Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja.. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 listopada 2018

Deborah Milano - tusz do rzęs i błyszczyk do ust.

Witajcie!

Kolorówka to temat rzeka - jedni lubią się malować, inni nie. Jedni wolą makijaż delikatny, inni wyrazisty. Jedne kobiety bez błyszczyka nie wyjdą z domu, drugie bez pomalowanych rzęs lub brwi. 

Ja należę do grona kobiet, które raczej preferują makijaż delikatny, ale w pewnymi elementami, których zabraknąć nie może. I o ile - bez pomalowanych ust, czy nałożonego podkładu wyjdę, o tyle bez tuszu czy lekko podkreślonych brwi niekoniecznie. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku! Są kobiety co nawet wyrzucić śmieci muszę mieć full makeup, albo budzą się przed facetem, by nałożyć "twarz". To dopiero zaskoczenie, gdy makijażu zabraknie co? Nie przesadzajmy - natura obdarzyła nas urodą unikatową (każda kobieta jest piękna i inna jednocześnie) i o ile będąc małą dziewczynką nie zwracało się na to uwagi, tak teraz ta granica wieku się zaciera. Niektóre 15-latki wyglądają na 30-tki, ale czy o to w tym wszystkim powinno chodzić? Chyba to wszystko zmierza w złym kierunku i czasem wydaje mi się, że Instagram lubi i promuje taką modę, ale przez to zaburza się ta granica - Instagram, prawdziwe życie. A co gorsze - dorastająca młodzież, czy potem już dorosłe kobiety brną to bardziej, goniąc modę - gubiąc się i pogrążając, popadają w kompleksy, depresje i inne choroby psychiczne. A pamiętajmy o jednym - ideały nie istnieją i to co jest kreowane w internecie to tylko internet.

Taki mały przekaz dla wszystkich - nie gońcie króliczka, nie bierzcie przykładów z internetu i nie szukajcie wśród takich osób wzorów do naśladowania. Oczywiście są wyjątki, ale to co widać na ekranie telefonu to tylko kreacja - stwórzcie swoje życie, swoją rzeczywistość i bądźcie sobą, a będziecie szczęśliwi :)

Taka mała refleksja mnie naszła, a wracając do meritum - w związku z tym, że wolę delikatny, nie wyzywający makijaż i moimi niezbędnikami są na co dzień - krem BB i puder, jakiś bronzer, róż i rozświetlacz, a do podkreślenia oczu eyeliner, tusz do rzęs i pomada lub kredka do brwi. Oczywiście to wszystko tworzy raczej delikatny, świeży i nieprzerysowany makijaż. Na wieczorne wyjście, czy okazyjnie - wchodzą w grę cienie do powiek - ostatnio zachwycam się Zoevą i z tych tańszych Sensique (pokażę Wam w najbliższym czasie, jak się prezentują - i powiem krótko, miazga w niskiej cenie).

I tak oto w przesyłce, jaką otrzymałam od Agencji Blogmedia trafiły się dwa produkty: tusz do rzęs oraz błyszczyk marki Deborah.

Tusz do rzęs jak napisałam powyżej to niezbędnik mojego codziennego makijażu. 

Marki Deborah nie znałam wcześniej, więc tym bardziej byłam ciekawa jak sprawdzą te produkty u mnie. 

Tusz Deborah Instant Maxi Volume w złotym opakowaniu , gdzie w środku odnajdziemy szeroką, grubą szczotkę, która za zadanie ma pogrubić, wydłużyć i podkręcić rzęsy nadając im wyrazistego, a przy tym naturalnego efektu. Szczotka podczas pierwszej aplikacji wydawała się zbyt gruba, zbyt toporna i miałam problem z pokryciem rzęs tuszem za pierwszym razem, co sprawiło, że wsadziłam sobie szczotkę w oko. 



Niemniej jednak jak nauczyłam się odpowiednio manewrować aplikatorem nałożenie tuszu na rzęsy nie sprawiało problemu, a wręcz było bardzo łatwe i precyzyjnie. 

Tusz sprawił, że rzęsy wyglądały naturalnie, a przy tym spojrzenie było wyraziste, a kolor intensywnie czarny. Tusz ładnie rozdzielił rzęsy, pogrubił je oraz pokręcił. Jedna warstwa tuszu zdecydowanie wydłużyła rzęsy i rozdzieliła  je, natomiast dwie sprawiły, że rzęsy stały się pogrubione i nabrały objętości. 

Odkąd używam tuszu Deborah gości on na stałe na moich rzęsach. Bardzo chętnie po niego sięgam na co dzień i do makijażu wieczorowego,  gdyż efekt jest nie przerysowany i jak dla mnie bardzo zadowalający.



Drugim produktem, który otrzymałam od marki Deborah to błyszczyk nawilżający w soczyście malinowym kolorze. Błyszczyk ma bardzo wygodny aplikator z delikatną gąbeczką, która bardzo płynnie sunie po ustach, otulając je malinową, pachnącą otoczką. 

Błyszczyk Super Gloss jak sama nazwa wskazuje daje efekt nawilżenia i zdrowego blasku.  Błyszczyk nie posiada w swojej formule brokatu, ani drobinek przez to efekt jest naturalny , subtelny, ale jednocześnie zauważalny.

Błyszczyk po nałożeniu na usta nie lepi się i nie pozostawia na ich powierzchni nieprzyjemnej warstwy. Błyszczyk równomiernie się zjada, nie jest trwały, ale też na tym mi nie zależy, bo gdy potrzebuje koloru i nawilżenia, w każdej chwili mogę go po niego sięgnąć do torebki i zaaplikować ponownie na usta.

Obydwa produkty sprawdziły się u mnie bardzo dobrze ,jednak moim zdecydowanym faworytem jest tusz do rzęs i chętnie będę sięgać po niego w przyszłości, a co do błyszczyka - chętnie poznam inne kolory, chociaż nie twierdzę, że ta soczysta malina nie jest piękna. 

Cieszę się, że miałam okazję poznać markę Deborah i jestem pewna, że w przyszłości zainteresuję się innymi produktami tej firmy.





Co myślicie o tych produktach? Znacie markę Deborah? Może macie swoich faworytów godnych polecenia? Dajcie koniecznie znać w komentarzach. 

Aneta
Czytaj dalej »

piątek, 23 listopada 2018

Kolorówka Wet'n'wild - tusz, pomadka, cień i podkład.

Witajcie!

Markę Wet'n'Wild znacie? Tak się składa, że to moje pierwsze spotkanie z kolorówką tej firmy. W moje ręce trafiły cztery produkty, którymi można zrobić pełny makijaż - zarówno twarzy, oczu, rzęs i ust. Oczywiście jest to kolejna dawka produktów, które znalazłam w przesyłce od Agencji Blogmedia.


Były już perfumy, coś do pielęgnacji ust - tak teraz jest kolorówka. Czy produkty są warte uwagi - oceńcie sami. Ja wiem jedno - produkty zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie i z pewnością chętnie sięgnę po inne kosmetyki Wet'n'Wild.


Mamy podkład w gąbeczce - tzw. CUSHION. Produkt wystarczy otworzyć, a w środku znajdziemy płatek, którym możemy nakładać produkt, lub też pokusić się o wydobywanie go paluchem wkładając go w gąbeczkę,  nasączoną produktem. Myślę, że jedna i druga opcja jest ciekawa - tym płatkiem/puszkiem nabieramy odpowiednią ilość produktu i stemplujemy twarz miejsce po miejscu, stopniowo osiągając oczekiwany efekt i krycie. Na pierwszy rzut oka jak zobaczycie podkład ma stosunkowo żółty kolor i może na pierwszy rzut oka nie sprawiać dobrego wrażenia, jednak to co się dzieje po styczności ze skórą - to jest coś niesamowitego. Kolor wtapia się w skórę, nie tworzy smug, czy plam. Kolor cery jest ujednolicony i naturalnie wyglądający, cera promienna i wyrównana. Widać dobre krycie, które możemy stopniować. Podkład nie zbiera się, nie roluje, nie tworzy plam. Przypudrowany wygląda naturalnie, ale bardzo ładnie. Z matującym pudrem tworzy fajny duet, a efekt matu utrzymuje się dosyć długo na twarzy. Nie ściera się, nie wchodzi w załamania, nie uwypukla zmarszczek - powiem szczerze - WOW. Fajny, ciekawy i innowacyjny produkt, który tworzy ładny efekt na skórze.  Nie wiem jak z jego wydajnością i tą nasączoną gąbką, ale jak coś innowacyjnego i wygodnego w użyciu - polecam. 





Drugim produktem do makijażu jest pomadka w pięknym kolorze fuksji - stonowany, delikatny, a jednocześnie wyrazisty i pięknie prezentujący się na ustach. Pomadka sunie po ustach jak masełko - daje efekt nawilżenia, wygładzenia i nadaje pięknego koloru ustom. Efekt może nie jest zbyt trwały, ale przez swoją nawilżającą formułę można go nakładać na usta, gdy tylko jest taka potrzeba. Równomiernie się "zjada" przez co nie ma efektu odcięcia na wargach. Nie zostawia plam, dziwnych odcięć koloru. Świetna na co dzień i do makijażu wieczorowego - jeśli natomiast zależy nam na długotrwałym efekcie, ta pomadka nam tego nie zapewni. Jeśli jednak lubicie takie kremowe, masełkowe pomadki, nadające koloru i nawilżające jednocześnie, a przy tym utrzymujące się na ustach około godziny/dwóch w zależności od okoliczności - musicie się jej przyjrzeć. 


Kolejnym, jednak nie mniej ważnym i ciekawym produktem jest metaliczny cień do powiek w kremie. I powiem tak - to jest hicior dla mnie, jeśli chodzi o trwałość, kolor i formułę. Zakochałam się w tym kolorze, aplikatorze i trwałości. Nadaje się do powiek solo - ale i jako baza sprawdzi się super, tylko TRZEBA DZIAŁAĆ BŁYSKAWICZNIE, bo szybko zasycha i jest nie do zdarcia. Można go też aplikować na końcu w roli brokatu czy pigmentu na środek powieki, by dał ciekawy efekt GLOW. Piękny złoty brąz - boski! Przy nałożeniu zbyt dużej ilości może po kilku godzinach zbierać się w załamaniu powieki, co nie będzie ładnie wyglądać. Ale stosowany z umiarem da świetny efekt. Ciekawa jestem i z pewnością rozejrzę się za innymi kolorami tych produktów. 


Ostatnim produktem marki Wet'n'Wild jest tusz do rzęs Lash Renegade z ciekawą szczoteczką silikonową, która na końcu ma aplikator w kulistej postaci, co ma dać spektakularny efekt na rzęsach. Nie wiem jak Wy, ale ja mam małe oczy, krótkie rzęsy i jednak wolę szczoteczki niezbyt wymyślne, gdyż niejednokrotnie przez nieumiejętne nią operowanie - czasem zdarza mi się wsadzić aplikator w oko...Nie lubię takich dziwadeł, bo nie umiem się takowymi malować. I o ile tusz sam w sobie może nie byłby zły - o tyle przez moje koślawe ręce - więcej szkody mogę sobie zrobić niż pożytku. Próbowałam nią jednak zrobić makijaż, aby jednak ją sprawdzić - niestety moje rzęsy skleja i nie rozdziela, nie wydłuża. Pogrubia i tworzy efekt dramatyczny. W moim przypadku potrzebne jest wydłużenie, pogrubienie i podkręcenie. Owszem pogrubienie i zagęszczenie jest, ale wydłużenia i podkręcenia brak. Tak więc z całej czwórki to produkt jak dla mnie najsłabszy, nie mniej jednak - może którejś z Was przypadnie do gustu i będzie się sprawdzał świetnie. 


Poniżej przedstawiam Wam jak prezentują się kolory tychże produktów, a niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości pokażę Wam makijaże w moim wykonaniu. Specjalistką i makijażystką nie jestem, ale czasem coś fajnego uda mi się zmalować :)

Dajcie znać jak Wam się podobają produkty i który z nich Was zainteresował. Chętnie się dowiem - a może macie swoich ulubieńców marki Wet'n'Wild?? Dajcie znać koniecznie.




Czytaj dalej »

poniedziałek, 30 lipca 2018

Mediqskin - kompleksowa pielęgnacja skóry trądzikowej.

Witajcie!

Trądzik, wypryski, niedoskonałości - to temat, który zapewne nie jest nikomu obcy. Jeśli nie borykacie się z tymi problemami na co dzień, od czasu do czasu jakiś nieprzyjaciel nawiedzi Waszą twarz i wyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie - znacie to?

Ja z trądzikiem nie mam problemu, ale nieprzyjaciele wychodzą mi na buźce w czasie osłabienia organizmu, przeziębienia czy też w kobiece dni. I takie niespodzianki mnie zawsze denerwują - a co dopiero muszą czuć osoby mające problem z tym zawsze..

Jeśli macie problem z niedoskonałościami, Wasza cera jest trądzikowa i problematyczna - siadajcie przed komputerem i czytajcie nową notkę, jaką dla Was przygotowałam o serii produktów do pielęgnacji twarzy Mediqskin.




Seria Mediqskin trafiła w moje ręce ponad trzy tygodnie temu, dzięki czemu mogę śmiało ocenić te produkty. Produkty, które miałam okazję testować to: żel do mycia twarzy, płyn micelarny, krem intensywnie nawilżający SPF15 oraz żel punktowy z serii Mediqskin PLUS.  


ŻEL DO MYCIA TWARZY

OD PRODUCENTA:

Składniki aktywne zawarte w żelu odpowiadają na potrzeby cery tłustej i trądzikowej. Skutecznie usuwają ze skóry zanieczyszczenia, nadmiar sebum i makijaż, nie naruszając przy tym jej naturalnej bariery ochronnej. Dokładnie oczyszczają pory skóry. Ponadto delikatnie złuszczają naskórek i w efekcie korygują oraz stopniowo regenerują jego powierzchnie, bez ryzyka podrażnień. Żel do mycia twarzy Mediqskin nie wysusza skóry. Nie zawiera mydła ani alkoholu.

  • Olejek z drzewa herbacianego hamuje rozwój bakterii P. acnes na skórze i ogranicza powstawanie zmian trądzikowych. 
  • Ekstrakt z płatków róży stulistnej reguluje wydzielanie sebum (łoju), łagodzi podrażnienia oraz wspomaga regeneracje skóry.
  • Kompleks NMF (Natural Moisturising Factor) wzmacnia barierę ochronną skóry. Przyczynia sie do wiązania i długotrwałego zatrzymania wody w skórze, dzięki czemu jest ona nawilżona.
  • Alantoina koi i łagodzi podrażnienia.

Składniki żelu delikatnie oczyszczają skore tłustą i trądzikowa, nie podrażniając jej. Usuwają zanieczyszczenia. makijaż i nadmiar sebum, zabezpieczając jednocześnie naturalną barierę ochronną naskórka. Regulują wydzielanie sebum i zapobiegają powstawaniu nowych zmian na skórze.

Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Glycerin, Polysorbate 20, Hydroxypropylcellulose, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Rosa Centifolia Flower Extract, Sodium Lactate, Sorbitol, Lactic Acid, Serine, Urea, Glycine, Glucose, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Citric Acid, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Sodium Caproyl/Lauroyl Lactylate, Sodium PCA, Magnesium PCA, Zinc PCA, Manganese PCA, Disodium EDTA, Parfum.


MOJA OPINIA:

Żel umieszczony w plastikowej butelce z aplikatorem w postaci pompki. Dzięki temu rozwiązaniu łatwo dozować odpowiednią ilość, nic się nie rozlewa i nie marnuje. Jedna/dwie pompki wystarczą do dokładnego umycia całej twarzy. Pojemność 200ml.

Produkt jest bezbarwny, gęsty i posiada świeży, rześki zapach. Stosowanie produktu to czysta przyjemność.

Produkt stosuję dwa razy dziennie, dzięki czemu pozbywam się wszelkich zanieczyszczeń pozostających na twarzy po całym dniu lub nocy. 

Ważnym jest, aby twarz była lekko zwilżona, dzięki czemu żel delikatnie się pieni i dokładnie oczyszcza skórę. 

Produkt jest delikatny, ale skuteczny. Wyraźnie czuć i widać gołym okiem, że twarz jest oczyszczona i gotowa do dalszych kroków pielęgnacyjnych. Cera natychmiast jest zmatowiona i gładka, nie ma uczucia ściągnięcia, wysuszenia czy też efektu lepiącej się skóry. 

Bardzo przyjemny produkt, który idealnie nadaje się do każdego typu cery - nie tylko trądzikowa jest tu rekomendowana. 


PŁYN MICELARNY

OD PRODUCENTA:

Składniki płynu micelarnego skutecznie oczyszczają skórę z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Łagodzą podrażnienia. Usuwają makijaż twarzy i oczu.


Formuła Płynu micelarnego Mediqskin została opracowana z myślą o potrzebach cery tłustej i trądzikowej. Jego łagodna baza myjąca dokładnie oczyszcza skórę i usuwa makijaż twarzy i oczu, nie powodując podrażnień ani wysuszenia skóry.

  • Ekstrakt z płatków róży stulistnej reguluje wydzielanie sebum (łoju) oraz zapobiega namnażaniu się bakterii i w rezultacie ogranicza pojawianie się stanów zapalnych na skórze.
  • Kompleks NMF (Natural Moisturising Factor) wzmacnia barierę ochronną skóry. Przyczynia się do wiązania i długotrwałego zatrzymania wody w skórze, dzięki czemu jest ona nawilżona.
  • Alantoina koi i łagodzi podrażnienia. Wspiera także regeneracje skóry podrażnionej wskutek działania kuracji dermatologicznych.

Składniki płynu skutecznie oczyszczają skórę z zanieczyszczeń, nadmiaru sebum i makijażu. Jego delikatna formuła nie podrażnia skóry i nie wysusza jej. Zapewnia jej optymalny poziom nawilżenia, dzięki zawartości kompleksu NMF (Natural Moisturising Factor). Składniki Płynu micelarnego Mediqskin regulują wydzielanie sebum (łoju), regeneracje komórek, a także zmniejszają skłonność do tworzenia sie stanów zapalnych.

Aqua, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Cocoamphoacetate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Rosa Centifolia Flower Extract, Sodium Lactate, Sorbitol, Lactic Acid, Serine, Urea, Glycine, Glucose, Allantoin, Parfum.


MOJA OPINIA:

Płyn micelarny zamknięty także w plastikowej butelce, gdzie znajdziemy dozownik typu "klik". Podobnie jak w przypadku żelu - płyn micelarny ma taki sam świeży zapach i jest bezbarwny. Pojemność również 200ml. 

Z uwagi na fakt, że mam przedłużane rzęsy nie stosowałam go do zmywania makijażu oczu. Nie wypowiem się wobec tego w kwestii ewentualnych podrażnień tych okolic (czytałam natomiast niektóre recenzje tychże produktów i osoby testujące twierdzą, że jest łagodny dla okolic oczu i nie powoduje szczypania). 

Jeśli chodzi o twarz - mimo przeznaczenia do cery tłustej i trądzikowej muszę przyznać, że nie był agresywny dla mojej normalnej w kierunku wrażliwej skóry. Nie wysuszył, nie podrażnił i nie ściągał skóry. Powierzchnia twarzy była zmatowiona, czysta i widocznie ukojona. 

Myślę, że produkt można śmiało używać w taką pogodę jak obecnie jest za oknem. Gdy się pocimy, twarz bardziej przyciąga brud i zanieczyszczenia środowiskowe. Ten micel w połączeniu z żelem działają jak magnes na te wszystkie brudy zewnętrzne. 


KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY SPF15

OD PRODUCENTA:


Kwas hialuronowy i kompleks NMF zapewniają intensywne i głębokie nawilżenie skóry. Ponadto kompleks NMF odbudowuje naturalny płaszcz ochronny naskórka i w efekcie zmniejsza przeznaskórkową utratę wody. Ekstrakt z płatków róży stulistnej reguluje wydzielanie sebum (łoju) i zapobiega namnażaniu się bakterii, przez co ogranicza pojawianie się stanów zapalnych. Filtry UV chronią przed promieniowaniem UVA-UVB. Składniki kremu nie powodują powstawania zaskórników. Nie blokują porów.


Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dicaprylyl Carbonate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Glycerin, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Butyloctyl Salicylate, Cetearyl Alcohol, Diethylhexyl Carbonate, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Pentaerythrityl Distearate, Rosa Centifolia Flower Extract, Sodium Lactate, Sorbitol, Lactic Acid, Serine, Urea, Glycine, Glucose, Allantoin, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Caproyl/Lauroyl Lactylate, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Parfum, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid





MOJA OPINIA:

Krem zamknięty w plastikowej, miękkiej, zakręcanej tubce. W buteleczce znajduje się 50ml, co jak dla mnie to standardowa ilość, która powinna starczyć spokojnie na 2- 3 miesiące stosowania. 

Krem ma lekką, dosyć szybko wchłaniającą się konsystencję, co pozwala niemalże od razu przystąpić do nakładania makijażu.

Krem idealnie spisuje się jako lekki krem na dzień, nie zapycha porów, nie obciąża skóry i nie podrażnia jej. Cera jest nawilżona, miękka, ale nie tłusta, co jest ważne przy obecnych upałach. 

Krem dodatkowo zawiera filtr SPF15, co jak dla mnie przy kuracji z pomocą żelu punktowego jest niewystarczające. Przy kuracji kwasami ochrona przeciwsłoneczna i wysokie filtry są niezbędne i konieczne, jeśli nie chcemy nabawić się nieestetycznych przebarwień i poparzeń skórnych. Tutaj niezbędne są filtry SPF 30-50.

Jeśli natomiast nie stosujemy żelu punktowego - krem do codziennej pielęgnacji jak najbardziej się nadaje. 



ŻEL PUNKTOWY 

OD PRODUCENTA:


MEDIQSKIN PLUS Żel punktowy do cery trądzikowej to specyficzny niesterylny wyrób, medyczny klasy III stosowany w profilaktyce powikłań trądzikowych. Produkt nie zawiera alkoholu etylowego ani substancji zapachowych, a w jego skład wchodzi polialkohol winylowy, który tworzy niezatykającą porów niewidoczna warstwę. Izoluje ona i chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, mogącymi mieć wpływ na nasilenie objawów trądzikowych. Kwasy glikolowy i retinowy, dzięki swoim właściwościom złuszczającym, sprzyjają mechanicznemu usuwaniu komórek martwego naskórka. Z kolei obecna w składzie klindamycyna działa wspomagająco, przeciwdziałając namnażaniu się bakterii poprzez utrzymywanie całkowitego poziomu drobnoustrojów na niezmiennym poziomie.


Polialkohol winylowy PVA, kwas retinowy (tretynoina), klindamycyna, kwas glikolowy, glikol propylenowy, PEG-7 kokosan glicerolu, aminometyl propanolu, hydroksyetyloceluloza, imidazolidynylomocznik, disodowy EDTA, butylohydroksytoluen, woda.




MOJA OPINIA:

Produkt znajduje się w innowacyjnym pojemniku, wyposażonym w aplikator typu "air-less", który podczas każdej aplikacji dozuje dokładnie 0,25 ml produktu. Tyle wystarcza, by pokryć nim pojedyncze niedoskonałości, jakie wyskoczyły na powierzchni twarzy. Producent zaleca, by na noc używać go na całą twarz, a rano dokładnie ją umyć. 

Krem ma lekką formułę, jest bezbarwny i ma postać żelowej emulsji. Zapach jak wszystkie produkty z serii - świeży, rześki. 

Ja z uwagi na mocne działanie stosuję go tylko na zmiany skórne, które wymagają natychmiastowego działania. Mam na myśli krostki, niedoskonałości, które z zaskoczenia pojawiają się na twarzy, 

Żel w moim przypadku jest zabójcą dla wszystkich pryszczy, które nas atakują. Jeśli chodzi o kurację przeciwtrądzikową - w tym zakresie niezbędna jest zawsze konsultacja dermatologiczna. Nigdy nie należy używać produktów na własną rękę, gdyż nie znając produktów możemy zrobić sobie jedynie krzywdę. 

Żel stosowany codziennie może przesuszyć twarz, przez zawartość składników aktywnych i kwasów. Przy tego typu kuracji trzeba pamiętać o dobrym nawilżaniu skóry i ochroną przed promieniami słonecznymi. Filtry są tutaj absolutną KONIECZNOŚCIĄ!



Ja osobiście jestem zachwycona całą tą serią, ponieważ dzięki tym produktom cera jest pozbawiona niedoskonałości, dokładnie oczyszczona, zmatowiona i mniej podatna na wypryski. Jeśli już pryszcz się pojawi - atakuję go bronią w postaci żelu punktowego.

Chciałabym napisać, że seria mocno pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie ukrywam, że seria przeciwtrądzikowa nie przemawiała do mnie na pierwszy rzut oka - z uwagi na fakt, że moja skóra ma raczej znikome problemy w tym zakresie.  Nie mniej jednak 3 na 4 produkty spisują się idealnie przy moim typie skóry - nie zauważyłam, by miały jakieś szkodliwy wpływ na wygląd mojej cery. Wręcz przeciwnie - cera jest oczyszczona, gładka, pozbawiona niedoskonałości, a  przy tym nawilżona i zadbana. Żel punktowy to pogromca wyprysków, a używany z głową - nie narobi naszej cerze szkody. Dzięki tym produktom twarz nie ma gorszych dni, a jeśli już coś się na niej pojawi, to wiem, że z żelem punktowym pozbędę się intruza w błyskawiczny sposób. 

Żel i płyn micelarny śmiało mogą zastąpić inne produkty tego typu, a krem byłby lepszy, gdyby posiadał wyższy filtr SPF. Żel punktowy atakuje nieprzyjaciół i sprawia, że znikają szybciej i bezboleśnie.









Czytaj dalej »

wtorek, 23 stycznia 2018

Suchy olejek Nivea - jak się sprawdza i jak go stosować.

Heeej!

Jest zima, jest sucha skóra - potrzeba nawilżenia. I tak oto z ratunkiem przychodzi Nivea i jej Suchy Olejek. Jednak czy on pomoże? O tym poniżej. 

Markę Nivea znam od dawna, bardzo dobrze ją wspominam z czasów młodości - ich niezawodny niegdyś krem nadawał się do wszystkiego - na obtarte kolana, na spierzchnięte usta, na poparzenia słoneczne - dosłownie ideał. 

Potem pojawiły się te wszystkie silikony, SLS-y, parabeny itp. Tak oto człowiek stwierdził, czym ja się smarowałam - jak to takie tłuste, nie wchłania się i tak dalej. To jest tak jak w filmiku, który niedawno obejrzałam na temat dzieciństwa z dawnych lat (które ja pamiętam i w pełni się z tym zgadzam). 

- kiedyś nie było telefonów, komputerów  a dzieci potrafiły się bawić spędzając czas na podwórku, grając w gumę, w podchody, króla skoczków czy listonosza (pamiętacie to?)

- kiedyś nie było uczuleń na pyłki, na laktozę, na gluten (dzieci jadły wszystko i były zdrowe jak rydze - ja w dzieciństwie nie chorowałam prawie wcale, jedynie te choroby zakaźne typu różyczka, świnka itd.)

- kiedyś dzieci się przewracały, wracały poobijane, poobcierane, niejednokrotnie połamane, ale to była tylko oznaka dobrej (czasem za bardzo) zabawy

- kiedyś dzieci biegały boso po deszczu, jadły piasek z piaskownicy, czy śnieg, nikt nie chorował, nie latał zaraz po antybiotyki - teraz na dzieci się chucha, dmucha, a i tak w rezultacie antybiotyk

- kiedyś dzieciak coś przeskrobał, dostał ścierką przez głowę, siadał do kąta i kara - teraz nie, bo w domu się znęcają nad dzieckiem, trzeba do psychologa

- nie było takiej ilości kosmetyków tylko Bambino, szampon z pokrzywy czy właśnie Nivea, teraz nie sposób się w tym wszystkim połapać

Tak na serio - czy kiedyś nie było łatwiej? W dobie tej całej technologii, komputeryzacji i kosmetologii wszyscy zatracają się pomału nie pamiętając o tym co ważne. Ot taka mała refleksja mnie naszła, ale przyznajcie nie jest tak? Chętnie wróciłabym to tych beztroskich, pięknych chwil - nie zmieniając w nich ani jednego fragmentu. 

Ale do sedna - krem Nivea był dobry na wszystko, na każdą bolączkę (dobre na obtarcia były liście babki swoja drogą - pamiętacie? ). Teraz jedni go lubią, inni omijają z daleka. Ja jednak do kremu mam sentyment, bo był u mnie w domu zawsze ;)

A teraz przyszło mi być w gronie Przyjaciółek Nivea, co mnie niezmiernie cieszy, bo mam okazję trochę powrócić do wspomnień, ale i poznawać nowości wypuszczane na rynek przez markę. 

Suchy olejek Nivea oczami producenta:

Poczuj jak Twoja sucha skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza przez 24h+. • NIVEA® Intensywnie odżywczy olejek do ciała ma innowacyjną FORMUŁĘ SUCHEGO OLEJKU z drogocennym olejkiem migdałowym. • Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Sprawia, że skóra staje się promienna i gładka niczym jedwab - już po 1 zastosowaniu!

Sprawia, że skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza

Zapewnia intensywne, 24-godzinne nawilżenie i odżywienie

Szybko się wchłania, nie pozstawiając tłustego filmu na skórze

Nie zawiera parabenów ani olejów mineralnych

Zawiera drogocenny olejek migdałowy




Suchy olejek Nivea według mnie:

Olejek znajduje się plastikowej butelce o pojemności 200ml. Jest transparentny, przez co na bieżąco kontrolujemy zużycie. Sam olejek jest bezbarwny - tylko butelka jest w odcieniu niebieskim, charakterystycznym dla marki. 

Butelka według mnie powinna być wyposażona w pompkę lub dyfuzor, dzięki czemu łatwiej byłoby dozować odpowiednio ilość produktu. Wolę takie rozwiązania przy płynnych produktach, aniżeli takie małe otwory, które dozują produkt równie ostrożnie, ale rozlewać się może wkoło. 

Zapach charakterystyczny dla marki - delikatny, pudrowy, przyjemny dla nosa. Konsystencja olejku jest płynna, lekko tłusta. 
Po dokładnym rozprowadzeniu na skórze widocznie czuć otoczkę, która otula ciało, jednak nie jest to warstwa nieprzyjemna, tłusta, czy lepiąca w dotyku. Skóra jest przyjemnie miękka, nawilżona i gładka, a na początku lekko śliska. 

Mo użyciu można śmiało się ubierać - wystarczy odczekać kilka chwil, by produkt ładnie się wchłonął. Oczywiście musimy tutaj dozować go z rozwagą, większa ilość produktu sprawi, że skóra będzie tłusta i produkt długo będzie się wchłaniał. 

Rozważnie i z głową, a będziemy cieszyć się z przyjemnie gładkiej w dotyku, nawilżonej skóry. Idealnie nadaje się do stosowania tuż po kąpieli - na jeszcze wilgotną skórę, wtedy efekt nawilżenie jest zdecydowanie bardziej zauważalny, jak i na skórę suchą, gdy tylko odczuwamy potrzebę użycia produktu nawilżającego. 

Olejek łagodzi podrażnienia - nie czułam dyskomfortu podczas stosowania na świeżo wydepilowane nogi,a wręcz lekkie ukojenie. 

Olejek w moim przypadku spisał się bardzo dobrze i wiem, że chętnie do niego wracać będę w przyszłości - chociażby latem, gdzie skóra po opalaniu wymaga szybkiego i skutecznego nawilżenia.

Znacie olejek? Macie wyrobione zdanie na jego temat, czy może pierwszy raz widzicie go na oczy? Koniecznie piszcie w komentarzach :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 23 października 2017

Orphica TIMELESS ANTI-AGEING, czyli jak spisały się nowości marki w mojej pielęgnacji.

Witajcie!

Dzisiaj jesiennie i opowiem Wam o nowości w mojej pielęgnacji do twarzy. Nowość na rynku, o której musicie usłyszeć i koniecznie się zainteresować nową linią anti-ageing. 

Mowa tutaj o marce, którą miałam okazję Wam już przedstawiać, czyli ORPHICA.

Przedstawiam Wam linię ORPHICA TIMELESS, w skład której wchodzą trzy produkty:
  • KREM NA NOC ANTI-AGEING
  • KREM NA DZIEŃ ANTI-AGEING
  • MASKA ANTI-AGEING




KREM NA DZIEŃ ANTI-AGEING TIMELESS


OD PRODUCENTA:


Krem na dzień to kosmetyk, który powinien znaleźć się w kosmetyczce każdej dojrzałej kobiety, bez względu na rodzaj jej skóry. Cera, która na co dzień narażona jest na działanie szkodliwych promieni słonecznych, zanieczyszczenia środowiska i mikrourazy, potrzebuje kompleksowego wsparcia, dlatego marka ORPHICA wprowadziła innowacyjną linię TIMELESS, która wychodzi naprzeciw takim oczekiwaniom.

Krem na dzień anti-ageing TIMELESS z formułą Pro-Lift Complex™ oraz potrójnym działaniem przeciwzmarszczkowym sprawia, że skóra jest sprężysta, intensywnie odżywiona i wygładzona. Składniki aktywne kremu pobudzają komórki do produkcji kolagenu i elastyny, zapobiegając wiotczeniu skóry. Dodatkowo wyrównują jej koloryt i zmniejszają przebarwienia. Mają również działanie antyoksydacyjne. Produkt został przebadany dermatologicznie oraz alergologicznie.

Krem na dzień anti-ageing TIMELESS z formułą Pro-Lift Complex™ to unikalne połączenie składników aktywnych, które sprawiają, że skóra twarzy jest odpowiednio odżywiona oraz wygładzona. Wysoka jakość, bezpieczeństwo oraz skuteczność są gwarancją zadowolenia naszych klientek, które przekonały się na własnej skórze o działaniu produktu.

W składzie znalazły się naturalne składniki i ekstrakty, które dbają o kondycję i wygląd skóry twarzy, zapobiegając jej wysuszeniu. Zawarty w produkcie kompleks Peptiskin, będący połączeniem argininy i lizyny, zapewnia potrójne działanie przeciwzmarszczkowe, wypełnia bruzdy i nierówności oraz zapobiega wiotczeniu skóry. Olej abisyński wyrównuje koloryt, zmniejsza przebarwienia, odżywia, wygładza i nadaje skórze blasku. Wyciąg z szydlicy japońskiej ma działanie antyoksydacyjne i stymulujące krążenie krwi w skórze. Alantoina posiada właściwości łagodzące i kojące, a dodatkowo eliminuje podrażnienia. Witamina E intensywnie nawilża i pomaga w formowaniu się kolagenu w skórze oraz chroni ją przed działaniem promieni UV. Gliceryna wygładza zmarszczki, sprawiając, że twarz staje się bardziej elastyczna oraz napięta.




MOJA OPINIA:

Na wstępie muszę powiedzieć, że cała seria jest w podobnej szacie graficznej i kolorystycznej. Kremy oraz maska mają opakowania w kolorystyce biało-fioletowej. Wszystko jest stonowane, ale bardzo przyjemne dla oka - wg mnie wygląda dosyć prosto, ale i ekskluzywnie. Bardzo lubię tego typu opakowania, które z jednej strony są proste w wykonaniu, ale bardzo miłe dla oka - ładnie prezentują się na półce w łazience. 

Kremy umieszczone są w solidnych, szklanych i dosyć ciężkich słoiczkach, ze srebrnymi nakrętkami. Każdy produkt dodatkowo umieszczony jest w kartonowym,zafoliowanym opakowaniu, dzięki czemu mamy pewność, że produkt jest nieotwierany i gotowy do użycia przez nas. 

Krem na dzień ma bardzo lekką konsystencję, która na powierzchni twarzy łatwo i szybko się rozprowadza. Krem ma mleczny kolor i lekką formułę, która jednocześnie jest niesamowicie bogata. Niewielka ilość wystarcza, aby pokryć kremem całą twarz. Już od pierwszego użycia czuć niesamowite uczucie nawilżenia i wygładzenia. Krem wchłania się błyskawicznie, pozostawiając na skórze warstwę ochronną (dzięki zawartości SPF 20), ale nie tłustą, czy lepiącą. Krem nie bieli twarzy, nie pozostawia na niej tłustej warstwy.

Po raz pierwszy odnosiłam wrażenie, że krem działa natychmiastowo. Wiadomo - na efekty trzeba było poczekać, ale zauważalna poprawa wyglądu skóry widoczna była już po pierwszych aplikacjach. 

Krem idealnie odżywia skórę, chroni ja przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a przy tym chroni przed promieniowaniem. Nadaje się na słoneczne, jak i pochmurne dni. Rozświetla i rozpromienia skórę o poranku, dzięki czemu wygląda na zdrowszą, wypoczętą, odżywioną i bardziej sprężystą. 

Jest lekki, co sprawia, że nadaje się pod podkład. Podkład świetnie z nim współgra, nie wchodzi w załamania, dzięki czemu makijaż nie wygląda jak maska, a jest wręcz bardzo naturalny. 

Gdy czujemy ściągnięcie skóry po jakiejś maseczce, peelingu, czy innym produkcie do twarzy - krem koi, łagodzi podrażnienia i działa wręcz jak kompres. 

Stosowany regularnie sprawia, że skóra twarzy wygląda dziewczęco, zdrowo i promiennie. Z uwagi na dosyć bogaty skład i dużą ilość składników - mamy zapewnioną dużą dawkę nawilżenia, wygładzenia i odżywienia skóry. Myślę, że o takiej pielęgnacji warto pomyśleć w wieku 30-40 lat, ponieważ to znacznie przedłuży naszą młodość i jędrność skóry, zachowując ją w doskonałej kondycji. 


Skład kremu na dzień anti-ageing TIMELESS to: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Phenoxyethyl Caprylate, Propanediol, Glyceryl Stearate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Glycerin, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Coco-Caprylate, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Crambe Abyssinica Seed Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Butylene Glycol, Cryptomeria Japonica Bud Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglicerin, Arginine/Lysine Polypeptide, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Parfum.



KREM NA NOC ANTI-AGEING TIMELESS



OD PRODUCENTA:

Czy wiesz, że Twoja skóra intensywnie pracuje nawet w nocy? Aby odpowiednio ją wypielęgnować, potrzebny jest Ci krem na noc z aktywnymi składnikami, które zneutralizują wolne rodniki, pomagając skórze intensywnie zregenerować się podczas snu. Przygotuj się na kolejny, ciężki dzień, wybierając markę ORPHICA oraz jej innowacyjną linię TIMELESS, której kosmetyki wychodzą naprzeciw oczekiwaniom kobiet w każdym wieku.


Krem na noc anti-ageing TIMELESS z formułą Cell-Fortifying Complex™, która stymuluje produkcję kolagenu i elastyny w komórkach skóry, zmniejsza długość i głębokość zmarszczek na twarzy. Skóra jest intensywnie nawilżona, bardziej napięta oraz ma młodszy i wypoczęty wygląd. Składniki aktywne kremu stymulują krążenie i wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, ujędrniając i pobudzając do regeneracji komórki skóry. Produkt został przebadany dermatologicznie oraz alergologicznie.

Krem na noc anti-ageing TIMELESS z formułą Cell-Fortifying Complex™ to unikalne połączenie składników aktywnych, które stymulują krążenie i wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, ujędrniając i pobudzając do regeneracji komórki skóry. Wysoka jakość, bezpieczeństwo oraz skuteczność są gwarancją zadowolenia naszych klientek, które przekonały się na własnej skórze o działaniu produktu.

W składzie znalazły się naturalne składniki i ekstrakty, które pomagają zregenerować się skórze w trakcie nocy, zapewniając jej odpowiednie nawilżenie. Biomimetyczny peptyd sygnałowy ChroNoline™ o działaniu przeciwzmarszczkowym stymuluje produkcję kolagenu, zmniejsza głębokość i długość zmarszczek oraz sprawia, że skóra jest jędrna oraz ma wypoczęty wygląd. Alantoina posiada właściwości łagodzące i kojące, a dodatkowo eliminuje podrażnienia. Wyciąg z wąkrotki azjatyckiej stymuluje komórki skóry do syntezy kolagenu i elastyny, wygładza zmarszczki, zmniejsza przebarwienia oraz zwiększa nawilżenie oraz napięcie skóry. Wyciąg z kwiatów banana karłowatego wspomaga regenerację komórek skóry, stymuluje krążenie i wzmacnia ściany naczyń krwionośnych. Witamina E intensywnie nawilża i pomaga w formowaniu się kolagenu w skórze oraz chroni ją przed działaniem promieni UV. Gliceryna wygładza zmarszczki, sprawiając, że twarz staje się bardziej elastyczna oraz napięta.


MOJA OPINIA:

Krem podobnie jak ten na dzień, umieszczony jest w szklanym słoiczku o pojemności 50ml. Słoiczek solidnie wykonany, w kolorze fioletowym i srebrną nakrętką wyraźnie sugeruje bogatszą pielęgnacje. 

Krem nieco gęstszy od tego na dzień, jednak wg mnie równie szybko wchłaniający się. Co prawda konsystencja jest bogatsza, krem ma nieco inne składniki, które mają działać głębiej i mocniej. Kiedy my śpimy - on działa cuda. 

Niewielka ilość nałożona na twarz wystarcza do jej całkowitego pokrycia. Czuć wyraźnie, że krem jest na twarz nałożony, co świadczy o jego szczególnie dopracowanej formule. Składniki aktywne wnikają wgłąb skóry sprawiając, że budzimy się z mięciutką, delikatną w dotyku i niesamowicie gładką buzią. 

Krem na noc jest dla mnie idealnym uzupełnieniem wersji dziennej. W ciągu dnia krem chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, by ten na noc odbudował to, co mogło zostać uszkodzone, czy podrażnione w ciągu dnia. Krem odbudowuje, regeneruje i działa zbawiennie na naszą skórę. Skóra jest wypielęgnowana, wypoczęta i zrelaksowana. Krem ma przyjemny, delikatny zapach, który osobiście bardzo przypadł mi do gustu. Dzięki tej serii można poczuć się jak w salonie SPA, z tą różnicą, że u siebie w domu ;)

Odnoszę wrażenie, że krem znacznie poprawił wygląd mojej skóry - nie mam po nocy opuchniętej czy poszarzałej twarzy. Nawet po nieprzespanej nocy twarz prezentuje się bardzo dobrze.  


Skład kremu na noc anti-ageing TIMELESS to: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Phenoxyethyl Caprylate, Isohexadecane, Propanediol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Stearic Acid, Cetearyl Ethylhexanoate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Ethoxydiglycol, Musa Sapientum, Centella Asiatica, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Dextran, Caprooyl Tetrapeptide-3, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Parfum.



MASKA ANTI-AGEING TIMELESS


OD PRODUCENTA:

Chcesz nawilżyć i wygładzić skórę na twarzy oraz zahamować powstawanie zmarszczek? Zregeneruj swoją skórę od wewnątrz za pomocą maski na twarz z odpowiednimi składnikami aktywnymi, które wnikną w głąb Twojej skóry. Wybierz markę ORPHICA oraz jej innowacyjną linię TIMELESS, której kosmetyki wychodzą naprzeciw oczekiwaniom kobiet w każdym wieku. 
Maska anti-ageing TIMELESS z formułą Deep-Restore Complex™ intensywnie nawilża i odżywia skórę twarzy. Składniki aktywne poprawiają jędrność i elastyczność, co skutkuje szybszą regeneracją, zahamowaniem rozkładu kolagenu i elastyny oraz spowolnieniem procesu starzenia się skóry. Maska stymuluje mikrokrążenie, pozostawiając skórę świeżą i gładką. Produkt został przebadany dermatologicznie.

W jednym kartoniku znajdziesz aż 4 maski TIMELESS, które wystarczą Ci na miesięczną kurację. 

W składzie maski znalazły się naturalne składniki i ekstrakty, które regenerują i nawilżają skórę, zapewniając jej elastyczność. Witamina A przyspiesza podział komórkowy oraz zmniejsza zmarszczki powstałe w wyniku szkodliwego działania promieni słonecznych. Ekstrakt z irysa hamuje działanie enzymów odpowiedzialnych za rozkład cząsteczek kolagenu i elastyny. Wyciąg z miłorzębu pomaga zwalczyć oznaki starzenia się skóry. Wyciąg z korzenia kudzu ma działanie antyoksydacyjne, zawiera duże ilości izoflawonów, które poprawiają jędrność i elastyczność skóry. Algi są źródłem witamin i minerałów i działają jak oczyszczający detoks. Miąższ aloesowy pobudza fibroblasty skóry do produkcji kolagenu i elastyny. Ekstrakt z szałwii pomaga przywrócić prawidłową gospodarkę sebum i zmniejsza widoczność porów, działając przeciwbakteryjnie, odkażająco i przeciwzapalnie. Wyciąg z kawioru stymuluje mikrokrążenie skóry i syntezę kolagenu, a dodatkowo jest bogatym źródłem wysokiej jakości protein, lipidów i witamin. Wyciąg z kory wierzby białej tonizuje skórę, odżywia ją i koi.




MOJA OPINIA:

I ostatni, lecz nie mniej ważny, czy skuteczny produkt. Z uwagi na to, że maseczki uwielbiam - nie będzie dla nikogo zdziwieniem, że to mój absolutny faworyt. Szczerze? Uważam, że ta maseczka powinna znaleźć się w łazience każdej kobiety i powinna przybrać miano bankietowej! Ta maseczka to jest mój absolutny MUST HAVE. Jest fenomenalna, fantastyczna, działająca CUDA!! Efekt, jaki jest po jej użyciu - zapierający dech! Wierzcie mi lub nie, ale o ile kremy to indywidualna decyzja tak maseczkę powinna pokochać każda. 

Jest to maseczka w płachcie, nasączona dużą ilością składników. Pierwsza, która po nałożeniu idealnie dopasowuje się do twarzy. Jest wykonana z delikatnego materiału, który przylega do twarzy i jest wręcz niewidoczna. Wyprofilowana i wycięta tak, żeby nigdzie nic nie odstawało i każdy jej milimetr otulał powierzchnię twarzy odżywiając ją i wygładzając.

Maseczkę na twarzy zaleca się trzymać 20-30 minut. Ja trzymam minimum 30 minut, czasem dłużej. Składniki, którymi jest nasączona wnikają w skórę dogłębnie ją odżywiając. Po zdjęciu jej warto pozostałości preparatu wmasować w skórę, by nie marnować produktu. 

Fakt, że po wmasowaniu produktu należy trochę odczekać, aż wszystko się wchłonie. Odczuwalne jest też przez kilkanaście minut wrażenie lepiącej się skóry. Jednak po kilkunastu minutach ten efekt znika. Skóra jest tak miękka i gładka, że mogłabym ją dotykać bez przerwy. Skóra jest tak napięta, jakbym na nowo się narodziła. Zmarszczki są zminimalizowane, a skóra jędrna, gładka, miękka i jak nowo narodzona. 

Raz użyłam jej przed imprezą i muszę Wam przyznać, że cera wyglądała perfekcyjnie! Gładka, miękka, delikatna w dotyku, odżywiona, wygładzona i jak po liftingu. Jak dla mnie bomba! Maseczkę producent zaleca używać raz w tygodniu, jednak spokojnie można używać ją w sytuacjach kryzysowych. Jak dla mnie hit ostatnich nowości.



Skład maski anti-ageing TIMELESS to: Aqua, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Zinc Sulfate, Retinyl Palmitate, Iris Florentina Root Extract, Gingko Biloba Leaf Extract, Trehalose, Pueraria Lobata Root Extract, Chlorella Vulgaris Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Menthyl Lactate, Hydroxyethylcellulose, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Salva Officinalis (Sage) Leaf Extract, Caviar Extract, Triethanolamine, Pentasodium Pentetate, Phytic Acid, Silver Oxide, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Glyceryl Caprylate, Dipropylene Glycol, Disodium EDTA, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Propanediol.




PODSUMOWUJĄC linia anti-ageing to strzał w 10 dla osób, szukających skutecznych, bogatych w składniki odżywcze kosmetyków przeciwzmarszczkowych. Linia TIMELESS to zestaw trzech produktów, które wzajemnie się uzupełniają. Lekki i chroniący przed szkodliwym promieniowaniem i czynnikami zewnętrznymi krem na dzień świetnie sprawdza się pod makijaż, ma delikatną konsystencję a przy tym bogatą formułę, która chroni, a przy tym nawilża i odżywia skórę. Bogaty i odżywczy krem na noc, który regeneruje, odbudowuje i koi podrażnioną skórę, dogłębnie ją nawilżając i wygładzając. I na koniec maska do twarzy, która jest odkryciem tego roku, sprawdzi się idealnie przed wielkim wyjściem, ponieważ to istny lifting w płachcie.
Cała seria jest bezpieczna dla skóry, a przy tym jest stanowi idealne połączenie, zapewniające skuteczną pielęgnację przeciwzmarszczkową. 

Niesamowicie się cieszę, że mogłam przetestować serię TIMELESS marki ORPHICA, co upewniło mnie tylko w przekonaniu, że marka jest świetna pod każdym względem. Firma dba o piękno i wieczną młodość, pamiętając jednocześnie o bezpiecznych rozwiązaniach dla swoich klientów. 

Moją opinię już znacie - inne przeczytać możecie na stronie producenta. 


Te i inne produkty znajdziecie TUTAJ.




Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...