Moje kosmetyczne eksperymenty nie dotyczą jedynie produktów drogeryjnych, markowych i znanych. Czasem zdarza mi się sięgnąć po mało znane, albo i nieznane "cudaki", które czymś mnie zainteresowały i spotęgowały we mnie chęć wypróbowania, a następnie podzielenia się swoimi doświadczeniami z Wami.
Najczęściej widują mnie w Rossmannie oraz w Drogerii Hebe, czasem w Super Pharm. Oczywiście stałą bywalczynią jestem też Biedronki, której nie mogę ominąć obojętnie, zwłaszcza z uwagi na fakt, że mają tam mnóstwo promocji i pojawiają się kosmetyki znanych marek w śmiesznie niskich cenach. Prócz Biedronki zaglądam też do Lidla (zwłaszcza, że na bieżąco oglądam gazetki promocyjne w necie i tylko się czaje na jakieś Mega Okazje). Czy Wy też tak macie?
Ale do rzeczy.
Pod lupę w dniu dzisiejszym idzie żel z mało znanej marki własnej Lidla. Mianowicie żel pod prysznic z serii Cien bodycare.
Skład dla zainteresowanych(jak dla mnie trochę odstrasza mimo, że nie znam poszczególnych elementów - brzmią strasznie, nawet jak tylko się je czyta):
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, PEG-7 glyceryl cocoate, Gycol Distearate, Sodium Benzoate, Pafrum, Aloe Barbadensis,Leaf Juice, Sine Adipe Lac, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Laureth-4, Styrene/Acrylates,Copolymer, Polyquaternium-7, Potassium Sorbate, Hydroxypropyl,Guar Hydrozypropyltrimonium Chloride, Formic Acid, Sodium Lauryl Sulfate.
Od producenta:
Łagodna formuła z neutralnym PH. Połączenie składników nawilżających pomaga chronić skórę przed nadmiernym wysuszeniem jej.
Opakowanie:
Dość poręczne o pojemności 300ml. Chociaż przy pierwszym użyciu nieco naderwał się jeden plastikowy zaczep przy zamknięciu. Butelka nie jest przeźroczysta, ale pod światło łatwo zauważyć, ile produktu jeszcze pozostało do zużycia.
Właściwości:
Na opakowaniu znajduje się tylko informacja o właściwościach nawilżających. To jedyna informacja, którą znalazłam na odwrocie.
Stosowanie:
Wedle uznania i częstotliwości korzystania z prysznica.
Ocena produktu i efektów jego działania:
Żel przeznaczony jest do skóry normalnej, która nie jest nadmiernie wysuszona. Żel ma przyjemną, kremową konsystencję oraz świeży i odprężający zapach. Ja stosowałam go wieczorem, gdyż zapach wprawiał mnie w lepszy nastrój. Lekko odprężał i relaksował. Trudno jest mi porównać ten zapach to czegoś konkretnego, ale pachnie trochę jak jabłko z aloesem ;) Od razu kojarzy mi się z czystością. Jednak poza fajną kremową konsystencją i owocowym zapachem nic ponad to nie zauważyłam. Żel co prawda pieni się bardzo dobrze, ale ilość jaką zużywałam do jednego mycia pozostawia wiele do życzenia. W łazience zapach się unosi, ale na skórze nie ma śladu już po wyjściu spod prysznica. Plusem jest fakt, że nie wysusza dodatkowo skóry, ale i dodatkowo jej nie nawilża. W zanadrzu mam jeszcze dwa inne żele z tej serii (może mnie pozytywnie zaskoczą). Generalnie tęsknić za tym żelem nie będę.
Zalety:
* świeży, z nutą owocową zapach
* pojemność opakowania
* kremowa i dobrze rozprowadzająca się na ciele konsystencja
* nie wysusza ciała
* i bezwzględnie CENA - około 3 zł
Wady:
* mało wydajny
* nie nawilża ciała
* ciało nie pachnie
* jest dość rzadki
Moja ocena: 2/10
Podsumowując punkty przyznaję za zapach i niską cenę. To by było na tyle, jeśli chodzi o podsumowanie. W sumie jest to produkt bardzo przeciętny, jak dla mnie nawet kiepski. Niestety przyjemna woń unosząca się w łazience podczas kąpieli to nie wszystko. Nie nawilża, nie odżywia i w zasadzie nie robi nic, co mogło by mnie skłonić do ponownego zakupu. Może dwa pozostałe żele spiszą się lepiej, a może bardzo podobnie. Przekonam się wkrótce.
Na pewno ponownie nie kupię tego żelu.
Miałyście kiedyś produkty Cien? Co Wam przypadło do gustu, a czego lepiej unikać?
Pozdrawiam ciepło i do przeczytania ;*
Aneta