niedziela, 21 kwietnia 2013

Nalot na C&A w poszukiwaniu idealnych pasiaków...

Dzień wczorajszy nie był dla mnie lekki i łaskawy. Stres, stres i jeszcze raz stres. Ale jest jedna rzecz, która potrafi zdziałać cuda i podnieść mnie na duchu. Tak właśnie - zakupy! 

Postanowiłam więc wybrać się do Janek na maleńkie szaleństwo. Głównym mym celem było kupienie sobie butów na wiosnę, bo niestety pozostały mi jedynie jakieś adidaski do latania po dworku. 
Pierwszym sklepem, który odwiedziłam było oczywiście CCC, bo jest to jeden ze sklepów, gdzie czasem zdarza mi się coś znaleźć w przyzwoitej cenie. 
I co mym oczom się ukazało? Szał zakupowy, całe rodziny stojące gromadkami przy jednej osobie przymierzającej buty. Mąż chcący doradzić, dzieci biegające między półkami i regałami. Co przystanęłam przy konkretnych butach to oberwałam albo torbą od starszej Pani, albo zostałam szturchnięta przez dziecko, które właśnie szykowało się do biegu z przeszkodami, no i inne kobiety, które wiadomo - niezdecydowane, zdenerwowane i zabiegane. 
Wzięłam głęboki oddech i wyszłam. Buty tego dnia postanowiłam sobie odpuścić.

Jak niestety się okazało praktycznie wszędzie było to samo. Aż w końcu trafiłam do H&M. Me oczy ujrzały pasiaki, które chodzą za mną już od dawna. Co prawda cena 49,99 zł za leginsy to trochę sporo, ale mówię sobie dobra niech będzie. No i się zaczęło. Do kasy kolejka około 15 osób. Wiecie co zrobiłam - obrót na pięcie i out. Stwierdziłam, że to nie mój dzień zdecydowanie. Do autobusu pozostało jakieś 40 minut, więc myślę sobie wejdę jeszcze do C&A - i tak nie mam co robić, a czekać na zewnątrz nie będę.

I tam znalazłam pasiaste leginsy!!! Za ile -  27,90zł ;) moja buźka się roześmiała i od razu chwyciłam w swe objęcia. Biorąc pod uwagę, że było jeszcze kilka innych ciekawych modeli zabrałam je ze sobą do przymierzalni.
W tym momencie moja miłość do pasiaków prysła. Jak wiadomo nie we wszystkim każdemu jest ładnie. A ja w tych leginsach wyglądałam wręcz "zjawiskowo". Cieszę się, że w H&M była taka kolejka, bo nie dość że bym przepłaciła, to jeszcze bym była na siebie wściekła, bo wzięłabym je bez przymierzania! Jednak los czasami mi sprzyja :D

Jednak inne wzory były niczego sobie i nawet na moim ciele prezentowały się przyzwoicie. Kupiłam ostatecznie 3 pary, każda po 27,90zł. Uważam, że lepszej okazji trafić nie mogłam i wreszcie przekonałam się, że leginsy w paski nie są dla mnie ;/ No trudno jakoś będę musiała to przeżyć ;P

A tymczasem zaprezentuję Wam moje zdobycze. 


 

Z całej trójki najlepiej wyglądają te ciemne z delikatnymi wzorkami w kolorze szarym oraz te z wyraźniejszymi zdobieniami. Czarne z "wąsem" wzięłam bo wyglądają zabawnie i mają w sobie to coś. Nie żałuję, że je kupiłam bo są w dobrej cenie, fajnie leżą na ciele, oraz nie prześwitują co jest dużym plusem. 

Dodatkowo jeszcze tuż przed wyjściem złapałam w biegu koszulę w Terranovie za całe 49,90zł. Przymierzałam ją wcześniej i zdecydowałam, że jednak należy ją zabrać ze sobą. 


Na żywo koszula prezentuje się jeszcze lepiej, bo kolor niebieski jest jeszcze delikatniejszy. Jestem bardzo zadowolona z zakupów, ale to nie koniec. W następnym poście pokaże Wam pozostałe łupy, które udało mi się upolować na przełomie marzec-kwiecień.
No i oczywiście buty, z których też jestem baaaaaaaaaaaardzo zadowolona. 
Jesteście ciekawe??

Do następnego postu,
Aneta :)
Czytaj dalej »

piątek, 19 kwietnia 2013

Kolorowe trio od Bell.

Dzisiaj przedstawię Wam kolory, które bardzo lubię i używam w weekendy (te bardziej wyraziste), a delikatniejszy raczej w tygodniu do pracy.

Lubię, gdy lakiery mienią się i błyszczą. I te właśnie takie są :D

 Bell Fashion Colour nr 304

Trwały hypoalergiczny lakier do paznokci o kolorze nr 304. 



Kolor przyjemnie prezentuje się na paznokciach, chociaż krycie jest mizerne. By osiągnąć zadowalający efekt należałoby płytkę pokryć trzema warstwami lakieru. Pędzelek jest dłuższy i dość cienki, należy pociągnąć trzy razy, by pokryta była cała powierzchnia. Lakier schnie dość szybko i nie ma problemów z jego zmyciem. Nie barwi płytki i nosi się przyzwoicie. Jednak jak dla mnie kolor jest ładniejszy w opakowaniu niż na paznokciu. Jednak jest delikatny i trzyma się dwa, nawet trzy dni- co uważam za dobry wynik :)

 


Lakier posiada delikatnie mieniące się drobinki, które dodają mu tylko uroku.

 Bell Fashion Colour nr 303
       
W tym kolorze się zakochałam! Krycie jest fenomenalne. Jedno pociągnięcie daje wystarczające krycie, natomiast dwa pokrywają płytkę idealnie. Lakier cudnie się błyszczy, w pewnym stopniu przypomina nawet lakier żelowy. Mieniące drobinki pojawiają się też w nim, przez co nadaje mu wyrazistości i charakteru. Generalnie do pracy nie mogę używać, bo jest za ciemny, ale gdybym mogła to malowałabym nim paznokcie aż do znudzenia. Lubię fiolety - a ten zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. 



 Trwały hypoalergiczny lakier do paznokci o kolorze nr 303.   





  
 Bell Fashion Colour nr 301


Trwały hypoalergiczny lakier do paznokci o kolorze nr 301.   
     


 I ostatni z trójki Bell. Tym razem na ruszt rzucona została mocna zieleń. Kolorów było mnóstwo do wyboru - jednak wybór padł na ten.  Nie żałuję, że właśnie na ten się zdecydowałam. Jest wyjątkowy, unikalny jak dla mnie oraz bardzo ładnie się prezentuje. Pasuje idealnie na imprezę, na wyjście do kina czy na imprezę. Trzyma się nieźle oraz krycie ma tak samo dobre jak ciemny fiolet. 
Z całej trójki właśnie 301 i 303 są dla mnie świetne. 

Jak widać nie tylko pastelowe, delikatne i naturalne mogą prezentować się efektownie.

Za pojemność 11g/r zapłaciłam około 5zł. Jak dla mnie przyzwoita i niska cena za super efekt.

A Wy miałyście jakieś kolory z tej serii Bell? Podobają Wam się te kolory, czy nie robią na Was wrażenia?


Pozdrawiam gorąco,
Aneta
Czytaj dalej »

piątek, 5 kwietnia 2013

Łupy Biedronkowe - mam i ja :D

Nie mogłam pozostać obojętna na promocje, które jak zwykle kuszą i wiedzą o nich wszystkie blogerki ;) Mi też udało się dorwać kilka perełek :D

Oto moje łupy:


Oraz pokrótce co powyżej leży na tym pagórku :D

 Zestaw pędzelków do makijażu - 13,99zł
Wydawało mi się, że za taką cenę nie można zbyt wiele oczekiwać - jednak pędzelki prezentują się całkiem przyzwoicie. Jak się będą sprawować okaże się wkrótce ;) Było kilka kolorów etui - ja wybrałam czarne.


Szampon do włosów nadający blask od NIVEA - 6,49zł 
Pozostał mi już tylko jakiś szampon, który zamierzam wykończyć, więc wypadało jakiś dokupić. Kiedyś lubiłam szampony od Nivea, więc za taką cenę żal było nie wziąć :D

Szampon do włosów z odżywką 2w1 od NIVEA - 6,49zł 
Jak szaleć to szaleć - dwa różne, a co mi tam ;P

 Normalizujący żel-peeling oczyszczający od BeBeauty - 4,99zł
Nowość w ofercie Biedronki. Standardowo żeli do twarzy nie używam, bo jakoś u mnie się nie sprawdzają. Ten mnie zainteresował, bo jest to żel-peeling. Aż sama jestem ciekawa, bo peelingu do twarzy szukałam - czy znalazłam faworyta? Zobaczymy ;)

Żel pod prysznic i do kąpieli Johnson's body care - 12,99zł

Ładnie pachnie i za takiego kolosa warto było zapłacić taką cenę. Zobaczymy jak sobie będzie radzić :]

Maszynki do golenia Lady - 3,99zł
Do pianki albo żelu do golenia lepszych nie potrzebuje maszynek. Te wg mnie sprawdzają się przyzwoicie i lubię je kupować, bo w takiej cenie mam 10 sztuk, w dodatku mają pasek nawilżający. Nie ma tragedii ;)

Zestaw CAREX - mydło + zapas za 9,99zł

 Kupiłam z ciekawości, ale zagapiłam się. W Hebe było to samo mydło antybakteryjne za 6,99zł plus drugie opakowanie za 1 grosz. Więc jak chcecie je kupić, bardziej opłaca się w Hebe ;)

Żel pod prysznic Biały Jeleń  ŁOPIAN i JAGODA- za około 6zł

 Żel pod prysznic Biały Jeleń KALINA i MELISA - za około 6 zł

Kupiłam z ciekawości i z uwagi na fajne zapachy, ale te dwa żele już w Hebe, nie w Biedronce. 


A jak Wasze łupy? Równie okazałe, czy jeszcze nie byłyście? ;)


Aneta

Czytaj dalej »

środa, 3 kwietnia 2013

Denko marcowe ;)

Oraz moje nieco większe zużycie w porównaniu do miesiąca poprzedniego ;)

Przede wszystkim są to kosmetyki pielęgnacyjne.  Z kolorówki nie mam nic, a to dlatego, że mi jakoś pomału się zużywa ;P
Ale już sukcesywnie widzę koniec tuszu do kresek, podkładu w płynie, a co poniektóre rzeczy może nawet wyrzucę - bo najzwyczajniej w świecie nie sprawdzają się u mnie wcale ;/ 

Do rzeczy - oto moje skromne zużycie.


Od lewej począwszy: 

1. Płyn micelarny 3w1 Eveline - dość przyzwoity płyn, wydajny, skuteczny i dobrze radził sobie z moim makijażem. Pełna recenzja produktu tutaj. Może kupię ponownie, ale póki co mam inne.

2. Pasta do zębów Lacalut aktiv. Mam bardzo wrażliwe zęby i skłonność do krwawienia dziąseł, a ta pasta pomogła mi się uporać z tym problemem. Jest łagodny, wzmacnia i dziąsła i zęby, dzięki czemu krwawienie nie występuje, albo jest zmniejszone do minimum. Używam regularnie, aczkolwiek zamiennie używam też innych past. Kupię ponownie. 

3. Żel pod prysznic Joanny - fajnie się pieni, bardzo przyjemnie pachnie, sprawdza się lepiej podczas kąpieli niż pod prysznicem - ten dozownik jest mało praktyczny niestety, bo trzeba było się nieźle namachać by wydobyć odpowiednią ilość. Cena mnie skusiła - około 5zł i kupiłam dwa takie i jeden czekoladowy ;) Z wydajnością szału nie ma, ale dla zapachu i niskiej ceny było warto kupić. Nie kupię ponownie, bo mam jeszcze dwa w zapasie ;P

4. Dezodorant Adidas action 3 - dobry, tani i przyzwoity dezodorant. Powstrzymuje pocenie (o ile ktoś nie poci się nadmiernie - wtedy raczej sobie nie poradzi), trzeba jednak poczekać chwilę po aplikacji z zakładaniem ubrania, bo pozostawi nieestetyczny ślad ;/ Kupiłam w promocji dla zapachu i aby coś zmienić, jednak chyba ponownie się nie skuszę, gdyż mam swoich faworytów ;)

5. Kolejne opakowanie kuli do kąpieli Dairy Fun - no cóż, komentarze są tu chyba zbędne. Po prostu uwielbiam je za zapach i to co robią z ciałkiem :) Kupię ponownie :D



6. Isana żel pod prysznic Melon i Gruszka - przyjemny zapach, odświeżający i energetyzujący, neutralny dla naszej skóry. Niska i przystępna cena, więcej tutaj. Kupię ponownie, ale prawdopodobnie inną wersję zapachową.

7. Żel pod prysznic Cien z Aloe Vera i proteinami mleka - świeży zapach, poręczne opakowanie, niska cena. Jednakże na ciele nie pozostawia żadnego zapachu, jest rzadki i mało wydajny. Nie kupię ponownie, gdyż nie spełnił żadnych z moich oczekiwań. Jeśli chcesz więcej poznać na temat tego produktu zapraszam na recenzję tutaj

8. Żel od prysznic Garden of Eden z Avonu - kupiłam go dawno pod wpływem emocji i zachwytu nad różnorodnością tych żeli i płynów do kąpieli, te zapachy i niskie ceny wprowadzały mnie w obłęd ;P a teraz mam w zapasie ich jeszcze kilka. Postanowiłam je namiętnie denkować, zanim stracą zapach albo minie termin ważności ;P Zapach kiedyś mi się bardzo podobał, teraz nie bardzo zachwycał. Nie kupię ponownie, bo już się wyleczyłam z Avonu. Zachoruję chyba na Yves Rocher!! :D

9. Szampon do włosów z Apteczki Babuni, Joanna - bardzo dobry szampon, super oczyszcza, cudnie pachnie, niewiele kosztuje, w dodatku włosy są miękkie, błyszczące i odżywione. Więcej na temat szamponu i moją opinię znajdziecie tutaj. Kupię ponownie, ale poszukiwać będę dalej.


To byłoby tyle, jeśli chodzi o moje denko marcowe. Dużo tego nie ma. Sporo też produktów jest w połowie zużytych, więc nadejdzie taki miesiąc, że będzie tych kosmetyków duuuużo więcej :D jak się to wszystko zbierze...
Miałyście coś z powyższych, a może jest coś, czego koniecznie muszę spróbować a jeszcze nie wpadło to w moje ręce - mówcie! 


Aneta
Czytaj dalej »

Isana Ol Dusche Melone & Birne - żel pod prysznic

Dzisiaj mam dla Was recenzję żelu pod prysznic z Rossmanna. Chodzi dokładnie o żel pod prysznic z olejkiem o zapachu Melona i Gruszki. To moje drugie podejście do żelu marki Isana. Raz zakupiłam żel i bardzo mnie rozczarował - zarówno swoją galaretowatą konsystencją, brakiem wydajności jak i słabym pienieniem się. Jedyne co posiadał to przyjemny zapach, ale tylko w opakowaniu, bo na ciele już tak przyjemny nie był.

Podczas jednej z dość częstych promocji jakie pojawiają się w Rossmannie - trafiłam na bardzo niskie ceny marki własnej ISANA. Biorąc pod uwagę fakt, że poprzedni żel mnie rozczarował poszukiwałam czegoś innego, wyglądającego zachęcająco. Za niecałe 3 zł zakupiłam żel z dodatkiem olejku o przyjemnym i świeżym zapachu gruszki i melona.



Skład:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Tocopheryl Acetate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Disodium EDTA, Benzophenone-4, PEG-40 Hydrogenated Castol Oil, Mannitol, Cellulose, Hydroxypropyl Methylcellulose, Sodium Chloride, Ethylhexylglycerin, Parfum, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Citric ACID, CI 15985, CI 77492.

Opakowanie:

Żel ukryty jest w przeźroczystej butelce o pojemności 300 ml. Opakowanie zwykłe z zamknięciem posiadającym zatrzask. Dzięki takiej bezbarwnej konstrukcji doskonale widać, ile produktu pozostało nam do dyspozycji. Zatrzask jest solidnie wykonany, żel pozostaje w środku nawet w pozycji leżącej, nic się nie wylewa. 


Właściwości:

Żel  z dodatkiem olejku wg producenta podczas kąpieli odpręża ciało i ożywia zmysły. Połączenie perełek olejku i owocowego, świeżego zapachu melona sprawia, że prysznic staje się szczególnym przeżyciem. Wysokiej jakości receptura pomaga chronić skórę przed wysuszeniem, która sprawia wrażenie miękkiej i sprężystej w dotyku. Posiada neutralne pH przyjazne skórze.

Stosowanie:

Kiedy tylko nam się podoba ;) rano i wieczorem, zarówno pod prysznic jak i do kąpieli w wannie. Mi osobiście bardziej odpowiadał o poranku z uwagi na swoje odświeżające właściwości i energetyzujący zapach. 

Moje wrażenia:


Opakowanie - proste, zwykłe, bezbarwne - przez co bardzo uniwersalne i praktyczne, pewnie trzyma się w dłoni - mokrej i suchej.

Konsystencja - płynna, o pomarańczowym zabarwieniu. Na dłoni podczas aplikacji wyraźnie widać drobne perełki zawierające odżywcze olejki.  

Wydajność - przy codziennym porannym prysznicu, żel wystarczyłby mi na około 2 tygodnie. Biorąc pod uwagę, że nie stosowałam go na co dzień, a zamiennie z innymi żelami skończył się po około dwóch miesiącach. Lubię podczas kąpieli dużą ilość piany i tutaj żel zapewnił mi jej sporą dawkę, jednak musiałam trochę okazalej go wylać na myjkę/gąbkę. Nie jest aż tak wydajny jak olejek L'occitane, który miałam okazję używać, ale do najgorszych też nie należy. W skali 5-punktowej, wydajność w tym wypadku mogę ocenić na 3+, co wg mnie jest dość dobrą oceną ;)

Ogólne wrażenia -  bez wątpienia zapach mnie skusił do zakupu tego żelu oraz fakt, że nie ma typowej konsystencji żelowej, a z dodatkiem olejku. Zapach nie kończył się na opakowaniu, podczas kąpieli zapach również umilał kąpiel, ale na skórze nie pozostawiając po sobie śladu. Dobrze się pienił, przez co umycie całego ciała z odpowiednią ilością żelu wystarczył na dokładne umycie i odświeżenie. Na ciele nie było śladu zapachu żelu, ani też dodatkowej powłoki ochronnej. Ciało pozostało po umyciu raczej neutralne w dotyku, ani wysuszone, ani dodatkowo nawilżone. Jednakże jak za tak niską cenę uważam, że żel sprawdził się bardzo przyzwoicie. Z pewnością jeśli wpadnie w oko mi jakiś inny z dodatkiem olejków kupię - chociażby z ciekawości. Żel dobrze oczyszcza, przyjemnie pachnie, odświeża i odpręża jednocześnie. Działa delikatnie, bez szkody dla skóry naszego ciała. Ciało odświeżone i oczyszczone gotowe jest na balsamowanie. Przez to, że żel nie pozostawia po sobie żadnego zapachu na skórze - nie gryzie się z balsamem, czy masłem do ciała. 


Plusy:

* zapach
* przyzwoita wydajność
* niska i przystępna cena 
* konsystencja 

Neutralnie:
* nie działa w żaden sposób na skórę - nie przesusza i nie nawilża


Moja ocena: 7/10 


Za cenę, zapach, przyjemną konsystencję i dodatek olejku przyznaję 7pkt. Co uważam za dużą poprawę porównując do poprzedniego żelu z ISANY. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się mile zaskoczę. Kupię ponownie, ale może inną wersję zapachową. 


Które z żeli miałyście, które polecacie, a na których się zawiodłyście?


Aneta
Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...