niedziela, 17 sierpnia 2014

Co nowego testuję :)

Witajcie!

A teraz na szybko pokażę Wam kilka nowości, które obecnie używam, albo używać będę wkrótce ;)


1. Pakiet recenzentki od RIMMEL 
Póki co jestem zadowolona z efektów :) Więcej napiszę niebawem.

2. Przesyłka od BIELENDY 
Peeling malinowy i zestaw do depilacji to nowości, których nie miałam okazji używać. Chętnie wypróbuję - zwłaszcza peeling :D
Olejek arganowy i krem do twarzy już recenzowałam, ale chętnie do nich powrócę ;)

3. Nowości Ziaja 
Dwa szampony przeciw wypadaniu włosów - callmeblondieee poleca, więc chętnie to sprawdzę :D Kuracja dermatologiczna z wit.C, żel myjący i krem nawilżające z serii liście manuka oraz serum wzmacniające do włosów BIOVAX A+E (to akurat znam i bardzo lubię, stąd zakup ponowny).


Czytaj dalej »

Kremowy żel pod prysznic Kwiat Pomarańczy od Le Petit Marseiliais - recenzja.


Witajcie! 


Jakiś czas temu informowałam Was o tym, że udało mi się dołączyć do grona Ambasadorek marki Le Petit Marseiliais. Paczkę prezentowałam Wam w jednym z poprzednich postów. W pudełku znalazłam między innymi żel pod prysznic Kwiat Pomarańczy, o którym opowiem Wam nieco w dniu dzisiejszym.

Wiem, że na blogach już jest przesyt na temat tychże produktów, ale nie byłabym sobą, gdybym nie opisała swoich wrażeń - nawet pokrótce.






Opakowanie różni się od żeli dotychczas przeze mnie stosowanych. Butelka jest prostokątna, o zaokrąglonych krawędziach. Kolor opakowania jest dość subtelny, kobiecy, stonowany. Z tyłu jest napisane wszystko, co każdy potrzebuje - mianowicie opis produktu, pojemność (w tym przypadku jest to 250ml), efekty stosowania oraz skład. Na górze butelki znajduje się zatrzask, przez który wydobywamy pożądaną ilość produktu na dłoń, bądź gąbkę. Nie zacina się, łatwo się zamyka i ponownie otwiera - nie sprawia problemów.

Zapach z początku mnie zaskoczył, bo nigdy wcześniej nie czułam woni kwiatu pomarańczy. Z czasem przyzwyczaiłam się do niego, wręcz polubiłam. Jeśli szukacie świeżego, soczystego aromatu to nie będzie żel dla Was. Zapach jest subtelny, nieco kwiatowy, z nutą goryczy. Nie czuć w nim ani trochę pomarańczy. Do zapachu można podchodzić z miłością, albo nienawiścią. Jedni pokochają go za tą "inność" i wyjątkowość, drudzy stwierdzą, że żel śmierdzi. Mi osobiście zapach przypadł do gustu. 


Konsystencja kremowa, lejąca i delikatna o mlecznym zabarwieniu. Ma postać dość płynną, ale nie rzadką. Nie spływa z dłoni (no chyba, że pochylonej), doskonale się pieni, tworząc puszysty, obfity i mleczny puch, który otula nasze ciało podczas mycia. Dzięki temu już niewielka ilość wystarcza do umycia całego ciała. 

Wydajność zadowalająca. Przy codziennym myciu przez dwie osoby starczył na dwa tygodnie stosowania. Oczywiście mówię tu o prysznicu, nie kąpieli. Przy dozowaniu do wanny wydajność automatycznie zmaleje. 


ZALETY:
- unikatowy zapach
- wydajność na zadowalającym poziomie
- doskonale się pieni
- dokładnie oczyszcza skórę
- nadaje się dla kobiet i mężczyzn

WADY:
- nie dostrzegłam


Podsumowując żel oceniam jako przyjemny w stosowaniu. Jak dla mnie to miła odmiana przy codziennej pielęgnacji ciała. Zapach unikatowy, odpowiedni zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Wyczuwalny podczas mycia, znika niedługo po kąpieli. Bardzo dokładnie oczyszcza skórę, pozostawiając ją gładką i miłą w dotyku. O dodatkowym nawilżeniu nie ma mowy, ale wysuszenia także nie zauważyłam. 




Czytaj dalej »

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Nowy wygląd bloga ;)

Witajcie!

Dzisiaj tylko informacyjnie ;) Otóż jak zapewne zauważyłyście - zmienił się wygląd mojego bloga. Teraz jest taki, jaki miał być od początku, a wszystko za sprawą dobrej duszyczki, która wprowadziła w życie wszystkie zmiany!

W tym miejscu chciałabym podziękować Kasi z http://www.juststayclassy.pl/ za wyrozumiałość, sugestie i pomoc we wszystkim. Kasia działa jak błyskawica - jednego dnia napisałam, na czym mi zależy i co chciałabym zmienić, a następnego dnia już miałam wstępny projekt! SZALEŃSTWO!

Jeśli chciałybyście skorzystać z pomocy, wskazówek Kasi to z tego miejsca zachęcam do zajrzenia na jej bloga. Z pewnością będziecie zadowolone tak samo jak ja ;)

A tutaj możecie zamówić nowy szablon 


Co myślicie o nowym wyglądzie mojego bloga? Bo mi się bardzo podoba i póki co nie mogę się przyzwyczaić do nowej szaty ;)




Czytaj dalej »

niedziela, 27 lipca 2014

Najlepszy sposób na wygładzenie skóry EVER - recenzja.

Witajcie!



Dzisiaj przedstawię Wam duet, który sprawia, że moja skóra nabiera nowego wyrazu. Jest niesamowicie gładka, miękka i w połączeniu z balsamem aksamitna w dotyku. O czym mowa?

Takich cudów możecie spodziewać się po zastosowaniu tych dwóch niepozornych bohaterów : czarne mydło i rękawica Kessa.



Myślałam dotychczas, że dobry peeling działa cuda. Ale to co robi rękawica w połączeniu z czarnym mydłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie powiedziałabym, że masowanie ciała z mydełkiem prócz oczyszczenia może wygładzić skórę. Jak ja do tej pory funkcjonowałam bez tego duetu - NIE MAM POJĘCIA! 



Czarne mydło naturalne otrzymałam na spotkaniu blogerek jakiś czas temu. Po otwarciu nie zachwycił mnie zapach - co prawda jest w pełni naturalny, zawiera w 100% olej z oliwek, ale dla mnie po pierwsze konsystencją przypomina smar, a zapachem wodę po surowych ziemniakach (taką, która powstaje podczas tarcia ziemniaków na placki;P). Czyli zapach też nie najgorszy, ale dziwny. Kolor smaru, czyli zielono-żółto-brązowy, konsystencja lepiąca i ciągnąca się. 
Podczas kontaktu z wilgotną skórą, nie chce odkleić się od dłoni ;P Aplikacja na skórę do łatwych nie należy. Ale czego nie robi się dla idealnie gładkiej skóry. 

Czarne mydło w połączeniu z glinką Rhassoul i olejkiem arganowym tworzy rytuał zwany Hammam. 

Cały rytuał tworzą cztery etapy: nawilżenie ciała, dokładne oczyszczenie ciała, oczyszczanie glinką  Rhassoul, namaszczanie. 

Pierwszy etap to nic innego jak ogrzanie ciała w saunie parowej, która ma za zadanie otworzyć pory skórne i zmiękczyć skórę. Pozwoli to łatwiej usunąć toksyny z organizmu. 

Drugi etap polega na dokładnym oczyszczeniu skóry poprzez peeling z użyciem mydła Savon Noir i rękawicy Kessa. 

Trzeci etap to znowu oczyszczanie, ale za pomocą glinki, która zastyga na ciele. Po zmyciu jej ciało jest ujędrnione i gotowe na ostatni krok, czyli nawilżenie skóry. Tutaj niezbędny jest olej arganowy, który niesamowicie wygładza, nawilża i zmiękcza, kończąc jednocześnie rytuał HAMMAM. 

Nie robiłam co prawda pełnego, IV-etapowego zabiegu w domu, ale to pewnie kwestia czasu. Ja ograniczam się do trzech elementów, czyli domowa sauna, złuszczanie i oczyszczanie, a na koniec nawilżanie - może być olejek, może być balsam. Wiem, że taki okrojony zabieg nie przynosi pełnych efektów, ale ja i tak jestem zachwycona.



Jak więc wygląda mój domowy, uproszczony zabieg? 

Najlepiej, gdy wchodzę do łazienki po moim mężczyźnie - wtedy w środku jest prawdziwa sauna ;) Pory skórne już po wejściu się otwierają :P 
Gdy już jestem w zaparowanym pomieszczeniu - czekam 5 minut, aż ciało będzie nieco rozgrzane i gotowe do oczyszczania. 
Oczyszczanie robię na dwa sposoby:

- PIERWSZY SPOSÓB:  zwilżam nieco skórę i rozprowadzam dłońmi mydło na ciele, pozostawiam około 5 minut na skórze, po czym zwilżam rękawicę i dokładnie masuje całe ciało, od nóg począwszy, na rękach kończąc. Wykonuję koliste ruchy, pobudzając krążenie, jednocześnie złuszczając martwy naskórek. Po wykonanym masażu, dokładnie wszystko spłukuję.
- DRUGI SPOSÓB: na wilgotną rękawicę nakładam suchą dłonią niewielką ilość mydła i od razu przystępuję do masowania ciała okrężnymi ruchami. I po kilku minutach spłukuję.

Czy korzystam z pierwszego, czy z drugiego sposobu efekty są identyczne. Skóra jest tępa, wręcz skwierczy! Jest tak oczyszczona, że nie sposób jest pogładzić się po nodze, bo ręka zatrzymuje się w miejscu :P
Po dogłębnym oczyszczeniu, wycieram skórę do sucha i nawilżam - tym co mam pod ręką. Czy jest to olejek, czy nawilżający balsam skóra po wchłonięciu smarowidła jest nieskazitelnie gładka, miękka i delikatnie napięta. Nie spodziewałam się, że skóra może być taka wygładzona i oczyszczona! Po pierwszym zabiegu aż oniemiałam z wrażenia. Żaden peeling - uwierzcie ŻADEN, choćby nie wiem jak gruboziarnisty był - nie oczyścił i nie wygładził mojej skóry jak ten duet.

Mogę sobie tylko wyobrazić, w jaki wpadłabym zachwyt po zastosowaniu wszystkich czterech kroków. Wiem jedno - cieszę się, że w moje ręce wpadło czarne mydło (rękawicę kupiłam z ciekawości). Od teraz Savon Noir będzie gościło w mojej łazience i nigdy go w niej nie zabraknie!



Mydło można dostać na stronie MAROKO-SKLEP 
A rękawicę kupiłam w drogerii ekobieca.pl

Znacie, kochacie?
ANETA
Czytaj dalej »

sobota, 26 lipca 2014

Szampon ISANA MED UREA - recenzja.

Witajcie!


Kiedyś przy okazji drobnych zakupów w Rossmannie dostrzegłam produkt, który zachęcił mnie na tyle, by wrzucić do koszyka. Był w promocji, kosztował około 3zł - za taką cenę, nawet jak się nie sprawdzi, żadna strata. I tak oto w posiadaniu miałam szampon do włosów ISANA MED z 5% zawartością mocznika. O tym, że mocznik ma dobry wpływ na skórę wiem dzięki Wam, ale o tym, że może pozytywnie wpłynąć na stan skóry głowy czy włosy - pierwsze słyszę ;) 

Czy w tym przypadku mocznik spisał się fantastycznie? Moim zdaniem przyzwoicie, jak na tak niską cenę.


OD PRODUCENTA:
MOJA OPINIA:

Szampon znajduje się w opakowaniu o pojemności 200ml, czyli standardowej. Butelka jest wykonana z białego plastiku o mocno stonowanej i minimalistycznej kolorystyce. Przy niektórych produktach uważam, że opakowanie powinno zawierać najważniejsze i najpotrzebniejsze informacje - przepych nie jest wskazany. W końcu to szampon do włosów nie flakon perfum, który wizualnie musi przyciągać i sprawić, byśmy chciały go mieć. Tutaj nie jest to niezbędna rzecz. Jeśli produkt jest dobry, opakowanie nie gra roli - chociaż wiadomo, gdyby był w słoiku to raczej nie kupiłabym go :P

Na odwrocie opisane są informacje o szamponie, składzie, pojemności i kilka słów od samego producenta. Przez białe opakowanie nie widzimy, ile produktu zostało, jednak nie jest to problemem, dzięki konsystencji. Szampon jest dość płynny, łatwo wydobywa się na dłoń odpowiednią ilość - nie jest bardzo rzadki, ale ostrożność w dozowaniu nie zaszkodzi. Szampon jest koloru rozpuszczonej żelatyny - nie całkowicie bezbarwne, ale i nie mleczne. Coś pośredniego. 



Szampon dobrze się pieni, dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy. Wraz z pianą spływają wszelkie zanieczyszczenia. Radzi sobie z olejami chociaż niezbędne jest umycie włosów dwukrotnie. Włosy po zastosowaniu są sypkie, miękkie i doskonale oczyszczone. Nie doświadczyłam swędzenia skóry głowy, czy jej podrażnienia - co ostatnio co raz częściej mnie spotyka ;/ 


Jest łagodny dla skóry głowy, ale niestety nie nawilżył jej dodatkowo. Najważniejsze, że nie zaszkodził, po prostu był neutralny. Zapach delikatny, świeży, utrzymywał się dość krótko na włosach. Nie powodował szybszego przetłuszczania, nie wysuszał włosów, nie powodował plątania. Na włosach nie robiły się kołtuny, ale należało go dokładnie rozprowadzać podczas mycia i jeszcze dokładniej zmyć. 

Dodatkowo cena i dostępność działają na korzyść szamponu. Myślę, że jeszcze do niego kiedyś wrócę, jak będę potrzebowała szybko dobrego, taniego oczyszczacza ;)

Pozdrawiam,
Aneta
Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...