wtorek, 28 kwietnia 2015

Olejowe love, czyli trio Vis Plantis - recenzja,.

Witajcie!

O olejkach wiele się słyszy, jeszcze więcej czyta - o ich właściwościach wiadomo nie od dziś, ale olejowanie włosów, twarzy czy ciała stało się popularne całkiem niedawno. Sama przekonałam się do tego typu pielęgnacji dość późno. Zawsze olejki kojarzyły mi się z tłustą, lepiącą skórą, oblepionymi i przeciążonymi od tłuszczu włosami, czy zapchaną cerą. Jak bardzo się myliłam - już wiem. Olejki są olejkami już tylko z nazwy - są lekkie, w konsystencji suche, szybko wchłanialne, czasem zapachowe i przyjemnie się je używa. 

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić trzy olejki, które przeznaczone są do pielęgnacji od stóp do głów. Mają za zadanie zadbać o twarz, szyję, dekolt, ciało i włosy. Każdy z prezentowanych olejków jest dedykowany odpowiednim obszarom ciała - jednakże nie są to sztywne reguły, których należy się trzymać. 

Przedstawię dzisiaj olejki Vis Plantis od Elfa Pharm: olejek arganowy, olejek różany i olejek macadamia. 





OD PRODUCENTA:

Olejek arganowy:

Płynne Złoto Maroka, olejek arganowy z Drzewa Życia (Argania Spinosa), łatwo się wchłania, odżywia skórę głowy i cebulki włosowe. Zmniejsza łojotok, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo, łagodzi podrażnienia. Wysoka zawartość kwasów omega-6 i omega-9 pozwala odbudować strukturę włosów, wzmacnia je i chroni. Nadaje miękkość, elastyczność. Włosy stają się zdrowe i pełne życia.


Olejek różany:


Olejek różany z nasion królowej kwiatów, symbolu miłości, siły i piękna, przeciwdziała starzeniu się skóry. Bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe: kwas linolowy, linolenowy i witaminy sprzyja regeneracji skóry i odżywia ją. Wygładza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Łagodzi blizny i przebarwienia. Nawilża, odświeża, poprawia elastyczność i jędrność cery.


Olejek macadamia:

Lekki, nietłusty, egzotyczny olej z Australii odżywia, regeneruje, wygładza i zmiękcza. Pomaga nawilżyć suchą skórę. Działa przeciwstarzeniowo i ujędrniająco dzięki wysokiej zawartości kwasu oleopalmitynowego (omega 7), który jest głównym składnikiem młodej skóry. Jest świetnie tolerowany przez skórę. Bogaty w antyutleniacze skutecznie neutralizuje wolne rodniki, co przedłuża młodość skóry.


MOJA OPINIA:

Na wstępie zaznaczę tylko kwestie, które są wspólne dla każdego olejku. Opakowania plastikowe, niewielkie, dość poręczne, dodatkowo umieszczone w kartonowych pudełeczkach. Pojemność każdego z nich to 30ml. Posiadają na górze dość wygodne zamknięcie, które po naciśnięciu z jednej strony, otwiera się z drugiej - dzięki czemu wydobyć możemy tyle produktu, ile potrzebujemy. Zawartość może niewielka w przypadku olejku do ciała i do włosów, jeśli chodzi o ten do twarzy - pojemność jak najbardziej wystarczająca. Olejki mają dość lekką formułę, nie są gęste, łatwo wydobywają się z opakowania, są wydajne i podobnie pachną. Najbardziej intensywny, słodki zapach ma olejek macadamia - pozostałe dwa są nieco subtelniejsze, ale nadal zachowane w tych nutach zapachowych. 


Olejek arganowy:

50% olejku arganowego, 49,5% olejku macadamia.

Olejek przeznaczony do skóry wrażliwej, ze skłonnością do łupieżu, podrażnień. Olejek ma działać łagodząco, przeciwzapalnie na skórę głowy, dodatkowo ma za zadanie odbudować strukturę włosów, wzmocnić je i chronić przed czynnikami zewnętrznymi. 
Olejek stosowałam na kilka sposobów - jako kompres przed myciem włosów, pozostawiając go przez około 1h, następnie myłam włosy jak zwykle. Drugim sposobem było nakładanie dosłownie kropli na końcówki po umyciu. Trzecim sposobem było użycie niewielkiej ilości do masażu skóry głowy, pozostawiałam na 10-15 minut, po czym dokładnie myłam włosy. Przy każdej opcji musiałam pamiętać o umiarze - przy nadmiernej ilości włosy mogły być obciążone, wyglądały na tłuste i oklapnięte. 


Włosy po zastosowaniu każdego ze sposobów były sypkie, miękkie i bardzo błyszczące. Nie zauważyłam problemu z rozczesaniem włosów, czy ich stylizacją. Włosy każdorazowo wyglądały na zdrowe i zadbane. W dotyku miękkie, gładkie i sprężyste. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam znaczną poprawę kondycji włosów. Olejek stosuję raz na tydzień jako kompres i po każdym myciu jako serum na końcówki. Końcówki są zdrowe, nie rozdwajają się i nie kruszą. Dodatkowo lekko słodki, perfumowany zapach uprzyjemnia każdą aplikację. 


Olejek różany:

10% olejku różanego, 89,5% olejku macadamia.

Przeznaczony do pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Szczególnie polecany do skóry wrażliwej, suchej i łuszczącej się, a także do dojrzałej.


Olejek posiada lekką, nietłustą konsystencję, która dość szybko się wchłania. Można stosować na kilka sposobów - do masażu, jako serum nakładany solo, do wzbogacania kremów do twarzy, a także do demakijażu. Wypróbowałam każdy ze sposobów i sprawdza się świetnie. Jego formuła pozwala na dogłębne nawilżenie skóry, wymagającej szczególnej pielęgnacji. 


Olejek stosowany solo lub do masażu pozostawia przez jakiś czas na skórze delikatnie tłustą warstwę, która po kilku minutach po aplikacji wchłania się pozostawiając cerę nawilżoną, wygładzoną, promienną i miękką w dotyku. Cera przy regularnym stosowaniu wygląda młodziej, jest rozświetlona, koloryt wyrównany a miejsca wysuszone - nawilżone i delikatne w dotyku. Dodawany do kremu wzbogaca jego działanie. Nie sprawia, że krem się roluje, czy nie wchłania - wręcz przeciwnie. Skóra wysuszona pije ten nektar bardzo zachłannie. Do demakijażu wystarcza nasączony wodą wacik i kilka kropli olejku - makijaż usuwany jest bezproblemowo. Może jednak pojawić się zamglenie oczu - przez zawartość olejku, ale gdy stosujemy go z umiarem nie powinien się ten mankament pojawić. 


Co do zmarszczek - nie zauważyłam jeszcze, by te niewielkie w okolicach oczu czy na czole uległy zmniejszeniu, bądź wygładzeniu. Może po kilku miesiącach stosowania będzie to widoczne - mam taką nadzieję. A biorąc pod uwagę, że olejek jest dość wydajny powinien starczyć jeszcze na jakiś czas ;)

Olejek macadamia:

95,5% olejku macadamia.

Olejek przeznaczony do pielęgnacji oraz poprawy wyglądu i kondycji skóry ciała. Olejek można stosować na skórę wilgotną tuż po wyjściu z wanny albo na suchą, która wymaga natychmiastowego nawilżenia. Olejek jest lekki, ma suchą formułę, która ma szybko się wchłaniać nie pozostawiając tłustej, lepkiej warstwy. Najlepsze rezultaty widoczne są, gdy nałożymy niewielką ilość na jeszcze wilgotne ciało. 


Olejek wbrew pozorom dość szybko się wchłania, a na skórze zostaje jedynie cudowny zapach, niesamowita ulga (zwłaszcza przy suchej, spierzchniętej skórze), wygładzenie i nawilżenie. Skóra jest gładka nawet następnego dnia rano (w przypadku zastosowania wieczorem). 


Olejek nie brudzi ubrań, nie pozostawia tłustych plam, działa szybko i zauważalnie. Ciało jest sprężyste, wygładzone i przy regularnym masowaniu ciała -  ujędrnione i pozbawione niedoskonałości w postaci cellulitu. 


Podsumowując wszystkie trzy olejki są mocno uniwersalne. Jak widać w składzie każdego z nich znajduje się w dość dużej ilości olejek macadamia. Mimo, że każdy z nich przeznaczony jest do pielęgnacji różnych obszarów ciała - nie zauważyłam znaczącej różnicy w działaniu. Każdy z nich w równym stopniu nadaje się do pielęgnacji włosów, czy ciała. W pielęgnacji twarzy ograniczyłam się jedynie do olejku różanego. Dwa pozostałe używałam i do włosów i do ciała, gdzie rezultaty stosowania były niemalże identyczne. 


Cieszę się, że miałam okazję poznać te olejki. Są wydajne, mocno uniwersalne, ładnie pachnące, poręczne i nadają się do kosmetyczki podróżnej dzięki swoim niewielkim rozmiarom. 30 ml w zupełności wystarcza, by poznać ich właściwości i zalety. Fajnie byłoby, gdyby firma zastanowiła się nad większą pojemnością - w przypadku olejku do ciała. Tego typu olejek zużywa się zdecydowanie najszybciej, z uwagi na fakt, że do wysmarowania mamy dużą powierzchnię ciała. Do włosów, czy twarzy ilość użytego olejku jednorazowo jest zdecydowanie mniejsza niż do ciała, stąd też moja drobna sugestia do marki Elfa Pharm ;)

Zachęcam Was do odwiedzenia FB marki TUTAJ


Czytaj dalej »

piątek, 10 kwietnia 2015

Micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy AA collagen hial +. Recenzja.

Witajcie!

Długo mnie tutaj nie było, trzeba to przyznać. Napięty harmonogram, codzienny brak wolnego czasu - tak ja wiem, dla chcącego nic trudnego. Wystarczy tak zarządzać swoim czasem, by kontrolować swój dzień w 100%. Niestety ostatnio czas rządzi mną, nie ja nim - uciążliwe to i męczące. Należałoby przeczytać jakiś poradnik w stylu - Jak umiejętnie zarządzać czasem, Jak nauczyć się planować każdy dzień itp. Znacie coś godnego uwagi? Chociaż w sumie pozostaje druga kwestia - kiedy takowy poradnik przeczytam!? Błagam - dajcie mi jakieś wskazówki, jak rozplanować sobie każdy dzień, by zawrzeć w nim wszystkie istotne dla mnie kwestie. Czy 24h to nie za mało? Wg mnie zdecydowanie ;/ Jak wszystko pogodzić, by znalazł się czas na czytanie, na pisanie postów, na aktywność fizyczną, zdrowe gotowanie i odpoczynek?
Znacie jakąś magiczną receptę - jeśli tak to poproszę o nią NIEZWŁOCZNIE! ;)

Ale wracając do tematu notki - jakiś czas temu otrzymałam zestaw kosmetyków AA do testów. Markę znam i cenię za chociażby odżywkę do rzęs, która niestety powoli dobija dna. Z wielką przyjemnością poświęciłabym jej osobny post, ale oczywiście sierota nie zrobiłam zdjęć przed rozpoczęciem kuracji - i jak mogłabym pokazać Wam efekty? A uwierzcie mi, efekty są - o czym świadczy tylko fakt, że koleżanka z pracy kupiła odżywkę (Long 4 Lashes), jak zobaczyła moje rzęsy po stosowaniu jej regularnie. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć PRZED i PO - następnym razem przy tego typu produktach obiecuję poprawę i zrobienie zdjęć czemu trzeba ;)


Dzisiejsza notka będzie o jednym z czterech produktów, które było dane mi testować. Recenzji poddam micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy. Produkt został już zużyty do ostatniej kropli, więc jest to jak najbardziej odpowiedni moment na wystawienie opinii.


Moja opinia:

Płyn micelarny znajduje się w plastikowym, białym opakowaniu o pojemności 200ml. Zatrzask umieszczony został na górze, by produkt nie wylewał się stojąc w łazience. Pod zatrzaskiem znajduje się maleńki, okrągły otwór, który ułatwia dozowanie produktu w odpowiednich proporcjach. Dzięki temu mamy pewność, że nic się nie wyleje w nadmiarze, nie pochlapie wszystkiego wkoło - w tym nas. Wystarczy przechylić delikatnie opakowanie i wylać niewielką ilość na płatek kosmetyczny. Gdy już wacik nasączony jest odpowiednią ilością płynu możemy przystąpić do demakijażu. 
Pierwszym miłym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że bezproblemowo usuwał makijaż z oczu - tusz, eyeliner, czy cienie. Nie było żadnego problemu z dokładnym oczyszczeniem okolic oczu. I co najważniejsze - nie podrażniał przy tym oczu, nie powodował szczypania czy swędzenia. Oczy po demakijażu nie piekły i nie stawały się zaczerwienione. Mogę śmiało stwierdzić, że płyn micelarny jest łagodny dla oczu - nie robi im krzywdy, jest delikatny i skuteczny jednocześnie. 


Nie widać po jego zastosowaniu efektu pandy, płyn domywa wszystko, bez wyjątku. Trzeba tylko przytrzymać odpowiednią ilość czasu nasączony wacik i następnie przystąpić do dokładnego usuwania makijażu. Nie należy jednak oczu pocierać, bo choćby preparat do oczu był mega delikatny, to pocierając możemy oczy podrażnić mimo wszystko. Okolice oczu są wrażliwe, trzeba o tym pamiętać i nie maltretować ich - zwłaszcza, gdy makijaż robimy codziennie i usuwamy go każdego dnia. Jeśli chodzi natomiast o pozostałą część twarzy - wystarczy przetrzeć wacikiem jej powierzchnię i cieszyć się oczyszczoną i świeżą buzią. 

Płyn ma wodnistą konsystencję, jest przeźroczysty i ma cudny, świeży i orzeźwiający zapach. Demakijaż z jego pomocą to pachnąca przyjemność. 
Skóra po zastosowaniu płynu micelarnego jest miękka, gładka i oczyszczona. Czuć świeżość i rześkość. Skóra jest dokładnie oczyszczona zarówno na twarzy, jak i w okolicach oczu. Nie klei się, nie szczypie i nie jest ściągnięta. Uważam, że jest to świetny produkt idealny dla każdej kobiety dbającej o dokładny demakijaż - nie tylko dla kobiet 30+.
Mi osobiście brakuje jeszcze kilku lat do 30-tki, a mimo to z produktu jestem bardzo zadowolona. Myślę, że na jednym opakowaniu się nie skończy i z przyjemnością sięgnę w przyszłości po kolejne opakowanie. 





Czytaj dalej »

piątek, 13 marca 2015

Produkty do rzęs godne uwagi.

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić cztery produkty do rzęs marki Eveline, które bardzo dobrze wspominam i chętnie będę do nich wracać tak długo, jak długo będą dostępne. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego tej marki lubię - zapraszam do dalszej części. 

Produktami, które skradły moje serce są trzy tusze do rzęs, a także serum do rzęs. 

1. Maskara Volumix Fiberlast - idealnie czarna, nie skleja rzęs, doskonale je rozdziela, wydłuża i nadaje spojrzeniu głębi. Szczoteczka sylikonowa, bardzo poręczna w stosowaniu, w dodatku maskara jest niedroga i łatwo dostępna. Dobry produkt w niskiej cenie - polecam. 


2. Maskara Volume Celebrities - świetnie wyprofilowana, dociera nawet do tych najkrótszych rzęs. Tak samo dobrze rozdziela, rozczesuje, nie skleja rzęs i nie tworzy grudek, jak poprzednik. Nie osypuje się po kilku godzinach. Rzęsy wyglądają na dłuższe, bardziej podkręcone i lekko pogrubione. Także ma szczoteczkę sylikonową. 

3. Maskara Million Calories - jak na zwykłą szczoteczkę spisuje się całkiem nieźle. Rozczesuje, nie skleja, wydłuża i poprawia ich wygląd. Najlepszy jest po kilku użyciach, jak szczoteczka lekko przeschnie (oczywiście nie za bardzo). 


4. Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1. Produkt przeznaczony jako produkt poprawiający wygląd rzęs. Stosowany na noc ma odżywić, poprawić stan i wygląd rzęs. Ma je wzmocnić, wydłużyć i przyciemnić. W tym przypadku akurat rzadko był stosowany, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat działania w tym zakresie. Zakochałam się natomiast w tym produkcie stosowanym jako baza pod tusz do rzęs. Niesamowicie je pogrubia, wydłuża, podkręca. Podbija efekt działania tuszu do rzęs, nadając spojrzeniu wyrazistości, głębi i charakteru. Ma biały kolor, który widoczny jest tylko tuż po nałożeniu na rzęsy. Wraz z nałożeniem tuszu kolor biały zanika. Jest to świetny produkt, wydajny i niedrogi. Jeśli tusz nie spełnia Waszych oczekiwań w 100% koniecznie przed jego użyciem rzęsy musicie pokryć bazą. Zobaczycie, że efekty Was zaskoczą. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Obecnie stosuję multifunkcyjne serum do rzęs z olejkiem arganowym Eveline. Jestem równie mocno zadowolona z jego działania. 






A miłego piątku 13-go życzę Wam ja oraz mój towarzysz Felek ;) Niech Was nie zdradzi jego niewinnie wyglądająca postać - łobuz jakich mało ;P




Czytaj dalej »

wtorek, 10 marca 2015

Nowości lutego i paznokcie miesiąca ;)

Witajcie!

Dzisiaj szybki post podsumowujący ubiegły miesiąc. Pojawiło się kilka nowości kosmetycznych i jedna niekosmetyczna. Z zakupu niekosmetycznego jestem bardzo zadowolona, reszta nowości to nieznane mi dotąd produkty, które dzięki firmom Evree, Elfa Pharm, TBS, Dermika itd. będę miała przyjemność poznać. I na koniec pokażę Wam kolory, jakie gościły na moich pazurkach w miesiącu lutym. 


Nowości: 
1. Okulary Ray-Ban Justin 4165 - świetnie zrobione, dopasowane, idealne. 


2. Olejki Vis Plantis od Elfa Pharm - jest coś do włosów, do ciała i do twarzy. Kompleksowa olejkowa pięlęgnacja, o której wkrótce pojawi się recenzja zbiorcza ;)



3. ShinyBox Gift of Love -  zawartość najlepsza z możliwych ;)



4. Olejek do ciała Evree - kuracja modelująca



Paznokcie lutego:

1. Piękna soczysta czerwień Eveline



2. Hybryda (kolor uzyskany dzięki pomieszaniu Eveline z poz.1 oraz lakieru Golden Rose Rich Color nr 123, oczywiście z dodatkiem topu hybrydowego)


3. Rimmel by Rita Ora nr 203 Lose Your Lingerie


To byłoby na tyle. W porównaniu do zeszłego miesiąca jest skromnie, ale wierzcie mi - mam co testować i co recenzować. Sporo produktów już poznałam na tyle, by niebawem podzielić się z Wami opiniami na ich temat. 


Czytaj dalej »

sobota, 28 lutego 2015

Kompleksowy krem CC łagodząco-nawilżający 8w1 Eveline Cosmetics - recenzja.

Witajcie!

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Otóż dzisiaj przyszedł czas na ostatni produkt, który otrzymałam w styczniu do testów od marki Eveline Cosmetics. Jest powiedzenie, że ostatni będą pierwszymi - ale czy w przypadku tego produktu sprawdza się to stwierdzenie? Po części na pewno.
Nie przedłużając - przedstawiam ostatniego bohatera, czyli Kompleksowy Krem CC  łagodząco-nawilżający 8w1 od Eveline Cosmetics. 
Z tego typu produktem nie miałam wcześniej do czynienia, nie wiedziałam też czego się po nim spodziewać. Przyzwyczajona do kremów BB, czy CC w konsystencji lekkiego podkładu - połączonego z kremem, oczekiwałam podobnego produktu. Po otworzeniu produktu - zaskoczenie. Co takiego mnie zdziwiło - dowiecie się poniżej. 


Od producenta:

Kompleksowy krem CC łagodząco-nawilżający przeznaczony jest do pielęgnacji cery wrażliwej, naczynkowej, ze skłonnością do rumienia i zaczerwienień. Innowacyjna formuła, oparta na Silidine – składniku aktywnym najnowszej generacji, skutecznie wzmacnia, obkurcza i uszczelnia naczynka krwionośne. Poprawia jędrność i elastyczność naskórka. Wysoka skuteczność działania Silidine w połączeniu z nowatorską kompozycją zaawansowanych składników aktywnych i wyciągów roślinnych przywraca skórze równowagę, zapobiega powstawaniu `pajączków`, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. 

Pigmenty mineralne zamknięte w mikrokapsułkach wyrównują koloryt cery, maskują niedoskonałości i przebarwienia. bioHyaluron Complex bogaty w kwas hialuronowy doskonale nawilża i wygładza naskórek. Kompleks witamin odżywia i regeneruje skórę, zapewniając jej jędrność i elastyczność. Filtr SPF15 doskonale chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UVA/UVB oraz wolnymi rodnikami.

Kompleksowy krem CC stosowany systematycznie wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, zwiększa ich elastyczność i zapobiega trwałemu rozszerzaniu się naczynek oraz występowaniu rumienia. Lekka konsystencja kremu idealnie wtapia się w cerę, nie zatyka porów, pozwala skórze swobodnie oddychać. Krem łatwo i równomiernie rozprowadza się na skórze. Unikalna formuła nawilża, ujednolica i subtelnie rozświetla cerę. Po zastosowaniu kremu oznaki zmęczenia są zredukowane, a skóra odzyskuje naturalny blask i energię.



Moja opinia:


Krem zamknięty w wygodnej, poręcznej, wykonanej z miękkiego plastiku tubce o pojemności 50ml. Tubka dodatkowo ukryta była w kartonowym pudełeczku, zabezpieczonym folią. Dzięki takim zabezpieczeniom, mamy pewność, że produkt jest nieotwierany, świeży i gotowy do użycia.


Krem CC ma lekką, delikatną konsystencję o zabarwieniu delikatnie zielonym, co było dla mnie zaskoczeniem. Jak zielony krem może poprawić wygląd mojej cery?! Ale nie zniechęciłam się kolorem i rozpoczęłam testowanie. 

Pierwsze odczucie - przyjemna konsystencja, łatwo rozprowadzająca się po twarzy, delikatny, świeży zapach, który uprzyjemniał aplikację. Krem wtopił się idealnie w skórę, ujednolicając jej koloryt. Mimo swojej barwy nie odbijał się w żaden sposób od cery. Zaskoczeniem było to, jak błyskawicznie zarywał zaczerwienienia. Okolice policzków, czy nosa, gdzie z reguły pojawiają się lekko rumiane plamy - po użyciu zniknęły natychmiastowo. Drugim zauważalnym efektem było zmatowienie cery - po błyszczącym miejscach nie było śladu. 



Idealnie współgra z kremem nawilżającym. Nie roluje się i nie zbija. Krem nawilżający wydaje się niezbędny, gdyż krem CC nakładany solo może niestety podkreślać suche skórki (które mam obecnie w sporej ilości, gdyż stosuję krem z kwasami na noc). Podkład bezproblemowo z nim współpracuje, ale biorąc pod uwagę obecny stan mojej skóry - niestety nie wygląda ładnie na twarzy z makijażem. Gdy skóra jest gładka i mocno nawilżona Krem CC spisuje się idealnie jako baza pod podkład, gdy natomiast skóra jest na etapie delikatnego złuszczania tego typu produkty jej nie służą. 


Efekt matowienia nie jest długotrwały, po kilku godzinach widać już błyszczenie się skóry zwłaszcza w okolicach strefy T. Wyglądam wtedy jak latarnia - wskazująca drogę zagubionym :D

Jeśli mam ocenić produkt to z pewnością łagodzi podrażnienia, niweluje zaczerwienienia, ale niestety nawilżająco nie działa w moim przypadku. 

Podsumowując ocenimy kolejno zapewnienia producenta, w końcu jest to produkt 8w1:

 1. łagodzi wypieki - zdecydowanie się zgadzam, na policzkach wypieki znikają tuż po nałożeniu kremu CC

 2. zmniejsza zaczerwienienia - jak najbardziej, zwłaszcza te w okolicach nosa, brody, czy policzków

 3. wzmacnia naczynia krwionośne - raczej nie, ponieważ naczynka, które mam w okolicach nosa nie zniknęły, wręcz przeciwnie - mają się świetnie ;)

 4. wyrównuje koloryt cery - owszem, niwelując zaczerwienienia skóra staje się jednolita, zmatowiona i zdrowo wyglądająca

 5. koryguje niedoskonałości - na mojej cerze nie pojawiają się za często niedoskonałości, ale jeśli już wynurzą się na światło dzienne, to zaczerwienienia z nimi związane są złagodzone, przez co niewidoczne

 6. koi i łagodzi podrażnienia - jak dla mnie podrażnieniem jest zaczerwieniona skóra, w tym przypadku radzi sobie bardzo dobrze

 7. intensywnie nawilża i wygładza - niestety nie nawilża, ale działa jak baza pod makijaż, więc wygładza skórę

 8. redukuje oznaki zmęczenia - u mnie zmęczenie to ostatnimi czasy worki pod oczami, a z tym niestety CC Cream sobie nie poradził


Czytając te osiem punktów i analizując je kolejno stwierdzam, że większość z nich opisuje ten sam problem - zaczerwienienia. Z ośmiu punktów powinny pozostać góra trzy, co oznaczałoby, że produkt nie jest takim typu 8w1, a najwyżej 3w1.

Czy jest sens z każdym produktem zwiększać ilości cech, które ma produkt? A może lepiej jest się skupić na 2-3 konkretnych właściwościach, które powinien mieć produkt i dążyć do tego, by wszystkie obietnice się sprawdzały?




Produkt uważam za warty wypróbowania. Jeśli Wasza cera nie jest zbyt wymagająca w kwestii nawilżenia, a oczekujecie za to redukcji zaczerwienień i łagodzenia cery oraz wygładzenia - Krem CC jest godnym uwagi kosmetykiem. 



Cieszę się, że miałam okazję wypróbować ten produkt, jak i pozostałe nowości marki Eveline Cosmetics. Jedne przypadły mi do gustu bardziej, inne mniej. Nie mniej jednak dziękuję marce za zaufanie i możliwość poznania tych produktów bliżej. 




Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...