niedziela, 21 września 2014

Made by Annabelle Beauty - wosk zapachowy vol.1

Witajcie!


Niedawno przedstawiałam Wam balsamy mojej produkcji, a dzisiaj przyszedł czas na zapoznanie Was z moimi małymi, pachnącymi woskami a'la Yankee Candle. 

Chociaż co ja mówię - jak dla mnie są nr 1, ponieważ od początku do końca zrobione są przeze mnie. 
A nic nie cieszy bardziej, niż własnoręcznie wykonana rzecz, która uprzyjemnia każdą wolną chwilę spędzoną w domowym zaciszu. 







Wszystkie wersje zapachowe, które powstały w moim małym, domowym laboratorium są uniwersalne, działają relaksująco, antystresowo, pobudzająco, wyciszająco, niwelują stres i zapobiegają zmęczeniu. 

Taka niewielka rzecz, a może zdziałać bardzo dużo. Wszystko to za sprawą olejków eterycznych, które już solo mają niesamowite właściwości - a co dopiero w połączeniu z innymi olejkami. 


Do swoich wosków używałam nie tylko olejków eterycznych, ale i zapachowych - marki Etja. Muszę przyznać, że firma bardzo profesjonalnie i indywidualnie podchodzi do klienta. W moim zamówieniu znajdowały się wybrane przeze mnie olejki eteryczne oraz jeden olejek zapachowy, a także oleje naturalne, m.in. olej z miąższu kokosa i olej ze słodkich migdałów. Firma do zamówienia dorzuciła mi bardzo dużo dodatkowych produktów, bym miała okazję poznać więcej produktów marki Etja. Gdy dowiedziałam się o gratisach - spodziewałam się dwóch, maksymalnie trzech produktów. Firma powiększyła moje zamówienie o większość z pozostałych, dostępnych na dany moment produktów. Możecie sobie tylko wyobrazić moje zaskoczenie i minę podczas rozpakowywania paczki.
Polecam z czystym sumieniem tego producenta - paczka dotarła dobrze zabezpieczona, bez uszkodzeń i w błyskawicznym tempie. Wiem jedno - to było moje pierwsze i z pewnością nie ostatnie zamówienie w tym sklepie. Poza tym do sklepu wprowadzono mnóstwo nowości, które bardzo mnie ciekawią i już myślę, co zrobię z użyciem tychże nowinek ;)


Czymże są olejki eteryczne, a czym olejki zapachowe. 

Olejki eteryczne bardzo intensywnie oddziałują na najbardziej wrażliwe ludzkie strefy. Wykazują silne działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwstarzeniowe, a także są cennym źródłem aktywnych składników oraz witamin, co pozwala im na doskonałą ochronę naszej skóry (źródło: etja.pl). 

Olejki zapachowe są kompozycjami imitującymi naturalne olejki. Charakteryzują się bardzo złożonymi nutami zapachowymi. Uzyskanie ostatecznego zapachu jest rezultatem połączenia kilkunastu, czy nawet kilkudziesięciu odpowiednio dobranych składników (źródło: etja.pl).


Teraz przedstawię Wam pierwszy wosk, który zrobiłam - wersja RÓŻA & KWIAT POMARAŃCZY

Składniki użyte do wyrobu dwóch wosków:
  • 30-40g wosku sojowego (zależy jaką grubość wosku chcecie uzyskać)
  • kawałek kredki świecowej (do zabarwiania wosku)
  • olejek zapachowy lub połączenie kilku zapachów (na każde 10g wosku dawałam po 15-20 kropelek olejku; im więcej olejku tym zapach intensywniejszy)
  • do wersji RÓŻA & KWIAT POMARAŃCZY zużyłam ok. 35 kropelek olejku zapachowego RÓŻA oraz ok. 35 kropelek olejku zapachowego KWIAT POMARAŃCZY
Wosk rozpuszczałam wraz z kawałkiem kredki świecowej w kąpieli wodnej. Gdy wosk stał się płynny dodałam mieszankę olejków zapachowych. Dokładnie wymieszałam i przelałam wosk do czystych foremek silikonowych. Po wystudzeniu woski bezproblemowo wyskakują z foremek zachowując odpowiedni kształt. 



Olejki zapachowe służą głównie aromatyzowaniu pomieszczenia za pomocą nawilżaczy, odkurzaczy, czy kominków zapachowych. Nie mają właściwości leczniczych, czy aromaterapeutycznych. Mają za zadanie pięknie, subtelnie pachnieć, uprzyjemniając przy tym spędzanie wolnego czasu w zaciszu domowym. 

Połączenie przyjemnego, zmysłowego zapachu róży, z lekkim i delikatnym aromatem kwiatu pomarańczy neroli świetnie relaksuje i odpręża. Idealnie nadaje się do domowego spa wieczorową porą. Wtedy wystarczy jedynie gorąca kąpiel z płynem do kąpieli o kwiatowym aromacie i kominek zapachowy, a w nim wosk róża&neroli. Relaks i odprężenie gwarantowane. 


To część pierwsza moich woskowych cudaków. Wkrótce przedstawię Wam kolejne wersje zapachowe, z użyciem innych olejków. 

Jakie wersje zapachowe chciałybyście mieć w swoim posiadaniu? Wezmę to pod uwagę podczas przygotowywania pakietów konkursowych :D



Czytaj dalej »

Naturalny balsam do ust z nutą kawową.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam produkt, który zrobiłam samodzielnie. Od dłuższego czasu chodził za mną pomysł robienia kosmetyków w domu. Póki co na użytek własny, ale z myślą też o dzieleniu się moimi wyrobami z innymi osobami.

Na początek robię woski zapachowe, kule do kąpieli (które nieustannie ulepszam, by były idealne), masełka do ust oraz kostki do masażu. 

Woski zapachowe wyszły według mnie dość przyzwoicie - pachną intensywnie, są kolorowe i przede wszystkim sama decyduję o tym, jaki wariant zapachowy zrobić.

Ale o moich cudakach napiszę innym razem. Teraz chciałabym Wam przybliżyć masełko do ust, które nie dość, że składa się z samych naturalnych składników, to jeszcze może pachnieć tak jak chcemy. Moje obecnie używane masełko ma zapach kawowy - dlaczego? Podczas robienia kostek do masażu stwierdziłam, że z masełkiem o tym zapachu stworzą duet idealny. 

A teraz zdjęcia moich wyrobów

Składniki, które użyłam starczyły na 8 słoiczków po 10ml każdy. 

Do wyrobu moich masełek użyłam:
  • 6g wosku pszczelego niebielonego (dostępny w sklepie Blisko Natury)
  • 16g oleju z pestek moreli (otrzymany od sklepu Etja) i około 5 kropelek oleju z nasion marchwi (także od firmy Etja)
  • 8g masła shea (dostępny w sklepie Blisko Natury
  • 8g masła kakaowego (dostępnego w sklepie Blisko Natury)
  • 2g masła lilipe (dostępnego w sklepie Blisko Natury
  • 2g masła waniliowego (dostępnego w sklepie Blisko Natury)
  • olejek kakaowy (około 30 kropelek)
  • pół łyżeczki miodu
Do małego naczynia włożyłam wszystkie składniki stałe, czyli masła oraz wosk pszczeli. W kąpieli wodnej roztopiłam je delikatnie mieszając. Gdy już się roztopiły, dodałam miód oraz oleje z pestek moreli i z nasion marchwi. Odstawiłam do przestygnięcia i po chwili dodałam olejek zapachowy. 

Do pustych, wyparzonych i suchych słoiczków nalałam mieszaninę. Odstawiłam na bok. Po wystudzeniu masełko od razu poszło w ruch. Reszta czeka na swoich właścicieli. 




Co uzyskałam robiąc takie masełko/balsam samodzielnie?

Gładkie, miękkie, nawilżone i pachnące usta. Dodatkowo suche skórki, które były przed zastosowaniem masełka - zniknęły. Masełko po zastygnięciu jest nieco twarde, ale po zetknięciu z palcem, delikatnie się rozpuszcza. Niewielka ilość wystarcza na pokrycie ust. Masełko nie ma smaku, ale za to jak pachnie! 

Cieszę się, że postanowiłam zrobić sobie takie masełko - niewielkim kosztem mam coś, co mi służy i spisuje się tak, jak tego potrzebują moje usta. 


PS - za jakiś czas planuję zorganizować rozdanie/konkurs z moimi własnymi wyrobami. Czy interesuje Was taka wygrana? Zestawów będzie kilka, w każdym z nich różne produkty. Co o tym myślicie? 




Czytaj dalej »

niedziela, 14 września 2014

Spotkanie blogerek w Warszawie #autumnedition - relacja.

 Witajcie!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić fotorelację ze spotkania, w którym miałam okazję uczestniczyć we wrześniu. A mowa o spotkaniu blogerek, które odbyło się w Restauracji Vapiano w Warszawie.



Spotkanie zorganizowane było po to, by wirtualne znajomości stały się realnymi. By każda z nas mogła osobiście poznać inną dziewczynę, na której blog zagląda regularnie. 

Powiem tak - spotkanie uważam za mega udane. poznałam wiele wspaniałych dziewczyn, z którymi można bez obaw rozmawiać na każde tematy. Wiadomo, weekendu by zabrakło na rozmowy i plotki z każdą dziewczyną z osobna, ale wierzę, że nadarzy się jeszcze okazja na tego typu spotkanie ;)

Na początku spotkania pojawiła się Pani Berenika z firmy Original Source. Każda z nas uważnie wsłuchiwała się w to, co mówiła przedstawicielka firmy. 





Gdy już prezentacja zakończyła się - mogłyśmy powąchać wszystkie produkty marki OS, czyli płyny do kąpieli i żele pod prysznic o różnych wariantach zapachowych. 





Wierzcie lub nie, ale wąchając produkty można było pokusić się o ich spróbowanie ;) O czym może świadczyć poniższe zdjęcie :D Jedno wiemy na pewno - nie smakują tak dobrze, jak pachną ;P






A poniżej Patrycja i Marta bez których spotkanie nie miałoby miejsca. Serdecznie dziękuję za możliwość spotkania się ze wszystkimi wspaniałymi dziewczynami. Oczywiście mam nadzieję, że zobaczymy się niebawem ;)



Partnerzy spotkania #autumnedition:



AA Cosmeticshttp://kosmetykiaa.pl/
Arkanahttp://arkana.pl/
Bielendahttp://bielenda.pl/
Catricehttp://www.catrice.eu/pl
Golden Rosehttp://www.goldenrose.pl/
Lemaxhttp://www.lemaxkosmetyki.pl/
Luksjahttp://www.luksja.pl/
Original Sourcehttp://www.originalsource.pl/
Seboradinhttp://www.seboradin.pl/
Sorayahttp://www.soraya.pl/

Prezenty od partnerów
















Jeszcze raz wszystkim Wam serdecznie dziękuje za miło spędzony dzień! Oby takich okazji było jak najwięcej ;) 








Czytaj dalej »

wtorek, 2 września 2014

Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą Flos Lek - recenzja.

Witajcie!

Czy zdarzyła Wam się kiedyś taka sytuacja, że macie perfekcyjnie wykonany makijaż, wychodzicie na zewnątrz i niezależnie od pogody - czy jest słonecznie, czy jest wietrznie Wasze oczy zaczynają łzawić, niszcząc jednocześnie to, nad czym pracowałyście w łazience jakiś czas? 

Idealna kreska nagle znika z oka, a tusz widoczny jest nie tylko na rzęsach, ale i w miejscach do tego nieprzeznaczonych? Jeśli miałyście z tym problemy to znalazłam kosmetyk, który to powstrzymywał i zapobiegał powstawaniu znanej wszystkim PANDY.  Poczytałam kilka recenzji na temat produktów pod oczy marki Flos-Lek i postanowiłam wypróbować jeden z żeli. Mój wybór padł na żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą do powiek i pod oczy. Żel kupiłam w Hebe podczas jakiejś promocji. Zapłaciłam za niego około 5 zł, więc stwierdziłam - nie zadziała, trudno. Wielkiej straty finansowej nie będzie. 

Opakowanie o pojemności 10g. Bardzo ładny, maleńki słoiczek, wykonany z plastiku - umieszczony dodatkowo w kartonowym pojemniczku. Po odkręceniu pokrywki naszym oczom ukazuje się folia aluminiowa, która zapewnia nas w przekonaniu, że nikt paluchów przed nami nie wkładał. Poza tym mocno bym się zdenerwowała, gdyby słoiczek okazał się naruszony. Produkt bowiem ma termin przydatności zaledwie 3M od otwarcia, więc dość szybko trzeba go zużyć. 



Zapachu brak, albo przynajmniej jest na tyle delikatny, że dla mojego nosa niewyczuwalny. 

Konsystencja lekkiej galaretki. Po styczności z palcem zmienia się w bardzo delikatny żel-płyn, utrzymujący się na opuszku . Nakłada się prosto i bezproblemowo. Zarówno powieki, jak i skórę pod oczami można wysmarować, bez obawy, że coś spłynie, czy przemieści się. Żel chwilę po nałożeniu zastyga tworząc delikatnie lepiącą powłoczkę. Po krótkiej chwili ten efekt zanika, a żel całkowicie wchłania się w skórę. 


Wydajność bardzo duża, stąd należy mocno się sprężyć, by zużyć te 10 g w przeciągu trzech miesięcy. Jeśli żel stosowany jest dwa razy dziennie, z pewnością nic się nie zmarnuje. Jeśli natomiast smarujemy jedynie okolice oczu raz dziennie, może nieco produktu pozostać na dnie. U mnie przy niemalże codziennym stosowaniu pozostała jeszcze znaczna ilość żelu. Jednakże fakt, że upłynął czas 3 miesięcy nie będę narażać i tak wrażliwych okolic oczu na jakiekolwiek podrażnienie. 


ZALETY:
- po nałożeniu na skórę w okolicach oczu nie zabarwia jej 
- tuż po nałożeniu czuć bardzo przyjemne chłodzenie, które utrzymuje się minimum 5 minut
- skóra jest delikatnie napięta i odświeżona


- już po pierwszym użyciu zauważyłam brak łzawienia oczu, dzięki czemu makijaż był bezpieczny
- makijaż nałożony na żel nie rolował się, ale należało dać mu chwilę na wchłonięcie się
- powieki przy regularnym stosowaniu nie były opuchnięte 
- spojrzenie było rześkie, a okolice oczy wyglądały na wypoczęte
- niska cena i łatwa dostępność
- poręczne opakowanie i dodatkowe zabezpieczenia
- duża wydajność


WADY:
- skóra pod oczami lepi się tuż po zastosowaniu
- krótki termin przydatności może powodować zmarnowanie się produktu



Podsumowując żel to świetny pomocnik przy łzawiących, czy lekko opuchniętych powiekach. Świetnie chłodzi, dzięki czemu opuchnięcia znikają szybciej, a spojrzenie nabiera wyrazu i rześkości. Produkt jest łatwo dostępny, niewiele kosztuje i występuje w wielu wariantach. Jest dość wydajny, ale krótki termin przydatności może powodować marnotrawstwo.  Jak dla mnie produkt bardzo dobry, zwłaszcza, że zapomniałam już co to łzawienie oczu i rozmazany makijaż. 







Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 września 2014

Mydełko naturalne Lacura Aloe Vera - recenzja.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mydełko, które idealnie sprawdza się w .... czyszczeniu pędzli oraz mojej gąbeczki do makijażu ;)

A mowa tutaj o mydełku naturalnym Lacura Aloe Vera, który otrzymałam od sklepu naturalna.eu

Nie będę się rozpisywać na jego temat, bo jak wygląda każdy widzi, jaki ma skład przedstawiam na zdjęciu. Mydełko samo w sobie jest niezawodne, ale tylko do czyszczenia akcesoriów do makijażu. Do mycia rąk, czy ciała go nie stosuję. Wzięłam pod uwagę fakt, że poprzednie mydełko z tej firmy pozostawiało mocny osad na umywalce, nie powaliło też działaniem, więc chciałam tego uniknąć. 

Napiszę o zaletach i wadach produktu, ponieważ rozpisywanie się wg mnie jest zbędne.



Zalety:

- mydełko o wadze 100g wystarcza na długi okres użytkowania
- dokładnie oczyszcza gąbkę do makijażu (wypłukuje cały podkład, pozostawiając ją czystą i gotową do dalszego używania)
- dobrze się pieni, dzięki czemu łatwiej jest pozbyć się wszelkich zanieczyszczeń
- pędzle po umyciu z użyciem mydełka są czyste, gładkie i miękkie
- zapach bardzo delikatny, ledwie wyczuwalny
- po zastosowaniu nie ma osadu na umywalce, jak w przypadku poprzedniego mydełka
- dobrze się trzyma w dłoni podczas mycia pędzli, czy gąbki
- starcza na długi okres użytkowania
- nie wysusza rąk podczas mycia
- kosztuje niewiele
- dostępny w sklepie internetowym naturalna.eu


Wady:

- przy myciu rąk pieni się słabiej niż podczas mycia pędzli

Podsumowując mydełko oceniam bardzo dobrze w kwestii oczyszczania i mycia pędzli. Świetnie się pieni, dobrze wypłukuje wszelakie zanieczyszczenia z pędzli, czy gąbeczki do makijażu. Podkład wymywa się całkowicie, a akcesoria do makijażu są czyste, delikatnie pachnące i miękkie. Wystarczy je dokładnie wysuszyć, by były gotowe do następnego użycia. 
Jeśli nie macie pod ręką szamponu, mydełko sprawdzi się idealnie w tej roli. 




Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...