Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ofeminin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ofeminin. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 kwietnia 2017

Duet do włosów marki Pharmaceris - peeling H-stimupeel i szampon H-sensitionin.

Witajcie!




Dzisiaj przedstawię Wam duet do włosów marki Pharmaceris. Dzięki portalowi ofeminin.pl kolejny raz miałam okazję poznać nowe dla mnie produkty. Jako, że markę Pharmaceris poznałam dzięki szamponowi przeciw wypadaniu włosów, który swoją drogą bardzo przypadł mi do gustu, ucieszyłam się na wieść o możliwości testowania z nowej serii Pharmaceris H

Przybliżę Wam dzisiaj oczyszczający peeling trychologiczny H - STIMUPEEL oraz micelarny szampon kojąco-nawilżający H - SENSITONIN






OD PRODUCENTA:

Trychologiczny peeling skutecznie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar zrogowaciałego naskórka tworzące na skórze głowy tzw. warstwę krystalizacyjną. Odblokowuje ujścia mieszków włosowych i przywraca skórze fizjologiczną równowagę, stanowiąc pierwszy, niezbędny krok we właściwej pielęgnacji skóry głowy z problemem wypadania włosów i łupieżu. Peeling oparty na komplementarnym działaniu enzymatycznych i mechanicznych składników złuszczających (papaina, łupiny z pestek moreli) dogłębnie oczyszcza skórę głowy (łupież, sebum, lakiery do włosów), zmniejszając tendencję do przetłuszczania się włosów.

Naturalna formuła, zawierająca piroktonian olaminy, o właściwościach antybakteryjnych i regulujących procesy rogowacenia naskórka, zmniejsza niekorzystną mikroflorę w obrębie łusek i skutecznie zwalcza objawy łupieżu oraz zapobiega jego nawrotom.

Kofeina, znana z właściwości wydłużających cykl życia włosa, poprawia mikrocyrkulację skóry głowy oraz dotlenia komórki, umacniając korzeń włosa. W rezultacie wzmacnia włosy, zmniejsza ich wypadanie, łysienie oraz stymuluje i przyspiesza ich naturalny wzrost.

Mocznik zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry głowy, zapobiegając przesuszeniom.

Stosowanie peelingu zwiększa przyswajalność substancji aktywnych innych preparatów używanych w pielęgnacji skóry głowy, podnosząc ich skuteczność. Peeling znacznie poprawia kondycję skóry głowy i włosów, unosząc je u nasady, nie obciążając ich i nie przetłuszczając. Drobinki peelingujące łatwo się wypłukują z powierzchni skóry głowy.


MOJA OPINIA: 

Peeling do skóry głowy jedni znają, inni słyszą po raz pierwszy. Szczerze mówiąc słyszałam już dawno o peelingach, skłaniałam się do zakupu tego typu produktu, jednak nigdy nie było mi z zakupem po drodze. Odkąd poznałam ten peeling żałuję jednej rzeczy - że tyle czasu zwlekałam z wypróbowaniem tego cudownego niezbędnika! Peeling Pharmaceris umieszczony jest w tubie o pojemności 125ml, wykonanej z dosyć plastycznego plastiku, dzięki czemu aplikacja jest bezproblemowa i wyciskanie produktu na głowę nie sprawia problemów. Kolejnym udgodnieniem jest idealny aplikator, który niesamowicie ułatwia precyzyjną aplikację w miejsca, w które powinien zostać zaaplikowany. Dzięki niemu unikamy rozprowadzania peelingu na włosach, a skupiamy się na partii, która najbardziej nas interesuje - skóra głowy. 

Peeling ma konsystencję budyniu o kremowym zabarwieniu. Widać, że peeling jest bogaty w dużą ilość drobinek z łupin pestek moreli. Pozwala to na dosyć dokładne i precyzyjne oczyszczenie powierzchni skóry głowy. Mimo tak sporej ilości złuszczających elementów peeling jest bardzo delikatny, nie podrażnia nawet wrażliwej skóry. 

Rozprowadza się bezproblemowo (na uprzednio zwilżonej skórze głowy) dokładnie oczyszczając jej powierzchnię. Dodatkowo działa relaksująco, dzięki wykonywanemu przy okazji złuszczania masażu - połączenie przyjemnego z pożytecznym.  Taki masaż poprawia ukrwienie skóry, wpływając na lepszy wzrost nowych włosów oraz przyswajalność uzywanych później produktów nawilżających. 

Wg mnie idealnie przygotowuje skórę głowy na dalsze zabiegi, jakimi są kolejno umycie włosów i oczyszczenie jej z pozostałości po peelingu. Produkt dobrze się spłukuje, nie pozostawia "piachu" na głowie. Dokładne, dwukrotne mycie włosów całkowicie usuwa z głowy pozostałości peelingu. Peeling złuszcza martwy naskórek, skóra głowy jest oczyszczona, ale nie podrażniona. 





OD PRODUCENTA:

Szampon oparty na wyjątkowo delikatnej formule micelarnej, skutecznie oczyszcza włosy i skórę głowy, zapewniając jej niezbędny poziom nawilżenia. Przywraca jej naturalną fizjologiczną równowagę, minimalizując ryzyko wystąpienia podrażnień.

Wyciąg z lnu, betaina i alantoina zmniejszają nadreaktywność skóry głowy, a w połączeniu z piroktonianem olaminy łagodzą jej podrażnienia, niwelując pieczenie, swędzenie i chroniczne łuszczenie się.

D-pantenol intensyfikuje działanie kojące, a ochronne proteiny pszenicy wnikają w uszkodzone miejsca nawilżając i wyraźnie wzmacniając włosy na całej ich długości.

Szampon wygładza włosy, zabezpiecza przed rozdwajaniem. Ultra-łagodna baza myjąca, o wysokim współczynniku tolerancji i biozgodna z pH skóry.

MOJA OPINIA:

Szampon ma dosyć płynną, ale nie za rzadką konsystencję. Doskonale rozporwadza się na skórze głowy i na włosach. Niewielka ilość wystarcza, by dokładnie umyć włosy średniej długości. Przy wcześniejszym zastosowaniu peelingu konieczne jest umycie włosów dwukrotnie - pierwszy raz do oczyszczenia skóry głowy z drobinek oraz suchego naskórka, a drugi do oczyszczenia włosów na całej długości. 

Szampon ma subtelny i neutralny zapach, dzięki czemu mycie jest przyjemnością. Z uwagi na dosyć dobre pienienie się, szampon jest dosyć wydajny, dzięki czemu starczy na dłużej. 

Produkt oczyszcza włosy bardzo dokładnie, aż do efektu skrzypiących włosów. Jednak mimo to, włosy nie plączą się i nie ma większych problemów z ich rozczesywaniem. Ja jednak zawsze pamiętam o użyciu odżywki, by nie wyrywać włosów, które i tak czasem wypadają w nadmiarze. 

Włosy pięknie się błyszczą, są lekkie i ładnie się układają. Nie ma problemów z szybkim przetłuszczaniem. Zauważyłam wręcz, że stosowane w duecie z peelingiem zachowują dłużej świeżość. 

Szampon działa delikatnie, przez co nie ma mowy o nieprzyjemnym uczuciu swędzenia czy pieczenia, co niestety przy szamponach innych marek zdarzało się niejednokrotnie. 

Łupież został zminimalizowany, a nawet zneutralizowany (w przypadku mojego faceta) a w moim przypadku skóra jest nawilżona, pozbawiona suchego naskórka. Nic mi się nie sypie w głowy, nic mnie nie swędzi i nie piecze.

Szampon jest odpowiedni dla wrażliwców, nie zauważyłam oznak uczuleniowych. Jak dla mnie produkt godny polecenia - zwłaszcza w duecie z peelingiem. 


Podsumowanie:

Świetny duet dla wymagającego konsumenta, który poszukuje nie tylko niezawodnego, innowacyjnego produktu, ale też takiego, który błyskawicznie działa i efekty widoczne są już po pierwszym użyciu. Pierwszy raz miałam okazję używać peelingu do skóry głowy i wiem jedno - od dzisiaj ten produkt na stałe zagości w mojej codziennej pielęgnacji. Peeling doskonale oczyścił, wygładził i pozbawił skóry głowy martwego naskórka. Skóra głowy od pierwszego użycia doskonale została oczyszczona, dzięki czemu działanie szamponu było spotęgowane. Peeling dzięki drobinkom złuszczającym nie tylko oczyszczał, ale i przyjemnie masował głowę, co sprawiało, że zabieg należał do tych przyjemnych. Sprawdził się zarówno przy długich włosach, jak i krótszych (u mojego partnera). Skóra nie została podrażniona, ale mimo wszystko czuć było dokładne jej oczyszczenie. Zapach delikatny i bardzo neutralny powodował, że stosowanie peelingu należało do miłego rytuału pielęgnacyjnego. Stosowany dwa razy w tygodniu przyczynił się zdecydowanie do mniejszego przetłuszczania włosów, łupież u mojego partnera został zniwelowany, a włosy dłużej utrzymywały swą świeżość. 

Szampon z kolei to idealne dopełnienie pielęgnacji włosów. Po zastosowaniu peelingu i lekkim spłukaniu go wodą, stosowałam szampon, który pieniąc się usunął pozostałe drobinki z głowy oczyszczając jednocześnie skórę głowy, jak i włosy. Suche miejsca na skórze głowy zniknęły, włosy po zastosowaniu aż skrzypiały. Niezbędne zdecydowanie po zastosowaniu tego duetu było użycie odżywki, by zapobiec splątaniu włosów. Szampon dobrze się pieni, dokładnie oczyszcza i działa bardzo delikatnie nawet przy wrażliwej skórze głowy. Nie podrażnia, włosy są błyszczące, dłużej pozostają świeże,a dodatkowo skóra głowy nie swędzi i łupież zostaje zmniejszony, a nawet zostaje zniwelowany. Duet oceniam bardzo dobrze. Szampon jest dość wydajny, więc starczy na dłużej. Peeling z uwagi na swoją gęstszą konsystencję oraz właściwości złuszczające zużywa się szybciej - powinien starczyć przy dłuższych włosach i cięższym dostępie do skóry głowy na około 6-8 użyć, natomiast przy włosach krótkich myślę, że spokojnie na minimum 10 zastosowań wystarczy. Polecam z czystym sumieniem wrażliwcom oraz osobom borykajacym się z problemem łuszczącej się skóry czy łupieżem. Produkty są wydajne i przystępne cenowo. 


Recenzje innych Ekspertek z Klubu Ofeminin możecie przeczytać TUTAJ


Znacie te produkty? Zaciekawiły Was? A może znacie inne peelingi, które są warte uwagi - chętnie poznam tego typu produkty innych marek. 


Czytaj dalej »

wtorek, 25 kwietnia 2017

Rimmel Volume Shake, czyli niewysychający tusz.

Witajcie!

Jeśli chodzi o tusze do rzęs w moim przypadku sytuacja wygląda następująco - albo rzęsy po zastosowaniu wyglądają fenomenalnie, albo przyzwoicie, albo tak jakby nie były pociagnięte żadnym tuszem. Wszystko zależy od kondycji moich rzęs oraz od etapu wzrostu na jakim obecnie są rzęsy. Przy stosowaniu regularnie odżywki do rzęs - większość tuszy daje radę, jeśli odżywka używana jest przeze mnie mniej regularnie tylko tusze sprawdzone dają radę. Każde inne sprawiają, że moje oko jest łyse. 


źródło : https://pl.rimmellondon.com


Akurat tusz Rimmel wpadł w moje ręce w momencie, gdy trochę rzęs wypadło, wyrosły nowe krótsze i ich gęstość była średnio zadowalająca. Kiedyś miałam moment, ze sporo rzęs wypadło - pozostały nowe krótsze i niezależnie jakim tuszem byłyby pomalowane, wyglądałam jakbym nie miała rzęs. Więc ten moment był idealnym na przetestowanie możliwości tuszu Volume Shake. Pierwsze spotkanie było lekkim zawodem, ponieważ odzwyczaiłam się od zwykłej szczoteczki (przywykłam do silikonowych) i nieudolnie wsadziłam ją sobie do oka. Szczoteczka jest pokaźnych romiarów, opakowanie tuszu jest cięższe niż dotychczas mi znane, więc trzeba pewnie trzymać ją w ręku, by nie zrobić sobie krzywdy. Przy kolejnych spotkaniach użytkowanie było już prostsze i aplikacja nie sprawiała większych problemów. Trzeba się z nią zapoznać i przywyknąć do jej gabarytów.  
Plusem tuszu jest to, że dzięki wstrząśnięciu przed każdym użyciem mamy pewność o dobrej konsystencji, która za każdym użyciem powinna być taka sama. 



źródło:  https://pl.rimmellondon.com

Tusz ma kolor nasyconej czerni, przez co rzęsy są podkreślone, wyraziste i spojrzenie nabiera wyrazu. Tusz stosowany łącznie z odżywką Eveline pięknie podkreśla każdą rzęsy, nie skleja i pogrubia. Należy uważać z ilością, ponieważ łatwo przesadzić i rzęsy posklejają się i utworzą się nieestetyczne grudki. Stosowany z umiarem potrafi nadać spojrzeniu charakteru i rzęsy są wydłużone i wizualnie pogrubione. Przy rzadkich rzęsach spektakularnych efektów nie będzie, jednak wg mnie i tak są zadowalające. Rzęsy są rozdzielone, wydłużone i pogrubione, czyli takie, jakie być powinny ;)






OD PRODUCENTA:


Wstrząśnij, żeby zachować świeżość produktu!

Opatentowana technologia Shake-Shake pomaga zachować świeżość maskary. Szczoteczka zaprojekotowana jest w sposób, który pozwoli Ci na uzyskanie pięknego wachlarza rzęs.


• Przełomowa technologia Shake-Shake, która pomaga zachować świeżość produktu

• Niesamowita objętość bez grudek

• Maskara pozostaje świeża od pierwszego do ostatniego użycia.

Opatentowana technologia Shake-Shake pozwoli Ci cieszyć się niesamowitą objętością na dłużej!





PODSUMOWANIE: 

Pierwszy raz spotkałam się z tego typu rozwiązaniem w maskarze. Jest to swego rodzaju odkrywcze i innowacyjne rozwiązanie, które rozwiązuje problem szybko wysychającego tuszu. Nowością dla mnie albo raczej powrotem do przeszłości jest zwykła szczoteczka - nie silikonowa. Dotychczas odkąd pojawiły się na rynku szczoteczki silikonowe - tylko takie gościły w mojej kosmetyczce. Na ich korzyść przemawiało zdecydowanie idealne rozczesywanie, rozdzielanie, wydłużanie i pogrubianie rzęs przy jednoczesnym braku sklejania. Miłym zaskoczeniem jest dla mnie powrót do standardowej szczoteczki - miła odmiana od nawyku. Zaskoczeniem jest także możliwość wstrząśnięcia tuszem, by konsystencja pozostała jak przy pierwszym użyciu - jest to zdecydowanie plus, ponieważ często zdarza się, że tusz szybko wysycha i po miesiacu trzeba zmieniać go na nowy. 

Faktycznie konsystencja jest przy każdym użyciu taka jak po pierwszym otwarciu. Tusz nie jest za rzadki, nie jest też za gesty, co sprawia że nie tworzy grudek na rzęsach. Jednak trzeba nauczyć się z nim obchodzić, ponieważ jest trochę ciężki, szczoteczka też jest dość obszerna co przy niewprawionej ręce może spowodować, że szczotka będzie w oku na na rzęsach. Należy szczoteczkę delikatnie omiatać wzdłuż rzęs, by nie zrobiły się grudki, ani pajęcze nóźki. Rzęsy przy wprawnej ręce mogą stać się lekko podkręcone i wydłużone oraz pogrubione. Musimy jednak pamiętać o rozwadze i nie kłaść zbyt dużo warstw, ponieważ zamiast ładnego spojrzenia będziemy mieć karykaturalne rzęsy, które modne już nie są. Rzęsy są czarne, a spojrzenie nabiera wyrazistego spojrzenia. Wg mnie tusz jest godny wypróbowania. 


Inne opinie Ekspertek z Klubu Ofeminin możecie przeczytać TUTAJ


Czytaj dalej »

niedziela, 10 kwietnia 2016

Stópki gładkie i mięciutkie, czyli wiosno przybywaj!

Witajcie!

Biorąc pod uwagę fakt, że wiosna nadchodzi wielkimi krokami i nieuniknione będzie eksponowanie stóp w klapkach, sandałkach czy innych odkrytych bucikach przedstawię Wam dzisiaj produkt, który z łatwością upora się ze zrogowaciałym naskórkiem, wszelkimi zgrubieniami, czy drobnymi pęknięciami na stopach. Ten produkt sprawi, że bez obaw wskoczycie w odkryte obuwie i pokazywać będziecie swoje stopy.

Dzisiaj przedstawię Wam produkt, a właściwie urządzenie, które powinna mieć w swojej łazience każda kobieta dbająca o piękny, nienaganny wygląd swoich stóp. Mowa dzisiaj będzie o Velvet Smooth™ - Elektrycznym pilniku do stóp „Wet&Dry”

źródło: www.scholl.pl


Elektryczny pilnik do stóp „Wet&Dry” z ładowarką

Muszę przyznać, że elektryczny pilnik chodził za mną już od czasu, gdy tylko po raz pierwszy pojawił się na rynku. Biorąc pod uwagę, że peelingi gruboziarniste, skarpety złuszczające czy tarki do stóp niewiele mi pomagają elektryczny pilnik to ostatnia nadzieja w pozbyciu się zrogowaciałego naskórka oraz wygładzeniu skóry pięt. Owszem wszelakie sposoby, stosowane dotychczas wygładzały pięty - jednak efekt był zawsze krótkotrwały i nie zadowalał mnie w 100%. Jedyna nadzieja pozostała w urządzeniu Scholla. 



Z uwagi na fakt, że pilniki Scholla, jak i inne produkty tej firmy są raczej dość drogie zakup pilnika mocno odwlekałam w czasie. Czekałam na jakąś promocję, która pomogłaby mi przyśpieszyć decyzję o zakupie tego urządzenia. I tak oto z pomocą przyszedł portal ofeminin.pl, gdzie można było zapisać się do testów pilnika Wet&Dry w ramach Klubu Ekspertek. I tak ku mojemu zaskoczeniu udało mi się znaleźć w gronie testerek Elektrycznego pilnika do stóp Wet&Dry marki Scholl.


Pierwsze co pozytywnie mnie zaskoczyło to fakt, że pilnik wyposażony jest w ładowarkę, co wg mnie jest lepszym rozwiązaniem niż baterie. Z wiadomych względów - baterie dość szybko się zużywają, co automatycznie wiąże się z dodatkowymi kosztami, gdy chcemy pilnik użyć - należy kupić baterie. Ładowarkę możemy podłączyć w dowolnym momencie i gdy tylko tego potrzebujemy możemy bezproblemowo skorzystać z urządzenia.



Drugim pozytywnym aspektem jest możliwość korzystania z pilnika na sucho, jak i na mokro. Dzięki takiemu rozwiązaniu podczas kąpieli śmiało możemy użyć pilnika, bez obawy o jego uszkodzenie. Jest to tym bardziej praktyczne, ponieważ w kąpieli naskórek jest zmiękczony i usuwa się go dość łatwo (bez efektu pylenia). 


Trzecim plusem pilnika jest szybkość działania. Wystarczy około 3-5 minut stosowania i stopy są pozbawione stwardniałego naskórka, a pięty są gładkie i delikatne w dotyku. Wystarczy stosować go raz na tydzień lub dwa tygodnie i jestem przekonana, że wiosna nam nie straszna. Stopy są piękne, zadbane i gotowe na odkryte obuwie.


Pilnik stosowałam dwukrotnie i śmiało mogę stwierdzić, że jest to urządzenie, które powinno znaleźć się w łazience każdej dbającej o siebie kobiety, jak i mężczyzny. Pilnik działa szybko, może działanie jest nieco głośne, ale nie na tyle uciążliwe dla ucha, by zaprzestać jego użytkowania. Pilnik ma dwie prędkości, które dowolnie możemy wybierać w zależności od potrzeb. Pierwszy stopień prędkości usuwa martwy i suchy naskórek skutecznie, ale dość wolno. Drugi stopień prędkości sprawia, że pięty stają się gładkie w ekspresowym tempie. Przy lekkim dociskaniu urządzenia do przesuszonej powierzchni pięt - pilnik nieco zmniejsza obroty, a przy mocnym docisku może nawet się zatrzymać. Należy tutaj działać z wyczuciem. 

Używałam pilnika zarówno na sucho, jak i mokro. Pierwszy sposób sprawił, że sucha skóra pyliła się i pilnik pokryty był białym nalotem. Pięty natomiast po zastosowaniu były gładkie i delikatne w dotyku. Usunięte zostały wszelkie zadziory, czy odstające skórki. Przy użyciu na mokro - działanie tak samo dobre, a pięty przez dodatkowe namoczenie były mięciutkie jak skóra niemowlaka. 

Wg mnie zarówno jedna, jak i druga metoda jest równie skuteczna i w pełni zadowalająca. Ciekawa jestem tylko na ile zastosowań wystarczy jedna rolka. Póki co nie dostrzegłam większych zmian w strukturze rolki i mam nadzieję, że będę się cieszyć z urządzenia długi czas.

Jak dla mnie produkt godny uwagi i zdecydowanie każdy powinien wypróbować jego działania na własnej skórze - a dokładnie na własnych stopach. Stopy bowiem wymagają tak samo dużej (o ile nie większej) uwagi, co każdy inny element ciała. A biorąc pod uwagę, że zimą stopy były zakryte - zdecydowanie potrzebują odżywienia i dużej uwagi, jeśli chcemy pokazywać je w cieplejsze dni. 

Jeśli chcecie mieć piękne, gładkie i delikatne stopy koniecznie zaopatrzcie się w elektryczny pilnik. Nie musi być to pilnik marki Scholl, ale warto mieć takie urządzenie w swojej łazience. Poprawi i ułatwi ono bowiem codzienną pielęgnację Waszych stóp. 

Jakość i efekty zatwierdzone przez eksperta od miękkości i delikatności - Felka ;) 




Pilnik możecie dostać w Rossmannie w cenie 249,99zł (chyba, że pojawi się jakaś promocja).


Opinie innych Ekspertek możecie poznać TUTAJ
Czytaj dalej »

środa, 30 marca 2016

Duet Nivea Repair&Targeted Care - recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym napisać Wam o duecie, który mam okazję testować ostatnimi czasy dzięki portalowi ofeminin.pl i byciu Ambasadorką Klubu Ekspertek. 

Do marki Nivea mam sentyment. Lata temu używałam namiętnie zarówno szamponów, jak i odżywek do włosów i moje kłaczki bardzo preferowały te produkty. Miłość trwała kilka ładnych miesięcy, może i lat, ale niestety jakiś czas temu mocno się zawiodłam na marce Nivea. W zeszłym roku kupiłam szampon do włosów - właśnie ze względu na dobre skojarzenia i co mnie zdziwiło! Włosy przeciążone, suche na końcach, napuszone a w dodatku niesamowicie uciążliwe swędzenie skóry głowy i jej okropne wysuszenie. Skóra się łuszczyła, wręcz sypała z głowy. Po odstawieniu jeszcze jakiś czas doprowadzałam skórę głowy do normalności. Stwierdziłam, że to chyba już koniec przygody z marką Nivea.
Ciekawość zwyciężyła i jak tylko widziałam na co drugim blogu recenzje tego duetu - postanowiłam wypróbować szampon i odżywkę. Wiele recenzji było pozytywnych, więc mówię sobie - sprawdzę, dam ostatnią szansę - jak się nie sprawdzą, moja druga połówka zdenkuje ;) Czy zawiodłam się i tym razem - czytajcie dalej. 



Szampon  pielęgnujący Nivea Repair & Targeted Care

Formuła szamponu dość charakterystyczna i znana przeze mnie sprzed lat. Konsystencja dość gęsta, lekko opalizująca, kremowa. Szampon jest niesamowicie wydajny, przez co dosłownie kropla starczy do umycia włosów średniej długości. Szampon mocno się pieni, dzięki czemu włosy i skóra głowy obficie jest pokryta pianą podczas mycia. Szampon mocno oczyszcza włosy, nie powodując ich obciążenia. Włosy po umyciu nawet samym szamponem nie są poplątane czy napuszone. Szampon pięknie pachnie, dwukrotne mycie doskonale usuwa zanieczyszczenia ze skóry głowy - nie pozostawiając na niej żadnej lepkiej warstwy. Szampon jest wydajny, ładnie pachnie i świetnie się pieni, przez co bardzo dokładnie oczyszcza włosy. Ciężko opisać samo działanie odbudowujące czy regenerujące w przypadku szamponu, ponieważ do zauważenia jakichkolwiek efektów niezbędne jest stosowanie także odżywki. Sam szampon z pewnością włosy pielęgnuje i idealne przygotowuje je do dalszych zabiegów odbudowujących. 



Odżywka pielęgnujące Nivea Repair & Targeted Care

Formuła odżywki dość bogata, podobna do dotychczas mi znanych. Zapach przyjemny, dość intensywny, lecz nie drażniący. Konsystencja gęsta, o białym zabarwieniu. Odżywka doskonale rozprowadza się po lekko wilgotnych, uprzednio umytych włosach. Niewielka ilość wystarcza na pokrycie włosów w celu ich odżywienia i regeneracji. Odżywka pozostawiona na około 5 minut na włosach nie powoduje ich obciążenia, czy przetłuszczenia. Pamiętać jedynie trzeba o dokładnym jej spłukaniu, ponieważ niedokładne spłukanie spowoduje przeciążenie włosów, przez co wyglądać będą na przyklapnięte i przetłuszczone, a nie takiego efektu oczekujemy. Włosy już po pierwszym zastosowaniu są dokładnie rozdzielone, błyszczące i dobrze się układają. Nie dostrzegłam puszenia się włosów, czy też szybszego ich przetłuszczania.

Po kilku zastosowaniach zauważyłam, że włosy są lepiej nawilżone, ładnie układają się - po wysuszeniu zbędna jest prostownica, ponieważ włosy wysuszone jedynie z pomocą szczotki Tangle Teezer są gładkie, błyszczące i proste. Wiadomo - są puszyste, bo moje włosy z natury się puszą, jednak nie wyglądam po wysuszeniu jak Lew - a moje kłaczki są ujarzmione, poskromione i prezentują się o niebo lepiej, niż po nie jednym zestawie do włosów.  
Muszę przyznać, że cieszę się z możliwości poznania bliżej tego duetu, bo dzięki niemu przekonałam się na nowo do marki Nivea i wiem, że jedna nieudana próba nie powinna przekreślać całkowicie sympatii do danych produktów. Najważniejsze dla mnie - duet nie spowodował wysuszenia skóry głowy, nie podrażnił jej i nie powodował swędzenia. Skóra głowy jest spokojna, nie płata figli. Włosy błyszczą, są miękkie, puszyste i gładkie w dotyku, a dodatkowo ślicznie pachną. Produkty są także wydajne i nie kosztują wiele (widziałam teraz promocję w Rossmannie, gdzie koszt szamponu czy odżywki kształtuje się na poziomie 6-8zł).
Wiadomo, nie każdemu dany produkt musi pasować, więc pamiętajcie - to, że ja jestem zadowolona niekoniecznie sprawdzi się u Was. Nie mniej jednak - jak nie spróbujecie, nie przekonacie się ;)



Opinie innych Ekspertek możecie poznać TUTAJ

Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...