piątek, 13 stycznia 2017

Fit inspiracje, czyli ulubione marki z odzieżą sportową.

Witajcie!

Dzisiaj post z cyklu fit inspiracji, czyli w tej notce pokażę Wam w czym ćwiczyć. Bo czy nie każdą kobietę do ćwiczeń motywuje zakup nowego ubrania? Mnie zdecydowanie! Na rynku jest mnóstwo marek odzieży sportowej - wszystkim znane marki Adidas, Nike czy Reebok. Ale nie o nich będę w dniu dzisiejszym pisać. Pokażę Wam ubrania, które uwielbiam - są przetestowane, sprawdzone w ekstremalnych warunkach, zarówno w domu, na siłowni, jak i na dworze. 
Zapraszam do lektury i piszcie w komentarzach koniecznie - które marki Was urzekły i czy macie chrapkę na konkretne modele.

CARDIO BUNNY


Świetnie dopasowane, oryginalne wzory. Sprawdzają się do ćwiczeń siłowych, jak i kardio. Nie prześwitują, nie wycierają się, kolor nie spiera się i nie staje się bledszy. Są dobrze przylegające, nic nie odstaje, nic nie spada, nie zsuwa się podczas ćwiczeń. Nie są to biodrówki, dzięki czemu przy przysiadach nie musimy się obawiać o "nietuzinkowe widoki". W promocji można dorwać je za 99zł - należy dobierać swój rozmiar. Jak zazwyczaj nosicie S - taki też kupujcie. Przyciągają wzrok, ale to nie to jest najważniejsze. Priorytetem jest fakt, że spisują się rewelacyjnie. Są elastyczne, mocno przylegające,a przy tym nie krępujące ruchów.  Materiał to 82% PES, 18% EL







ARROW SPORTSWEAR


Dotychczas myśleliście, że jasne legginsy nie nadają się do uprawiania sportu, bo są prześwitujące i cały tyłek widać? Z tymi legginsami jest to niemożliwe. Legginsy mają unikatowe wzory - są też dostępne w wersjach ciemniejszych. Mnie osobiście urzekła ta kolorystyka i nie żałuję, że mam aż trzy pary. Wystarczy jasna bielizna i wierzcie - nic nie widać.  Legginsy są bardzo rozciągliwe, dobrze dopasowane, oryginalne i nie widać zupełnie potu. Dobrze przepuszczają powietrze, dzięki czemu nie pocicie się nadmiernie jak w zwykłych bawełnianych spodniach. Polecam z czystym sumieniem - mają nieco wyższy stan, co pozwala na wykonywanie różnych form aktywności fizycznej. Dodatkowo ich atutem jest to, że można nosić je nie tylko na treningi, ale i na co dzień - dodają charakteru i unikatowości naszej stylizacji. Rozmiarówka raczej standardowo - noszę S i te także mam w takich rozmiarach. 




GYM HERO



Polska marka, która szturmem podbija Internet, media społecznościowe i gości na co raz większej ilości siłowni. Dlaczego? Marka tworzona z pasją przez wspaniały zespół dla osób ceniących sobie nie tylko wygodę, komfort i praktyczność, ale i wygląd oraz funkcjonalność. Marka nieustannie się rozwija tworząc co raz to lepsze kolekcje i piękniejsze ubrania. Mam z tej marki najwięcej par legginsów i są to legginsy z pierwszych kolekcji oraz z najnowszych - jakościowo te nowsze to totalne HITY! Pierwsza kolekcja miała to do siebie, że lekko prześwitywała - z uwagi na zastosowanie cieńszego materiału, dodatkowo biały materiał od wewnątrz to potęgował. Obecnie mimo białego podszycie legginsy nie przebijają, nie prześwitują, są lepiej dopasowane, przez to podkreślają kształty, jakie udało się wypracować - albo jakie planujemy ukształtować. 
W tych legginsach wygląda dobrze każda kobieta - czy to w rozmiarze XXS, czy w L lub XL. Każda kobieta może poczuć się w nich wyjątkowo, a przez to nabiera więcej odwagi do tego, by wziąć się za siebie. Nie ważne jak wyglądasz - ważne jak się czujesz i chcesz zrobić coś dla siebie, a to już na prawdę dużo pomaga. 
Na stronie można przeczytać:

Nasze legginsy damskie wykonane są z doskonale oddychającej tkaniny, szybko odprowadzającej wilgoć od skóry, co w znaczy sposób poprawia komfort podczas treningu dodatkowo w składzie materiału znalazły się jony srebra, które mają działanie antybakteryjne. Dodatkowo legginsy wykończone są szwami, które rozciągają się razem z materiałem, nie podrażniając przy tym skóry i nie krępując ruchów, a innowacyjna gumka ukryta w elastycznym pasie wszystkich naszych legginsów, zapobiega ich rozciąganiu i utrzymuje legginsy sportowe we właściwym miejscu w trakcie treningu. Wszystko to sprawia, że legginsy Gym Hero idealnie nadają się na siłownie, jogę, fitness, do biegania lub jako casualowe wykończenie Twojej oryginalnej kreacji.

Mam kilka par i już z niecierpliwością czekam na nową kolekcję. Przysłowiowo można nazwać mnie GymHeroHolikiem, ale dobrze mi z tym. Uwielbiam te ubrania za design, praktyczność, świetne i wyróżniające się wzory, wygodę. Legginsy dobrze trzmyają się na tyłku podczas każdych ćwiczeń - w domu, na siłowni, w plenerze. Są oddychające, komfortowe, idealnie dopasowane - przez co nie podrażniają podczas wysiłku skóry. Z rozmiarami lepiej wcześniej się doradzić - ja mam większość w rozmiarze XS, co odpowiada wg mnie raczej rozmiarowi S, jednak gdybyście decydowały się na legginsy ocieplane (idealne do biegania w chłodne dni) bierzcie rozmiar większy niż zazwyczaj w Gym Hero - są bowiem wykonane z grubszego i sztywniejszego materiału, co może spowodować, że nie zmieścicie się w nie - gdy wybierzecie rozmiar ten co zawsze. Marka dosyć często robi promocje, wyprzedaże, czy inne akcje rabatowe - obserwujcie na bieżąco ich Facebooka lub profil na Instagramie, a nie przeoczycie żadnej okazji.





H&M kolekcja sportowa



Ostatnim już elementem, jednak nie mniej ważnym - o ile nie ważniejszym podczas uprawiania jakiegokolwiek sportu są biustonosze sportowe. Dbając o swój biust podczas wysiłku sprawiamy, że ta część ciała chroniona jest przed trzęsieniem - podczas treningu na trampolinach, czy bieganiu, podtrzymuje biust, gdy ćwiczymy siłowo a dodatkowo nie przeszkadza nam w aktywności fizycznej. 
Na zdjęciu przedstawiam Wam moje ulubione biustonosze/topy do uprawiania sportów o przeciętnym natężeniu. Rzadko biegam, na trampoliny też nie chodzę. Wystarczają mi w takich sytuacjach biustonosze do wysiłku o średnim natężeniu. Muszą bowiem podtrzymywać solidnie, nie utrudniając przy tym oddychania. 
Poniższe modele są wykonane z dosyć miękkich i elastycznych materiałów, pozwalających swobodnie ciału oddychać, ale na tyle sztywnych, by biust podczas ćwiczeń trzymany był w ryzach. Nie mają dodatkowego usztywnienia, czy poduszek wewnątrz - mi osobiście to nie przeszkadza, bo i tak zawsze mam na sobie koszulkę. Najważniejsze, by biust był tam gdzie powinien - nie na pępku, gdy swobodnie biegałabym na bieżni. Takie modele to koszt w granicach 39-69zł. Wszystko zależy od kolekcji, od tego czy w danym momencie są promocje itp. Wg mnie warto przyjrzeć im się z bliska, modeli jest mnóstwo i każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. 



To jak - czujecie się skuszone? 
Które ubranka najbardziej przypadły Wam do gustu?



Czytaj dalej »

czwartek, 12 stycznia 2017

Ulubieńcy kosmetyczni 2016 do pielęgnacji, czyli co mnie urzekło w mijającym roku.

Witajcie!

Mamy Nowy Rok, pora więc na przedstawienie ulubieńców zeszłego roku. Do ulubieńców należą produkty, które używam i znam od dłuższego czasu oraz te, które odkryłam całkiem niedawno i wiem, że będą towarzyszyć mi dłużej.
Ulubieńców podzieliłam na dwie kategorie - pielęgnacja i kolorówka, by łatwiej było je przedstawić i przybliżyć. Ten post będzie zawierał skrócone recenzje każdego z produktów - w kilku słowach opiszę za co je polubiłam i co mają w sobie, że zwróciłam na nie uwagę. 

Ulubieńcy pielęgnacyjni, bo tym produktom przyjrzymy się bliżej w tej notce uszeregowałam kolejno:

* produkty do kąpieli
* produkty do włosów
* produkty do twarzy
* produkty do ciała
* produkty do ust czy dłoni



PRODUKTY KĄPIELOWE


Orzeźwiający żel pod prysznic O'HERBAL Elfa Pharm wydajny, pięknie pachnący Werbeną produkt do codziennej kąpieli. Doskonale się pieni, nie wysusza skóry, dodaje energii a dodatkowo kosztuje grosze. Zdecydowanie POLECAM!


Nawilżająca emulsja do mycia ciała i włosów VIS PLANTIS seria Atopy Tolerance Elfa Pharm delikatny dla skóry, subtelnie pachnący, łagodnie działający. Pieni się, doskonale oczyszcza skórę, nie podrażniając nawet najbardziej wrażliwej skóry. Ma kremową konsystencję, wygodnie się dozuje dzięki pompce - zapewnia większy komfort stosowania i higieny. 



Kremowy żel pod prysznic LE PETIT MARSEILIAIS Piwonia & Malina  cudowne, nietypowe i nieoczywiste połączenia zapachów sprawiają, że marka LPM zdobywa z każdym miesiącem rzesze kolejnych fanów. Uwielbiam za kremową konsystencję, wydajność, cudowne i nietuzinkowe zapachy, dużą ilość piany i atrakcyjne ceny. Dotychczas wszystkie produkty LPM sprawdzały się u mnie świetnie, ale ten zapach zdobył moje serce :) 

Kupić możecie je:
Żel O'HERBAL TUTAJ
Emulsja do ciała VIS PLANTIS TUTAJ
Żel LPM TUTAJ



PRODUKTY DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW


Maska KALLOS Banana ten produkt znają chyba wszyscy, a jak nie wszyscy to większość. Cóż mogę o nim napisać - świetnie pachnie (włosy pachną dwa dni po jej użyciu), jest meeeeeeeega wydajna, co widać po wielkim opakowaniu 1000ml. Używam ją trzeci miesiąc, a zużycia niemalże nie widać! Włosy są błyszczące, gładkie, nie puszą się i rozczesują bezproblemowo. Włosy nie są obciążone, są miękkie w dotyku i do tego ten zapach. Musicie ją wypróbować. 


Szampon EQUILIBRA przeciw wypadaniu - odkrycie ubiegłego roku. Szampon pachnie aloesem, świeżo. Dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy. Nie podrażnia, nie powoduje swędzenia czy wysuszenia. Dodatkowo już po jednym delikatnym myciu aż skrzypią. Dawno żaden szampon tak mocno i dokładnie nie oczyszczał moich włosów ze wszelkich zanieczyszczeń. Włosy umyte tym szamponem doskonale wchłaniają wszelkie maski czy olejki. Są błyszczące, gładkie i dobrze się układają. Szamponu potrzeba dosłownie odrobina, by dokładnie oczyścić włosy podczas mycia. 


Kupić możecie je:
Maska KALLOS Banana TUTAJ
Szampon EQUILIBRA TUTAJ


PRODUKTY DO PIELĘGNACJI TWARZY


Krem na dzień BEAUTY OIL - to moje odkrycie zeszłego roku. Wszystkie produkty tejże marki bardzo dobrze się u mnie sprawdziły - mają fantastyczne, naturalne składy. Działają fenomenalnie na skórę - najlepiej stosowane w serii produktów do kompleksowej pielegacji. Recenzję znajdziecie TUTAJ

Krem pod oczy MURIER - świetne produkty, które dostępne są w salonach kosmetycznych. Idealnie nawilża, ma lekką i szybko wchłaniającą się konsystencję. Jestem zachwycona całą serią, którą miałam okazję testować. Recenzję znajdziecie TUTAJ

Baza perłowa w kulkach BIELENDA - świetna, świetna i jeszcze raz świetna. Recenzja pojawi się niebawem, podsumowująca działanie trzech rodzajów baz. Obecnie otrzymałam komplet trzech baz, które zacznę niebawem testować. Fenomenalne rozwiązanie - perełki pięknie prezentują się w buteleczce, dozownik z pompką ułatwia aplikację. Cera jest rozświetlona, nawilżona i pełna zdrowego blasku. Nadaje się do twarzy solo - nadając zdrowego i naturalnego wyglądu, pełnego rozświetlenia oraz pod makijaż - przedłużając jego trwałość i nadając mu lepszego, bardziej naturalnego charakteru. 


Bogate serum z wit. C LIQ CC od Liqpharm - kolejne odkrycie, które działa doskonale. Cera jest odżywiona, wygładzona i nawilżona. Obecnie stosuję inne produkty tej firmy i napiszę jedno - MIŁOŚĆ BEZWZGLĘDNA!!!  Po więcej zapraszam TUTAJ

Peeling enzymatyczny  VIS PLANTIS Elfa Pharm - fenomenalny, delikatny, a przy tym zaskakująco skuteczny. Zapach przyjemny dla nosa. Wydajny i spodziewajcie się odrębnej notki na jego temat

Kupić możecie je:
Krem na dzień Beauty Oil TUTAJ
Krem pod oczy MURIER TUTAJ
Perłowe kulki BIELENDA TUTAJ
Produkty Liqpharm TUTAJ
Peeling Vis Plantis TUTAJ


PRODUKTY DO PIELĘGNACJI CIAŁA

Peelingi kawowe Body Boom - pierwsza styczność nastąpiła, gdy peeling pojawił się w pudełku SHINY BOX, który swego czasu subskrybowałam. Od tego czasu - jest miłość! Zapachy, działanie i ta delikatna, gładka skóra po jego użyciu - polecam! Wiem, że można taki peeling zrobić sobie samodzielnie - czasem tak robię, ale dla leniwców takie rozwiązanie jest świetne. 

Olejek do ciała Cynamon i Pomarańcza MOKOSH - ten zapach, ta gładka i delikatna w dotyku skóra po jego użyciu są zaskakująco dobre. Olejek najcześciej dodaje do peelingu Body Boom - dzięki masażowi, pozostawieniu chwilę na skórze - po kąpieli i wysuszeniu skóra jest niesamowicie nawilżona i pachnąca. 


Balsam do ciała VASELINE - pięknie pachnie, świetnie nawilża i wygładza ciało Wystarczy niewielka ilość do pokrycia nim całego ciała. Warto się przyjrzeć im bliżej przy kolejnych zakupach. 

Kupić możecie je:
Peelingi BODY BOOM TUTAJ
Olejek MOKOSH TUTAJ
Balsam VASELINE TUTAJ


PRODUKTY POZOSTAŁE

Żel do golenia BALEA - rewelacyjny żel, aż żałuję, że kupiłam tylko jeden będąc w DM-ie. Koniecznie muszę za nim rozejrzeć się w sklepach internetowych. Bardzo dobrze się pieni, jest wydajny, cudownie pachnie, zmiękcza włoski, niesamowicie ułatwia golenie.


Odmładzający krem do rąk i paznokci VIS PLANTIS Elfa Pharm- idealnie nadaje się w okresie zimowym. Namiętnie go używam i mam zawsze przy sobie. Szybko się wchłania, dobrze nawilża i chroni skórę dłoni przed pękaniem i nadmiernym wysuszeniem. Wygodna i poręczna tubka ułatwia aplikację. 

Pomadka ochronna EOS - odkrycie roku. Znalezione w Kalendarzu Adwentowym Douglas (o którym pisałam TUTAJ) i nie wiem, jak mogłam tak długo żyć bez tego cudeńka. Działa błyskawicznie, nawilża, wygładza i dosyć długo usta pokryte są warstwą ochronną. W chwili, gdy na ustach zaatakowała mnie inwazja opryszczek - suche usta na wiór koiła i nawilżała tylko ta pomadka. Reszta nie dawała rady. Wiem jedno - to moje pierwsze, ale nie ostatnie jajeczko EOS.

Żel myjący do twarzy Biolaven - pachnie świeżo, doskonale się pieni, nie podrażnia, dokładnie oczyszcza. Świetnie współpracuje z Foreo Luną, którą używam podczas stosowania tego żelu. Wg mnie jest godny uwagi. 

Kupić możecie je:
Krem do rąk VIS PLANTIS TUTAJ
Pomadka ochronna EOS TUTAJ
Żel myjący Biolaven TUTAJ







Jacy są Wasi ulubieńcy pielęgnacyjni? Znacie powyższe produkty?
Chętnie poznam Wasze opinie ;)


Czytaj dalej »

niedziela, 1 stycznia 2017

Kalendarz Rok z Ewą Chodakowską, czyli mój plan na 2017 rok.

Witajcie!

Dzisiaj drugi post z cyklu pomocnicy w dążeniu do celu na 2017 rok. Był już post o planerze PAPERDOT, który ma pomóc mi się zorganizować w każdej kwestii, a dzisiaj będzie o kalendarzu, który ma pomóc przekształcić fałdy tłuszczu na mięśnie. 
To będzie mój rok, to będzie rok z Ewą Chodakowską. Mówcie co chcecie - są różne opinie na jej temat, ale zmieniła życie niejednej kobiety i nikt jak ona tak nie motywuje. Wpisy na FB potrafią dać kopa i tak też oto powstał pomysł - w zasadzie ostatnia deska ratunku. Prowadzić dziennik fitness, w czym też mam nadzieję pomoże mi oto ten kalendarz. 

Ja swój nabyłam TUTAJ w promocji za około 23zł (teraz kosztuje nieco więcej, ale szukajcie okazji cenowych - są często).

Rok z Ewą Chodakowską - Twój Dziennik Fitness. Nowa edycja. 

Jeśli chcecie razem ze mną zapełniać na sportowo kartki z kalendarza - dołączcie do mnie ;)

Wlepki/naklejki/planner, które tu widzicie są ze strony Gym Hero (o której dowiecie się nieco więcej w innym motywującym poście.  


A teraz zapraszam do obejrzenia wnętrza! Wraz z dniem dzisiejszym - koniec z oglądaniem, czas go wypełniać ;)


1. Kalendarz jest w sztywnej okładce, dzięki czemu z pewnością będzie łatwiej znosił rzucanie nim o podłogę, gdy już nie będziemy miały ochoty na ćwiczenia, a Ewka nadal patrzy ;P





2. Spis treści, który szczegółowo opisuje cały rok wyzwań.




3. Motywujące słowa na początku każdego miesiąca, które z pewnością pomogą, dodadzą otuchy i pomogą uwierzyć w siebie. Plusem jest to, że kalendarz rozpocząć możesz w każdym dowolnym momencie - nie ma miesięcy, więc nie czekaj - zaczynaj ze mną!




4. Szczegółowe rozpisanie każdego miesiąca, dzięki czemu widać co tak naprawdę robiłaś w tym miesiącu - tutaj nie ma miejsca na lenistwo i oszustwa.



5. Każdy miesiąc to inny dodatek, który skupia się na innej partii ciała. Oprócz swoich ćwiczeń dodawaj te z danego miesiąca, a Ewa obiecuje zupełnie nowe ciało! Wierzę w to, a Wy?



6. Miejsca na zapiski dotyczące samopoczucia, dzięki czemu można poczuć się jakby faktycznie ktoś się Tobą interesował.



7. Czas na podsumowania miesiąca, czyli coś na co czeka każda z nas - EFEKTY i POMIARY.




8. Na koniec zbiorczy kalendarz na 2017, gdzie możesz zaznaczyć ważne wydarzenia, czy cokolwiek godnego zanotowania. 



To jak?? Zmotywowane? Gotowe do walki o lepsze ja? Gotowe na wyzwanie? Gotowe na nowe, lepsze, zdrowsze i piękniejsze ciało?

Ja podejmuje wyzwanie i wierzę, że mi się uda. Koniec z wymówkami, koniec ze złym samopoczuciem. Czas na mnie - czas na WAS! DO DZIEŁA ;)

Brakuje Wam motywacji - zapraszam do zajrzenia 

TUTAJ - motywujące ubrania, gadżety i akcesoria. Od dzisiaj Wasz trening już nie musi być nudny!

 TUTAJ - Ewa to jedna chodząca motywacja, kto jeszcze nie zna czym prędzej musi nadrobić ;)

 TUTAJ - moje dwie #instafriends, Ewa i Agata, które postanowiły swoją miłością do zdrowego jedzenia i zdrowego stylu życia zarażać innych. Robią to świetnie i życzę im powodzenia - więcej takich pozytywnych ludzi i świat od razu byłby barwny i piękniejszy. 

TUTAJ - mój profil na Facebooku, gdzie wstawiam więcej zdjęć (także tych motywujących). Będzie mi miło jak wpadniecie do mnie ;)




Czytaj dalej »

Paperdot 2017 - czy planner z Empiku jest godny uwagi?

Witajcie!

Dzisiaj kolejny luźny post, jednak iście motywujący - dlaczego? Ponieważ przedstawiam Wam mojego tegorocznego towarzysza moich codziennych czynności. A czy 1 styczeń nie jest idealnym dniem na to, by postanowić się zorganizować, planować i zmienić co nieco w swoi życiu? Otóż taki właśnie mam zamiar - aby rok 2017 był moim rokiem!
Jeśli chcecie się przyłączyć - zapraszam i zachęcam ;)

W tej notce nie będę Wam opisywać jak powinno wyglądać planowanie, bo sama jeszcze nie odkryłam tej umiejętności. Nie mniej jednak zamierzam sumiennie zapełniać mój planner, a na koniec roku opiszę Wam wrażenia, czyli jak mi się z nim współpracowało, oraz czy była to rzecz przydatna, czy raczej zbędny wydatek i zachcianka.


Jaki mam plan zapełniania mojego pomocnika? 
Otóż koncepcji jest sporo, ale chyba najbardziej odpowiednią dla mnie formą będzie planowanie z tygodniowym wyprzedzeniem - czyli poświęcenie chwilki w niedzielę, by zaplanować cały nadchodzący tydzień. Oczywiście daty ważne, wcześniej znane wydarzenia będę umieszczać na bieżąco, aby nie zniknęły gdzieś w czeluściach pamięci oraz bym każdy dzień miała wcześniej ustalony.

Po co planner? Dlaczego nie mogę tego inaczej rozegrać? 
Mianowicie - macie problem z wiecznym brakiem czasu? Wydaje Wam się, że nie macie gdzie w swój "napięty harmonogram" wcisnąć spotkania z koleżanką, kina, czy chociażby czasu na napisanie posta? Właśnie w tym ma pomóc mi ten planner. 

Zamierzam bowiem:
  •  regularnie pisać posty, robić zdjęcia na bloga i go nie zaniedbywać
  •  poświęcać więcej czasu rodzinie i bliskim (w tym roku baaardzo to zaniedbałam)
  • chcę usystematyzować swoją wiedzę (ostatnio mam wrażenie, że zapominam podstawowych i często niezmiernie ważnych rzeczy)
  • chcę skupić się na szlifowaniu języka (chodzę na zajęcia językowe i nie chcę, by na tym się skończyło)
  • chcę więcej czytać, bo tyle ciekawych i interesujących pozycji mam w biblioteczce i na Kindle, a wydaje mi się (a raczej sobie wmawiam), że nie mam na to czasu
  • chcę z wyprzedzeniem planować zakup prezentów i zarządzać wydatkami, by nie wydawać pieniędzy pochopnie i bez przemyślenia
  • chcę wziąć się za siebie (zacząć regularnie ćwiczyć i zdrowiej się odżywiać)
  • chcę nauczyć się gromadzić oszczędności i odkładać na zachcianki regularnie 
  • chcę przede wszystkim na koniec roku stwierdzić - UDAŁO MI SIĘ, JESTEM Z SIEBIE DUMNA!.


Czy w tym pomoże mi ten planner? O tym dowiecie się niebawem. Na blogu pojawi się także post na temat kalendarza, który ma z kolei pomóc mi w regularnych ćwiczeniach.

Trzymajcie kciuki i pomyślcie też o sobie. Pamiętajcie - czasem zdrowy i rozsądny egoizm nikomu nie zaszkodzi, a wręcz pomoże.

Napiszcie mi też koniecznie co Wam pomaga w planowaniu i realizacji postanowień noworocznych? 
Korzystacie z plannerów, bullet journal'ów czy zwykłe kalendarze także się spisują? A może macie inne pomysły, którymi chcecie podzielić się w komentarzach? 

Czekam i zapraszam Was teraz do zajrzenia do wnętrza Plannera PAPERDOT, który nabyłam w Empiku. Zdjęcia przedstawiają z bliska jego zawartość po kolei. 

1. Pierwsza rzecz - kieszonka na okładce, w której możecie (jak ja) włożyć sobie dodatkowe naklejki do oznaczania ważnych i mniej ważnych wydarzeń w ciągu roku. 



2. Druga ciekawa rzecz - miejsce na wszystkie Wasze plany, cele w różnych kategoriach (rodzina, kariera, uroda, czy podróże), które możecie zapisać w jednym miejscu i wracać do nich, gdy tylko będziecie mieć na to ochotę.





3.Trzecia kwestia - przychody i wydatki, czyli mój odwieczny problem. Mam nadzieję, że planner mi pomoże się "ogarnąć".




4. Sztywne zakładki oddzielające miesiące - co prawda są sztywne, ale mimo wszystko mają tendencję do zaginania się (sprawdzimy w praktyce jak działają).



5. Miejsca na rzeczy ważne danego dnia - dzięki temu nie zapomnicie, co jest do zrobienia.



6. Kalendarz na każdy dzień w danym miesiącu - gdzie możecie zbiorczo wpisać ważne terminy, spotkania, czy inne uroczystości. Łatwiej spojrzeć na cały miesiąc i wiedzieć, co Was czeka już niebawem.


7. Wyrywane kartki na zakupy - możecie uzupełniać sukcesywnie listę zakupów, a potem ją oderwać i zabrać ze sobą - czyż to nie ułatwienie? 


8. Naklejki to upiększania Plannera - macie symbole do oznaczania rzeczy ważnych,tj. urodzin, podróży, lekarzy czy innych wydarzeń.


9. Dodatki własne z Aliexpress  - stick notes, kolorowe długopisy, flamastry, naklejki czy washi tape. Tutaj pełna dowolność i co tylko dusza zapragnie - w końcu kto czasem nie ma ochoty poczuć się jak dziecko?


Ja swój egzemplarz kupiłam stacjonarnie oszczędzając przy tym 10zł (za założenie karty Empik). Online jest niedostępny, ale w salonach Empiku możecie go szukać - może gdzieś jeszcze znajdziecie ;) 



Jak Wam się podoba taka notka? Chcecie wiecej takich niekosmetycznych postów? Mam już kilka w planach, które zamierzam wrzucić na bloga. Dajcie znać w komentarzach. 

Pozdrawiam ciepło i życzę Szczęśliwego Nowego Roku - zróbcie wszystko, by ten rok był dla Was wyjątkowy.

P.S. - przy okazji zapraszam Was na mojego Facebooka, gdzie na bieżąco możecie obserwować, co się u mnie dzieje ;)   TUTAJ 



Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...