Witajcie!
Dzisiaj zaprezentuję Wam kosmetyk, który już zużyłam w całości i uważam, że to odpowiedni czas na recenzję. Mowa tu o peelingu do ciała firmy Elfa Pharm, a dokładnie Relaksujący scrub do ciała Japan.
Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii zapraszam do dalszej części ;)
MOJA OPINIA:
Opakowanie to zakręcany słoiczek o pojemności 300ml. Wykonane jest z przeźroczystego plastiku, dzięki czemu doskonale widać, ile peelingu zostało oraz dodatkowo możemy podejrzeć jaką ma konsystencję i kolor. Scrub jest wewnątrz zabezpieczony folią, dzięki czemu wiemy, że nikt paluchów tam przed nami nie wsadzał. Pojemność jak dla mnie świetna pod warunkiem, że z peelingu jesteśmy zadowoleni i zapach nam odpowiada.
Zapach jak dla mnie....dziwny, bliżej nieokreślony. Jako, że ja jestem osobą, która bardzo dużą wagę przywiązuje do zapachu - muszę stwierdzić, że zapach przekreślił ten scrub ;/ Dziwny, mdły, lekko pudrowy. Jeśli tak pachnie olejek kameliowy, który zawarty jest w tym peelingu - to ja mu podziękuję serdecznie.
Konsystencja to kolejna sprawa, która też mnie zaintrygowała. Ten scrub przypomina trochę budyń, ale taki leżący parę ładnych godzin, albo nawet dni. Dziwne połączenie galarety z budyniem - nie da się tego opisać :P Scrub zawiera łupinki orzecha kokosowego, który ma za zadanie złuszczyć i wygładzić martwy naskórek. Ja widać na zdjęciach - łupinek jest sporo.
Wydajność na moje nieszczęście bardzo duża. Przez tą ilość łupinek orzecha, niewielka ilość wystarczała, by doskonale złuszczyć naskórek i wygładzić ciało.
Efekty stosowania jeśli mam oceniać pod względem złuszczania - rewelacja. Przez to, że drobinkami nie był cukier, a łupinki orzecha, scrub nie rozpuszczał się i można było masować i masować, aż do zaczerwienienia skóry. Świetnie wygładzał, skóra stawała się mięciutka i jak nowa. Idealnie przygotowywał ciało do dalszych zabiegów (nawilżania). Jednak mimo doskonałego działania nie wrócę do niego z uwagi na zapach i konsystencję. Może po prostu trafił mi się felerny egzemplarz i stąd to moje rozczarowanie.
Czytałam gdzieś recenzje na jego temat i innej blogerce zapach bardzo przypadł do gustu, więc nie wykluczone, że którejś z Was też skradnie serce. Dla działania wygładzającego, złuszczającego i zmiękczającego skórę warto wypróbować.
PLUSY:
* dość niska cena jak za taką pojemność (w granicach 10zł)
* doskonale złuszcza
* wygładza skórę
* ogromna ilość drobinek sprawia, że peeling jest wydajny
MINUSY:
* zapach
* dziwna konsystencja
* scrub z każdym kolejnym użyciem zabarwiał się na różowo-pomarańczowo w miejscach, gdzie wydobywałam go lekko wilgotną dłonią
Ocena końcowa: 4/10
Niestety cena nie będzie wysoka, bo scrub najzwyczajniej w świecie mi nie odpowiadał. Skoro mam używać kosmetyku minimum dwa razy w tygodniu musi pachnieć ładnie, by uprzyjemniać mi to zdzieranie naskórka. W tym przypadku masowałam ciało bardzo szybko, by jak najszybciej pozbyć się tego mdłego i duszącego zapachu. Fakt, że doskonale złuszczał naskórek, wygładzał skórę i sprawiał, że była delikatna i przyjemna w dotyku - nie skreśliłam go całkowicie. Ponadto wydajność, duża pojemność i przystępna cena są plusami, które może skuszą do zakupu i wypróbowania na własnej skórze.
Znacie ten peeling? A może Wam jednak zapach przypadł do gustu?
Chętnie poznam Wasze opinie ;)
Pozdrawiam,
Aneta


