Wyruszyłam ostatnio po żel pod prysznic o zapachu gruszki...zachęcona opiniami kusicielek poleciałam do Rossmanna po Lirene gruszkowy.
Niestety jak to zwykle bywa...nie mogę mieć tego, czego chcę, więc gruszki nie znalazłam.
Jednak w oko wpadł mi inny wariant żelu Lirene - oliwka z mango. Gdy przysunęłam nosa do otwartej buteleczki - co ja biedna uczynić mogłam, KOSZYK :D
Jednak, by mango tak samotnie nie leżało na dnie koszyka dobrałam mu partnera - kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym ISANA.
Niestety jak to zwykle bywa...nie mogę mieć tego, czego chcę, więc gruszki nie znalazłam.
Jednak w oko wpadł mi inny wariant żelu Lirene - oliwka z mango. Gdy przysunęłam nosa do otwartej buteleczki - co ja biedna uczynić mogłam, KOSZYK :D
Jednak, by mango tak samotnie nie leżało na dnie koszyka dobrałam mu partnera - kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym ISANA.
I tak oto wyszłam uszczęśliwiona z tą pięknie pachnącą parą kosmetyków :D
Ten zakup poczyniłam zanim narzuciłam na siebie postanowienie zaprzestania robienia zbędnych zakupów :) także musicie mi wybaczyć :D od maja postanawiam poprawę ;)
Znacie te kosmetyki? Chętnie poznam opinie na ich temat.
A tymczasem życzę Wam kochane udanej majóweczki - ja niestety spędzę ją w domu, ale jak tylko poprawi się pogoda biorę rower i jazda :D
Buziaki :* :*
Aneta


