Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 stycznia 2018

Nowe serie na blogu w roku 2018

Heeej!


Nowy Rok, stara ja, ale planów i pomysłów na bloga trochę jest. Chciałabym zapytać Was o opinie, sugestie i pomysły. 

Postanowiłam wprowadzić na bloga kilka serii, które trochę odczarują bloga i sprawią, że być może zechcecie zaglądać tutaj częściej. Chciałabym, aby był to blog dla Was, gdzie będziecie aktywnie uczestniczyć w jego współtworzeniu. Będę pytać Was o zdanie oraz zachęcać Was do aktywności - poprzez pewne pomysły ;)

Jesteście gotowi? Mam nadzieję, że pomysł przypadnie Wam do gustu, a pomysły się spodobają. Myślę, że z czasem pojawi się coś innego, coś świeżego i nowego. Nie chciałabym nudy, a trochę życia. W tym roku będę dążyć do samorozwoju i większej aktywności. Wierzę, że dam radę.



A teraz moje propozycje na blogowe serie/tematy/wpisy:



  • LUŹNE GADKI, czyli takie poznaj mnie lepiej w pigułce. Będą tutaj zawarte informacje na mój temat - fakty z życia, co lubię, jakie są moje cechy - te lepsze i te gorsze też. Generalnie chciałabym, abyśmy poznali się lepiej i aby każdy czuł się tutaj, jak u dobrej znajomej :)     Wszelkie pomysły co mogę zawrzeć w takim poście - mile widziane. Na koniec każdego zapytam Was o opinię oraz o czym chcielibyście przeczytać w kolejnym tego typu poście. 

POZNAJ MNIE LEPIEJ...
LUBIĘ...
CZEGO SIĘ BOJĘ? 
MOJE MOCNE STRONY...


  • BLOGOWE WYZWANIA, czyli coś z cyklu 7 maseczek w 7 dni, 7 zapachów w 7 dni, itp. Według mnie będzie to doskonały pomysł na przedstawienie kilku produktów w jednym poście lub też sposób na codzienne dodawanie postów z krótkimi recenzjami. POMYSŁY NA POSTY MILE WIDZIANE! Razem możemy tworzyć wyzwania i razem brać w nich udział :)

SIEDEM MASECZEK W 7 DNI...
SIEDEM KOLORÓW W 7 DNI...
ZAPACH DNIA...
DZISIAJ PACHNĘ...


  • PRZEGLĄD TYGODNIA, czyli gdzie byłam, co robiłam, co obejrzałam, co przeczytałam, co dobrego zjadłam. Jakieś szybkie okazje, promocje warte uwagi, poczynione spontaniczne zakupy itp.   Myślę, że każdy będzie mógł się dzielić tym, co fajnego kupił, co fajnego obejrzał, co poleca, a czego lepiej unikać. 

CO OBEJRZAŁAM?
PROMOCJE TYGODNIA...
CO PRZECZYTAŁAM...
GDZIE BYŁAM...


  • NOWOŚCI MIESIĄCA, czyli co wpadło w moje ręce - w głównej mierze dotyczyć to będzie kosmetyków, jeśli będziecie chcieli poznawać też zakupy odzieżowe, gadżety, akcesoria - ustalimy to w trakcie. Sama lubię oglądać zdjęcia, jak i czytać posty, w których pokazane są zdobycze miesiąca. Jakieś promocje, rabaty, niskie ceny, czy po prostu spełnienie naszych zachcianek. 

NOWE PRODUKTY...
NOWE GADŻETY...
NOWE UBRANIA...
NOWE KSIĄŻKI...
NOWA KOLORÓWKA...


  • ULUBIEŃCY MIESIĄCAczyli co skradło moje serce, co sprawdziło się u mnie wyjątkowo dobrze. Będę starała się przedstawiać maksymalnie 5 ulubieńców, jednak jeśli tylko jeden produkt czymś mnie zaskoczy - opowiem Wam tylko o nim. Czasem jest tak, że wszystko co zaczynamy używać to hity, a czasem wręcz przeciwnie - totalne niewypały. Jeśli coś wyjątkowo mnie negatywnie zaskoczy - wspomnę Wam o tym na końcu notki - żeby ustrzec , czy też uchronić Was przed zakupem bubla. 
ULUBIONY ZAPACH...
ULUBIONY PRODUKT PIELĘGNACYJNY...
ULUBIONA KOLORÓWKA...



  • CO PRZECZYTAŁAM - KSIĄŻKI MIESIĄCA, czyli książki miesiąca wraz z krótkim opisem i recenzją. Nigdy nie byłam dobra w recenzowaniu książek, jednak w kilku zdaniach będę starała się zawrzeć najważniejsze kwestie na ich temat. Co z tego wyniknie? Ocenicie sami :)

KRYMINAŁY...
PORADNIKI...
LITERATURA PIĘKNA...




Na tą chwilę takie mam pomysły - z czasem lista pewnie się rozwinie i powiększy lub też uszczupli, jeśli okaże się, że moje serie nie przypadną Wam do gustu. Tutaj wiele zależy ode mnie i regularności, ale też od Was i Waszej aktywności oraz opinii na tematy w nich poruszane. Bardzo mi zależy na rozwoju mojej strony i na tym, byśmy wspólnie go tworzyli i razem oceniali co jest fajne, a co należałoby zmienić, zmodyfikować lub na stałe usunąć z harmonogramu. 

Dajcie koniecznie znać w komentarzach co myślicie o takim projekcie i czy jesteście na TAK. Będę wdzięczna za każdą opinię - pozytywną, czy negatywną. Każde opinie są cenne i uczą pokory, ale i pomagają w rozwoju :)



Czytaj dalej »

sobota, 18 lutego 2017

Ulubieńcy niekosmetyczni, czyli o gadżetach towarzyszących mi każdego dnia.

Witajcie!

Dzisiaj post o ulubionych gadżetach zeszłego roku, czyli co mi towarzyszyło i co towarzyszy do dnia dzisiejszego. Gorąca piątka: Kindle Paperwhite 2, Foreo Luna 2, Polar M400, iPod Shuffle, iPhone 6S Plus


1.Kindle Paperwhite 2

Codzienny towarzysz w domu, w drodze, na przerwie w pracy. Idealne wykorzystanie każdej wolnej minuty. Jest poręczny, wygodny, lekki, cieniutki i praktyczny. Możesz mieć przy sobie kilka książek bez obaw o swój kręgosłup. Zmieści się do każdej torebki. Nadal lubię zapach książek i czytam książki w wersji papierowej. Kindle można wziąć wszędzie tam gdzie książki to ciężki bagaż - w podróż do autobusu, do pociągu czy samochodu. Możesz używać o każdej porze dnia - rano, po południu, czy wieczorem. Dzięki praktycznemu podświetleniu, nie musisz zapalać lampki nocnej, ponieważ wystarczy podświetlenie ekranu. Wzrok się nie męczy, co jest dla mnie bardzo istotne. Zauważyłam też pewną zależność - książki w wersji elektronicznej czytam dłużnej i wzrok nie jest tak zmęczony, jak przy czytaniu książki w wersji papierowej przy lampce. Też tak macie? Wg mnie to dosyć osobliwe zjawisko, natomiast nie ukrywam - zadowalające. Niejednokrotnie miałam tak, że książkę elektroniczną potrafiłam przeczytać jednym tchem, a dlaczego? Ponieważ nie patrzę aż tak często na poziom przeczytania w %, przez co zanim się obejrzę - książka skończona. 
Nadal lubię i często kupuję standardowe książki - chociażby dlatego, że niektóre nie są dostępne w wersji elektronicznej, albo też zależy mi na tym, by mieć w swojej biblioteczce książkę z uwagi na kilka aspektów wizualnych - piękną oprawę, czy wartościową treść. Nie oszukujmy się - papier to papier, pozostanie z nami na zawsze, a wersja elektroniczna niekoniecznie. Podobnie zresztą wygląda to ze zdjęciami - zdjęcia w albumie to jednak pamiątka i ogląda się je przyjemniej, a na komputerze - sami powiedzcie, to zupełnie co innego. Nie mniej jednak - czytnik to coś fenomenalnego! Nie mówię, że każdy powinien go mieć. Ja natomiast cieszę się, że jestem posiadaczką Kindle - z uwagi na wygodę, komfort i praktyczność. 

2. Foreo Luna 

Ehh co mogę napisać na temat tego urządzenia. Otóż - jest miłość wielka od pierwszego użycia. Szczerze - trochę sceptycznie i z niedowierzaniem podchodziłam do tego typu urządzeń w dodatku kosztujących krocie. Myślałam - tak, na pewno to kolejny przereklamowany produkt i bezużyteczny. Sama nie kupiłabym Foreo Luny, ponieważ wg mnie kosztuje za dużo. Jednak dostałam go w prezencie, więc stwierdziłam OK - zobaczymy co ten cudak potrafi. Po pierwsze - mam go już ponad rok - na początku używałam sporadycznie, bo jakoś nie chciało mi się poznawać go bliżej. Po kilku miesiącach stwierdziłam - no dobra maleńki, czas na przygodę. Ładowany był tylko raz odkąd go wyjęłam z opakowania. Używam 2-3 razy w tygodniu od kilku miesięcy i bateria nadal działa?! Nie mam pojęcia jak to działa. No i co stwierdzam - najlepszy prezent do pielęgnacji twarzy EVER! Cera jest gładka, nieskazitelnie czysta - zero zaskórników, zero suchych skórek, promienny i zdrowy wygląd. Stosuję go obecnie z żelem Biolaven i jestem zachwycona. Świetnie wygładza, oczyszcza i rozpromienia skórę. Na nosie, czole i pliczkach nie ma mowy o suchym skórkach. Używam niecodziennie, ponieważ nie jest to zalecane, ale wiem, że niektórzy używają jej codziennie i efektów ubocznych nie zauważyli. Jak dla mnie taka częstotliwość jest wystarczająca, dzięki czemu mogę pozwolić sobie także na jakiś peeling w ciągu tygodnia. Jednak wierzcie - bez peelingu też obeszłoby się. Kocham, polecam i nie oddam!! Teraz Foreo wypuściła mini Lunę, która jest przeurocza i naprawdę malutka. Jeśli ktoś jest ciekawy jak działa szczoteczka soniczna - polecam zakupić sobie wersję najmniejszą, ponieważ jest najtańsza. A jak już ją poznacie - nie będziecie chciały się z nią rozstać. 

Do kupienia TUTAJ Foreo Luna 2
Do kupienia TUTAJ Foreo Luna mini 2
Do kupienia TUTAJ  Foreo Luna Play



3. Polar M400

Jeśli ktoś lubi sport, aktywność fizyczna nie jest mu obca, a dodatkowo motywuje go widok liczby spalonych kalorii - musicie mieć konieczie takiego cudaka u siebie! Jest funkcjonalny, bardzo stylowy, wygodny i dość długo działający przy umiarkowanej aktywności fizycznej. Długo zastanawiałam się nad jego zakupem, czytałam mnóstwo opinii, pytałam innych użytkowników, odwiedzałam blogi sportowe i fora. Owszem zdarzały się opinie mniej pochlebne, jednak nigdzie nie natknęłam się na negatywną opinię na temat Polara M400. Postanowiłam, że sprawię sobie w prezencie i odkładałam na niego pieniądze, ponieważ cena bywała różna, natomiast średnio w granicach 500zł (bez pasa CARDIO) do nawet 900zł (z pasem CARDIO). Sami przyznacie, że kwota do niskich nie należy. Jednak liczyłam się z większym wydatkiem i postanowiłam na niego odłożyć. Ku mojemu pozytywnemu zdziwieniu zakupiłam go w Decathlonie za 599zł już z pasem ;) Najtaniej ze wszystkich możliwych sklepów. Do tej pory jest dostępny online (stacjonarnie raczej w wersji białej niespotykany). W wersji białej, czarnej, różowej i niebieskiej - takie są dostępne kolory. Jak się spisuje? Świetnie jako zegarek, jako motywator, jako trener zaganiający do pracy, jako pulsometr. Mierzy tętno, liczy spalone kalorie, liczy czas spędzony na treningu, ma wiele opcji treningowych - bieganie, trening w budynku, spacer, pływanie i wiele innych. Dodatkowo Polar ma praktyczną aplikację dostępną na komputer oraz telefon, gdzie możecie ustawić swój profil aktywności, wybrać dyscypliny, jakie Was interesują, przeglądać swoje postępy oraz analizować treningi z tygodnia, miesiąca czy nawet dłuższego okresu czasu. Jak dla mnie idealne dla osób aktywnych - jeśli jesteście raczej typem kanapowca, wystarczy Wam zwykły pulsometr ;)

Możecie kupić TUTAJ


4. iPod Shuffle

Niezastąpiony, poręczny, wygodny, niezbędnik każdego zwolennika muzyki. Idealny na spacer, na rower, czy siłownię. Dla każdego i wszędzie. Uwielbiam za praktyczność, sporą pojemność, dobry dzwięk i wygodę w użytkowaniu. Co tu dużo pisać - muzyka może być z Tobą wszędzie tam, gdzie nie chcesz zabierać ze sobą telefonu. Dodatkowo ciekawe rozwiązanie z klipsem, dzięki czemu można przypiąć podczas treningu do koszulki, czy legginsów. Słuchawki długie, dobrze trzymają się w uszach. Wygląd minimalistyczny i idealny dla mnie. Muzykę łatwo przenieść z komputera do urządzenia poprzez usługę iTunes. 

Do kupienia TUTAJ

5. iPhone 6S Plus

I wisienka na torcie - idealny, wyczekany i wymarzony telefon. Wygląda pięknie, jest bardzo praktyczny i uniwersalny. Robi piękne zdjęcia, nagrywa filmy w doskonałej jakości. Mój codzienny towarzysz. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że mój egzemplarz przy niskich temperaturach i niskim poziomie baterii się wyłącza. Jednak idzie wiosna - mam nadzieję, że to rozwiąże problem. Pisałam o całej sytuacji w innej notce, gdzie wylałam całą swoją żółć odnośnie obsługi i praktyk stosowanych przez punkty Apple. Na pewno telefon oddam do serwisu (innego niż iSpot), ale wszystko w swoim czasie. Gdyby nie ten mankament - wszystko byłoby idealnie. Trochę mnie to zniechęciło to marki Apple, jednak telefon tak bardzo lubię, że mimo to nie zamieniłabym go na żaden inny. Coś w tym jest - jak już raz będziesz mieć w rękach iPhone, nie wrócisz do innego.

Do kupienia TUTAJ



Czytaj dalej »

niedziela, 29 stycznia 2017

Makijażowi ulubieńcy kosmetyczni 2016, czyli co mnie urzekło w mijającym roku.

Witajcie!

Pokazywałam Wam już ulubieńców z serii Pielęgnacja, czas na Makijaż/Kolorówka. Jeśli chodzi o kwestię makijażu, nie używam raczej pełnych palet kosmetyków. Są dni, gdzie używam tylko tusz do rzęs i kredki do brwi, a są takie gdzie mam pełny makijaż - raczej naturalny, rzadko kiedy wieczorowy (impreza, jakieś wyjście - owszem). Z reguły stawiam na makijaż pełny, lecz stonowany, lżejszy. W końcu makijaż ma sprawiać, że wyglądamy naturalnie, ale wyjątkowo - nie wychodzimy bowiem na co dzień na bal kostiumowy - obejdzie się więc bez masek. 


W ulubieńcach w tej kategorii znajdzie się coś do ust, coś do oczu, coś do twarzy i paznokci. Dla każdego coś dobrego - zaczynajmy!

USTA


1. Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - Golden Rose

O tych pomadkach w kredce wie już chyba każda kobieta, każda blogerka, czy vlogerka. Są to hity kosmetyczne wielu kosmetycznych maniaczek. Piękne kolory, kremowa i bardzo delikatna konsystencja, a przy tym niesamowicie napigmentowane odcienie. Pomadki w kredce mają piękne kolory, są dosyć trwałe i dają efekt matu na ustach, bez nadmiernego ich wysuszenia. Ja je uwielbiam, ponieważ każda znajdzie idealny kolor dla siebie - świetne na każdą okazję. Fakt, że nie można mieć podczas ich noszenia mega wysuszonych ust, bo pomadka nie będzie wyglądała estetycznie. Ale wypielęgnowane usta będą wyglądać bardzo dobrze. Ja je uwielbiam - mam słynny odcień 08,10,11,13 i kilka innych. 

2. Longstay Liquid Matte Lipstick - Matowa pomadka do ust w płynie - Golden Rose

Kolejny kultowy już produkt, który wielbię! Mam trzy odcienie - 03, 04 i 07 i kocham je tak samo mocno. 03 idealny na co dzień - chociaż ma lekką poświatę (wg mnie niezauważalną - jednak wiem, że niektórym nie odpowiada), 04 wpadająca w róż, 07 wpadająca w fiolet. Wszystkie są intensywne, ale wg mnie dosyć uniwersalne i każdej kobiecie powinien pasować. Pomadki są w postaci błyszczyku - za pomocą wygodnego aplikatora nakładamy go na usta (im mniej tym lepiej, łatwiej jest bowiem wzmocnić kolor, niż go rozjaśnić). Cienkie warstwy sprawią, że pomadka będzie utrzymywała się długo, nie tracąc na jakości - gruba warstwa może się zrolować i brzydko zasychać na ustach. Dobrze uprzednio nałożyć konturówkę, by ładnie wypełnić usta. Pomadka zastyga błyskawicznie, dzięki czemu nie musimy martwić się rozmazaniem. Na moich ustach utrzymuje się optymalnie 3-4 godziny. Podczas jedzenia, równomiernie schodzi - jednak nie warto nakładać kolejnej warstwy. Lepiej zmyć pozostałości i nałożyć nową.


3. Pomadka MAC Satin - kolor Faux

Zastanawiał mnie fenomen tych produktów. Korciło mnie od dawna, by mieć chociaż jedną pomadkę i szczerze? Ja jestem zachwycona. Może nie powala trwałością z uwagi na rodzaj formuły Satin - utrzymuje się na ustach bez jedzenia jakieś 2-3 godziny, jednak bez problemu możemy nałożyć kolejną warstwą i cieszyć się świetnym makijażem. Kolor typowy nude - w kolorze zbliżonym do koloru ust, jednak o ton ciemniejszym. Formuła kremowa, satynowa i wg mnie nawilżająca. Usta są miękkie, wykończenie nie jest matowe, ale i nie błyszczące. Coś pomiędzy - kolor świetny do pracy, na spotkanie, czy imprezę. Wg mnie strzał w dziesiątkę - jednak wg mnie powinny być trochę tańsze, bo w tej cenie myślę, że można znaleźć równie dobrą pomadkę o takiej samej lub lepsej jakości. Nie mniej jednak warto polować w Douglasie - ostatnio korzystając z promocji -30% na produkty do makijażu kupiłam dwie nowe pomadki MAC - Velvet Teddy oraz Mehr. Velvet Teddy trochę się bałam z uwagi na tony brązu, beżu - ale wiecie co? Kocham ją i noszę odkąd mam :D

W internecie można podejrzeć swatch'e tych kolorów, jednak nie ma to jak przetestować na własnych ustach. W internecie kolory trochę odbiegają od rzeczywistości - a na ustach też u każdego będą wyglądać inaczej. A Wy lubicie Maczki? 

Do kupienia:
Pomadki w kredce GOLDEN ROSE tutaj
Pomadki w płynie GR tutaj
Pomadki MAC tutaj



PAZNOKCIE


1. Lakiery Semilac

Czy komuś trzeba je przedstawiać? Myślę, że każdy zna je doskonale - szkoda mi osób, które są uczulone na hybrydę, przez co tracą szansę na taką trwałość i taki wybór kolorów. Dla mnie niesamowita wygoda i pewnego rodzaju luksus, że nie muszę codziennie lub co drugi, trzeci dzień malować paznokci. Kiedyś wydawałoby się to niewyobrażalne! Chwała wynalazcy tego cuda ;)
Dwa-trzy tygodnie z głowy, chociaż w moim przypadku z reguły dwa tygodnie, ponieważ dosyć szybko rosną mi paznokcie, przez co odrost wygląda nieestetycznie. Mimo wszystko - uwielbiam, kocham, polecam. Ulubione to Biscuit oraz ostatnio Berry Nude. 


Do kupienia:
Lakiery SEMILAC  tutaj


TWARZ I OCZĘTA


1. Make-up Primer KOBO 

Świetnie przedłuża trwałość makijażu, idealnie wygładza skórę, dobrze współpracuje zarówno z kremami BB, jak i podkładami. Podkład się nie roluje, nie ściera, idealnie stapia ze skórą. Makijaż dłużej zachowuje zdrowy wygląd i nie traci na jakości, nawet po kilku godzinach. Niewielka ilość wystarcza do pokrycia twarzy. Nie zatyka porów, nie powoduje wysypu (w moim przypadku nic takiego nie miało miejsca) i nie przetłuszcza dodatkowo skóry twarzy. 

2. Krem BB Gold SKIN79

Wydajny, idealnie dopasowujący się do skóry, przy tym nie tworząc maski. Jak na krem BB bardzo kryjący produkt, ale zachowując przy tym świeży i naturalny wygląd. Cera jest nawilżona, rozpromieniona i ujednolicona. Krem jest mega wydajny, kolor w tonacji raczej chłodniejszej - nie ma wg mnie żółtych tonów, raczej różowe. Nie jestem specem od formuł kremów BB, ale do mojego odcienia skóry dopasowuje się idealnie. Nigdzie się nie odznacza, nie przyciemnia, ani nie rozjaśnia. Jest jak niewidzialna otoczka, która upiększa cerę, nie szkodząc jej, a wręcz odżywiając. 

3. Eyeliner z serii Eveline Celebrities

O tych eyelinerach trąbię na prawo i lewo, ponieważ są wg mnie najlepszymi tego typu produktami na rynku! Cienki, bardzo precyzyjny pędzelek, formuła płynna - nie żelowa, dzięki czemu nie zasycha w opakowaniu. Jest mega wydajne - jedno opakowanie służy mi dobre 5-6 miesięcy, nie tracąc przy tym na jakości! Najlepszy jest w kolorze czarnym i brązowym - są mega napigmentowane, dzięki czemu jedno dosłownie pociągniecie wystarczy do idealnie cienkiej i precyzyjnej kreski. Mam fioletowy i granatowy - i o ile granat jest równie ciemny, o tyle fiolet jakby bardziej rozwodniony, rzez co aplikację trzeba powtarzać (jednak kolor w efekcie piękny).
Kreska to mój codzienny element makijażu - czasem cieńsza, czasem grubsza, czasem krótsza, czasem dłuższa. Jednak nieodzownie to mój znak rozpoznawczy - kreskę mam ZAWSZE. Używałam kilku produktów, eyeliner w żelu, w pisaku, we flamastrze, kajal lub pędzel z gąbeczką. Żaden, ale to na prawdę żaden nie spisywał się choć w połowie tak dobrze jak ten. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Wiele osób  mojego polecenia kupiło i nikt nie złożył reklamacji ;) I wierzcie mi - nie trzeba mieć umiejętności, by namalować nim kreskę. Wystarczy nietrzęsąca się ręka i macie idealną kreskę na oku ;)

4. Mary Lou Manizer theBalm 

Rozświetlacza kiedyś nie umiałam nakładać, wydawał mi się zbędnym dodatkiem - odkąd mam, gości na twarzy zawsze. Ma piękny, szampański, złoty odcień, który doda blasku każdej cerze. Nie można sobie nim zrobić krzywdy, jedynie dodać buzi promiennego i zdrowego wyglądu. Jest wydajny, uniwersalny i łatwo dostępny. Posłuży do rozświetlenia w kącikach oczu, skroni, czubka nosa czy miejsca nad ustami. Idealny do codziennego makijażu, jak i wieczorowego. Dzięki niemu zawsze zabłyśniesz. 

5. Tusz do rzęs MAC InstaCurl Lash

Świetnie rozdziela (po kilku użyciach), wydłuża, podkręca, pogrubia. W szczotce ma mechanizm, który po przekręceniu wygina szczotkę w łuk, dzięki czemu podkręca rzęsy jak zalotka. Ciekawa rozwiązanie, praktyczne i daje efekty - a to najważniejsze. 

6. Kremy BB Dr.G

Świetne, nawilżające, dobrze kryjące, w kilku różnych odcieniach i formułach,a dodatkowo z SPF30 lub SPF50. Są odcienie z tonami żółtymi, różowymi. Znajdą się kremy dla bladzioszków i tych o cerze oliwkowej. Na obecną chwilę najbardziej do gustu przypadła mi wersja Bright +
Idealnie stapia się ze skórą, nawilża, wygładza, kryje - co ma zakryć, nie zapycha porów, wyrównuje koloryt, nie przesusza, nie uczula, nie podrażnia. Współgra z pudrami matującymi - makijaż jest trwały, nieskazitelny przez cały dzień. 


Do kupienia:
Produkty KOBO tutaj
Krem SKIN79 tutaj
Krem BB Bright+ DR.G tutaj
Tusz do rzęs MAC tutaj
Eyeliner EVELINE tutaj
Rozświetlacz theBalm tutaj



Znacie moich ulubieńców? Które produkty są też Waszymi ulubionymi? A może polecacie coś, czemu warto się przyjrzeć bliżej? 








Czytaj dalej »

czwartek, 12 stycznia 2017

Ulubieńcy kosmetyczni 2016 do pielęgnacji, czyli co mnie urzekło w mijającym roku.

Witajcie!

Mamy Nowy Rok, pora więc na przedstawienie ulubieńców zeszłego roku. Do ulubieńców należą produkty, które używam i znam od dłuższego czasu oraz te, które odkryłam całkiem niedawno i wiem, że będą towarzyszyć mi dłużej.
Ulubieńców podzieliłam na dwie kategorie - pielęgnacja i kolorówka, by łatwiej było je przedstawić i przybliżyć. Ten post będzie zawierał skrócone recenzje każdego z produktów - w kilku słowach opiszę za co je polubiłam i co mają w sobie, że zwróciłam na nie uwagę. 

Ulubieńcy pielęgnacyjni, bo tym produktom przyjrzymy się bliżej w tej notce uszeregowałam kolejno:

* produkty do kąpieli
* produkty do włosów
* produkty do twarzy
* produkty do ciała
* produkty do ust czy dłoni



PRODUKTY KĄPIELOWE


Orzeźwiający żel pod prysznic O'HERBAL Elfa Pharm wydajny, pięknie pachnący Werbeną produkt do codziennej kąpieli. Doskonale się pieni, nie wysusza skóry, dodaje energii a dodatkowo kosztuje grosze. Zdecydowanie POLECAM!


Nawilżająca emulsja do mycia ciała i włosów VIS PLANTIS seria Atopy Tolerance Elfa Pharm delikatny dla skóry, subtelnie pachnący, łagodnie działający. Pieni się, doskonale oczyszcza skórę, nie podrażniając nawet najbardziej wrażliwej skóry. Ma kremową konsystencję, wygodnie się dozuje dzięki pompce - zapewnia większy komfort stosowania i higieny. 



Kremowy żel pod prysznic LE PETIT MARSEILIAIS Piwonia & Malina  cudowne, nietypowe i nieoczywiste połączenia zapachów sprawiają, że marka LPM zdobywa z każdym miesiącem rzesze kolejnych fanów. Uwielbiam za kremową konsystencję, wydajność, cudowne i nietuzinkowe zapachy, dużą ilość piany i atrakcyjne ceny. Dotychczas wszystkie produkty LPM sprawdzały się u mnie świetnie, ale ten zapach zdobył moje serce :) 

Kupić możecie je:
Żel O'HERBAL TUTAJ
Emulsja do ciała VIS PLANTIS TUTAJ
Żel LPM TUTAJ



PRODUKTY DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW


Maska KALLOS Banana ten produkt znają chyba wszyscy, a jak nie wszyscy to większość. Cóż mogę o nim napisać - świetnie pachnie (włosy pachną dwa dni po jej użyciu), jest meeeeeeeega wydajna, co widać po wielkim opakowaniu 1000ml. Używam ją trzeci miesiąc, a zużycia niemalże nie widać! Włosy są błyszczące, gładkie, nie puszą się i rozczesują bezproblemowo. Włosy nie są obciążone, są miękkie w dotyku i do tego ten zapach. Musicie ją wypróbować. 


Szampon EQUILIBRA przeciw wypadaniu - odkrycie ubiegłego roku. Szampon pachnie aloesem, świeżo. Dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy. Nie podrażnia, nie powoduje swędzenia czy wysuszenia. Dodatkowo już po jednym delikatnym myciu aż skrzypią. Dawno żaden szampon tak mocno i dokładnie nie oczyszczał moich włosów ze wszelkich zanieczyszczeń. Włosy umyte tym szamponem doskonale wchłaniają wszelkie maski czy olejki. Są błyszczące, gładkie i dobrze się układają. Szamponu potrzeba dosłownie odrobina, by dokładnie oczyścić włosy podczas mycia. 


Kupić możecie je:
Maska KALLOS Banana TUTAJ
Szampon EQUILIBRA TUTAJ


PRODUKTY DO PIELĘGNACJI TWARZY


Krem na dzień BEAUTY OIL - to moje odkrycie zeszłego roku. Wszystkie produkty tejże marki bardzo dobrze się u mnie sprawdziły - mają fantastyczne, naturalne składy. Działają fenomenalnie na skórę - najlepiej stosowane w serii produktów do kompleksowej pielegacji. Recenzję znajdziecie TUTAJ

Krem pod oczy MURIER - świetne produkty, które dostępne są w salonach kosmetycznych. Idealnie nawilża, ma lekką i szybko wchłaniającą się konsystencję. Jestem zachwycona całą serią, którą miałam okazję testować. Recenzję znajdziecie TUTAJ

Baza perłowa w kulkach BIELENDA - świetna, świetna i jeszcze raz świetna. Recenzja pojawi się niebawem, podsumowująca działanie trzech rodzajów baz. Obecnie otrzymałam komplet trzech baz, które zacznę niebawem testować. Fenomenalne rozwiązanie - perełki pięknie prezentują się w buteleczce, dozownik z pompką ułatwia aplikację. Cera jest rozświetlona, nawilżona i pełna zdrowego blasku. Nadaje się do twarzy solo - nadając zdrowego i naturalnego wyglądu, pełnego rozświetlenia oraz pod makijaż - przedłużając jego trwałość i nadając mu lepszego, bardziej naturalnego charakteru. 


Bogate serum z wit. C LIQ CC od Liqpharm - kolejne odkrycie, które działa doskonale. Cera jest odżywiona, wygładzona i nawilżona. Obecnie stosuję inne produkty tej firmy i napiszę jedno - MIŁOŚĆ BEZWZGLĘDNA!!!  Po więcej zapraszam TUTAJ

Peeling enzymatyczny  VIS PLANTIS Elfa Pharm - fenomenalny, delikatny, a przy tym zaskakująco skuteczny. Zapach przyjemny dla nosa. Wydajny i spodziewajcie się odrębnej notki na jego temat

Kupić możecie je:
Krem na dzień Beauty Oil TUTAJ
Krem pod oczy MURIER TUTAJ
Perłowe kulki BIELENDA TUTAJ
Produkty Liqpharm TUTAJ
Peeling Vis Plantis TUTAJ


PRODUKTY DO PIELĘGNACJI CIAŁA

Peelingi kawowe Body Boom - pierwsza styczność nastąpiła, gdy peeling pojawił się w pudełku SHINY BOX, który swego czasu subskrybowałam. Od tego czasu - jest miłość! Zapachy, działanie i ta delikatna, gładka skóra po jego użyciu - polecam! Wiem, że można taki peeling zrobić sobie samodzielnie - czasem tak robię, ale dla leniwców takie rozwiązanie jest świetne. 

Olejek do ciała Cynamon i Pomarańcza MOKOSH - ten zapach, ta gładka i delikatna w dotyku skóra po jego użyciu są zaskakująco dobre. Olejek najcześciej dodaje do peelingu Body Boom - dzięki masażowi, pozostawieniu chwilę na skórze - po kąpieli i wysuszeniu skóra jest niesamowicie nawilżona i pachnąca. 


Balsam do ciała VASELINE - pięknie pachnie, świetnie nawilża i wygładza ciało Wystarczy niewielka ilość do pokrycia nim całego ciała. Warto się przyjrzeć im bliżej przy kolejnych zakupach. 

Kupić możecie je:
Peelingi BODY BOOM TUTAJ
Olejek MOKOSH TUTAJ
Balsam VASELINE TUTAJ


PRODUKTY POZOSTAŁE

Żel do golenia BALEA - rewelacyjny żel, aż żałuję, że kupiłam tylko jeden będąc w DM-ie. Koniecznie muszę za nim rozejrzeć się w sklepach internetowych. Bardzo dobrze się pieni, jest wydajny, cudownie pachnie, zmiękcza włoski, niesamowicie ułatwia golenie.


Odmładzający krem do rąk i paznokci VIS PLANTIS Elfa Pharm- idealnie nadaje się w okresie zimowym. Namiętnie go używam i mam zawsze przy sobie. Szybko się wchłania, dobrze nawilża i chroni skórę dłoni przed pękaniem i nadmiernym wysuszeniem. Wygodna i poręczna tubka ułatwia aplikację. 

Pomadka ochronna EOS - odkrycie roku. Znalezione w Kalendarzu Adwentowym Douglas (o którym pisałam TUTAJ) i nie wiem, jak mogłam tak długo żyć bez tego cudeńka. Działa błyskawicznie, nawilża, wygładza i dosyć długo usta pokryte są warstwą ochronną. W chwili, gdy na ustach zaatakowała mnie inwazja opryszczek - suche usta na wiór koiła i nawilżała tylko ta pomadka. Reszta nie dawała rady. Wiem jedno - to moje pierwsze, ale nie ostatnie jajeczko EOS.

Żel myjący do twarzy Biolaven - pachnie świeżo, doskonale się pieni, nie podrażnia, dokładnie oczyszcza. Świetnie współpracuje z Foreo Luną, którą używam podczas stosowania tego żelu. Wg mnie jest godny uwagi. 

Kupić możecie je:
Krem do rąk VIS PLANTIS TUTAJ
Pomadka ochronna EOS TUTAJ
Żel myjący Biolaven TUTAJ







Jacy są Wasi ulubieńcy pielęgnacyjni? Znacie powyższe produkty?
Chętnie poznam Wasze opinie ;)


Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...