niedziela, 27 kwietnia 2014

Zaległe denko luty/marzec - dużo zdjęć!

Witajcie Kochani!

Nie owijając w bawełnę, chciałabym Wam przedstawić zaległe denko z dwóch miesięcy. Uzbierało się więcej niż mogłam sobie wyobrazić. Teraz też nieźle mi idzie, więc niewykluczone, że kolejne będzie objętościowo podobne.

Jeśli macie ochotę przejrzeć, co tym razem wylądowało w koszu - przygotujcie sobie herbatkę i zapraszam do oglądania i czytania ;)


Borowinowy żel pod prysznic - recenzja TUTAJ
Isana żel pod prysznic Papaja i Wanilia - recenzja TUTAJ
Balea żele pod prysznic - recenzja wersji dla dzieci TUTAJ, drugi żel tak samo świetnie pachnący i relaksujący ;)
BingoSpa żele pod prysznic - przyjemny żel o cudnym morski zapachu ;)
Luksja płyn do kąpieli - przyjemniaczek jakich wiele


Odżywka DeBa - recenzja TUTAJ
Szampon GP - recenzja TUTAJ
Szampon Babydream - trochę plącze włosy, ale do pędzli jest idealny ;)
Szampon Garnier - recenzja TUTAJ
Szampon Ziaja - recenzja TUTAJ


Dwa mydełka Bath& Body Works - co tu dużo mówić, dla mnie idealne zapachy, nie wysuszają i w dodatku z USA są dostępne w przystępnych cenach ;) Mam w zapasie 6 - co tylko udowadnia, że bardzo je polubiłam ;)


Revlon Colorstay - najlepszy dotychczas podkład jaki miałam, nie podkreślał suchych skórek, świetnie się rozprowadzał, długo utrzymywał i w połączeniu z pudrem matowił cerę przez długi czas; z pewnością do niego wrócę!
Odżywka do rzęs Eveline - jako baza pod tusz sprawdza się idealnie, pogrubia, wydłuża i zagęszcza. Dla mnie przyzwoity produkt
Tusz do rzęs Eveline - albo trafił mi się felerny egzemplarz, bo był jakiś suchy (może ktoś łapska wsadzał przede mną;/) albo jest tak kiepski. Jakbym wcale tuszu nie nakładała, zero efektu, zero podkreślenia; jestem na NIE


Normalizujący żel-peeling oczyszczający BeBeauty - recenzja TUTAJ
Płyn micelarny Paese - nie podrażniał, dobrze zmywał makijaż, nie ściągał skóry, całkiem niezły
Płyn do demakijażu 2w1 Garnier - bardzo dobrze zmywał makijaż oczu już po jednym przetarciu, łagodny, delikatny dla oczu, dość wydajny


Puder w kamieniu Eveline - uwielbiam te pudry! To już kolejny zużyty, w kolejce czeka następny. Jak dla mnie są super, matują na długo, dobrze się utrzymują, nie osypują i nie ścierają oraz są mega wydajne. 


Antyperspirant Garnier - element codziennej higieny i ochrony przed poceniem, nie używam innego
Zmywacz ISANA - tani i bardzo dobry zmywacz, radzi sobie z lakierami każdego typu
Lakier do włosów Pantene Pro-V  - lakier jak lakier, mam swojego ulubieńca i jest nim lakier BALEA
Krem pod oczy Eva natura - lekko chłodził i odświeżał skórę pod oczami, ale efektu WOW nie zauważyłam


Krem-serum Tołpa - fajny, nawilżający i odprężający krem, ale do zapachu trzeba przywyknąć :P jest intensywny, mocno orientalny i wyczuwalny przez długi czas
Serum kolagenowe BingoSpa - recenzja TUTAJ


Masło do ciała czarna oliwka BIELENDA - recenzja TUTAJ
Peeling do ciała Elfa Pharm - recenzja TUTAJ


Chusteczki, kremiki, peeling i maska do włosów Bania Agafii - bardzo przyjemne produkty. A wśród nich BUBEL, o którym pisałam TUTAJ


Po zużyciu widać, które waciki są moimi ulubionymi ;) Znowu jakieś próbki i pasta do zębów - jedyne opakowanie, jakie się zachowało ;P Ale pasta wg mnie słaba niestety - wcale się nie pieniła, odnosiłam wrażenie, że wcale nie czyści zębów ;/ 

Dotrwaliście do końca? :D
Czy coś znacie, lubicie? 


Pozdrawiam,
Aneta
Czytaj dalej »

sobota, 26 kwietnia 2014

Co nowego ostatnio wpadło w me ręce.

Witajcie!

W tym poście pokażę Wam na szybko, co wpadło w me ręce na dniach. Są to małe przesyłki, jak i drobny zakup.
No dobra poszalałam jeszcze w B&BW i YC dzięki uprzejmości Ani z bloga madebyania.pl
Niestety zdjęć nie mam, ale powiem tyle - kupiłam 6 mydełek w piance, które pachną cudownie, a także kilka samplerów YC - dwa już zużyte :D  Ania jest cudowna, dzięki niej mogłam zaopatrzyć się w kilka korzystnych cenowo cudeniek z USA.

I jeszcze paka z DM, dzięki Izie z bloga pogodowa.blogspot.com - powiem tak, mnóstwo tego było i w dodatku wszystko świetnie pachnące. Po prostu uwielbiam :D

Ale żeby nie przerażać Was ilością zdjęć pokażę tylko dwie paczki współpracowe oraz zakup , jaki poczyniłam podczas weekendu zniżek z Twoim Stylem ;)

Pierwsza paczka to kontynuacja współpracy ze sklepem naturalna.eu
W paczce znalazłam szampon oraz odżywkę Ziaji i całe mnóstwo kremów do twarzy 50+ (na co mi takie kremy???? wszystkie wpadły w ręce babci - jej przydadzą się bardziej)

Druga paczuszka to długo wyczekiwana paczka od firmy Marion. 
W zeszłym miesiącu zostałam zakwalifikowana do testów, niestety paczki nie otrzymałam do tej pory ;/ Napisałam do firmy, co się dzieje. Na szczęście podejście poważne, przeproszono mnie za zaistniałą sytuację i wysłano paczkę w kolejnym miesiącu. To miłe z ich strony. Mam nadzieję, że produkty mnie mile zaskoczą i się sprawdzą ;)
A oto co znalazłam w paczce.


To moja pierwsza styczność z firmą Marion, więc dlatego też nie mogę doczekać się testowania każdego produktu z osobna :)

I mój ostatni maleńki zakup tym razem - korzystając podczas weekendu zniżek z gazetą Twój Styl zaopatrzyłam się w trzy matowe pomadki z Golden Rose - powiem jedno - ZAKOCHAŁAM SIĘ W KOLORACH :D
Za każdą z nich zapłaciłam niecałe 9zł - żyć nie umierać ;)

NR 15 - czerwień, która pięknie wybiela zęby. Jeszcze nie wychodziłam w niej do ludzi, muszę do tego dojrzeć, ale kolor jest cudny ;)

NR 07 - klasyczny nudziak, lekko różowy, ale nie rzucający się w oczy. Bardzo ładny, delikatny odcień, idealny na co dzień. 

NR 08 - róż z pewnością zauważalny ;) i tu ponownie świetny wybór - pomału się zaczynam przełamywać do takich rozwiązań.



NR 15 - czerwień, która pięknie wybiela zęby. Jeszcze nie wychodziłam w niej do ludzi, muszę do tego dojrzeć, ale kolor jest cudny ;)

NR 07 - klasyczny nudziak, lekko różowy, ale nie rzucający się w oczy. Bardzo ładny, delikatny odcień, idealny na co dzień. 

NR 08 - róż z pewnością zauważalny ;) i tu ponownie świetny wybór - pomału się zaczynam przełamywać do takich rozwiązań.

Dość długo utrzymują się na ustach, ale trzeba je nieco zwilżyć wcześniej, bo pomadki mają skłonności do lekkiego przesuszania ust - przynajmniej moich. Ponadto pachną lekko wanilią? migdałem? kokosem? Sama przyjemność smarowania i noszenia ;)



A Wy czego jesteście najbardziej ciekawe? 


Pozdrawiam,
Aneta



Czytaj dalej »

sobota, 19 kwietnia 2014

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Regeneracja ciemnych włosów w 3 krokach PILOMAX - recenzja zbiorcza.

Witajcie!

Jakiś czas temu nawiązałam ciekawą współpracę z firmą PILOMAX.  Do testów otrzymałam kilka produktów, które składały się na kompletną pielęgnację włosów. 



Dzisiejsza recenzja poświęcona będzie regeneracji ciemnych włosów w 3 krokach. 
Regeneracja ciemnych włosów składa się z następujących etapów:

- KROK 1 SZAMPON, czyli oczyszczanie 
- KROK 2 MASKA, czyli odżywianie
- KROK 3 ODŻYWKA BEZ SPŁUKIWANIA, czyli nawilżenie



KROK 1 SZAMPON

MOJA OPINIA:
Opakowanie standardowe to tubka. Ja otrzymałam dwie saszetki, zawierające szampon. 
Zapach  świeży, z nutą aloesową. Nie pozostawał na włosach po umyciu.
Konsystencja dość płynna, z drobinkami metalizującymi. 
Wydajność to temat, o którym za wiele nie napiszę, jako, że dwie saszetki starczyły mi na 4 aplikacje. Z tym, że baaardzo skąpe. Szampon dobrze się pienił, inaczej wystarczałby tylko na dwa mycia. 
Efekty stosowania - włosy dobrze oczyszczone ze wszelkich zanieczyszczeń, samo użycie szamponu mogłoby powodować plątanie, ponieważ dokładne oczyszczenie powodowało, że włosy były tępe i szorstkie. Jednak idealne oczyszczenie sprawiało, że było to idealne podłoże do nałożenia maski/odżywki. 


KROK 2 MASKA

MOJA OPINIA:
Opakowanie to poręczna tubka o pojemności 70ml, wykonana z miękkiego plastiku. Opakowanie jest białe z domieszką czerwieni. Na boku opakowania umieszczona jest informacja, który jest to krok pielęgnacji, a także podstawowe informacje o działaniu produktu. Widać też, co zawiera odżywka w swoim składzie. Tubka jest dość poręczna, ale wraz z kończącym się produktem trudniej jest wydostać go ze środka. 


Zapach  dziwny - przypomina starą, zwietrzoną kawę z dodatkiem ziół. Nie przypadł mi za bardzo do gustu, na szczęście pozostał jeszcze krok III :)  
Konsystencja gęsta, zbita, kolor odżywki to ciemny brąz, zgaszony szarością. To za sprawą henny i kawy. Dobrze rozprowadza się na włosach, nie spływa, idealnie je pokrywa ułatwiając wchłonięcie dobroczynnych składników. 
Wydajność opakowania o pojemności 70ml określam jako przyzwoite. Starczyło na 7-8 użyć, co przy tak małej pojemności jest zadowalające. 


KROK 3 ODŻYWKA BEZ SPŁUKIWANIA

MOJA OPINIA:
Opakowanie buteleczka ze spryskiwaczem o pojemności 100ml. Opakowanie jest poręczne, łatwo aplikuje się odżywkę na wilgotne pasma. Jednak należy przed aplikacją wysuszyć ręce - opakowanie w mokrej dłoni nie trzyma się pewnie i wyślizguje się. Aplikowanie odżywki jest bezproblemowe, spryskiwacz nie zacina się i nie zapycha. Dzięki takiemu rozwiązaniu odżywką można pokryć całe włosy szybko i przyjemnie. 
Zapach  świeży, cytrusowy i odświeżający. Pozostaje na włosach wyczuwalny po wysuszeniu. 
Konsystencja rzadka, o kolorze lekko mlecznym, ale nie białym. 
Wydajność spora. Zużyłam już produkty do regeneracji (krok 1 i krok 2), teraz jestem w trakcie stosowania produktów do pielęgnacji, a odżywka jeszcze się nie skończyła. Pozostało jeszcze około 1/3 opakowania. A to oznacza, że będzie mi towarzyszyć jako krok 3 także w drugiej serii produktów do włosów. 

Efekty stosowania  wszystkich trzech kroków uważam za bardzo dobre. Włosy umyte szamponem (krok 1 ) są dokładnie oczyszczone, w pełni przygotowane na dalszą pielęgnację. Maska (krok 2) ujarzmia niesforne kosmyki i sprawia, że stają się gładkie i miękkie. Zauważyłam też, że przy regularnym stosowaniu kolor moich włosów delikatnie się pogłębił, dzięki czemu włosy stały się błyszczące oraz wyglądały na zdrowsze i bardziej zadbane. Dwa kroki w pielęgnacji byłyby wystarczające, gdyby nie fakt, że włosy po zastosowaniu jedynie maski nie pachniałyby zbyt zachęcająco. Dlatego też idealnym dopełnieniem pielęgnacji włosów jest odżywka bez spłukiwania (krok 3). Dzięki niej włosy są pełne blasku, gładkie i świeżo pachną. Zapach pozostaje na włosach do następnego mycia. 
Nie zaobserwowałam szybszego przetłuszczania się włosów, obciążenia ich też nie dostrzegłam. Wygląd włosów zdecydowanie się poprawił.  Całe TRIO uważam za odpowiednie do moich włosów - mimo, że nigdy swoich nie farbowałam. Jednakże dzięki zawartości henny można naturalnie pogłębić swój kolor włosów. Szkoda, że otrzymałam jedynie mini wersje tychże produktów, ale dzięki nim mogłam przekonać się na własnych włosach, czy są to produkty dla mnie. Stwierdzam jedno - moje włosy go polubiły, jednak każda osoba ma inne włosy, inne wymagania. Coś, co sprawdziło się u mnie, niekoniecznie będzie odpowiednie dla innych osób.


A na koniec jeszcze dwa dodatki, które wspomagały pielęgnację włosów, czyli super miękki turban z pomysłowym guziczkiem - trzymał się pewnie na głowie, bez żadnych przesunięć. Dzięki niemu składniki zawarte w odżywce lepiej się wchłaniały wgłąb włosów. A przy aplikacji odżywki z kroku 2 pomocny był grzebyk, którym dokładnie można było rozprowadzić produkt na włosach. 


 Pozdrawiam,
Aneta
















Czytaj dalej »

niedziela, 13 kwietnia 2014

Bubel ostatnich miesięcy!

Witajcie!

Dzisiaj pokażę Wam produkt, który pomimo zapewnień producenta kompletnie się u mnie nie sprawdził.
Na każdym niemalże blogu widziałam już wszelakiego rodzaju skarpetki złuszczające. Wiele firm opisywano, recenzowano i przede wszystkim chwalono. Najbardziej znane na blogach to te firm: Magic Foot Peel, Cosmabell, Purederm, czy EpilFeet. Wszystkie z wymienionych skarpetek to koszt około 100zł - plus, minus kilka lub kilkadziesiąt złotych. Jak dla mnie te ceny były mało osiągalne, więc postanowiłam poszukać czegoś innego - tzn. tańszego zamiennika. Ciekawość zwyciężyła i tak oto zakupiłam za niecałe 20 zł parę skarpetek marki DIZAO. 

Nie mogłam się powstrzymać, taka byłam podekscytowana, że jeszcze tego samego dnia założyłam je na stopy. Nie powiem, uczucie przyjemnego chłodzenia na stopach - fajne. Czułam lekkie pieczenie, ale tylko na początku, po kilku minutach ustąpiło. Producent na opakowaniu napisał, by skarpetki trzymać na nogach 45-60 minut. Ale stwierdziłam - potrzymam trochę dłużej, zadziała lepiej :P

Taaa jasne. Skarpetki zdjęłam, umyłam stopy, osuszyłam. I tak w oczekiwaniu na pierwszą schodzącą skórką minął jeden dzień. Potem drugi, trzeci, czwarty - moja skóra na stopach stała się twarda jak nigdy wcześniej. Mówię - noooo działa. Skoro skóra na stopach twardnieje, to oznacza, że lada dzień będzie się łuszczyć. Minęły kolejne dni, a pięty jak były twarde tak byłyby do dzisiaj - gdybym ich nie zmiękczała, nie traktowała peelingami i kremami nawilżającymi. 

Powiem tak - bubel jakich mało! Ale jak to mówią : "Skąpy podwójnie traci". Szkoda, bo miałam wielkie nadzieje i wiarę w to, że moje stópki będą gładkie jak pupa niemowlaka. Niestety zawiodłam się i powiem Wam jedno - nie kupujcie tych skarpetek, bo szkoda marnować pieniędzy na coś, co kompletnie nie działa. Dodatkowo można sobie jeszcze tylko pogorszyć stan swoich stóp.

Ale jeśli chcecie, by:
- Wasze stopy były szorstkie niczym tarka,
- Wasza pościel była pozaciągana przez wysuszone piętaszki,
- Wasze stopy tupały nawet bez butów,
-  facet został skutecznie zniechęcony do wszystkiego

KONIECZNIE ZAOPATRZCIE SIĘ W TO WYSUSZAJĄCE "CUDO" !







Mam nadzieję, że moja recenzja uchroni osoby, które zastanawiały się nad zakupem tego oto "CUDA" i powstrzyma Was przed nietrafionym zakupem. 


Pozdrawiam, 
Aneta
Czytaj dalej »

sobota, 12 kwietnia 2014

Żel pod prysznic Biały Jeleń Kalina i Melisa - recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj przybliżę Wam żel pod prysznic, który był dla mnie przez większość czasu zagadką zapachową. Dlaczego? Zapraszam do dalszej części.
Biały Jeleń - hipoalergiczny żel pod prysznic Kalina i Melisa.


MOJA OPINIA:


Opakowanie poręczne, wykonane z przeźroczystego plastiku. Pojemność żelu to 250ml, czyli standardowe wg mnie opakowanie. Delikatnie wyprofilowane, pewnie trzyma się w dłoni (nawet wilgotnej). Posiada zamknięcie na górze w białym kolorze. Zamknięcie typu klik, dość solidne - zarówno otwarcie, jak i zamykanie nie sprawia problemu, ale mamy pewność, że nie otworzy się samodzielnie.

Zapach  bardzo przyjemny - połączenie kaliny i melisy to świetne zestawienie. Od początku stosowania zastanawiałam się, jaki zapach przypomina mi ten żel. Pod koniec opakowania znalazłam podobieństwo w męskim Hugo Boss'ie ;) 

Może tylko ja mam takie skojarzenie, ale z tym właśnie zapachem kojarzy mi się żel Biały Jeleń. Najlepsze jest to, że sprawdziłam jakie nuty zapachowe zawiera HB i nie ma tam ani Kaliny, ani Melisy :D No ale - mój nos wyczuwa podobieństwo :P
Jest w tym żelu coś męskiego - ale absolutnie nie mam nic przeciwko temu ;) Zawsze bardziej lubiłam męskie zapachy, kobiece pachną dla mnie podobnie :P Dlatego też ja wybieram mojemu facetowi perfumy, a on wybiera zapachy dla mnie :) Co najlepsze - zawsze trafiamy idealnie. 
Także za zapach - MEGA PLUS! 

Konsystencja trochę przypominająca rozwodnioną galaretkę. Nie jest za rzadka, ale i nie w pełni zbita. Ma kolor wody w sokiem. Taki delikatny, różowo - pomarańczowy. Lepiej rozprowadza się na gąbce/myjce niż na dłoni. Z dłoni w nadmiernej ilości może spłynąć.



Wydajność na wysokim poziomie. Niewielka ilość wystarcza, by umyć całe ciało. Mała ilość na gąbce sprawia, że mamy mnóstwo piany i możemy przystąpić do mycia. Żel używany był przez dwie osoby, zamiennie z innym żelem i starczył na około 3 tygodnie. 

Efekty stosowania  jak na żel przystało. Żel dokładnie myje ciało, pozostawiając je oczyszczone, odświeżone i zrelaksowane. Kompozycja zapachowa działa odprężająco, uspokajająco i relaksująco. Zapach ulatnia się niedługo po umyciu, a szkoda ;/ Żel nie wysusza skóry, ale i dodatkowo nie nawilża. 

PLUSY:
* wydajność
* oryginalny zapach
* oczyszcza
*  odświeża
* relaksuje
* odpręża
* dobrze się pieni
* nie wysusza skóry

MINUSY:
* brak


Ocena końcowa:  9/10 
Świetnie pachnący, dobrze myjący, uprzyjemniający kąpiel żel. Nie oczekuję od żelu więcej, niż podstawowych właściwości. Jeśli nie wysusza ciała, to jest w porządku. Z pewnością kiedyś do niego wrócę, chociażby z uwagi na oryginalny i fenomenalny jak dla mnie zapach ;)


Pozdrawiam,
Aneta
Czytaj dalej »

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Szampon Garnier Ultra DOUX - recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj przedstawię Wam szampon, który jakimś cudem wpadł w moje ręce i bardzo jestem za to wdzięczna, a dlaczego?
Zapraszam do dalszej części ;)

Szampon Garnier Ultra Doux z aloesem i mleczkiem roślinnym.


MOJA OPINIA:

Opakowanie typowe dla szamponów Garniera, czyli butelka o pojemności 250ml o stonowanej kolorystyce i charakterystycznym zaokrąglonym kształcie. 

Zapach to niewątpliwy atut tego szamponu. Zapach sprawił, że używałam go z wielką przyjemnością, ale i oszczędnością. Bałam się, że za szybko się skończy, a zapach totalnie mnie uwiódł. Słodko-kwaskowy, z dodatkiem mleczno - aloesowego połączenia. Uwielbiałam jego zapach podczas mycia włosów, pozostawał też jakiś czas na włosach ;)

Konsystencja kremowa, mleczna, nie za rzadka. Nabierany na dłoń, nie wylewał się i nie spływał do wanny. 


Wydajność dość przyzwoita, ale to z uwagi na fakt, że dość oszczędnie go stosowałam. Chciałam go mieć jak najdłużej, więc używałam naprzemiennie z innym szamponem. Przy takim użytkowaniu starczył na 1,5 miesiąca. 

Efekty stosowania  jak dla mnie bardzo satysfakcjonujące. Włosy po umyciu były pięknie pachnące, miękkie i sypkie. Wyglądały na zadbane, zdrowe i wypielęgnowane. Pięknie się błyszczały i dobrze układały. Nie zauważyłam plątania, czy wysuszania skóry głowy. Włosy nie puszyły się i nie przetłuszczały szybciej. Pozostawały świeże przez co najmniej dwa dni, pewnie trzeciego dnia też wyglądałyby znośnie, ale ja przyzwyczajona jestem do mycia włosów co drugi dzień, wolę nie ryzykować ;)

PLUSY:
* wydajność
* cudowny zapach
* sprawia, że włosy są miękkie, sypkie i gładkie
* nie plącze włosów i nie wysusza skóry głowy
* pielęgnuje włosy i sprawia, że wyglądają świeżo i zdrowo

MINUSY:
* słaby dostęp


Ocena końcowa:  9/10 
Poza słabym dostępem do tego szamponu nie zauważyłam więcej minusów. Nie widziałam tak naprawdę tego szamponu w żadnej drogerii. Jest dostępna tylko standardowa z aloesem, ale bez dodatku roślinnego mleka. Szampon sprawdzał się bardzo dobrze, chętnie kupiłabym kilka butelek na zapas, ale nie dane mi było go gdziekolwiek spotkać. Odświeża, dokładnie oczyszcza, zmiękcza, nabłyszcza i sprawia, że włosy są sypkie, nie plączą się i wyglądają zdrowo.

Pozdrawiam,
Aneta
Czytaj dalej »

niedziela, 6 kwietnia 2014

Żel pod prysznic słodkie migdały i biała glinka BingoSpa - recenzja.

Witajcie!

Przyszedł czas na recenzję ostatniego kosmetyku z trójki BingoSpa. Mowa tym razem o żelu pod prysznic o zapachu słodkich migdałów i białej glinki. 


MOJA OPINIA:

Opakowanie to charakterystyczna butelka o pojemności 300ml. Wykonana w całości z plastiku. Zamknięcie czarne, też plastikowe - niestety kruche i łatwe do uszkodzenia. 

Zapach  bardzo przyjemny, lekko słodki z wyczuwalnym migdałem. Wyczuwalny jest nie tylko podczas kąpieli, ale jeszcze jakiś czas po. 

Konsystencja mleczna, kremowa, trochę galaretowata. Niewielka ilość wystarcza, by spienić całe ciało. 


Wydajność dość zadowalająca. Mała ilość sprawia, że uzyskujemy dużą ilość piany. Nadaje się zarówno pod prysznic, jak i do wanny. Używany zamiennie starcza na około miesiąc użytkowania.

Efekty stosowania  jak na żel przystało - dobrze oczyszcza, ładnie pachnie, nie wysusza skóry. Spełnia swoje zadania bardzo dobrze. Czego chcieć więcej?


PLUSY:
* wydajność
* ładny zapach
* uprzyjemnia kąpiel
* dobrze się pieni
* nie wysusza skóry, ale i jej nie nawilża
* opakowanie jest dość poręczne
* łatwo dostępny w sklepie internetowym BingoSpa.eu 
* kosztuje grosze (teraz w promocji za 3,70)

MINUSY:
* kruche zamknięcie


Ocena końcowa:  9/10 
Wg mnie żel BingoSpa to przyjemny, ładnie pachnący produkt. Doskonale oczyszcza, uprzyjemnia kąpiel i w dodatku kosztuje grosze, co sprawia, że chętnie po niego sięgnę w przyszłości. 


Pozdrawiam,
Aneta

Czytaj dalej »

wtorek, 1 kwietnia 2014

Odżywczy krem do rąk Kolastyna - recenzja.

Witajcie!

Jakiś czas temu udało mi się wygrać w konkursie Kolastyna kilka całkowicie nieznanych mi kosmetyków. Jako pierwszy do używania wzięłam krem do rąk odżywczy. Czy czymś mnie zaskoczył, czy raczej to zwykły przeciętniak? Zapraszam do dalszej części ;)



MOJA OPINIA:

Opakowanie to poręczna tubka o pojemności 100ml, wykonana z miękkiego plastiku. Opakowanie jest w stonowanych kolorach, typowo wiosennych. Rześka pomarańcza i delikatna kremowa biel. Idealnie skomponowana kolorystycznie tubka.

Zapach  bardzo przyjemny, kobiecy, delikatny. Nie wiem za jaką sprawą krem tak ładnie pachnie, ale przyznaję, że bardzo go polubiłam ;) Pozostaje na dłoniach jeszcze długo po aplikacji. 

Konsystencja kremowa, przypomina balsam do ciała. Nie jest za rzadki, ani za gęsty. Idealnie rozprowadza się na skórze, należy jednak nie przesadzić z ilością. W nadmiarze potrafi się mazać i trudno go wsmarować do całkowitego wchłonięcia. 


Wydajność bardzo wysoka. Biorąc pod uwagę, że niewielka ilość (dosłownie wielkości fasoli) w zupełności wystarcza do nawilżenia obu dłoni. Stosowany codziennie nawet po kilka razy nie zużyje się za szybko. Myślę, że przy regularnym stosowaniu dno dojrzymy po upływie dwóch miesięcy. 

Efekty stosowania  to z pewnością pachnące, gładkie, nawilżone i zadbane dłonie. Co prawda każdorazowe umycie rąk skłania do ponownego użycia kremu, ale to chyba cecha większości kremów do rąk. Ja jestem zadowolona, ponieważ moje dłonie odżyły i prezentują się zdecydowanie lepiej ;)

PLUSY:
* wydajność
* ładny zapach
* doskonale nawilża
* wygładza skórę i poprawia jej wygląd
* niewielka ilość wystarcza do nawilżenia obu dłoni

MINUSY:
* łatwo przesadzić z ilością
* może się mazać i kiepsko wchłaniać, gdy za dużo użyjemy


Ocena końcowa:  8/10 
Wg mnie krem to istny przyjemniaczek, ale nie fenomen. Myślę, że istnieją lepsze kremy - których jeszcze nie poznałam. Na tą chwilę uważam go za dobry nawilżacz i ratunek w trudnych sytuacjach. Gdy dłonie są wysuszone i ściągnięte krem błyskawicznie przynosi ulgę.


Pozdrawiam,
Aneta

Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...