niedziela, 7 kwietnia 2019

BIELENDA Camellia Oil - seria kosmetyków do twarzy i ciała.

Witajcie!

Dzisiaj mam dla Was post zbiorczy o produktach, które miałam okazję poznać na własnej skórze. O czym mowa? O serii produktów marki Bielenda CAMELLIA OIL. Do testowania trafiły mi się same smaczki, bo Luksusowe masło do ciała, Luksusowy eliksir do ciała oraz Luksusowe serum odmładzające. Dodatkowo przy okazji napiszę o Luksusowym płynie micelarnym do mycia i demakijażu, który kupiłam w Rossmannie na promocji i tuż przed otrzymaniem przesyłki od Bielendy zdenkowałam płyn. Czy nie jest to idealna okazja do recenzji? A i owszem ;)

O samej serii CAMELLIA OIL producent pisze:



CAMELLIA OIL to wyjątkowa linia kosmetyków przeciwzmarszczkowych stworzona z myślą o wymagającej cerze dojrzałej, również wrażliwej. Niezwykłe formuły bazujące na koreańskim OLEJU KAMELIOWYM z wyspy JEJU, zapewniają skórze wszechstronną i wielopoziomową pielęgnację wzorowaną na najlepszych koreańskich rytuałach pielęgnacyjnych aktywujących mechanizmy młodości skóry.


Ekskluzywny OLEJ KAMELIOWY znany również jako OLEJ TSUBAKI, uznawany za symbol harmonii i czystości, jest pozyskiwany z nasion kamelii japońskiej, rośliny o przepięknych kwiatach, rosnącej na urokliwej, wulkanicznej wyspie JEJU, położonej na Oceanie Spokojnym na południowym wybrzeżu Korei Południowej. Wyspa znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i na liście 7 nowych cudów natury.


Luksusowy OLEJ KAMELIOWY to prawdziwy eliksir upiększający dla skóry dojrzałej: 
- posiada bardzo wysoką ponad 80% zawartość kwasów Omega-9, dzięki czemu głęboko odżywia, nawilża i ujędrnia skórę, 
- zawiera witaminy A, B, C i E o wysokiej aktywności antyoksydacyjnej; chroni skórę przed wolnymi rodnikami, przyczyniającymi się do jej starzenia, 
- rewitalizuje i wzmacnia skórę, zatrzymuje wilgoć w naskórku, 
- stymuluje produkcję nowego kolagenu, równocześnie hamuje enzym, powodujący rozkład kolagenu w skórze, dzięki czemu działa przeciwzmarszczkowo, zwiększa elastyczność skóry oraz redukuje zmarszczki, 
- wspomaga procesy naturalnej regeneracji skóry, intensywnie nawilża jej głębsze warstwy, 
-  jest naturalnym filtrem UV.



CAMELLIA OIL Luksusowe masło do ciała



Luksusowe masło do ciała zapewnia skórze pielęgnację wzorowaną na najlepszym koreańskim modelu dbania o urodę.

Pojemność 200 ml

Widocznie poprawia wygląd i kondycję skóry dojrzałej. Skutecznie regeneruje, nawilża i zmiękcza skórę, wpływa na poprawę jędrności i elastyczności, zapobiega wiotczeniu. Zawiera ekskluzywny OLEJ KAMELIOWY o wysokiej zawartości kwasów Omega-9, który rewitalizuje i nawilża skórę, CERAMIDY, których niedobór w skórze przyspiesza procesy jej starzenia oraz OLEJ MARULA z witaminami C i E o silnych właściwościach odżywczych i antyoksydacyjnych.


MOJA OPINIA:

Masło zamknięte w typowym dla marki słoiczku o pojemności 200 ml. Odkręcane, dodatkowo zabezpieczone wewnątrz sreberkiem, aby nikt nie dostał się do środka skracając przy tym okres przydatności produktu do użycia. Masło w porównaniu do emulsji ma treściwszą, gęstszą formułę, przez co na pierwszy rzut oka widać, że działanie będzie bardziej odczuwalne. Masło jest gęste, ale bardzo dobrze się rozprowadza na skórze, nie tworząc smug i nie pozostawiając tłustej powłoki. Skóra jest natychmiast miękka, gładka i odczuwalnie nawilżona. Nie jest to tylko powierzchowny efekt, bo masło przy regularnym stosowaniu znacznie poprawie wygląd i kondycję skóry. 

Moja skóra po zimie błaga o pomstę, jest sucha, w niektórych miejscach aż skrajnie wysuszona (na wiór można byłoby rzec). Łydki, uda oraz ramiona błagają w sezonie wiosenno-letnim o dużą atencję. Pominięcie balsamowania czy wcześniejszego peelingowania sprawia, że skóra wygląda koszmarnie. Balsam, masło czy krem do ciała to nieodłączny element pielęgnacji po kąpieli, jeśli nie chcę wyglądać jak wąż gubiący skórę. 

Masło Bielenda z olejkiem kameliowym zdecydowanie poprawił wygląd i kondycję mojej skóry. Dzięki składnikom odżywczym, kwasom Omega czy witaminom skóra zdecydowanie się odwdzięczyła lepszym wyglądem. Jest miękka, sprężysta, wyraźnie bardziej napięta i nawilżona. 

Polubiłam się z masłem i fakt, że dobija już dna - wcale mnie nie cieszy. To tylko dowód na to, że faktycznie mi się sprawdza i z pewnością wrócę do niego już niebawem. 

Co dodatkowo działa na korzyść tej serii to zapach - niezwykle przyjemny, otulający i kobiecy.


CAMELLIA OIL Luksusowy eliksir do ciała


Luksusowy eliksir do ciała zapewnia skórze pielęgnację wzorowaną na najlepszym koreańskim modelu dbania o urodę. Widocznie poprawia wygląd i kondycję skóry dojrzałej. Skutecznie regeneruje, wygładza , nawilża i zmiękcza skórę, uelastycznia, zapobiega wiotczeniu.

Pojemność 150 ml

Zawiera ekskluzywny OLEJ KAMELIOWY o wysokiej zawartości kwasów Omega-9 oraz witamin A,B,C i E, który rewitalizuje, odżywia i nawilża skórę, stymuluje produkcję nowego kolagenu; NATURALNĄ PERŁĘ, która uelastycznia i pięknie rozświetla ciało oraz KWAS HIALURONOWY o silnych właściwościach nawilżających.


MOJA OPINIA:

Luksusowy eliksir rozświetlający to produkt do pielęgnacji ciała, który pełni kilka funkcji. Produkt zamknięty w butelce o pojemności 150 ml nie tylko dba o cerę nawilżając, wygładzając i regenerując, ale także rozświetla i nadaje zdrowego blasku, dzięki zawartości naturalnej perły. Emulsja ma lekką formułę i delikatny, koralowy kolor. Jest lekka, nietłusta, o subtelnym zapachu. Skóra jest mięciutka, gładka i nawilżona, dzięki czemu wygląda zdrowiej, młodziej i promiennie. Produkt jest idealny do stosowania w domu, jak i idealnie się sprawdzi w podróży przez wygodną pompkę, którą łatwo zabezpieczyć, przekręcając dozownik w bok. Nic się nie rozleje i nie wydobędzie na zewnątrz.

Emulsja działa natychmiast - dając delikatny efekt rozświetlenia i zdrowego blasku. Idealny produkt na wiosnę i sprawdzi się też latem, gdzie promienność i perłowe drobinki dodadzą skórze pięknego efektu glow. Emulsja ładnie pachnie, pozostaje ten zapach na skórze kilka godzin po aplikacji. Z uwagi na formułę dosyć lekką, nie spodziewajmy się dużej dawki nawilżenia, gdyż produkt nie należy do tych gęstych, treściwych i tłustych. Jest za to idealny po kąpieli do natychmiastowego nawilżenia i utrzymania efektu gładkiej, miękkiej skóry. Przy mocno przesuszonej, spierzchniętej skórze emulsja może sobie nie poradzić, ale bez obaw - od tego jest masło, czy treściwszy balsam. 


Jak dla mnie produkt idealny po kąpieli - daje taką dawkę nawilżenia, jakiej niezbyt wymagająca skóra potrzebuje. Jeśli codziennie używamy produktów do pielęgnacji ciała, ta emulsja będzie miłym towarzyszem codziennego rytuału.


CAMELLIA OIL Luksusowe serum odmładzające


Luksusowe serum o innowacyjnej formule olejkowych, odżywczych mikroperełek zawieszonych w nawilżającym żelu zapewnia skórze pielęgnację wzorowaną na najlepszym koreańskim modelu dbania o urodę. Serum skutecznie poprawia wygląd i kondycję cery dojrzałej. Głęboko nawilża, wspomaga rewitalizację i odżywienie naskórka. Wygładza zmarszczki, zapobiega wiotczeniu, poprawia strukturę i sprężystość skóry. Przywraca cerze piękny koloryt, promienność i blask.

Maksymalizacja mocy działania serum następuje na skórze w momencie aplikacji. Aktywne mikroperełki pękają na skórze i uwalniają odżywczą moc zamkniętego w nich oleju kameliowego.

Pojemność 30 ml

Oprócz OLEJU KAMELIOWEGO zawiera również:

- PEPTYDY pobudzają produkcję nowego kolagenu, dzięki czemu aktywnie redukują zmarszczki i zapobiegają wiotczeniu skóry. Stymulują metabolizm komórek, co prowadzi do odżywienia, ujędrnienia i rewitalizacji skóry oraz skutecznej poprawy jej struktury i sprężystości.

TREHALOZA silny składnik nawilżający i zatrzymujący wilgoć w skórze.

Wyjątkowe właściwości OLEJU Z KAMELII, jego dobroczynność dla skóry, bogactwo i moc działania spełniają najwyższe wymagania i sprawią, że skóra wokół oczu staje gładsza, jędrniejsza i ładnie napięta.



MOJA OPINIA:

Serum to coś, co uwielbiam stosować w pielęgnacji twarzy na co dzień. Dzięki skoncentrowanej formule, ma więcej aktywnych składników, które działają szybciej, dogłębniej i są zauważalne gołym okiem. Poza tym serum poza samą funkcją odżywczą, czy pielęgnacyjną, nadaje się też jako baza pod makijaż, a to czyni z niego produkt uniwersalny i wszechstronny. 

Serum zamknięte w szklanej buteleczce o pojemności 30 ml, starcza na długo. Serum jest wydajne, ładnie pachnie, ma żelową konsystencję, w której zatopione są mikroperełki z olejem kameliowym, które w zetknięciu z twarzą pękają, wydobywając swe wnętrze na cerę.

Serum ma subtelny, koralowy odcień, ładny zapach i jest lekki. Niewielka ilość wystarcza do pokrycia nim całej twarzy. Co można zauważyć od razu to wygładzenie i nawilżenie. Skóra jest lekko napięta i gotowa na dalsze kroki pielęgnacyjne. Skóra nie lepi się, nie jest ściągnięta, czuć taką lekką powłokę ochronną i chwilowy efekt chłodzenia (znika bardzo szybko, bo w końcu to żel). 

Na serum z reguły śmiało można nakładać od razu podkład (bez kremu), jednak zalecałabym kilka minut odczekać z makijażem. Chociaż w moim przypadku nie zdarzyło się, by makijaż się rolował, czy zwarzył - cera zawsze wygląda promiennie i naturalnie. Nie tworzy efektu maski. Makijaż czy z serum, czy bez nie trzyma się dłużej, czy krócej. Serum nie wydłuża czasu trwałości makijażu, ale też go nie skraca. Makijaż jest nienaruszony przez kilka godzin. 

To co ważne, serum jest wydajne, poręczne i bardzo higieniczne, dzięki zastosowanej w buteleczce pompce. W moim egzemplarzu pompka działa bezproblemowo, nie zacina się, nie pluje. 

To moje kolejne serum z Bielendy i jak dotąd nie rozczarowałam się i chętnie sięgam po nowości, jakie pojawiają się na rynku (a Bielenda ostatnio szaleje z ilością nowych linii kosmetycznych). 

CAMELLIA OIL Luksusowy płyn micelarny do mycia i demakijażu

Luksusowy płyn micelarny do cery dojrzałej zapewnia skórze wszechstronne oczyszczanie wzorowane na najlepszym koreańskim modelu pielęgnacyjnym. Płyn dokładnie oczyszcza i odświeża naskórek , skutecznie usuwa makijaż i pozostałe zabrudzenia. Zapewnia skórze wszystko, czego potrzebuje na etapie oczyszczania, optymalnie nawilża, łagodzi podrażnienia, doskonale przygotowuje cerę na przyjęcie kremu, serum lub olejku z linii CAMELLIA OIL.

Pojemność 500 ml

Zawiera ekskluzywny OLEJ KAMELIOWY, który jest prawdziwym eliksirem upiększającym dla skóry dojrzałej, KWAS HIALURONOWY o silnych właściwościach nawilżających oraz kojącą WODĘ RÓŻANĄ. Olej z kamelii, dzięki wysokiej, ponad 80% zawartości kwasów Omega 9, głęboko odżywia i rewitalizuje skórę, zatrzymuje wilgoć w naskórku. Działa przeciwzmarszczkowo, intensywnie nawilża.



MOJA OPINIA:

Ostatnim, a tak naprawdę to pierwszym produktem z linii Camellia Oil, jaki miałam okazję poznać i wypróbować osobiście to płyn micelarny. Płyn dorwałam na jakiejś promocji w Drogerii Hebe lub Rossmannie. Butla jest wielka, bo zawiera aż 500 ml - jest plastikowa, ale poręczna. 

To właśnie denkując ten produkt wiedziałam, że muszę wypróbować inne z tej serii - płyn bardzo przypadł mi do gustu. Jaka była moja radość, jak w moje ręce dzięki marce trafiły kolejne cuda z olejkiem kameliowym. 

Mimo, że seria dedykowana jest kobietom o cerach dojrzałych, stwierdziłam, że akurat płyn micelarny jest na tyle neutralnym produktem, że właśnie od niego postanowiłam rozpocząć przygodę. 

I co dla mnie najważniejsze przy płynach micelarnych to fakt, czy szczypie w oczy, czy nie. I tutaj przyznać muszę, że na szczęście ten płyn należy do tych delikatnych dla oczu - czyli śmiało można trzeć oczyska i łzy nie uronimy (chyba, że będziemy trzeć jak opętane to łza nie da rady - poleci). Płyn jest bardzo delikatne, o przyjemnym i charakterystycznym dla tej serii zapachem. Dosyć skutecznie usuwa makijaż, nie trzeba użyć miliona wacików do demakijażu. Dobrze rozpuszcza makijaż, nie ma z nim większych trudności. Skóra nie lepi się, nie jest ściągnięta. 

Płyn działa łagodząco, kojąco i poniekąd nawilżająco. Skóra po jego zastosowaniu jest czysta, ale i mięciutka, złagodzona i przyjemnie miękka w dotyku. 

Powiem szczerze, że płyn bardzo przypadł mi do gustu i z przyjemnością go stosowałam. Nie żałowałam zakupu - zwłaszcza w cenie oscylującej na poziomie 8-10 zł, to jak dla mnie bardzo niewiele biorąc pod uwagę pojemność.





Dziękuję Bielendzie za możliwość przetestowania innych produktów z serii Camellia Oil - to były bardzo przyjemne (i jak zobaczycie na zdjęciu - ten krem to ciasteczko!) i smaczne przy okazji :)

Jeśli zaciekawiły Was te produkty, lub też chcecie być na bieżąco z nowościami (a zapewniam, że ostatnio jest ich co nie miara) zajrzyjcie na profil marki na Instagramie, Facebooku lub stronie internetowej.


PS - Bielenda organizuje na swoim profilu na Instagramie fajny konkurs, którego szczegóły możecie poznać TUTAJ. Zachęcam Was do wzięcia udziału - ja kiedyś brałam udział i uczestniczyłam w fantastycznym wydarzeniu #bielendabodychallenge ;)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 18 lutego 2019

NIVEA MicellAIR - płyn micelarny.


Witajcie!

Marki NIVEA chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Kultowa marka rozsławiona przez jeden niepozorny krem, który ratował niejedną skórę lata temu. Marka może poszczycić się produktami, które śmiało można nazwać hitami, ale są też produkty, które nie każdemu przypadną. 

Niedawno recenzowałam (na Instagramie) wersję Urban Skin Detox, która przyjemnie oczyszczała, ale dla oczu niestety nie była łaskawa. Czy wersja MicellAIR do skóry wrażliwej i nadwrażliwej jest lepsza? Nazwa wskazywałaby skuteczność, ale i delikatność zarazem, więc zobaczmy.




NIVEA MicellAIR® SKIN BREATHE PIELĘGNUJĄCY PŁYN MICELARNY do cery wrażliwej i nadwrażliwej zawiera formułę 3w1 z pantenolem i olejkiem z pestek winogron: 
  1.  Efektywnie usuwa makijaż 
  2.  Łagodnie i skutecznie oczyszcza 
  3.  Koi i pomaga redukować 3 oznaki cery wrażliwej: zaczerwienienie, napięcie i suchość. 

JAK DZIAŁA: Zawarte w płynie micelarnym cząsteczki zwane micelami działają jak magnes, skutecznie usuwając makijaż, zanieczyszczenia i sebum. Dzięki temu płyn efektywnie i łagodnie oczyszcza twarz, oczy i usta. Delikatny dla rzęs. Bezzapachowy. Bez spłukiwania. Bez pocierania. 

EFEKT: Idealnie czysta i miękka skóra. Bez pozostałości po makijażu i tłustego filmu, dzięki czemu Twoja skóra wygląda zdrowo i może oddychać. *Potwierdzone przez 87% kobiet. Test konsumencki na grupie 100 kobiet.

  • Formuła 3w1 z pantenolem i olejkiem z pestek winogron 
  • Pomaga redukować 3 oznaki cery wrażliwej: zaczerwienienie, napięcie i suchość
  • Efektywnie usuwa makijaż, łagodnie i skutecznie oczyszcza oraz koi
  • Po użyciu skóra jest idealnie czysta i miękka
  • Po użyciu skóra wygląda zdrowo i może oddychać
  • 0% pozostałości po makijażu i tłustego filmu



Kolejny płyn marki NIVEA, który dostosowany ma być do skóry wrażliwej i nadwrażliwej, czyli wypisz wymaluj - MOJA :)

Płyn w wielkiej butli o pojemności 400ml w kolorystyce charakterystycznej dla marki - minimalistyczna i skromna. Według mnie lepiej, żeby kosmetyk działał, nie wyglądał.

Płyn bezbarwny, raczej bezwonny - chociaż jakąś nutę zapachową w niej wyczuwam (lecz zdecydowanie bardzo delikatną). Płyn jest dosyć wydajny i zaskakująco skutecznie usuwa zanieczyszczenia z powierzchni twarzy. 

Przyznaję bez bicia, że często płyn micelarny był dla mnie jedynym produktem do demakijażu - po czym zdziwienie, skąd te zaskórniki i zapchane pory. Tego typu kosmetyk powinien być jednym z produktów użytych podczas demakijażu, czy ogólnie pojętej pielęgnacji twarzy. Nie powinien on stanowić jednego (niekiedy jedynego) produktu do demakijażu. 

Nie dziwne, że potem się okazuje, że opinia nie jest zbyt pochlebna, skoro ograniczamy się do minimum, a głębsze zanieczyszczenia nadal dobrze się mają na buźce.

Tak więc nie zapominajmy o olejkach do demakijażu/mleczkach lub kremach, które za zadanie mają rozpuścić najcięższą artylerię z twarzy, o żelach do mycia twarzy, które wypłukują to wszystko co wcześniej zostało rozpuszczone, płynach dwufazowych działających delikatnie w okolicach oczu (jeśli nasze płyny micelarne nie dają rady), szczoteczkach do mycia (u mnie niezawodna Foreo Luna). 

Ale... wracając do meritum i produktu NIVEA. Muszę przyznać, że produkt bardzo mile mnie zaskoczył. Producent zapewnia, że skóra jest oczyszczona i ukojona - oczyszczona to fakt, ukojona także. 

Okolice oczu, których zawsze obawiam się najbardziej są w styczności z tym płynem w pełni bezpieczne. Możemy śmiało potrzymać nieco dłużej wacik bez obawy o szczypanie, pieczenie, czy swędzenie. Okolice oczu są dokładnie umyte i niepodrażnione. Nie ma mowy o zaczerwienieniu, bo płyn faktycznie działa bardzo delikatnie. Zmywa bez problemu tusz do rzęs i cienie do powiek, ale przy eyelinerze trzeba go nieco potrzymać lub potrzeć (albo użyć w tym miejscu olejku do demakijażu), by domył wszystko dokładnie. 

Produkty z twarzy też usuwa, ale nie za pierwszym pociągnięciem. Trzeba użyć kilku wacików, by pozbyć się makijażu w 100%. Jak dla mnie w okolicach oczu fajnie działa z odrobiną olejku Miya (na nasączony wacik daję krople olejku - makijaż oka bez tarcia i nacisku schodzi błyskawicznie), a dzięki płynowi nie mamy efektu mgły na oku. Do podkładu, pudru, bronzera i innych tapeto-pochodnych kosmetyków kolorowych nadaje się, ale do większej tapety - żel, pianka lub olejek do demakijażu wydaje się niezbędny.

Jednak płynu używamy nie tylko do zmywania pełnego makijażu, ale także do przemycia twarzy w ciągu dnia, na wieczór, czy o poranku.

Jest to produkt kojący, delikatnie oczyszczający i łagodzący. Usuwa makijaż - lekki bezproblemowo, cięższy też usuwa, ale z większą starannością należy się tutaj przyłożyć. Cierpliwość i dokładność nam zaprocentuje :)

Według mnie jest to produkt godny uwagi, ale pamiętajmy, że na płynie micelarnym pielęgnacja twarzy i demakijaż się nie kończy. Jednak bez płynu micelarnego osobiście nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. A ten płyn micelarny jest miłym towarzyszem mojej porannej i wieczornej toalety :)


Czytaj dalej »

niedziela, 17 lutego 2019

MOHANI smile - zestaw do kompleksowej pielęgnacji zębów z aktywnym węglem.

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją zestawu do wybielania zębów od marki Mohani. Zestaw otrzymałam dzięki uprzejmości sklepu helfy.pl, do którego polecam zajrzeć w wolnej chwili. -znajdziecie tam mnóstwo kosmetyków naturalnych w przystępnych cenach. 
Do testów otrzymałam trzy produkty - wybielającą pastę do zębów z aktywnym węglem, węglowy proszek wybielający oraz bambusową szczoteczkę do zębów. 





Bambusowa szczoteczka do zębów Mohani - czarna, włosie średnie




Naturalna szczoteczka do zębów wykonana z bambusa i nylonowego włosia, wolnego od BPA. Doskonale czyści zęby, nie uszkadzając przy tym szkliwa. Usuwa osad i zanieczyszczenia, pozostawia zęby czyste i lśniące. Szczoteczka jest bezpieczna dla zębów i dziąseł, zapobiega rozwojowi bakterii w jamie ustnej, a przy tym nie rysuje szkliwa i nie podrażnia dziąseł. Pudełko zostało wykonane z surowca pochodzącego z recyklingu. Wersja kolorystyczna: czarna. Włosie średnie.




Szczoteczka wykonana z naturalnego, biodegradowalnego bambusa, dzięki czemu jest nie tylko praktyczna, ale i dbająca o środowisko.

Ma zaokrąglony kształt, co jednym może przypaść do gustu, a drugim przeszkadzać. Jeśli wkładamy ją do kubeczka wraz z pastą, jej przechowywanie nie sprawia problemów. Jeśli kładziemy luzem - może nam mimochodem się ześlizgnąć (trzeba uważać). Trzymanie jej w dłoni jak dla mnie nie jest problemowe, ale nieco bardziej spłaszczony kształt byłby jak dla mnie bardziej pożądany.

Co do samego włosia - wedle producenta jest ono średnie, co według mnie się potwierdza. Nie jest za miękkie, nie jest też za twarde. Za miękkie sprawiałoby wrażenie niedomytych zębów, za twarde natomiast mogłoby podrażniać delikatne i wrażliwe dziąsła. Według mnie włosie jest odpowiednie. Zęby są domyte, a dziąsła nie krwawią.

Materiał biodegradowalny ma swoje duże plusy, ale dostrzegłam też maleńki mankament - mianowicie dosyć długie schnięcie szczoteczki, bo może nie być zbyt higieniczne. Jednak może to tylko moje złudne, indywidualne odczucie.

Szczoteczka wraz z resztą produktów idealnie się sprawdza, ponieważ dzięki czarnemu włosiu - nie odbarwia się, przez co nie wygląda nieestetycznie.



Wybielająca pasta do zębów z aktywnym węglem Mohani Smile



Od wieków ceniony za właściwości detoksykujące, węgiel aktywny z łupin kokosa skutecznie oczyszcza powierzchnię szkliwa, usuwając uporczywe przebarwienia z kawy, herbaty czy nikotyny. Pomaga wybielić zęby, nie powodując ich nadwrażliwości.

Pamiętaj - sam węgiel to nie wszystko! Pasta do zębów Mohani Smile została wzbogacona ksylitolem, wykazującym działanie przeciwpróchnicze, a także stewią, która redukuje powstawanie płytki nazębnej. Unikalna kompozycja olejków eterycznych z mięty pieprzowej i drzewka herbacianego oraz ekstraktu z goździka działa przeciwbakteryjnie i, co potwierdza 100% badanych, zapewnia mocne odświeżenie oddechu na długi czas*. Dodatkowo zawiera ekstrakt z czarnej porzeczki, bogaty w witaminę C i sole mineralne.

Bez SLS - pasta do zębów Mohani Smile zawiera delikatny środek pieniącypochodzenia roślinnego.



CERTYFIKOWANY WĘGIEL AKTYWNY Z ŁUPIN KOKOSA
Skutecznie i bezpiecznie oczyszcza powierzchnię szkliwa. Usuwa nawet najbardziej uporczywe przebarwienia, np. z kawy, herbaty, czerwonego wina czy nikotyny. Działa wybielająco i detoksykująco.

KSYLITOL
Posiada działanie przeciwpróchnicze i korzystnie wpływa na mineralizacje szkliwa. Likwiduje niemiły zapach z ust i ma działanie odświeżające.

STEWIA
Zmniejsza podatność na powstawanie płytki nazębnej i przywraca właściwą równowagę kwasowo-zasadową w jamie ustnej.

OLEJEK Z DRZEWA HERBACIANEGO
Działa antybakteryjnie, antywirusowo i przeciwzapalnie oraz ułatwia gojenie ran.

OLEJEK Z MIĘTY PIEPRZOWEJ
Nadaje paście przyjemny, miętowy, chłodzący smak i zapach. Ma działanie przeciwzapalne i zmniejsza obrzęki.

EKSTRAKT Z GOŹDZIKA
Wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Działa odświeżająco.

EKSTRAKT Z CZARNEJ PORZECZKI
Bogaty w witaminę C oraz sole mineralne. Wspomaga usuwanie nalotu.


SKŁAD:

Aqua, Glycerin , Xylitol , Hydrated Silica*, Stevia Rebaudiana Leaf Extract, Calcium Carbonate, Charcoal Powder *, Cocamidopropyl Betaine, Cocos Nucifera Oil , Ribes Nigrum (Blackcurrant) Fruit Extract, Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Extract, Aroma, Mentha Piperita Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Menthol, Propanediol, Benzoic Acid, Potassium Sorbate




Pasta w czarnym kolorze idealnie pasuje do szczoteczki z czarnym włosiem. Próbowałam użyć jej z inną szczoteczką (Curaprox) i niestety nie był do dobry wybór - jasne włosie szczoteczki zabarwiło się i ciężko było ją domyć (jednak udało się). 


Produkty nie bez powodu tworzą zestaw, by kompleksowo dbać o zęby oraz wybielić je w dosyć szybkim tempie. Pasta jest gęsta, dobrze się pieni i pachnie miętą. Nie wyczuwam w niej raczej drzewa herbacianego, chociaż podczas mycia zębów zapach delikatnie ewoluuje - wyczuwam lekko słodką nutę. Zapach i orzeźwienie należy do tych delikatniejszych - nie odczuwam nieprzyjemnego uczucia szczypania (jak w przypadku niektórych past miętowych). Zęby są gładkie, śliskie i czuć pod językiem dokładne oczyszczenie i orzeźwienie. Zęby po umyciu warto jeszcze przepłukać płynem do jamy ustnej, bo na powierzchni zębów widać delikatny czarny nalot (raczej lekko sinawy). Ale po wypłukaniu płynem ten efekt znika i możemy cieszyć się czystymi i białymi zębami. 


Proszek wybielający do zębów z aktywnym węglem Mohani Smile




W 100% naturalny proszek wybielający Mohani Smile na bazie certyfikowanego węgla aktywnego z łupin kokosa.

Wybielanie węglem? Naturalnie!

Węgiel aktywny skutecznie i delikatnie oczyszcza powierzchnię szkliwa, usuwając nawet najbardziej uporczywe przebarwienia z kawy, herbaty czy nikotyny. Pomaga wybielić zęby, nie powodując ich nadwrażliwości. Proszek do zębów Mohani Smile dodatkowo zawiera glinkę bentonitową, bogatą w krzemiany i związki magnezu, która remineralizuje i wzmacnia szkliwo zębów. Wzbogacony ekstraktami z goździka i mięty, które działają antyseptycznie, zapobiegając stanom zapalnym jamy ustnej oraz ekstraktem z aloesu, który wpływa kojąco na dziąsła.

CERTYFIKOWANY WĘGIEL AKTYWNY Z ŁUPIN KOKOSA
Skutecznie i bezpiecznie oczyszcza powierzchnię szkliwa. Usuwa nawet najbardziej uporczywe przebarwienia, np. z kawy, herbaty, czerwonego wina czy nikotyny. Działa wybielająco i detoksykująco.

GLINKA BENTONITOWA
Remineralizuje i wzmacnia szkliwo zębów.

EKSTRAKTY Z GOŹDZIKA I MIĘTY
Działają antyseptycznie i zapobiegają stanom zapalnym jamy ustnej. Odświeżają oddech, zapewniając komfortowe uczucie czystości.

EKSTRAKT Z ALOESU
Działa kojąco i przyspiesza regenerację dziąseł.

SKŁAD:

Charcoal Powder *, Bentonite, Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Extract, Aloe Barbadensis Extract , Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Glycerin , Aqua

Proszek jest bardzo delikatny i miałki. Trzeba obchodzić się z nim bardzo delikatnie i ostrożnie, jeśli nie chcemy mieć wszystkiego wkoło upapranego na czarno. 

Proszek jest czarny, delikatny bardzo dla zębów - podczas szczotkowania nim zębów czuć lekko słonawy i pudrowy posmak. Jest on tak drobno zmielony, że nie mamy co obawiać się o uszkodzenie szkliwa. 

Aplikacja jak dla mnie najlepsza to zanurzenie zwilżonej szczoteczki delikatnie w proszku - aż otuli całą powierzchnię włosia. Delikatnie zamykamy wieczko, a szczoteczkę zbliżamy do ust. Zęby myjemy jak zwykłą pastą około dwóch minut. Po zakończeniu wypłukujemy pozostałość i przechodzimy do mycia zębów pastą wybielającą z tej samej serii. 

Świeży, orzeźwiający oddech i dokładnie oczyszczone zęby mamy zagwarantowane. Wystarczy na koniec dobrze wypłukać jamę ustną, by wyzbyć się pozostałości pasty i proszku. 




Podsumowując - cały zestaw sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Plus za naturalne składniki, biodegradowalne i przyjazne środowisku. Szczoteczka dobrze współgra z pastą i proszkiem. Ma delikatne i odpowiedniej twardości włosie, które dokładnie czyści nie szkodząc dziąsłom. Proszek jest bardzo wydajny, ale z aplikacją należy ostrożnie się obchodzić, aby nie wyglądać jak córka górnika (nie polecam kichać przy aplikacji). Pasta odświeżająca, chłodząca i miętowa, pozostawiająca świeży oddech. 
Co do samego efektu wybielania - zdecydowanie poprawił się wygląd jamy ustnej, a uśmiech nabrał świeższego i bielszego wyrazu. Efekt jest zauważalny gołym okiem i jedyne, czego żałuję to brak zrobionych zdjęć przed i po, bo one najlepiej odzwierciedliłyby efekt końcowy i działanie tego zestawu. 




Czytaj dalej »

czwartek, 29 listopada 2018

Rzęsy do nieba? Czy produkty Art de Lautrec nam w tym pomogą? Recenzja.

Witajcie!

Przedostatnie kosmetyki, które znalazłam w przesyłce od Agencji Blogmedia to produkty do kosmpelskowej pielęgnacji rzęs - Serum do rzęs oraz Mascara & Odżywka 3 w 1 marki Art De Lautrec.

SERUM DO RZĘS, czyli produkt dający obietnicę odżywionych, wydłużonych i mocniejszych rzęs przy regularnym stosowaniu.

MASCARA & ODŻYWKA, czyli produkt multifunkcyjny - nadający kolor, wzmacniający, regenerujący i wspomagający wzrost. 

Obydwa produkty są skryte w kartonowych opakowaniach w biało-czarnej kolorystyce. Opakowania samych produktów są białe, gdzie napisy oraz aplikatory są w czerni. Dzięki temu producent zadbał o czytelność, przejrzystość, ale i klasykę. Takie kolory są miłe dla oka i uniwersalne. 


Mascara ma za zadanie rzęsy rozdzielić i wydłużyć, a przy tym nadać im naturalnego wyglądu. Dzięki szczoteczce sylikonowej i delikatnemu wygięciu doskonale rozdziela i rozczesuje rzęsy. Aplikator ma dłuższe i krótsze włoski - trochę wyglądem przypomina mi słynny tusz z Lovely, którym rzesze kobiet się zachwycają - w tym gronie jestem także ja, bo to super produkt w niskiej cenie.

Tusz Art De Lautrec ma kolor intensywnej czerni, przez co efekt na rzęsach jest zauważalny, ale nie przerysowany. Nie spodziewajmy się też dramatycznego wyglądu. Tusz należy do tych delikatnie podkreślających rzęsy i kobiety obdarzone w długie i naturalne rzęsy powinny być zadowolone z subtelnego efektu, jaki daje tusz. Osoby takie jak ja - mające raczej krótkie, rzadkie i proste rzęsy zauważą dobre rozdzielenie, lekkie wydłużenie i zagęszczenie. Firanek nie będzie. Jak dla mnie ciekawy tusz na co dzień, gdy nie wymagamy super wyrazistego oka. 


Serum do rzęs ma za zadanie naturalnie zagęścić słabe, cienkie rzęsy, wzmocnić je i wydłużyć, a także odżywić i przyspieszyć wzrost nowych rzęs. 

Serum stosowałam codziennie, najpierw solo, następnie z mascarą. To co zauważyłam to faktycznie lekkie wydłużenie i zagęszczenie. Nie pojawiły się nagle spektakularnie długie i gęste wachlarze, ale kondycja rzęs zdecydowanie poprawiła się. Oko stało się bardziej wyraziste, a spojrzenie nabrało wyrazu. Odżywka poprawiła ich wygląd i jakość, a także sprawiła, że pojawiło się kilka nowych mini rzęsek. 

W połączeniu z mascarą, która także działać miało wzmacniająco dały niezły efekt, który mnie zadowolił. Wiadomo - chciałoby się te firanki, ale nie zawsze te inwazyjne produkty są dobre dla każdego. Wiele słyszało się o alergiach, uczuleniach i innych konsekwencjach. W przypadku tych produktów nie zauważyłam żadnych nieprzyjemnych doznań. 

Rzęsy po stosowaniu tego duetu są czarne, dłuższe i jest ich trochę więcej. Pomalowane nadają wyrazu i jednocześnie są naturalnie ładne, rozdzielone, wydłużone i gęstsze. 

Produkty kosztują grosze, więc każdego stać na poznanie ich bliżej. Nie będzie spektakularnych efektów, ale dla osób szukających czegoś taniego, jednocześnie dającego subtelny, ładny efekt na rzęsach, dbając jednocześnie o ich kondycję, wzmocnienie i wzrost - warto przyjrzeć się marce bliżej. 

Aneta
Czytaj dalej »

środa, 28 listopada 2018

Deborah Milano - tusz do rzęs i błyszczyk do ust.

Witajcie!

Kolorówka to temat rzeka - jedni lubią się malować, inni nie. Jedni wolą makijaż delikatny, inni wyrazisty. Jedne kobiety bez błyszczyka nie wyjdą z domu, drugie bez pomalowanych rzęs lub brwi. 

Ja należę do grona kobiet, które raczej preferują makijaż delikatny, ale w pewnymi elementami, których zabraknąć nie może. I o ile - bez pomalowanych ust, czy nałożonego podkładu wyjdę, o tyle bez tuszu czy lekko podkreślonych brwi niekoniecznie. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku! Są kobiety co nawet wyrzucić śmieci muszę mieć full makeup, albo budzą się przed facetem, by nałożyć "twarz". To dopiero zaskoczenie, gdy makijażu zabraknie co? Nie przesadzajmy - natura obdarzyła nas urodą unikatową (każda kobieta jest piękna i inna jednocześnie) i o ile będąc małą dziewczynką nie zwracało się na to uwagi, tak teraz ta granica wieku się zaciera. Niektóre 15-latki wyglądają na 30-tki, ale czy o to w tym wszystkim powinno chodzić? Chyba to wszystko zmierza w złym kierunku i czasem wydaje mi się, że Instagram lubi i promuje taką modę, ale przez to zaburza się ta granica - Instagram, prawdziwe życie. A co gorsze - dorastająca młodzież, czy potem już dorosłe kobiety brną to bardziej, goniąc modę - gubiąc się i pogrążając, popadają w kompleksy, depresje i inne choroby psychiczne. A pamiętajmy o jednym - ideały nie istnieją i to co jest kreowane w internecie to tylko internet.

Taki mały przekaz dla wszystkich - nie gońcie króliczka, nie bierzcie przykładów z internetu i nie szukajcie wśród takich osób wzorów do naśladowania. Oczywiście są wyjątki, ale to co widać na ekranie telefonu to tylko kreacja - stwórzcie swoje życie, swoją rzeczywistość i bądźcie sobą, a będziecie szczęśliwi :)

Taka mała refleksja mnie naszła, a wracając do meritum - w związku z tym, że wolę delikatny, nie wyzywający makijaż i moimi niezbędnikami są na co dzień - krem BB i puder, jakiś bronzer, róż i rozświetlacz, a do podkreślenia oczu eyeliner, tusz do rzęs i pomada lub kredka do brwi. Oczywiście to wszystko tworzy raczej delikatny, świeży i nieprzerysowany makijaż. Na wieczorne wyjście, czy okazyjnie - wchodzą w grę cienie do powiek - ostatnio zachwycam się Zoevą i z tych tańszych Sensique (pokażę Wam w najbliższym czasie, jak się prezentują - i powiem krótko, miazga w niskiej cenie).

I tak oto w przesyłce, jaką otrzymałam od Agencji Blogmedia trafiły się dwa produkty: tusz do rzęs oraz błyszczyk marki Deborah.

Tusz do rzęs jak napisałam powyżej to niezbędnik mojego codziennego makijażu. 

Marki Deborah nie znałam wcześniej, więc tym bardziej byłam ciekawa jak sprawdzą te produkty u mnie. 

Tusz Deborah Instant Maxi Volume w złotym opakowaniu , gdzie w środku odnajdziemy szeroką, grubą szczotkę, która za zadanie ma pogrubić, wydłużyć i podkręcić rzęsy nadając im wyrazistego, a przy tym naturalnego efektu. Szczotka podczas pierwszej aplikacji wydawała się zbyt gruba, zbyt toporna i miałam problem z pokryciem rzęs tuszem za pierwszym razem, co sprawiło, że wsadziłam sobie szczotkę w oko. 



Niemniej jednak jak nauczyłam się odpowiednio manewrować aplikatorem nałożenie tuszu na rzęsy nie sprawiało problemu, a wręcz było bardzo łatwe i precyzyjnie. 

Tusz sprawił, że rzęsy wyglądały naturalnie, a przy tym spojrzenie było wyraziste, a kolor intensywnie czarny. Tusz ładnie rozdzielił rzęsy, pogrubił je oraz pokręcił. Jedna warstwa tuszu zdecydowanie wydłużyła rzęsy i rozdzieliła  je, natomiast dwie sprawiły, że rzęsy stały się pogrubione i nabrały objętości. 

Odkąd używam tuszu Deborah gości on na stałe na moich rzęsach. Bardzo chętnie po niego sięgam na co dzień i do makijażu wieczorowego,  gdyż efekt jest nie przerysowany i jak dla mnie bardzo zadowalający.



Drugim produktem, który otrzymałam od marki Deborah to błyszczyk nawilżający w soczyście malinowym kolorze. Błyszczyk ma bardzo wygodny aplikator z delikatną gąbeczką, która bardzo płynnie sunie po ustach, otulając je malinową, pachnącą otoczką. 

Błyszczyk Super Gloss jak sama nazwa wskazuje daje efekt nawilżenia i zdrowego blasku.  Błyszczyk nie posiada w swojej formule brokatu, ani drobinek przez to efekt jest naturalny , subtelny, ale jednocześnie zauważalny.

Błyszczyk po nałożeniu na usta nie lepi się i nie pozostawia na ich powierzchni nieprzyjemnej warstwy. Błyszczyk równomiernie się zjada, nie jest trwały, ale też na tym mi nie zależy, bo gdy potrzebuje koloru i nawilżenia, w każdej chwili mogę go po niego sięgnąć do torebki i zaaplikować ponownie na usta.

Obydwa produkty sprawdziły się u mnie bardzo dobrze ,jednak moim zdecydowanym faworytem jest tusz do rzęs i chętnie będę sięgać po niego w przyszłości, a co do błyszczyka - chętnie poznam inne kolory, chociaż nie twierdzę, że ta soczysta malina nie jest piękna. 

Cieszę się, że miałam okazję poznać markę Deborah i jestem pewna, że w przyszłości zainteresuję się innymi produktami tej firmy.





Co myślicie o tych produktach? Znacie markę Deborah? Może macie swoich faworytów godnych polecenia? Dajcie koniecznie znać w komentarzach. 

Aneta
Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...