Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy :). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy :). Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2015

Produkty do rzęs godne uwagi.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić cztery produkty do rzęs marki Eveline, które bardzo dobrze wspominam i chętnie będę do nich wracać tak długo, jak długo będą dostępne. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego tej marki lubię - zapraszam do dalszej części. 

Produktami, które skradły moje serce są trzy tusze do rzęs, a także serum do rzęs. 

1. Maskara Volumix Fiberlast - idealnie czarna, nie skleja rzęs, doskonale je rozdziela, wydłuża i nadaje spojrzeniu głębi. Szczoteczka sylikonowa, bardzo poręczna w stosowaniu, w dodatku maskara jest niedroga i łatwo dostępna. Dobry produkt w niskiej cenie - polecam. 


2. Maskara Volume Celebrities - świetnie wyprofilowana, dociera nawet do tych najkrótszych rzęs. Tak samo dobrze rozdziela, rozczesuje, nie skleja rzęs i nie tworzy grudek, jak poprzednik. Nie osypuje się po kilku godzinach. Rzęsy wyglądają na dłuższe, bardziej podkręcone i lekko pogrubione. Także ma szczoteczkę sylikonową. 

3. Maskara Million Calories - jak na zwykłą szczoteczkę spisuje się całkiem nieźle. Rozczesuje, nie skleja, wydłuża i poprawia ich wygląd. Najlepszy jest po kilku użyciach, jak szczoteczka lekko przeschnie (oczywiście nie za bardzo). 


4. Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1. Produkt przeznaczony jako produkt poprawiający wygląd rzęs. Stosowany na noc ma odżywić, poprawić stan i wygląd rzęs. Ma je wzmocnić, wydłużyć i przyciemnić. W tym przypadku akurat rzadko był stosowany, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat działania w tym zakresie. Zakochałam się natomiast w tym produkcie stosowanym jako baza pod tusz do rzęs. Niesamowicie je pogrubia, wydłuża, podkręca. Podbija efekt działania tuszu do rzęs, nadając spojrzeniu wyrazistości, głębi i charakteru. Ma biały kolor, który widoczny jest tylko tuż po nałożeniu na rzęsy. Wraz z nałożeniem tuszu kolor biały zanika. Jest to świetny produkt, wydajny i niedrogi. Jeśli tusz nie spełnia Waszych oczekiwań w 100% koniecznie przed jego użyciem rzęsy musicie pokryć bazą. Zobaczycie, że efekty Was zaskoczą. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Obecnie stosuję multifunkcyjne serum do rzęs z olejkiem arganowym Eveline. Jestem równie mocno zadowolona z jego działania. 






A miłego piątku 13-go życzę Wam ja oraz mój towarzysz Felek ;) Niech Was nie zdradzi jego niewinnie wyglądająca postać - łobuz jakich mało ;P




Czytaj dalej »

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Ulubieńcy z czerwca i lipca.

Witajcie!
   



1. Żel pod prysznic ISANA mięta i limonka - bardzo przyjemny, orzeźwiający, lekko chłodzący i odświeżający. Pobudzał i dodawał energii w słoneczny dzień. 

2. Żel pod prysznic BeBeauty Japonia - recenzja TUTAJ

3. Peeling do ciała FENNEL Lody Truskawkowe - recenzja TUTAJ

4. Mus do włosów PANTENE Pro-V - recenzja TUTAJ

5. Lakier wybielający INGLOT - wybiela, nabłyszcza i dodaje uroku paznokciom; idealny solo i do francuskiego manicure. 

6. Dwufazowy płyn do demakijażu FLOS-LEK - recenzja TUTAJ




Czytaj dalej »

sobota, 8 lutego 2014

Podsumowanie grudzień/styczeń - ulubieńcy.

Witajcie!

Dzisiaj przedstawię Wam moich ulubieńców w grudnia i stycznia. Jeśli chcecie je poznać zapraszam do czytania ;)



1. Mydło w piance B&BW. Recenzja tutaj

2. Serum wzmacniające BIOVAX L'biotica. Doskonale dyscyplinuje włosy, nabłyszcza, wygładza i zmiękcza. Dodatkowo sprawia, że włosy są odżywione, a końcówki nie rozdwajają się.

3. Zmywacz do paznokci Ebelin. Bardzo dobry zmywacz, który po zmyciu lakieru pozostawiał płytkę paznokcia pachnącą kokosem.

4. Matujący krem ultra nawilżający Bielenda. Recenzja tutaj

5. Tusz do rzęs Lovely, który robi dosłownie wszystko! Rozdziela rzęsy, wydłuża je i pogrubia, a dodatkowo sprawia, że spojrzenie staje się zalotne dzięki lekko uniesionym rzęsom. Fenomenalny tusz w śmiesznie niskiej cenie.

6. Drogocenny olejek arganowy 3w1 Bielenda.  Recenzja tutaj. 


Znacie powyższe kosmetyki? A może tak jak ja je lubicie?

Pozdrawiam,
Aneta
Czytaj dalej »

środa, 7 sierpnia 2013

Podsumowanie czerwiec/lipiec cz.I - ulubieńcy

Witajcie!

Zaczął nam się już sierpień, więc nadszedł czas na podsumowanie dwóch poprzednich miesięcy. Jako, że denko z samego czerwca byłoby mizerne postanowiłam połączyć dwa miesiące i dzięki temu zebrało się całkiem sporo kosmetyków.

Denko już wkrótce, a tymczasem przedstawię Wam moich ulubieńców, czyli po co sięgałam najczęściej w tym okresie.

ULUBIEŃCY CZERWCA:

1. Bielenda termoaktywny koncentrat Antycellulit - bardzo przyjemny, mocno grzejący, fajnie napinający i wygładzający ciałko. Delikatny i przyjemny zapach zachęcał do smarowania nim całego ciała, ale rozgrzewający efekt na to nie pozwalał. Świetnie sprawdzi się w chłodniejsze dni, a na obecną pogodę polecam chłodzące mazidła :D       Recenzja

2. Krem do rąk L'occitane Pivoine Flora - mega wydajny, super konsystencja i śliczny (aczkolwiek nowy dla mnie) zapach. Błyskawicznie się wchłania, wygładza i doskonale nawilża. Próbka 10 ml przekonała mnie do siebie. Nie wykluczone, że pojawi się recenzja porównawcza trzech kremów, które otrzymałam w ramach akcji z gazetą Glamour. 



3. Żel pod prysznic YR Ziarna kawy - pachnie obłędnie, przypomina mi cukierki Werther's Original. Kąpiel z tym żelem to czysta przyjemność, działa pobudzająco i daje kopa o poranku. Bardzo dobrze się pieni, jest wydajny - o ile używa się gąbki bądź myjki (inaczej wydajność jest kiepska). Ale temu żelowi poświęcę odrębny post już niebawem. 

ULUBIEŃCY LIPCA:

 1. Perfumy Hugo Bossa NUIT pour femme. Co tu dużo mówić - zakochałam się w tych perfumach od pierwszego powąchania! Są cudowne. Skład: GŁOWA - aldehydy, brzoskwinia; SERCE - nuty kwiatowe, jaśmin, fiołek; PODSTAWA - drzewo sandałowe, mech. Wiadomo - jedna się zachwyci, druga znienawidzi. Ja zdecydowanie należę do pierwszego grona. Dla mnie jest cudowny, uwodzicielski, trochę tajemniczy i magiczny.
 2. Odżywcza emulsja do ciała z maliną nordycką Neutrogena. Bardzo dobrze nawilża, idealnie się sprawdził po powrocie z wakacji - wygładził, nawilżył i poprawił wygląd skóry. Dzięki dużej dawce nawilżenia opalenizna bardziej została podkreślona i skóra wyglądała na mega zadbaną i zdrowo wyglądającą (nie było mowy o jakichkolwiek suchych miejscach). W dodatku zapach bardzo przypadł mi do gustu.   Wkrótce pojawi się recenzja.
 3. Mleczko micelarne do demakijażu twarzy i oczu Perfecta - idealnie połączone właściwości mleczka i płynu micelarnego. Usuwa makijaż bezproblemowo, dodatkowo nawilża skórę twarzy i nie podrażnia. Wkrótce recenzja.

 4. Szampon do włosów ANTI-AGING Yves Rocher - pięknie pachnący, delikatny dla skóry głowy. Bardzo dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza skórę głowy ze wszelkich zanieczyszczeń. Kolejny już szampon z YR, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Wkrótce recenzja.


 5. Żel pod prysznic YR Owoc granatu z Hiszpanii. Rewelacyjnie się spisywał podczas upałów, odświeżał, dokładnie mył, dobrze się pienił, a dodatkowo zapach ma silnie uzależniający. Z pewnością nie będzie to ostatnie opakowanie tego żelu. Recenzja wkrótce.


To tyle, jeśli chodzi o moich ulubieńców. Znane są Wam te kosmetyki? Ciekawa jestem Waszych faworytów ostatniego czasu ;)


Niebawem zaprezentuję Wam zakupy dwumiesięczne oraz zużycia czerwiec/lipiec. A tymczasem życzę Wam miłego dnia :)

Aneta
Czytaj dalej »

poniedziałek, 6 maja 2013

Osławiony i wszechobecny micel BeBeauty - czy zasługuje na te zachwyty?

Inaczej skończyć się to nie mogło. Opakowanie zużyte, efekty sprawdzone, czas na recenzję.

Dzisiaj przedstawię Wam płyn micelarny, który zna już chyba każda zapalona kosmetykoholiczka - mowa tu o  skromnym micelku z Biedronki, firmy bebeauty. Czy moje serce też skradł, czy raczej jest mi obojętny.
Zapraszam do recenzji. 



Opakowanie jak widać - niepozorne, przeźroczyste, o pojemności standardowej 200ml. Jest bardzo poręczne, pewnie trzyma się w dłoni. Otwór znajduje się na górze buteleczki, wystarczy z jednej strony delikatnie nacisnąć, by w drugiej strony pojawił się maleńki otwór, z którego wydobywany jest płyn.

Konsystencja jest wodnista (w końcu to płyn), rzadka i bezbarwna. Musimy nauczyć się obchodzić się z tym płynem, by nie przesadzić z nasączeniem wacika.  Przy nieumiejętnym przechyleniu, z buteleczki może wylać się więcej płynu, niż było zamierzone. Niewielka ilość wystarcza do nasączenia płatka kosmetycznego.

Płyn micelarny jest przeznaczony dla osób z wrażliwą skórą. Delikatnie oczyszcza skórę twarzy oraz oczu z zanieczyszczeń i makijażu (nawet wodoodpornego). Działa jak tonik łagodząco i odświeżająco, bez uczucia ściągnięcia. 

Tyle obiecuje producent - a ile tych obietnic spełnia faktycznie kosmetyk?


Pierwszą zaletą tego płynu jest zapach. Jako produkt hypoalergiczny i dla wrażliwców - myślałam, że jest bezzapachowy. Jednak myliłam się. Płyn charakteryzuje się delikatnym, przyjemnym dla nosa zapachem. Nie przeszkadzał mi on ani trochę, wręcz uprzyjemniał demakijaż.

Płyn micelarny świetnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia ze skóry twarzy. Co do oczu miałam wątpliwości. Byłam przekonana, że za cenę 4,99zł nie można za wiele oczekiwać i raczej nie poradzi sobie ze zmywaniem makijażu oka. Jakże się myliłam! Otóż wystarczą dwa dobrze nawilżone płatki kosmetyczne, chwilowe przytrzymanie wacika na powiekach i makijaż jest w większości usunięty. Do dokładnego zmycia oczu potrzebowałam 4 wacików. Dwa służyły do rozpuszczenia tuszu i usunięcia większości, dwa pozostałe do usunięcia reszty z powiek. Nie wiem jak z makijażem wodoodpornym, bo nie używam takich kosmetyków.

Trzeba jednak uważać, by nie nasączyć płatka zbyt intensywnie, bo w kontakcie z okiem może pojawić się pienienie (jednak bez szczypania, co jest plusem).

Płyn doskonale sprawdzał się też do przemywania twarzy w ciągu dnia, w celu odświeżenia i tonizowania twarzy. Twarz po przemyciu pozbawiona jest uczucia napięcia, czy ściągnięcia. Jest delikatna, miękka i nawilżona.

Jedynym minusem, który pojawił się to słaba wydajność. Przy codziennym, czasem nawet dwukrotnym stosowaniu w ciągu dnia wystarczył na niepełny miesiąc czasu. Ale uważam, że przy tak niskiej cenie można to wybaczyć :D Zawsze można zacząć kolejne opakowanie i po problemie.

Mam tylko nadzieję, że Biedronka nie wycofa tego produktu ze swojej oferty. Znana jest z takich akcji - oby tego micelka nie spotkało to nieszczęście, bo co my biedne blogerki poczniemy!

Dla zainteresowanych skład: 

Podsumowując - jest to jeden z moich ulubieńców i hit Biedronkowy :D
Mam jeszcze jednego ulubieńca z BeBeauty - o którym dowiecie się niebawem.

Nie napisałam na pewno niczego nowego, ale jest to dowód na to, że ten micel ma kolejną wierną fankę :D


Pozdrawiam,
Aneta
Czytaj dalej »

piątek, 22 lutego 2013

Ulubieńcy do ust - błyszczyk AA oraz wazelina Flos lek

źródło: Rossnet.pl

Rozpisywać się nie będę, bo produkty bronią się same.

Pierwszym ulubieńcem, którego mam już od dawna i bardzo go sobie chwalę jest rozświetlający błyszczyk do ust AA Love & kiss.

Kupiłam go przypadkiem w Hebe. Kolor subtelny i na rysunku wydawał się taki delikatny. Wylądował w koszyku. To była bardzo dobra decyzja :)

Konsystencja żelowo - kremowa z drobinkami brokatu. Po nałożeniu na usta po chwili czuć delikatne mrowienie. Błyszczyk jest z rodzaju tych powiększających usta. Ja generalnie powiększenia nie zauważam, ale usta są wyraziste i błyszczące. 

Dodatkowo są miękkie, nawilżone i wyglądają zdrowo ;) 
Błyszczyk nadaje się tylko na zdrowe usta (nie polecam na spierzchnięte, wysuszone, czy popękane - może boleć;P )

Co prawda błyszczyków używam bardzo rzadko, w porywach do wcale, ale ten przekonał mnie do siebie i jest moim niezbędnikiem, który w torebce mam zawsze :)


 Mam z natury wąskie usta, więc proszę o wyrozumiałość :D




Drugim ulubieńcem jest z kolei waniliowa wazelina do ust firmy Flos lek. Nigdy nie byłam zwolenniczką wazeliny, bo zapach mnie odstraszał. Jak kupiłam tą - przepadłam totalnie! Ten zapach jest obłędny, aż mam ochotę przy każdej aplikacji ją zlizać. Hamuje mnie jednak fakt, że jadalna ona nie jest i smaku nie ma żadnego ;P



Wazelinę używam na zmianę z błyszczykiem. Chociaż ostatnimi czasy, gdy przez zimę moje usta nieco spierzchły i popękały musiałam wazelinę stosować częściej - co mi osobiście w żaden sposób nie przeszkadza :)

Wazelina ukryta jest w maleńkim zakręcanym słoiczku (dzięki czemu nie otworzy nam się przypadkowo w torebce), ma zbitą i bezbarwną konsystencję. Łatwa do aplikowania na usta. Wystarczy nabrać nieco na palec i rozsmarować - banalnie proste :)



Wazelina nie zabarwia ust na żaden kolor, jedynie je delikatnie nabłyszcza. Usta są delikatnie nawilżone, wygładzone i z lekkim połyskiem. Ma właściwości regeneracyjne, przez co moje usta w dość szybkim tempie wróciły do stanu używalności i teraz można tylko całować :D

Lubię ją za zapach, właściwości, uniwersalność i wydajność! Niby maleńki słoiczek, a chyba będę go mieć i mieć :D 

A Wy macie wazelinę albo błyszczyk? Może inny rodzaj, wariant smakowy?
Jeśli macie to jestem pewna, że pokochałyście je tak samo jak i ja :D


Pozdrawiam gorąco,Aneta








Czytaj dalej »

piątek, 18 stycznia 2013

Ulubieńcy 2012. Włosy + zakupy z ostatnich dni :)

Wszystkie kobiety mają bzika na punkcie włosów i ich pielęgnacji. Wszędzie czyta się o olejowaniu, ostatnio nawet o kremowaniu (póki co olejowanie rozpoczęłam,a kremowania też spróbuję).

Ja na punkcie swoich kłaków jestem wręcz przewrażliwiona. Nigdy jakoś specjalnie nie przywiązywałam wagi do specjalnej ich pielęgnacji. Moje dbanie o włosy opierało się głównie na szamponie i odżywce.
Wiem jaki to błąd ;/

Moje włosy są z tych puszących się, ani to kręcone, ani proste. Jednym słowem po umyciu i wysuszeniu - LEW! Jakby mnie piorun delikatnie potraktował ;P  Stąd też nie wyobrażam sobie wyjść do pracy bez użycia prostownicy. Wiem, wiem - nie dość, że suche i napuszone to jeszcze je bardziej wysuszam i niszczę.
Zdałam sobie sprawę dopiero niedawno ;/

I po przeczytaniu mnóstwa recenzji przeróżnych kosmetyków zaopatrzyłam się w kilka różności, które mam nadzieję będą wybawieniem mych błagających o pomoc włosów :)

Zaopatrzyłam się między innymi w :

- dwie buteleczki po 150 ml olejku kokosowego Vatika (w trakcie użytkowania)


- odżywkę do włosów Jantar, FARMONA (kuracja rozpoczęta parę dni temu)



- kurację do włosów z olejkiem arganowym Organix (w trakcie stosowania)


















Poza tym stosuję oczywiście sprawdzone szampony. Oto moi faworyci, którzy nie obciążają i nie wysuszają dodatkowo moich włosów.



Od lewej:
1. Hipoalergiczny szampon do włosów Biały Jeleń,Pollena
Bardzo delikatny szampon z dodatkiem bawełny. Sprzyja wrażliwej skórze głowy, łagodzi podrażnienia. Kremowa i ładnie pachnąca konsystencja umieszczona w poręcznej butelce. Szampon dobrze się pieni i zmywa wszelkie zabrudzenia. Chwalę sobie jego zapach, delikatność i działanie. 

2. Aloesowy szampon do włosów, Garnier
Bezbarwna, żelowa konsystencja. Pachnie świeżo i bardzo przyjemnie. Szampon dobrze się pieni, lakier zmywa po dwukrotnym użyciu. Włosy po użyciu są trochę dziwne w dotyku, słabo się rozczesują, ale w połączeniu z odżywką Garnier dają bardzo fajny i zadowalający efekt.

3. Szampon do włosów 2in1, Timotei Pure
Całkiem nowe edycje szamponów. Nie obciąża włosów, oczyszcza skórę jednocześnie ją pielęgnując. Żelowa i bezbarwna konsystencja łatwo aplikuje się na dłoń, dzięki wygodnemu otwarciu. Włosy są mięciutkie i gotowe do innych zabiegów regeneracyjnych.

4. Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych - Rumianek lekarski, Green Pharmacy


Ten zakupiłam pod wpływem pozytywnych opinii i komentarzy. Skorzystałam z promocji w Rossmannie, gdy kosztował 5,99zł. Lubię ten szampon za jego działanie - odżywia i po dłuższym stosowaniu zauważalnie regeneruje zniszczone włosy. Pachnie ziołowo - ale nie przeszkadza mi aż tak. W końcu to nie zapach, a działanie jest najważniejsze. Ma lekko żelową konsystencję, dobrze rozprowadza się na włosach i świetnie oczyszcza skórę głowy. Włosy są miękkie i odżywione.

5. Maska do włosów LATTE, Kallos

Mój numer jeden wśród upiększaczy włosowych. Pachnie jak budyń, taką ma też konsystencję. Po każdym umyciu nakładam na włosy i pozostawiam średnio 10-15 minut, po czym dokładnie spłukuję. Włosy są nawilżone, miękkie w dotyku, puszyste i błyszczące. Zapach utrzymuje się do następnego dnia - nie wiem, czy dłużej bo z reguły co drugi dzień myję włosy :D Opakowanie wystarcza mi na baaardzo długo, kosztuje 4,99zł - więc biorąc pod uwagę wydajność - taniocha ;)

To tyle, jeśli chodzi o sprawdzonych sprzymierzeńców mojego "globusa" ;) Efekty są zadowalające, mam nadzieję, że olejowanie poprawi trochę ich wygląd i kondycję.

A jacy są Wasi ulubieńcy? Co sprzyja Waszym włosom? Co z kolei sprawiło zawód i nie sprawdziło się mimo zapewnień producenta?
Komentarze jak zwykle mile widziane :D


A dodatkowo foty moich nabytków z ostatnich dni. Czy któryś z poniższych kosmetyków jest Wam znany i miałyście okazję stosować ? 

Żele pod prysznic marki Cien, zakupione w Lidlu po zawrotnej cenie 3,79zł/szt.
Wkrótce postaram się umieścić recenzję. Wykończyłam już kilka żeli, więc czas na zmianę. Wszystkie powyższe pachną bardzo ładnie - jak się sprawdzą pod prysznicem? Zobaczymy.


Korzystając z promocji 1+1 Gratis nie mogłam nie skorzystać :) Do tego sprawdzona pasta Lacalut activ - przy krwawiących dziąsłach sprawdza się bardzo dobrze.
Oraz coś do pielęgnacji dłoni - pierwszy raz to zobaczyłam, więc trzeba było wrzucić do koszyka. Wkrótce recenzja. Sama jestem ciekawa efektów.

I na koniec już:


     

No i cóż - przepadłam :P
Wszyscy mają masło ISANY- mam i ja ;) Tyle się naczytałam - nie mogłam przecież tego nie kupić. Czy jest takie fantastyczne? Sama muszę się przekonać. Kosztowało 9,99zł

Szampon Alterry skusił mnie ładnym zapachem i cenę obniżono na 6,99zł, więc nie miałam wyjścia :)

Płyn do kąpieli FA - ten zapach nie mógł pozostać nie zauważony, a raczej nie wywąchany - 7,99zł.

I ostatnia rzecz, która najbardziej mnie zaciekawiła - wazelina ochronna do ust o zapachu wanilii Flos Lek - biorąc pod uwagę, że zimą pękają mi trochę usta - kupiłam bez wahania. Cena - 6,99zł.

A teraz czeka mnie mnóstwo testowania i recenzowania! 
Już nie mogę się doczekać :D

Pozdrawiam gorąco i życzę udanego wieczoru :*

Aneta


Czytaj dalej »

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy, AA Ultra Odżywianie - recenzja

Zawsze używałam mleczka do demakijażu, czy też lekkiej w konsystencji emulsji.
Jakieś pół roku temu myślałam, że młyn micelarny ma jakieś specyficzne właściwości, przeznaczony do problemowej cery itp. Nie pomyślałam nawet, że tego typu "specyfik" może być takim sprzymierzeńcem jeszcze młodej cery ;)
Aż natknęłam się na Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy AA Ultra Odżywianie.






Opakowanie o pojemności 250ml kosztuje od 13 do 18zł.


Skład: 



Info na opakowaniu:

Według producenta płyn nadaje się idealnie do cery bardzo suchej i napiętej. Odpowiednio dobrane składniki idealnie oczyszczają skórę, nie powodując ściągnięcia i wysuszenia.
Trwale i skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia znajdujące się na powierzchni skóry.
Dzięki kwasowi hialuronowemu cera staje się gładka, dogłębnie nawilżona oraz pokryta warstwą ochronną.

A ile tych obietnic sprawdza się w praktyce podczas codziennego użytkowania?
















Moja ocena:

Odkąd zaczęłam stosować płyn micelarny - odstawiłam na bok mleczko i tonik. Uważam, że ten produkt w pełni je zastępuje.
Pierwsze spostrzeżenie to mało praktyczne opakowanie. Wizualnie mi nie przeszkadza, jednakże aplikacja płynu jest dość nieporęczna.
Moje pierwsze podejście zakończyło się niefortunnym rozlaniem sporej ilości na podłodze w łazience. Otwór do takiej konsystencji jest zdecydowanie za duży. Przez nieprzystosowaną do płynnej zawartości dziurkę wylać może się więcej niż potrzebujemy.
Warto podczas aplikowania przyłożyć płatek kosmetyczny do otworu i dopiero delikatnie przechylić. Wówczas zostanie on nasączony odpowiednią ilością płynu :) Jeśli jednak wypłynie trochę za dużo (ja wyciskałam delikatnie wacik i nadmiar spływał do umywalki, co jest wielkim marnotrawstwem niestety) musimy się liczyć z tym, że płyn zacznie się pienić i może nieprzyjemnie spływać do oczu.

Jeśli już opanujemy sztukę nasączania płatków odpowiednią ilością, będziemy mogły zauważyć, że zawartość opakowania ubywa nam bardzo mozolnie. Oznacza to, że płyn jest niezwykle wydajny i starczy na długo.

Działanie: 

Płyn bardzo dobrze odświeża cerę, ślicznie pachnie i dokładnie zmywa makijaż. Wystarczy potrzymać chwilę wacik na zamkniętych powiekach i tusz schodzi bezproblemowo. Nie wypowiem się, jak sprawuje się przy zmywaniu makijażu wodoodpornego, bo nie mam żadnego kosmetyku o takim działaniu. Mógłby sobie nie poradzić z takim wyzwaniem, ale tego nie wiem. Może ktoś próbował i mógłby się na ten temat wypowiedzieć? Sama jestem ciekawa :)

Płyn nie podrażnia oczu, nawet jak nieco więcej przedostanie się do oka - nie zaobserwowałam dyskomfortu. Twarz jest nawilżona, niesamowicie gładka i przyjemna w dotyku.
I co najważniejsze nie czuję uczucia ściągnięcia, co dość często pojawia się po tego typu produktach.

Do tej pory zużyłam dwa opakowania i gdyby nie to, że mam teraz w zapasie do testowania płyny micelarne z Eveline to z pewnością kupiłabym kolejne ;)

Moja ocena: 10/10

Pozytywne wrażenie zrobił na mnie już na początku. Świetnie łączy w sobie właściwości mleczka (zmywa makijaż bez oporów) i toniku (skóra jest odświeżona, nawilżona i pozbawiona uczucia ściągnięcia). Jak dla mnie produkt idealny i z czystym sumieniem mogę polecić ;)

Pozdrawiam gorąco ;D


Czytaj dalej »

sobota, 12 stycznia 2013

Pielęgnacja ciała cz. II

Jak obiecałam dzisiaj przedstawię Wam zestaw kosmetyków, które sprzyjają mojemu ciału i póki nie poznam lepszych zamienników - nie zamierzam ich porzucić :)

Dzisiejszy post poświęcony będzie:
- balsamom i innym maziajom do ciała.




Począwszy od lewej:

1. Mleczko do ciała Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni, GARNIER

Opakowanie 250 ml spokojnie wystarcza przy regularnym stosowaniu na dwa miesiące (miesiąc przy intensywnym eksploatowaniu), ma inny i bardziej nowatorski kształt od swoich poprzedników. Mi osobiście to nie przeszkadza. Trzyma się pewnie w dłoni i nie wyślizguje nawet po wsmarowaniu w ciało (tłuste dłonie utrzymują go w ryzach).Mleczko ma najrzadszą konsystencję wśród pozostałych. Kolor jest kremowy, wystarczy niewielka ilość, by wysmarować nim całe ciało. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na powierzchni ciała tłustego filmu. Do tego ładnie pachnie i nawilża ciało. Pomógł mi z problemem przesuszonych nóg. Ogólnie oceniam bardzo dobrze, o czym świadczy już skończone opakowanie ;)
Ocena: 8/10

2. Odżywcza emulsja do ciała z maliną nordycką, NEUTROGENA

Kupiłam go jak tylko zobaczyłam po raz pierwszy w konkursie na Rossnet.pl 
Niestety w Rossmannie kosztował wówczas około 19zł, a ja za swój zapłaciłam 12,99zł za 400ml - na promocji w Drogerii Hebe. Od tego czasu używam systematycznie na spółkę z 4-ką. Opakowanie bardzo poręczne z wygodną pompką, którą przekręca się w bok, gdy jest nieużywany (zapobiega to nieuprawnionemu użyciu;P ). Fajny patent, który zabezpiecza nasz balsam przed wylaniem się. Konsystencja emulsji jest kremowa i nietłusta o delikatnym, przyjemnym zapachu. Wchłania się błyskawicznie i czuć nawilżenie przez długi czas. Wśród wszystkich mój numer jeden póki co, jeśli chodzi o dogłębne nawilżenie całego ciała.
Ocena: 10/10


annabelle-beauty@blogspot.com


















3. Mleczko do ciała intensywnie regenerujące, GARNIER

Najstarsze i chyba najbardziej sprawdzone przeze mnie mleczko do ciała. Od lat używam właśnie tego mleczka - jedynie opakowanie jest trochę inne. Pachnie ładnie i subtelnie - zapach jest charakterystyczny. Trochę dłużej się wsmarowuje w ciało, ale w zamian pozostawia je mięciutkie i delikatne w dotyku. 

Czerwona linia GARNIER jak dla mnie ma swoje miejsce na podium razem z kremem do rąk z tej samej serii.
Ocena 9/10

4. Serum intensywnie wyszczuplające i ujędrniające, EVELINE COSMETICS

Pora na mojego sprzymierzeńca w walce z uporczywym cellulitem. Odkąd usłyszałam o jego działaniu od koleżanek, kupiłam - chociaż bez przekonania. Ile już moje ciało przyjęło tych specyfików, to aż nie sposób zliczyć :P

Kupiłam, smaruję i kocham :) Z uwagi na mój problem z pękającymi naczynkami, nie mogę spróbować tych z linii rozgrzewających, bo nie sprzyjają naczynkom (mogą wręcz jeszcze zaszkodzić i nasilić ich pękanie).
Konsystencja kremowo-mleczna, zawierająca kofeinę, wyciąg z bluszczu i alb oraz minerały.
Aplikacja jest bardzo prosta, wsmarowuje się bardzo dobrze w ciało (ja sobie nie żałuję :P)
Po chwili czuć niesamowite uczucie chłodzenia - podobno to sygnał, że działa ;P 
Nie wszystkim może odpowiadać dość intensywny zapach mentolu i to chłodzenie. Latem uwierzcie niesamowita ulga na zgrzane ciało, zimą trochę gorzej - ale ja zawsze szybko lecę pod kołderkę i po problemie :)
Ocena: 10/10






















5. Regenerujący balsam do ciała, NIVEA

I ostatni sprawdzony i lubiany. Ma żelową konsystencję, przyjemny zapach. Łatwo go rozsmarować, nie pozostawia tłustej warstwy i bardzo dobrze nawilża. 

Polecam przy problemach ze skórą suchą i spierzchniętą. Jest delikatny i dzięki niemu spierzchnięta skóra po regularnym stosowaniu przestaje być niemiła w dotyku i szorstka.
Bardzo cenię sobie kosmetyki, które nie tylko wyglądają ładnie, są poręczne w użytkowaniu, ale i działają tak, jak o nich mówią producenci.
Ocena: 9/10

                         

Jeśli chodzi o stopień gęstości produktów mogę je śmiało uszeregować od najrzadszych do tych nieco bardziej "zbitych":
1. Garnier zielony
2. Nivea SOS i Eveline
3. Garnier czerwony
4. Neutrogena

Według mnie nie trzeba wydawać majątku na drogie kosmetyki. Jest wielu producentów, którzy wypuszczają na rynek bardzo dobre i  niedrogie produkty. Czasem wystarczy się jedynie rozejrzeć. Najlepszą okazją są zawsze wyprzedaże. Ceny obniżone o 50-70% to przecież najlepsza okazja, by zaopatrzyć się w to, czego nam kobietom potrzeba :)

Czekam na Wasze opinie i ciekawi mnie, jakim markom Wy zaufałyście :)

Wkrótce pojawią się posty o Ulubieńcach 2012 w innych kategoriach - już dzisiaj zapraszam!

Aneta
Czytaj dalej »

Ulubieńcy 2012. PIELĘGNACJA CIAŁA - cz. I

Jak wiadomo - ciało jest wizytówką każdej kobiety. 

Każda z nas dba o to, by skóra na ciele była sprężysta, jędrna oraz bez grama tłuszczu i zmory XXI wieku - czyli cellulitu.
Wiem, wiem - kosmetyki to tylko 1/3 sukcesu do wymarzonego ciała, bo do tego dochodzi zdrowy styl życia (sport i dieta), a także motywacja i samozaparcie w dążeniu do celu.
Nie oszukujmy się nawet połączenie aktywnego trybu życia, zdrowej diety i stosowanie kosmetyków nie pozwoli nam osiągnąć tego, o czym marzymy. Wiara w siebie i optymistyczne myślenie zawsze mogą zdziałać najwięcej.
Jeśli już mocno wierzymy w siebie i w to, że możemy wiele osiągnąć - cel mamy osiągnięty.
Kosmetyki do pielęgnacji ciała są naszymi największymi sprzymierzeńcami i pomogą nam w dążeniu do perfekcji.

Czy zawsze wymierne efekty da się osiągnąć używając jedynie drogie produkty? Otóż według mnie, nie trzeba wydawać dużej sumy pieniędzy, by cieszyć się zadbanym i jędrnym ciałkiem :)

W tym poście chciałabym Wam przedstawić kilku moich sprzymierzeńców i ulubieńców zarazem. W tej części przedstawię kosmetyki do:
- kąpieli (żele, peelingi, płyny).

Mam kilka sprawdzonych przeze mnie kosmetyków, które stosuje od dłuższego czasu oraz takie, które stosuję od niedawna, a już zdążyły skraść moje serce.


















Począwszy od lewej:

1. Cukrowy peeling do ciała, HEAN NATURA

Konsystencja żelowa,dość rzadka w kolorze zielono-żółtym. To sprawia, że podczas nabrania większej ilości - nadmiar spływa po nogach do wanny (zbyt szybko się zużywa). Podczas stosowania czuć wyraźnie zapach limonki, która działa odświeżająco. Zawiera drobnoziarnisty cukier, który działa złuszczająco i wygładzająco. Producent obiecuje efekt ujędrnienia  - ja zauważyłam z pewnością wygładzenie. Poza tym idealnie przygotowuje skórę do depilacji, skóra jest bardziej elastyczna a wszystkie balsamy pielęgnacyjne świetnie się wchłaniają. Dobrze pielęgnuje i złuszcza martwy naskórek.
Ocena: 7/10

2. Żel pod prysznic Original Source Mango and Macadamia

Przygodę z tą firmą zaczęłam od płynu do kąpieli o tym samym zapachu. Od pierwszego użycia wiedziałam, że muszę kupić kolejną butelkę :) Jako że płynu do kąpieli nie było - nabyłam żel pod prysznic. Różnicy prócz opakowania i pojemności nie zauważyłam :) W tym wypadku opakowanie jest wygodne w użyciu. Żel można postawić w łazience i nic się z nim nie dzieje. Mimo, że otwór jest na dole opakowania - płyn nie wydobywa się i nie wylewa. Konsystencja mleczka mi pasuje, jest bardzo wydajny - przez co opakowanie 250ml starcza mi na długo (przy zamiennym stosowaniu z innymi). Skóra jest w moim przypadku mięciutka i pachnąca - aż chciałoby się zjeść :) Żeby zapach utrzymał się dłużej producenci musieliby wymyślić jeszcze balsamy z tej serii do kompletu :D
Polecam i wiem, że Wy też stosujecie i lubicie - może tylko inne zapachy?
Ocena: 10/10

3. Cukrowy peeling do ciała Pomarańcza i wanilia ,PERFECTA SPA

Poświęciłam mu osobny post. Jak dla mnie bardzo dobry produkt. Gęsta i wydajna konsystencja. Sprawdza się idealnie i ten zapach!
Ocena 9/10

5. Kremowe mydło pod prysznic Pomarańczowe, ZIAJA

Opakowanie bardzo poręczne, z zatrzaskiem na górze butelki. Zapach obłędnie pomarańczowy. Ma konsystencję mleczno-pomarańczową. Opakowanie 500ml starcza na długo - biorąc pod uwagę, że mleczko jest dość wydajne i fajnie się pieni. Dokładnie oczyszcza skórę, nie wysuszając jej oraz nie podrażniając. Moja skóra po umyciu jest miła w dotyku, nawilżona i pachnąca. Cytrusowe orzeźwienie - najlepsze o poranku :)
Ocena: 9/10

6. Płyn do kąpieli z proteinami mleka i wyciągiem z płatków róży, LUKSJA

Mimo, że jest to płyn do kąpieli - póki co używam go jako żelu pod prysznic. Przez swoją wielką butlę 1000ml jest trochę nieporęczne. Wylanie małej ilości na gąbkę jest nie lada wyczynem - co jest minusem przy takim użytkowaniu. Jednak niewielka ilość wystarcza, by spienić całe ciało. Pachnie delikatnie i bardzo przyjemnie. Działa odprężająco i relaksująco. Nawilża ciało i nie pozostawia suchej skóry. Od tygodnia używam tylko tego płynu i bardzo go sobie chwalę :) Po wyjściu z łazienki na ciele pozostaje jeszcze przyjemny zapach, ale po nałożeniu balsamu nie kłóci się z nim. Na pewno po zużyciu tego wielkiego opakowania kupię kolejne - może skuszę się na inny zapach?
Ocena: 7,5/10

7. Żel pod prysznic MYSTIQUE, AVON SENSES

Do żeli z AVON-u mam słabość i swego czasu zamawiałam każdą nowość, która tylko pojawiała się w katalogu. Musiałam jednak nieco przystopować ;P
Butelki od X czasu mają niezmienne przeźroczyste opakowanie, które jak dla mnie jest plusem, bo widać różne barwy, jakimi charakteryzują się żele, a także widzimy, kiedy zawartość się wyczerpuje. Zapach jest romantyczny i dość intensywny podczas kąpieli. Niestety minusem jest fakt, że po wysuszeniu ciała po zapachu nie ma śladu. A szkoda ;/ Mimo to lubię go za zapach - na wieczór jest idealny i pobudzający zmysły :)
Co do jego właściwości nawilżających czy odżywczych - nie wysusza skóry, ale i nic więcej jak dla mnie nie robi :P
Ocena: 6/10

To są moi ulubieńcy, jeśli chodzi o pielęgnację ciała pod prysznicem. Czy któryś z tych kosmetyków jest Wam znany? Lubicie, a może nie przepadacie? Poznam z przyjemnością Waszych faworytów :)


A kolejny post poświęcony będzie balsamom/kremom i innym maziajkom do ciała - zapraszam do czytania i komentowania!

ANETA
Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...