i tłustego filmu, dzięki czemu Twoja skóra wygląda zdrowo i może oddychać. *Potwierdzone przez 87% kobiet. Test konsumencki na grupie 100 kobiet.

  • Formuła 3w1 z pantenolem i olejkiem z pestek winogron 
  • Pomaga redukować 3 oznaki cery wrażliwej: zaczerwienienie, napięcie i suchość
  • Efektywnie usuwa makijaż, łagodnie i skutecznie oczyszcza oraz koi
  • Po użyciu skóra jest idealnie czysta i miękka
  • Po użyciu skóra wygląda zdrowo i może oddychać
  • 0% pozostałości po makijażu i tłustego filmu



Kolejny płyn marki NIVEA, który dostosowany ma być do skóry wrażliwej i nadwrażliwej, czyli wypisz wymaluj - MOJA :)

Płyn w wielkiej butli o pojemności 400ml w kolorystyce charakterystycznej dla marki - minimalistyczna i skromna. Według mnie lepiej, żeby kosmetyk działał, nie wyglądał.

Płyn bezbarwny, raczej bezwonny - chociaż jakąś nutę zapachową w niej wyczuwam (lecz zdecydowanie bardzo delikatną). Płyn jest dosyć wydajny i zaskakująco skutecznie usuwa zanieczyszczenia z powierzchni twarzy. 

Przyznaję bez bicia, że często płyn micelarny był dla mnie jedynym produktem do demakijażu - po czym zdziwienie, skąd te zaskórniki i zapchane pory. Tego typu kosmetyk powinien być jednym z produktów użytych podczas demakijażu, czy ogólnie pojętej pielęgnacji twarzy. Nie powinien on stanowić jednego (niekiedy jedynego) produktu do demakijażu. 

Nie dziwne, że potem się okazuje, że opinia nie jest zbyt pochlebna, skoro ograniczamy się do minimum, a głębsze zanieczyszczenia nadal dobrze się mają na buźce.

Tak więc nie zapominajmy o olejkach do demakijażu/mleczkach lub kremach, które za zadanie mają rozpuścić najcięższą artylerię z twarzy, o żelach do mycia twarzy, które wypłukują to wszystko co wcześniej zostało rozpuszczone, płynach dwufazowych działających delikatnie w okolicach oczu (jeśli nasze płyny micelarne nie dają rady), szczoteczkach do mycia (u mnie niezawodna Foreo Luna). 

Ale... wracając do meritum i produktu NIVEA. Muszę przyznać, że produkt bardzo mile mnie zaskoczył. Producent zapewnia, że skóra jest oczyszczona i ukojona - oczyszczona to fakt, ukojona także. 

Okolice oczu, których zawsze obawiam się najbardziej są w styczności z tym płynem w pełni bezpieczne. Możemy śmiało potrzymać nieco dłużej wacik bez obawy o szczypanie, pieczenie, czy swędzenie. Okolice oczu są dokładnie umyte i niepodrażnione. Nie ma mowy o zaczerwienieniu, bo płyn faktycznie działa bardzo delikatnie. Zmywa bez problemu tusz do rzęs i cienie do powiek, ale przy eyelinerze trzeba go nieco potrzymać lub potrzeć (albo użyć w tym miejscu olejku do demakijażu), by domył wszystko dokładnie. 

Produkty z twarzy też usuwa, ale nie za pierwszym pociągnięciem. Trzeba użyć kilku wacików, by pozbyć się makijażu w 100%. Jak dla mnie w okolicach oczu fajnie działa z odrobiną olejku Miya (na nasączony wacik daję krople olejku - makijaż oka bez tarcia i nacisku schodzi błyskawicznie), a dzięki płynowi nie mamy efektu mgły na oku. Do podkładu, pudru, bronzera i innych tapeto-pochodnych kosmetyków kolorowych nadaje się, ale do większej tapety - żel, pianka lub olejek do demakijażu wydaje się niezbędny.

Jednak płynu używamy nie tylko do zmywania pełnego makijażu, ale także do przemycia twarzy w ciągu dnia, na wieczór, czy o poranku.

Jest to produkt kojący, delikatnie oczyszczający i łagodzący. Usuwa makijaż - lekki bezproblemowo, cięższy też usuwa, ale z większą starannością należy się tutaj przyłożyć. Cierpliwość i dokładność nam zaprocentuje :)

Według mnie jest to produkt godny uwagi, ale pamiętajmy, że na płynie micelarnym pielęgnacja twarzy i demakijaż się nie kończy. Jednak bez płynu micelarnego osobiście nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. A ten płyn micelarny jest miłym towarzyszem mojej porannej i wieczornej toalety :)


Czytaj dalej »

niedziela, 17 lutego 2019

MOHANI smile - zestaw do kompleksowej pielęgnacji zębów z aktywnym węglem.

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją zestawu do wybielania zębów od marki Mohani. Zestaw otrzymałam dzięki uprzejmości sklepu helfy.pl, do którego polecam zajrzeć w wolnej chwili. -znajdziecie tam mnóstwo kosmetyków naturalnych w przystępnych cenach. 
Do testów otrzymałam trzy produkty - wybielającą pastę do zębów z aktywnym węglem, węglowy proszek wybielający oraz bambusową szczoteczkę do zębów. 





Bambusowa szczoteczka do zębów Mohani - czarna, włosie średnie




Naturalna szczoteczka do zębów wykonana z bambusa i nylonowego włosia, wolnego od BPA. Doskonale czyści zęby, nie uszkadzając przy tym szkliwa. Usuwa osad i zanieczyszczenia, pozostawia zęby czyste i lśniące. Szczoteczka jest bezpieczna dla zębów i dziąseł, zapobiega rozwojowi bakterii w jamie ustnej, a przy tym nie rysuje szkliwa i nie podrażnia dziąseł. Pudełko zostało wykonane z surowca pochodzącego z recyklingu. Wersja kolorystyczna: czarna. Włosie średnie.




Szczoteczka wykonana z naturalnego, biodegradowalnego bambusa, dzięki czemu jest nie tylko praktyczna, ale i dbająca o środowisko.

Ma zaokrąglony kształt, co jednym może przypaść do gustu, a drugim przeszkadzać. Jeśli wkładamy ją do kubeczka wraz z pastą, jej przechowywanie nie sprawia problemów. Jeśli kładziemy luzem - może nam mimochodem się ześlizgnąć (trzeba uważać). Trzymanie jej w dłoni jak dla mnie nie jest problemowe, ale nieco bardziej spłaszczony kształt byłby jak dla mnie bardziej pożądany.

Co do samego włosia - wedle producenta jest ono średnie, co według mnie się potwierdza. Nie jest za miękkie, nie jest też za twarde. Za miękkie sprawiałoby wrażenie niedomytych zębów, za twarde natomiast mogłoby podrażniać delikatne i wrażliwe dziąsła. Według mnie włosie jest odpowiednie. Zęby są domyte, a dziąsła nie krwawią.

Materiał biodegradowalny ma swoje duże plusy, ale dostrzegłam też maleńki mankament - mianowicie dosyć długie schnięcie szczoteczki, bo może nie być zbyt higieniczne. Jednak może to tylko moje złudne, indywidualne odczucie.

Szczoteczka wraz z resztą produktów idealnie się sprawdza, ponieważ dzięki czarnemu włosiu - nie odbarwia się, przez co nie wygląda nieestetycznie.



Wybielająca pasta do zębów z aktywnym węglem Mohani Smile



Od wieków ceniony za właściwości detoksykujące, węgiel aktywny z łupin kokosa skutecznie oczyszcza powierzchnię szkliwa, usuwając uporczywe przebarwienia z kawy, herbaty czy nikotyny. Pomaga wybielić zęby, nie powodując ich nadwrażliwości.

Pamiętaj - sam węgiel to nie wszystko! Pasta do zębów Mohani Smile została wzbogacona ksylitolem, wykazującym działanie przeciwpróchnicze, a także stewią, która redukuje powstawanie płytki nazębnej. Unikalna kompozycja olejków eterycznych z mięty pieprzowej i drzewka herbacianego oraz ekstraktu z goździka działa przeciwbakteryjnie i, co potwierdza 100% badanych, zapewnia mocne odświeżenie oddechu na długi czas*. Dodatkowo zawiera ekstrakt z czarnej porzeczki, bogaty w witaminę C i sole mineralne.

Bez SLS - pasta do zębów Mohani Smile zawiera delikatny środek pieniącypochodzenia roślinnego.



CERTYFIKOWANY WĘGIEL AKTYWNY Z ŁUPIN KOKOSA
Skutecznie i bezpiecznie oczyszcza powierzchnię szkliwa. Usuwa nawet najbardziej uporczywe przebarwienia, np. z kawy, herbaty, czerwonego wina czy nikotyny. Działa wybielająco i detoksykująco.

KSYLITOL
Posiada działanie przeciwpróchnicze i korzystnie wpływa na mineralizacje szkliwa. Likwiduje niemiły zapach z ust i ma działanie odświeżające.

STEWIA
Zmniejsza podatność na powstawanie płytki nazębnej i przywraca właściwą równowagę kwasowo-zasadową w jamie ustnej.

OLEJEK Z DRZEWA HERBACIANEGO
Działa antybakteryjnie, antywirusowo i przeciwzapalnie oraz ułatwia gojenie ran.

OLEJEK Z MIĘTY PIEPRZOWEJ
Nadaje paście przyjemny, miętowy, chłodzący smak i zapach. Ma działanie przeciwzapalne i zmniejsza obrzęki.

EKSTRAKT Z GOŹDZIKA
Wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Działa odświeżająco.

EKSTRAKT Z CZARNEJ PORZECZKI
Bogaty w witaminę C oraz sole mineralne. Wspomaga usuwanie nalotu.


SKŁAD:

Aqua, Glycerin , Xylitol , Hydrated Silica*, Stevia Rebaudiana Leaf Extract, Calcium Carbonate, Charcoal Powder *, Cocamidopropyl Betaine, Cocos Nucifera Oil , Ribes Nigrum (Blackcurrant) Fruit Extract, Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Extract, Aroma, Mentha Piperita Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Menthol, Propanediol, Benzoic Acid, Potassium Sorbate




Pasta w czarnym kolorze idealnie pasuje do szczoteczki z czarnym włosiem. Próbowałam użyć jej z inną szczoteczką (Curaprox) i niestety nie był do dobry wybór - jasne włosie szczoteczki zabarwiło się i ciężko było ją domyć (jednak udało się). 


Produkty nie bez powodu tworzą zestaw, by kompleksowo dbać o zęby oraz wybielić je w dosyć szybkim tempie. Pasta jest gęsta, dobrze się pieni i pachnie miętą. Nie wyczuwam w niej raczej drzewa herbacianego, chociaż podczas mycia zębów zapach delikatnie ewoluuje - wyczuwam lekko słodką nutę. Zapach i orzeźwienie należy do tych delikatniejszych - nie odczuwam nieprzyjemnego uczucia szczypania (jak w przypadku niektórych past miętowych). Zęby są gładkie, śliskie i czuć pod językiem dokładne oczyszczenie i orzeźwienie. Zęby po umyciu warto jeszcze przepłukać płynem do jamy ustnej, bo na powierzchni zębów widać delikatny czarny nalot (raczej lekko sinawy). Ale po wypłukaniu płynem ten efekt znika i możemy cieszyć się czystymi i białymi zębami. 


Proszek wybielający do zębów z aktywnym węglem Mohani Smile




W 100% naturalny proszek wybielający Mohani Smile na bazie certyfikowanego węgla aktywnego z łupin kokosa.

Wybielanie węglem? Naturalnie!

Węgiel aktywny skutecznie i delikatnie oczyszcza powierzchnię szkliwa, usuwając nawet najbardziej uporczywe przebarwienia z kawy, herbaty czy nikotyny. Pomaga wybielić zęby, nie powodując ich nadwrażliwości. Proszek do zębów Mohani Smile dodatkowo zawiera glinkę bentonitową, bogatą w krzemiany i związki magnezu, która remineralizuje i wzmacnia szkliwo zębów. Wzbogacony ekstraktami z goździka i mięty, które działają antyseptycznie, zapobiegając stanom zapalnym jamy ustnej oraz ekstraktem z aloesu, który wpływa kojąco na dziąsła.

CERTYFIKOWANY WĘGIEL AKTYWNY Z ŁUPIN KOKOSA
Skutecznie i bezpiecznie oczyszcza powierzchnię szkliwa. Usuwa nawet najbardziej uporczywe przebarwienia, np. z kawy, herbaty, czerwonego wina czy nikotyny. Działa wybielająco i detoksykująco.

GLINKA BENTONITOWA
Remineralizuje i wzmacnia szkliwo zębów.

EKSTRAKTY Z GOŹDZIKA I MIĘTY
Działają antyseptycznie i zapobiegają stanom zapalnym jamy ustnej. Odświeżają oddech, zapewniając komfortowe uczucie czystości.

EKSTRAKT Z ALOESU
Działa kojąco i przyspiesza regenerację dziąseł.

SKŁAD:

Charcoal Powder *, Bentonite, Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Extract, Aloe Barbadensis Extract , Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Glycerin , Aqua

Proszek jest bardzo delikatny i miałki. Trzeba obchodzić się z nim bardzo delikatnie i ostrożnie, jeśli nie chcemy mieć wszystkiego wkoło upapranego na czarno. 

Proszek jest czarny, delikatny bardzo dla zębów - podczas szczotkowania nim zębów czuć lekko słonawy i pudrowy posmak. Jest on tak drobno zmielony, że nie mamy co obawiać się o uszkodzenie szkliwa. 

Aplikacja jak dla mnie najlepsza to zanurzenie zwilżonej szczoteczki delikatnie w proszku - aż otuli całą powierzchnię włosia. Delikatnie zamykamy wieczko, a szczoteczkę zbliżamy do ust. Zęby myjemy jak zwykłą pastą około dwóch minut. Po zakończeniu wypłukujemy pozostałość i przechodzimy do mycia zębów pastą wybielającą z tej samej serii. 

Świeży, orzeźwiający oddech i dokładnie oczyszczone zęby mamy zagwarantowane. Wystarczy na koniec dobrze wypłukać jamę ustną, by wyzbyć się pozostałości pasty i proszku. 




Podsumowując - cały zestaw sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Plus za naturalne składniki, biodegradowalne i przyjazne środowisku. Szczoteczka dobrze współgra z pastą i proszkiem. Ma delikatne i odpowiedniej twardości włosie, które dokładnie czyści nie szkodząc dziąsłom. Proszek jest bardzo wydajny, ale z aplikacją należy ostrożnie się obchodzić, aby nie wyglądać jak córka górnika (nie polecam kichać przy aplikacji). Pasta odświeżająca, chłodząca i miętowa, pozostawiająca świeży oddech. 
Co do samego efektu wybielania - zdecydowanie poprawił się wygląd jamy ustnej, a uśmiech nabrał świeższego i bielszego wyrazu. Efekt jest zauważalny gołym okiem i jedyne, czego żałuję to brak zrobionych zdjęć przed i po, bo one najlepiej odzwierciedliłyby efekt końcowy i działanie tego zestawu. 




Czytaj dalej »

czwartek, 29 listopada 2018

Rzęsy do nieba? Czy produkty Art de Lautrec nam w tym pomogą? Recenzja.

Witajcie!

Przedostatnie kosmetyki, które znalazłam w przesyłce od Agencji Blogmedia to produkty do kosmpelskowej pielęgnacji rzęs - Serum do rzęs oraz Mascara & Odżywka 3 w 1 marki Art De Lautrec.

SERUM DO RZĘS, czyli produkt dający obietnicę odżywionych, wydłużonych i mocniejszych rzęs przy regularnym stosowaniu.

MASCARA & ODŻYWKA, czyli produkt multifunkcyjny - nadający kolor, wzmacniający, regenerujący i wspomagający wzrost. 

Obydwa produkty są skryte w kartonowych opakowaniach w biało-czarnej kolorystyce. Opakowania samych produktów są białe, gdzie napisy oraz aplikatory są w czerni. Dzięki temu producent zadbał o czytelność, przejrzystość, ale i klasykę. Takie kolory są miłe dla oka i uniwersalne. 


Mascara ma za zadanie rzęsy rozdzielić i wydłużyć, a przy tym nadać im naturalnego wyglądu. Dzięki szczoteczce sylikonowej i delikatnemu wygięciu doskonale rozdziela i rozczesuje rzęsy. Aplikator ma dłuższe i krótsze włoski - trochę wyglądem przypomina mi słynny tusz z Lovely, którym rzesze kobiet się zachwycają - w tym gronie jestem także ja, bo to super produkt w niskiej cenie.

Tusz Art De Lautrec ma kolor intensywnej czerni, przez co efekt na rzęsach jest zauważalny, ale nie przerysowany. Nie spodziewajmy się też dramatycznego wyglądu. Tusz należy do tych delikatnie podkreślających rzęsy i kobiety obdarzone w długie i naturalne rzęsy powinny być zadowolone z subtelnego efektu, jaki daje tusz. Osoby takie jak ja - mające raczej krótkie, rzadkie i proste rzęsy zauważą dobre rozdzielenie, lekkie wydłużenie i zagęszczenie. Firanek nie będzie. Jak dla mnie ciekawy tusz na co dzień, gdy nie wymagamy super wyrazistego oka. 


Serum do rzęs ma za zadanie naturalnie zagęścić słabe, cienkie rzęsy, wzmocnić je i wydłużyć, a także odżywić i przyspieszyć wzrost nowych rzęs. 

Serum stosowałam codziennie, najpierw solo, następnie z mascarą. To co zauważyłam to faktycznie lekkie wydłużenie i zagęszczenie. Nie pojawiły się nagle spektakularnie długie i gęste wachlarze, ale kondycja rzęs zdecydowanie poprawiła się. Oko stało się bardziej wyraziste, a spojrzenie nabrało wyrazu. Odżywka poprawiła ich wygląd i jakość, a także sprawiła, że pojawiło się kilka nowych mini rzęsek. 

W połączeniu z mascarą, która także działać miało wzmacniająco dały niezły efekt, który mnie zadowolił. Wiadomo - chciałoby się te firanki, ale nie zawsze te inwazyjne produkty są dobre dla każdego. Wiele słyszało się o alergiach, uczuleniach i innych konsekwencjach. W przypadku tych produktów nie zauważyłam żadnych nieprzyjemnych doznań. 

Rzęsy po stosowaniu tego duetu są czarne, dłuższe i jest ich trochę więcej. Pomalowane nadają wyrazu i jednocześnie są naturalnie ładne, rozdzielone, wydłużone i gęstsze. 

Produkty kosztują grosze, więc każdego stać na poznanie ich bliżej. Nie będzie spektakularnych efektów, ale dla osób szukających czegoś taniego, jednocześnie dającego subtelny, ładny efekt na rzęsach, dbając jednocześnie o ich kondycję, wzmocnienie i wzrost - warto przyjrzeć się marce bliżej. 

Aneta
Czytaj dalej »

środa, 28 listopada 2018

Deborah Milano - tusz do rzęs i błyszczyk do ust.

Witajcie!

Kolorówka to temat rzeka - jedni lubią się malować, inni nie. Jedni wolą makijaż delikatny, inni wyrazisty. Jedne kobiety bez błyszczyka nie wyjdą z domu, drugie bez pomalowanych rzęs lub brwi. 

Ja należę do grona kobiet, które raczej preferują makijaż delikatny, ale w pewnymi elementami, których zabraknąć nie może. I o ile - bez pomalowanych ust, czy nałożonego podkładu wyjdę, o tyle bez tuszu czy lekko podkreślonych brwi niekoniecznie. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku! Są kobiety co nawet wyrzucić śmieci muszę mieć full makeup, albo budzą się przed facetem, by nałożyć "twarz". To dopiero zaskoczenie, gdy makijażu zabraknie co? Nie przesadzajmy - natura obdarzyła nas urodą unikatową (każda kobieta jest piękna i inna jednocześnie) i o ile będąc małą dziewczynką nie zwracało się na to uwagi, tak teraz ta granica wieku się zaciera. Niektóre 15-latki wyglądają na 30-tki, ale czy o to w tym wszystkim powinno chodzić? Chyba to wszystko zmierza w złym kierunku i czasem wydaje mi się, że Instagram lubi i promuje taką modę, ale przez to zaburza się ta granica - Instagram, prawdziwe życie. A co gorsze - dorastająca młodzież, czy potem już dorosłe kobiety brną to bardziej, goniąc modę - gubiąc się i pogrążając, popadają w kompleksy, depresje i inne choroby psychiczne. A pamiętajmy o jednym - ideały nie istnieją i to co jest kreowane w internecie to tylko internet.

Taki mały przekaz dla wszystkich - nie gońcie króliczka, nie bierzcie przykładów z internetu i nie szukajcie wśród takich osób wzorów do naśladowania. Oczywiście są wyjątki, ale to co widać na ekranie telefonu to tylko kreacja - stwórzcie swoje życie, swoją rzeczywistość i bądźcie sobą, a będziecie szczęśliwi :)

Taka mała refleksja mnie naszła, a wracając do meritum - w związku z tym, że wolę delikatny, nie wyzywający makijaż i moimi niezbędnikami są na co dzień - krem BB i puder, jakiś bronzer, róż i rozświetlacz, a do podkreślenia oczu eyeliner, tusz do rzęs i pomada lub kredka do brwi. Oczywiście to wszystko tworzy raczej delikatny, świeży i nieprzerysowany makijaż. Na wieczorne wyjście, czy okazyjnie - wchodzą w grę cienie do powiek - ostatnio zachwycam się Zoevą i z tych tańszych Sensique (pokażę Wam w najbliższym czasie, jak się prezentują - i powiem krótko, miazga w niskiej cenie).

I tak oto w przesyłce, jaką otrzymałam od Agencji Blogmedia trafiły się dwa produkty: tusz do rzęs oraz błyszczyk marki Deborah.

Tusz do rzęs jak napisałam powyżej to niezbędnik mojego codziennego makijażu. 

Marki Deborah nie znałam wcześniej, więc tym bardziej byłam ciekawa jak sprawdzą te produkty u mnie. 

Tusz Deborah Instant Maxi Volume w złotym opakowaniu , gdzie w środku odnajdziemy szeroką, grubą szczotkę, która za zadanie ma pogrubić, wydłużyć i podkręcić rzęsy nadając im wyrazistego, a przy tym naturalnego efektu. Szczotka podczas pierwszej aplikacji wydawała się zbyt gruba, zbyt toporna i miałam problem z pokryciem rzęs tuszem za pierwszym razem, co sprawiło, że wsadziłam sobie szczotkę w oko. 



Niemniej jednak jak nauczyłam się odpowiednio manewrować aplikatorem nałożenie tuszu na rzęsy nie sprawiało problemu, a wręcz było bardzo łatwe i precyzyjnie. 

Tusz sprawił, że rzęsy wyglądały naturalnie, a przy tym spojrzenie było wyraziste, a kolor intensywnie czarny. Tusz ładnie rozdzielił rzęsy, pogrubił je oraz pokręcił. Jedna warstwa tuszu zdecydowanie wydłużyła rzęsy i rozdzieliła  je, natomiast dwie sprawiły, że rzęsy stały się pogrubione i nabrały objętości. 

Odkąd używam tuszu Deborah gości on na stałe na moich rzęsach. Bardzo chętnie po niego sięgam na co dzień i do makijażu wieczorowego,  gdyż efekt jest nie przerysowany i jak dla mnie bardzo zadowalający.



Drugim produktem, który otrzymałam od marki Deborah to błyszczyk nawilżający w soczyście malinowym kolorze. Błyszczyk ma bardzo wygodny aplikator z delikatną gąbeczką, która bardzo płynnie sunie po ustach, otulając je malinową, pachnącą otoczką. 

Błyszczyk Super Gloss jak sama nazwa wskazuje daje efekt nawilżenia i zdrowego blasku.  Błyszczyk nie posiada w swojej formule brokatu, ani drobinek przez to efekt jest naturalny , subtelny, ale jednocześnie zauważalny.

Błyszczyk po nałożeniu na usta nie lepi się i nie pozostawia na ich powierzchni nieprzyjemnej warstwy. Błyszczyk równomiernie się zjada, nie jest trwały, ale też na tym mi nie zależy, bo gdy potrzebuje koloru i nawilżenia, w każdej chwili mogę go po niego sięgnąć do torebki i zaaplikować ponownie na usta.

Obydwa produkty sprawdziły się u mnie bardzo dobrze ,jednak moim zdecydowanym faworytem jest tusz do rzęs i chętnie będę sięgać po niego w przyszłości, a co do błyszczyka - chętnie poznam inne kolory, chociaż nie twierdzę, że ta soczysta malina nie jest piękna. 

Cieszę się, że miałam okazję poznać markę Deborah i jestem pewna, że w przyszłości zainteresuję się innymi produktami tej firmy.





Co myślicie o tych produktach? Znacie markę Deborah? Może macie swoich faworytów godnych polecenia? Dajcie koniecznie znać w komentarzach. 

Aneta
Czytaj dalej »

wtorek, 27 listopada 2018

Delia Cosmetics CAMELEO - Natural on your hair DETOX.

Witajcie!

Dzisiaj na tapecie zestaw drugi od marki Delia Cosmetics - produkty do pielęgnacji włosów CAMELEO NATURAL linia Detox.

O ile o serii nawilżającej mogliście przeczytać kilka postów wstecz, o tyle dzisiaj skupimy się na kolejnej serii produktów do włosów z linii kosmetyków naturalnych Cameleo Natural Detox.

Linia Detox to kosmetyki przeznaczone do włosów normalnych oraz przetłuszczających się. Linia ta bazuje na 2 składnikach aktywnych: naturalnej glince, która ma właściwości detoksykujące, odżywiające, oczyszczające oraz regulujące pracę gruczołów łojowych. Drugim składnikiem jest ekstrakt z szałwii, który przede wszystkim wzmacnia i odżywia włosy. W skład linii wchodzi tak samo 5 produktów: detoksykująca maska przed myciem, detoksykujący szampon, detoksykująca odżywka, detoksykujący spray octowy oraz detoksykujące serum.

Linia tak jak nawilżająca zawiera aż 95% naturalnych składników, przez co fani naturalnej pielęgnacji powinni znaleźć wśród tych produktów coś dla siebie.



OD PRODUCENTA:

Detoksykująca maska przed myciem włosów CAMELEO NATURAL 250 ml

Innowacja stworzona dla normalnych i przetłuszczających się włosów - naturalna pre-maska. 

Pielęgnacja włosów rozpoczyna się już przed ich umyciem. 
  • 95% naturalnych składników
  • Bogata w minerały glinka
  • Orzeźwiająca szałwia
  • 0% parabenów, silikonów, silnych konserwantów
Efekt użycia pre-maski Detox: wstępnie oczyszczone i miękkie włosy i skóra głowy, przygotowane do użycia szamponu.

Detoksykujący szampon do włosów CAMELEO NATURAL 250 ml

Wzmocnione, miękkie i oczyszczone włosy możesz uzyskać dzięki szamponowi Detox. 

To idealne rozwiązanie dla włosów normalnych i przetłuszczających się.
  • Aż 95% naturalnych składników
  • Bogata w minerały glinka
  • Orzeźwiająca szałwia
  • 0% SLES, SLS, parabenów, silikonów, silnych konserwantów
Co zapewnia szampon Detox? Puszyste włosy o lepszej kondycji, odżywiona skóra głowy i brak tłustego połysku.
Nie musisz już się stresować szybko przetłuszczającymi się włosami!

Detoksykująca odżywka do włosów CAMELEO NATURAL 200 ml

Odżywka do włosów normalnych i przetłuszczających się, sprawi, że Twoje włosy będą oczyszczone, wzmocnione i lekkie.

Dodatkowo pozbędziesz się tłustego refleksu, a efekt widoczny już zaraz po użyciu. 
  • Aż 95% naturalnych składników
  • Bogata w minerały glinka
  • Orzeźwiająca szałwia
  • 0% SLES, SLS, parabenów, silikonów, silnych konserwantów
Jaki efekt daje odżywka Detox? Odżywione włosy bez obciążenia i tłustego połysku.
Dawka naturalnych składników, która pomoże włosom wyglądać jeszcze lepiej!

Detoksykujący spray octowy do włosów CAMELEO NATURAL 200 ml

Oczyszczający spray octowy Detox dla włosów normalnych i przetłuszczających się. 

Naturalny ocet zawarty w sprayu sprawi, że Twoje włosy będą miłe w dotyku i pięknie błyszczące. Możesz go użyć zamiast odżywki.
  • Aż 95% naturalnych składników
  • Orzeźwiająca szałwia
  • 0% parabenów, silikonów, silnych konserwantów
Aplikuj dwa razy w tygodniu na umyte, wilgotne włosy. Nie spłukuj!
Co zapewnia spray oczyszczający Detox? Pełne blasku, miękkie włosy, bez tłustego połysku.
Działa nieprzerwanie- od mycia do mycia!

Detoksykujące serum do włosów CAMELEO NATURAL 55ml

Serum oczyszczające na bazie naturalnych składników.

Daje natychmiastową poprawę wyglądu końcówek włosów, dodatkowo je nawilża i odżywia. 
  • Aż 95% naturalnych składników
  • Ekstrakt szałwii
  • Omega + (kompleks 5 naturalnych olei: macadamia, sezamowy, słonecznikowy, z kukurydziany, oliwkowy)
  • 0% SLES, SLS, parabenów, silikonów, silnych konserwantów
Co gwarantuje serum Detox: dbałość o perfekcyjny wygląd końcówek i pasm włosów, oraz dodatkową porcję nawilżenia i odżywienia. Dzięki poręcznej buteleczce, możesz je mieć zawsze ze sobą.
Twoje niezdyscyplinowane pasma wreszcie wrócą na swoje miejsce!


MOJA OPINIA:
Seria podobnie, jak nawilżająca - wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Z każdej linii mam wybrane produkty, które razem tworzą zestaw idealny, ale o tym za chwilę. Skupmy się najpierw na poszczególnych produktach. 

KROK 1, czyli maska przed myciem włosów. Ten rodzaj produktu z linii detoksykującej ma za zadanie przygotować włosy i skórę głowy do mycia właściwego. Ma ciemniejszą, lekko błotną konsystencję i chcarakterystyczny dla glinki zapach. Rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia, wymiatając je ku górze - by ułatwić szamponowi dalsze oczyszczanie. Maska linii detox działa trochę ściągająco, zbiera nadmiar sebum, które wytwarza się przy włosach przetłuszczających się. Wiadomo, że skóra głowy jest mocniej narażona na wysuszenie, jeśli użyjemy nieodpowiednich preparatów. Maska idealnie przygotowuje skórę i włosy do użycia szamponu.

KROK 2, czyli szampon i właściwe mycie to nic innego, jak oczyszczenie skóry głowy i włosów z tego wszystkiego, co wymiotła na powierzchnię maska. Potrzeba dwóch aplikacji szamponu, by dokładnie pozbyć się wszystkich pozostałości po pre-masce. Szampon pachnie podobnie do maski - chociaż delikatniejszy, to jednak nieco glinkowy zapach. Przy tego typu produktach naturalnych nie spodziewajmy się zapachów perfum, ale i nie ma co się martwić, że zapach jest uciążliwy czy nieprzyjemny.Szampon dobrze się pieni, ale też mega piany z niego nie będzie. Dokładnie oczyszcza i ze względu na swoją detoksykującą formułę myje do czysta, a to znaczy do skrzypiących włosów. Jednak dzięki masce z kroku pierwszego nie czuć siana na głowie i plątaniny. Włosy są czyste i przygotowane do dalszych etapów.



KROK 3, czyli odżywka detoksykująca to niezbędnik jak dla mnie zawsze przy rytuale włosowym. Nie wyobrażam sobie zastosować szampon, a nie użyć każdorazowo po myciu odżywki. Jednak to ona dyscyplinuje włosy i wygładza, sprawiając, że są błyszczące, nawilżone i gładkie. Jednak z uwagi na charakterystyczny zapach przypadła mi do gustu nieco mniej niż wersja nawilżająca. Jednak nie zapach jest najważniejszy, a działanie. Włosy po zastosowaniu stały się sprężyste, nie obciążone a wyraźnie zmiękczone - trochę jak ubrania po zastosowaniu płynu do płukania.

KROK 4, czyli nic innego jak spray octowy - tutaj sytuacja się powtarza. Stosuję zamiennie, bo uważam ten produkt jako strzał w 10! Domyka łuski, nabłyszcza, wygładza i jest idealnym elementem, którego pomijać się nie powinno. 

KROK 5, czyli serum do włosów. Tutaj mniej znaczy więcej i jeśli nie chcemy przyklapniętych włosów, ani efektu odwrotnego do zamierzonego umiar, umiar i jeszcze raz umiar. Wystarczy dosłownie kropelka, by sunąć po włosach od połowy długości do końcówek. Nie ma sensu nakładać przy nasadzie włosów, bo staną się ciężkie i przeciążone, a co za tym idzie przetłuszczone. A nie chcemy, by cała pielęgnacja poszła na marne i powtarzanie wszystkich kroków wydaje się zbędne. Dzięki serum włosy są nawilżone, dociążone, gładkie, lśniące i mięciutkie. Czego chcieć więcej. 


A na koniec moje ulubione produkty sprawdzone i przetestowane - ten zestaw spisuje się u mnie na medal. Maska przed myciem i szampon z linii DETOX, odżywka z serii NAWILŻAJĄCEJ, spray octowy zamiennie albo DETOX, albo NAWILŻAJĄCE, a na koniec serum NAWILŻAJĄCE. To moi ulubieńcy i mimo, że wszystkie produkty sprawdziły się w moim przypadku świetnie, tak te powyższe spisują się idealnie i odpowiadają potrzebom moich włosów najlepiej. 

Dajcie koniecznie znać, która seria Wam bardziej przypadła do gustu i na którą chętniej skusiłybyście się przy okazji kolejnych zakupów. 

Ja dziękuję marce Delia Cosmetics i Cameleo, że miałam okazję poznać produkty z linii naturalnej na własnych włosach. To moje ostatnie odkrycie i wiem, że produkty zagoszczą w mojej pielęgnacji na stałe. 

Do miłego :)
Aneta

Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...