wtorek, 23 stycznia 2018

Suchy olejek Nivea - jak się sprawdza i jak go stosować.

Heeej!

Jest zima, jest sucha skóra - potrzeba nawilżenia. I tak oto z ratunkiem przychodzi Nivea i jej Suchy Olejek. Jednak czy on pomoże? O tym poniżej. 

Markę Nivea znam od dawna, bardzo dobrze ją wspominam z czasów młodości - ich niezawodny niegdyś krem nadawał się do wszystkiego - na obtarte kolana, na spierzchnięte usta, na poparzenia słoneczne - dosłownie ideał. 

Potem pojawiły się te wszystkie silikony, SLS-y, parabeny itp. Tak oto człowiek stwierdził, czym ja się smarowałam - jak to takie tłuste, nie wchłania się i tak dalej. To jest tak jak w filmiku, który niedawno obejrzałam na temat dzieciństwa z dawnych lat (które ja pamiętam i w pełni się z tym zgadzam). 

- kiedyś nie było telefonów, komputerów  a dzieci potrafiły się bawić spędzając czas na podwórku, grając w gumę, w podchody, króla skoczków czy listonosza (pamiętacie to?)

- kiedyś nie było uczuleń na pyłki, na laktozę, na gluten (dzieci jadły wszystko i były zdrowe jak rydze - ja w dzieciństwie nie chorowałam prawie wcale, jedynie te choroby zakaźne typu różyczka, świnka itd.)

- kiedyś dzieci się przewracały, wracały poobijane, poobcierane, niejednokrotnie połamane, ale to była tylko oznaka dobrej (czasem za bardzo) zabawy

- kiedyś dzieci biegały boso po deszczu, jadły piasek z piaskownicy, czy śnieg, nikt nie chorował, nie latał zaraz po antybiotyki - teraz na dzieci się chucha, dmucha, a i tak w rezultacie antybiotyk

- kiedyś dzieciak coś przeskrobał, dostał ścierką przez głowę, siadał do kąta i kara - teraz nie, bo w domu się znęcają nad dzieckiem, trzeba do psychologa

- nie było takiej ilości kosmetyków tylko Bambino, szampon z pokrzywy czy właśnie Nivea, teraz nie sposób się w tym wszystkim połapać

Tak na serio - czy kiedyś nie było łatwiej? W dobie tej całej technologii, komputeryzacji i kosmetologii wszyscy zatracają się pomału nie pamiętając o tym co ważne. Ot taka mała refleksja mnie naszła, ale przyznajcie nie jest tak? Chętnie wróciłabym to tych beztroskich, pięknych chwil - nie zmieniając w nich ani jednego fragmentu. 

Ale do sedna - krem Nivea był dobry na wszystko, na każdą bolączkę (dobre na obtarcia były liście babki swoja drogą - pamiętacie? ). Teraz jedni go lubią, inni omijają z daleka. Ja jednak do kremu mam sentyment, bo był u mnie w domu zawsze ;)

A teraz przyszło mi być w gronie Przyjaciółek Nivea, co mnie niezmiernie cieszy, bo mam okazję trochę powrócić do wspomnień, ale i poznawać nowości wypuszczane na rynek przez markę. 

Suchy olejek Nivea oczami producenta:

Poczuj jak Twoja sucha skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza przez 24h+. • NIVEA® Intensywnie odżywczy olejek do ciała ma innowacyjną FORMUŁĘ SUCHEGO OLEJKU z drogocennym olejkiem migdałowym. • Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Sprawia, że skóra staje się promienna i gładka niczym jedwab - już po 1 zastosowaniu!

Sprawia, że skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza

Zapewnia intensywne, 24-godzinne nawilżenie i odżywienie

Szybko się wchłania, nie pozstawiając tłustego filmu na skórze

Nie zawiera parabenów ani olejów mineralnych

Zawiera drogocenny olejek migdałowy




Suchy olejek Nivea według mnie:

Olejek znajduje się plastikowej butelce o pojemności 200ml. Jest transparentny, przez co na bieżąco kontrolujemy zużycie. Sam olejek jest bezbarwny - tylko butelka jest w odcieniu niebieskim, charakterystycznym dla marki. 

Butelka według mnie powinna być wyposażona w pompkę lub dyfuzor, dzięki czemu łatwiej byłoby dozować odpowiednio ilość produktu. Wolę takie rozwiązania przy płynnych produktach, aniżeli takie małe otwory, które dozują produkt równie ostrożnie, ale rozlewać się może wkoło. 

Zapach charakterystyczny dla marki - delikatny, pudrowy, przyjemny dla nosa. Konsystencja olejku jest płynna, lekko tłusta. 
Po dokładnym rozprowadzeniu na skórze widocznie czuć otoczkę, która otula ciało, jednak nie jest to warstwa nieprzyjemna, tłusta, czy lepiąca w dotyku. Skóra jest przyjemnie miękka, nawilżona i gładka, a na początku lekko śliska. 

Mo użyciu można śmiało się ubierać - wystarczy odczekać kilka chwil, by produkt ładnie się wchłonął. Oczywiście musimy tutaj dozować go z rozwagą, większa ilość produktu sprawi, że skóra będzie tłusta i produkt długo będzie się wchłaniał. 

Rozważnie i z głową, a będziemy cieszyć się z przyjemnie gładkiej w dotyku, nawilżonej skóry. Idealnie nadaje się do stosowania tuż po kąpieli - na jeszcze wilgotną skórę, wtedy efekt nawilżenie jest zdecydowanie bardziej zauważalny, jak i na skórę suchą, gdy tylko odczuwamy potrzebę użycia produktu nawilżającego. 

Olejek łagodzi podrażnienia - nie czułam dyskomfortu podczas stosowania na świeżo wydepilowane nogi,a wręcz lekkie ukojenie. 

Olejek w moim przypadku spisał się bardzo dobrze i wiem, że chętnie do niego wracać będę w przyszłości - chociażby latem, gdzie skóra po opalaniu wymaga szybkiego i skutecznego nawilżenia.

Znacie olejek? Macie wyrobione zdanie na jego temat, czy może pierwszy raz widzicie go na oczy? Koniecznie piszcie w komentarzach :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Przegląd tygodnia #3 - czyli nowości w toaletce a także premiery, których wyczekuję :)

Heeej!

Z lekkim poślizgiem, ale przybywam z szybkim przeglądem tygodnia. 


NAJNOWSZE ZDOBYCZE

Nawiązując do promocji w Sephorze - pokazuję Wam co takiego trafiło w moje ręce i co będzie mi dane używać w najbliższym czasie.

Dajcie koniecznie znać co Wam przypadło do gustu, co sami posiadacie i macie okazję na co dzień używać, a także co kupiłyście na wyprzedażach ostatnimi czasy! Chciałabym, abyście napisały, czy interesują Was recenzje tych produktów, swatche, czy też może makijaże (w wykonaniu totalnej nogi w tej kwestii ;P). W zależności od tego, co będziecie chciały obaczyć obiecuję ustosunkować się do Waszych wypowiedzi i w kolejnych notkach postaram się pokazać co nieco. 

I tak oto mamy: paletkę matowych cieni w wersji mini od TOO FACED Chocolate Chip (jak to pachnie to wiedzą tylko osoby, które ją mają :D ) , mini produkty do ust marki Kat Von D w kolorze Mother of all, rozświetlacz Becca w ładnym szampańskim odcieniu oraz zestaw paletek Zoeva. 

Widziałam na blogach, na Instagramie, że niektóre z Was zaszalały i to bardzooo :) Sama chętnie patrzyłam na te nowości i łupy dorwane w korzystnych cenach. 

Co Was ciekawi najbardziej? Co chciałybyście zobaczyć w pierwszej kolejności? 







Na zdjęciu jest też widoczny mój nowy planner od Paperdot - powiem Wam, że jestem pozytywnie zaskoczona, bo jest inny niż zeszłoroczny. Lżejszy, pewniej trzyma się w ręku i lepiej dopracowany. Jeśli chcecie, abym w osobnym poście opisała go nieco dokładniej lub też przy okazji kolejnego przeglądu tygodnia - dajcie znać, to pomyślę o czym takim dla Was :)

PREMIERY, KTÓRE MNIE ZACIEKAWIŁY

Tak wiem - zapewne wiele z Was napisze, stara a głupia, jak to można czytać, oglądać etc. Nie mniej jednak napiszę Wam o tym, bo może kogoś o zainteresuje, a jak się utworzy ciekawa dyskusja na ten temat - również będę zadowolona :)

Otóż dla tych dziewczyn, które są fankami Grey'a zapewne nie będzie zaskoczeniem lub niespodzianką, że już w lutym, a dokładnie za 18 dni (czyli 9 lutego) odbędzie się premiera długo wyczekiwanego (nie dla wszystkich oczywiście) filmu Nowe Oblicze Grey'a. 




Wiem film zbierał skrajne opinie - od tych najbardziej pozytywnych to tych najgorszych. Powiem tak - jeśli ktoś nie czytał książek, nie do końca zrozumie przekaz filmów i to jest prawdą. Większość osób nie mających do czynienia z książką twierdzi, że facet jest psycholem, lubi się znęcać, gdzie w tym wszystkim uczucia, traktuje kobietę jak przedmiot etc. Też pewnie bym tak myślała, gdyby nie fakt, że cała opowieść ma trochę inny przekaz i jest on trochę bardziej psychologiczny, niż w niektórych opiniach patologiczny.
Jednak - nie będę dyskutować, każdy ma prawo do własnej opinii. 

Ja bardzo polubiłam książki, a filmy są miłym dodatkiem. Dlatego ja należę do osób, które z niecierpliwością czekają na 3 już część i o ile nie podzielili jej na dwie - ostatnią. Wyczekuję i z pewnością nie będę zawiedziona.

Przyznać się - kto czeka jak ja?? 

Druga premiera - wiem, to już trochę odgrzewane kotlety, ale pierwszą wersję widzianą oczami Greya przeczytałam, więc już zamówiłam drugą. A o czym mowa? Premiera będzie 31.01.2018, ale już można zamawiać w cenie niższej online. Ja swoją zamówiłam na stronie merlin.pl  z darmową dostawą do kiosku Ruch-u za około 25 zł.  I szczerze? Ja jestem ciekawa i chętnie wrócę do tej książki raz jeszcze, ale widzianej oczami faceta. Tak tak - jakie to oczy faceta, jak pisała kobieta. Ale przeczytam z przyjemnością - jak będziecie chętni po przeczytaniu napiszę krótką recenzję :)




W tym tygodniku to będzie na tyle - nie chcę Was zanudzać. Zależy mi na tym, by posty były przyjemne i miłe w odbiorze :)

Dajcie koniecznie znać w komentarzach co myślicie o nowościach, czy chcecie swatche a także jak zapatrujecie się na Grey'oholizm :) 

A tymczasem nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanego tygodnia i do miłego :)



Czytaj dalej »

niedziela, 14 stycznia 2018

Przegląd tygodnia #2 - czyli premiery kinowe, kolejne promocje w Rossmannie i nowy planer.

Heeej!

Kolejny tydzień to i kolejny przegląd. Tym razem napiszę Wam o premierach kinowych, na które można się wybrać. Jednak czy są to filmy godne polecenia - w komentarzach będę chciała, aby osoba będąca na filmie wypowiedziała się w dwóch słowach - jak ocenia film. To pomoże innym podjąć decyzję, a tym samym, będziemy wszyscy wiedzieć - co warto obejrzeć :)

Na szybko przypomnę jeszcze o promocjach oraz wspomnę, co dobrego spotkało mnie w tym tygodniu.


NOWOŚCI KINOWE

NARZECZONY NA NIBY

PREMIERA:
12 stycznia 2018

Czy małe, niewinne kłamstewko może wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do totalnej katastrofy? A może dopiero jak wszystko się w życiu rozpada, możliwe staje się poukładanie wszystkiego od nowa? Karina próbuje z całych sił stworzyć pierwszy (tym razem) szczęśliwy związek. Niestety mężczyzna, któremu oddała swoje serce, wydaje się być bardziej zainteresowany sobą, niż nią. Pewnego dnia, jedno nieprzewidziane zdarzenie i jedno małe kłamstewko zamieni jej uporządkowane życie w prawdziwy emocjonalny rollercoster. Szybko okaże się też, że każdy z bohaterów ma tak naprawdę coś do ukrycia. Gdy prawda wyjdzie na jaw, wszyscy będą musieli zrobić w końcu porządek w swoich związkach i w swoich sercach. „Narzeczonego na niby” pokochają ci, którzy choć raz zakochali się w niewłaściwej osobie oraz ci, którzy wierzą, że o prawdziwą miłość warto walczyć, nawet jeśli zaczyna się mocno niefortunnie.


NAZNACZONY: OSTATNI KLUCZ

PREMIERA:
5 stycznia 2018

W nowym filmie z przebojowej serii „Naznaczony” ponownie spotkamy się z dr Elise Rainier, wybitną parapsycholożką, która zmierzy się z najbardziej osobistą i przerażającą historią w swej karierze – będzie musiała stawić czoła lękowi w swym rodzinnym domu. Autorem scenariusza jest Leigh Whannell, twórca serii oraz reżyser trzeciej odsłony. Film powstał w kultowej wytwórni Blumhouse.



I TAK CIĘ KOCHAM

PREMIERA:
5 stycznia 2018

„I tak cię kocham”, czyli cudowna komedia romantyczna, która stała się przebojem światowych kin. Świeża, błyskotliwa i nieoczywista. Odkrycie Festiwalu Filmowego Sundance, nagroda publiczności MFF w Locarno. Produkcja: Judd Apatow („Druhny”, „Wykolejona”). Mężczyzna z kapitalnym poczuciem humoru i konserwatywną rodziną na głowie (Kumail Nanjiani) spotkał przypadkiem nowoczesną dziewczynę, która miała dosyć związków (Zoe Kazan). Połączyła ich miłość od pierwszego wejrzenia. Jednak na drodze do szczęścia stanie szereg przeszkód i wyzwań, którym zakochani będą musieli stawić czoła. Gdy wydaje się, że cały świat – na czele z rodziną – sprzysiągł się, by zburzyć ich szczęście, to właśnie w sytuacjach pozornie bez wyjścia życie potrafi pokazać swoje najzabawniejsze oblicze.


PASAŻER

PREMIERA:
12 stycznia 2018

Bohater kina akcji, Liam Neeson, powraca w trzymającym w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty thrillerze w reżyserii mistrza gatunku – Jaume’a Collet-Serra. „Pasażer” – nowe dzieło twórcy przebojów „183 metry strachu” i „Non stop” to pełne gwiazd kino sensacyjne, o szybkości i mocy rozpędzonego pociągu. Historia zwykłego człowieka, uwikłanego w zabójczy spisek, od którego decyzji zależeć będzie życie wielu niewinnych osób. W obsadzie produkcji, obok Neesona, m.in.: Vera Farmiga i Patrick Wilson – niezapomniana para egzorcystów z hitów „Obecność 1 i 2”, Sam Neill („Park Jurajski”) oraz Jonathan Banks, czyli zabójczy Mike Ehrmantraut z kultowych seriali „Zadzwoń do Saula” i „Breaking Bad”. Dla agenta ubezpieczeniowego Michaela Woolricha każdy dzień wygląda tak samo – praca i powrót pociągiem do domu. Wszystko zmienia się, gdy w czasie jednej z podróży poznaje tajemniczą kobietę. Nieznajoma, która wydaje się wiedzieć o Michaelu dosłownie wszystko, zleca mu niezwykłe zadanie. Zanim pociąg dotrze do celu, mężczyzna ma zlokalizować i wskazać osobę, która tego dnia nie powinna się w nim znajdować. Jeśli tego nie zrobi, ucierpi zarówno on sam, jego rodzina, jak i pozostali współpasażerowie. Nie mając wyboru, Michael postanawia rozwiązać zagadkę. Z każdą minutą i przebytym kilometrem stawka rośnie, a mężczyzna przekonuje się, że stał się pionkiem w szalenie niebezpiecznej intrydze.


POMNIEJSZENIE

PREMIERA:
12 stycznia 2018

Film pokazuje, co może się stać z ludźmi i światem, kiedy norwescy naukowcy – próbując znaleźć rozwiązanie problemu przeludnienia – odkrywają sposób na zmniejszenie ludzi do wysokości zaledwie 13 centymetrów. Proponują też trwający 200 lat program przekształcenia rzeczywistości z wielkiej w małą. Ludzie szybko orientują się, jak wygodniejsze i zamożniejsze życie mogą wieść w zminiaturyzowanym świecie. Obietnica lepszego życia kusi także niewyróżniającego się niczym Paula Safranka (Matt Damon) oraz jego żonę Audrey (Kristen Wiig). Oboje decydują się na życie w mniejszym rozmiarze i mniejszym świecie. Ta decyzja zmienia ich życie na zawsze.

CO OBEJRZĘ NA PEWNO?

Niektóre produkcje polskie są godne uwagi, ale czasami odnoszę wrażenie, że większość scen robionych jest na siłę, a gra aktorska pozostawia wiele do życzenia. Nie mniej jednak zawsze nim wydam jakąkolwiek ocenę chcę obejrzeć film i sprawdzić na własne oczy czy to były dobrze wydane pieniądze. Dlatego też chętnie obejrzę "Narzeczony na niby". 


Drugim filmem, który z pewnością obejrzę prędzej, czy później (z uwagi na zamiłowanie mojego narzeczonego do thrillerów i horrorów) to "Naznaczony: Ostatni klucz". Ostatnio mieliśmy maraton w domu - cała seria "Naznaczonego" obejrzana w celu przygotowania się do kolejnej części :)

Trzecim i ostatnim filmem z powyższego zestawienia, który obejrzę z całą pewnością to film, w którym gra Liam Neeson. Uwielbiam wszystkie filmy z jego udziałem, bo zawsze trzymają w napięciu i są bardzo w moim guście. Tak więc "Pasażer" będzie kolejnym, ale zapewne nie ostatnim filmem, jaki zdecyduję się obejrzeć.

Zapewne po obejrzeniu filmów, napiszę Wam swoje wrażenia w kolejnych przeglądach tygodnia. 

Który z filmów oglądaliście i jak je oceniacie? A może wybierzecie się na jeszcze inną premierę? Dajcie koniecznie znać w komentarzach. 


PROMOCJA W ROSSMANNIE, CENY NA DO WIDZENIA


Co warto zapamiętać? 

Z promocji można skorzystać tylko raz - tylko jeden paragon, tylko na 4 produkty w sumie (różne). Nie zrobicie zakupu online i stacjonarnie. WAŻNE - trzeba mieć zainstalowaną aplikację Klubu Rossmann. 

Kupić możecie natomiast produkty z różnych kategorii: produkty do włosów, do ciała, do twarzy, dla dzieci, a nawet przeróżne smakołyki (koktajle, batony, odżywki, napoje z nasionami Chia).

Co polecam?
- batony Be Raw od Ewy Chodakowskiej, ale smak z masłem orzechowym, kakaowy lub proteinowy; kulki Be Raw kakaowe lub z kurkumą
- napoje marki Chias z nasionami chia, wiele smaków, każdy znajdzie coś dla siebie - moje ulubione to granat a drugi z mango
- produkty marki Venus z nowej linii Venus Nature: błoto termalne, wyciąg z aloesu, czy oleje
- produkty do ciała z masłem shea
- produkty do włosów marki Vis Plantis z serii Basil Element
- mydła, balsamy, kremy marki Yope

Ja chętnie kupiłabym więcej produktów, ale zasady są zasadami. Mogłabym kupić drugi zestaw, gdyby na drugim telefonie na inną osobę byłaby zainstalowana aplikacja Klubu Rossmann. A tak pozostało mi kupić to, co interesowało mnie najbardziej, a przy tym są to dla mnie nowe produkty.

Kupiłam: dwa różne mydła Yope, ekstrakt z liści aloesu marki Venus Nature oraz żel pod prysznic z aloesem marki Organic Shop. 








PLANNER, KTÓRY TRAFIŁ DO MNIE W TYM ROKU

Szukałam, szukałam i wreszcie dorwałam już po rozpoczęciu roku 2018. Szkoda, że nie udało mi się kupić go wcześniej, ale mimo to cieszę się, że go mam. Planer trochę różni się od zeszłorocznego - jest bardziej poręczny i lżejszy. Doszły mnie słuchy, że jak tylko pojawiał się w Empiku błyskawicznie znikał z półek z uwagi na lepsze dopracowanie i bardziej przemyślany projekt. Jeśli będziecie chętni - napiszę o nim więcej w osobnym poście. Chcecie? Jeśli tak piszcie w komentarzu. 

Możecie szukać stacjonarnie, ponieważ online raczej go nie dostaniecie. Cena to 69zł. 


ĆWICZĘ, WALCZĘ O SIEBIE

Ostatnią kwestią, o której Wam tylko napomknę, ponieważ nie chcę zapeszać ani się demotywować czy zachwalać. Jak to mówią - nowy rok, nowa ja. Chcę uniknąć takich przeświadczeń i planów. Postanowiłam natomiast być bardziej konsekwentna i dzielnie walczyć o siebie, o swoje zdrowie i lepsze samopoczucie. I tym oto sposobem - regularnie od początku stycznia chodzę regularnie na siłownię (gdy mam zakwasy dodaję do tego basen, bo także jestem aktywna, ale nie cierpię ;P ) lepiej się odżywiam i walczę ze swoimi słabościami. Swoją porażkę wzięłam do siebie i postanowiłam to zmienić - porażkę zamienić w sukces. Nie chcę nic sobie obiecywać, ale mam cel zmienić wygląd nie do lata, a na lata. Będę dzielnie walczyć sama ze sobą, ale nie poddam się tak łatwo, jak to bywało w zeszłym roku. O!

A Wam jak minął kolejny tydzień stycznia? Jest to dla Was dobry początek Nowego Roku, czy raczej niekoniecznie? Ja wiem jedno - nie warto się poddawać i walczyć o lepsze jutro. Ja wierzę, że tak będzie - trzeba tylko konsekwentnie do tego dążyć. 

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanego tygodnia i walczcie o siebie! Ściskam Was mocno - ja i moje zakwasy :) 

Piszcie w komentarzach, jakie filmy polecacie, jak Wam minął tydzień i co kupiłyście w promocji w Rossmannie!

PS - jest teraz akcja CENA NA DO WIDZENIA i sporo produktów dorwać można za grosze. Warto przyjrzeć się zwłaszcza tym produktom.





Źródło: www.rossmann.pl

Czujecie się skuszone? :D 


Czytaj dalej »

wtorek, 9 stycznia 2018

Nowe serie na blogu w roku 2018

Heeej!


Nowy Rok, stara ja, ale planów i pomysłów na bloga trochę jest. Chciałabym zapytać Was o opinie, sugestie i pomysły. 

Postanowiłam wprowadzić na bloga kilka serii, które trochę odczarują bloga i sprawią, że być może zechcecie zaglądać tutaj częściej. Chciałabym, aby był to blog dla Was, gdzie będziecie aktywnie uczestniczyć w jego współtworzeniu. Będę pytać Was o zdanie oraz zachęcać Was do aktywności - poprzez pewne pomysły ;)

Jesteście gotowi? Mam nadzieję, że pomysł przypadnie Wam do gustu, a pomysły się spodobają. Myślę, że z czasem pojawi się coś innego, coś świeżego i nowego. Nie chciałabym nudy, a trochę życia. W tym roku będę dążyć do samorozwoju i większej aktywności. Wierzę, że dam radę.



A teraz moje propozycje na blogowe serie/tematy/wpisy:



  • LUŹNE GADKI, czyli takie poznaj mnie lepiej w pigułce. Będą tutaj zawarte informacje na mój temat - fakty z życia, co lubię, jakie są moje cechy - te lepsze i te gorsze też. Generalnie chciałabym, abyśmy poznali się lepiej i aby każdy czuł się tutaj, jak u dobrej znajomej :)     Wszelkie pomysły co mogę zawrzeć w takim poście - mile widziane. Na koniec każdego zapytam Was o opinię oraz o czym chcielibyście przeczytać w kolejnym tego typu poście. 

POZNAJ MNIE LEPIEJ...
LUBIĘ...
CZEGO SIĘ BOJĘ? 
MOJE MOCNE STRONY...


  • BLOGOWE WYZWANIA, czyli coś z cyklu 7 maseczek w 7 dni, 7 zapachów w 7 dni, itp. Według mnie będzie to doskonały pomysł na przedstawienie kilku produktów w jednym poście lub też sposób na codzienne dodawanie postów z krótkimi recenzjami. POMYSŁY NA POSTY MILE WIDZIANE! Razem możemy tworzyć wyzwania i razem brać w nich udział :)

SIEDEM MASECZEK W 7 DNI...
SIEDEM KOLORÓW W 7 DNI...
ZAPACH DNIA...
DZISIAJ PACHNĘ...


  • PRZEGLĄD TYGODNIA, czyli gdzie byłam, co robiłam, co obejrzałam, co przeczytałam, co dobrego zjadłam. Jakieś szybkie okazje, promocje warte uwagi, poczynione spontaniczne zakupy itp.   Myślę, że każdy będzie mógł się dzielić tym, co fajnego kupił, co fajnego obejrzał, co poleca, a czego lepiej unikać. 

CO OBEJRZAŁAM?
PROMOCJE TYGODNIA...
CO PRZECZYTAŁAM...
GDZIE BYŁAM...


  • NOWOŚCI MIESIĄCA, czyli co wpadło w moje ręce - w głównej mierze dotyczyć to będzie kosmetyków, jeśli będziecie chcieli poznawać też zakupy odzieżowe, gadżety, akcesoria - ustalimy to w trakcie. Sama lubię oglądać zdjęcia, jak i czytać posty, w których pokazane są zdobycze miesiąca. Jakieś promocje, rabaty, niskie ceny, czy po prostu spełnienie naszych zachcianek. 

NOWE PRODUKTY...
NOWE GADŻETY...
NOWE UBRANIA...
NOWE KSIĄŻKI...
NOWA KOLORÓWKA...


  • ULUBIEŃCY MIESIĄCAczyli co skradło moje serce, co sprawdziło się u mnie wyjątkowo dobrze. Będę starała się przedstawiać maksymalnie 5 ulubieńców, jednak jeśli tylko jeden produkt czymś mnie zaskoczy - opowiem Wam tylko o nim. Czasem jest tak, że wszystko co zaczynamy używać to hity, a czasem wręcz przeciwnie - totalne niewypały. Jeśli coś wyjątkowo mnie negatywnie zaskoczy - wspomnę Wam o tym na końcu notki - żeby ustrzec , czy też uchronić Was przed zakupem bubla. 
ULUBIONY ZAPACH...
ULUBIONY PRODUKT PIELĘGNACYJNY...
ULUBIONA KOLORÓWKA...



  • CO PRZECZYTAŁAM - KSIĄŻKI MIESIĄCA, czyli książki miesiąca wraz z krótkim opisem i recenzją. Nigdy nie byłam dobra w recenzowaniu książek, jednak w kilku zdaniach będę starała się zawrzeć najważniejsze kwestie na ich temat. Co z tego wyniknie? Ocenicie sami :)

KRYMINAŁY...
PORADNIKI...
LITERATURA PIĘKNA...




Na tą chwilę takie mam pomysły - z czasem lista pewnie się rozwinie i powiększy lub też uszczupli, jeśli okaże się, że moje serie nie przypadną Wam do gustu. Tutaj wiele zależy ode mnie i regularności, ale też od Was i Waszej aktywności oraz opinii na tematy w nich poruszane. Bardzo mi zależy na rozwoju mojej strony i na tym, byśmy wspólnie go tworzyli i razem oceniali co jest fajne, a co należałoby zmienić, zmodyfikować lub na stałe usunąć z harmonogramu. 

Dajcie koniecznie znać w komentarzach co myślicie o takim projekcie i czy jesteście na TAK. Będę wdzięczna za każdą opinię - pozytywną, czy negatywną. Każde opinie są cenne i uczą pokory, ale i pomagają w rozwoju :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Caudalie, czyli jak mogłam to przegapić ?

Heeeej!

Macie czasem tak, że patrzycie na jakieś produkty i ślinicie się na sam ich widok? Pozytywne opinie i kolejne pojawiające nowości wzmagają u Was ślinotok? 
Otóż - ja mam tak z wieloma produktami, wielu marek. Jednak post będzie o jednej z nich, czyli o marce znanej już pewnie większości z Was. W moim przypadku - wstyd przyznać, to moja pierwsza styczność z marką. Pierwsza, a jakże udana randka. Mowa o CAUDALIE.



Moja przygoda zaczęła się od poznania dwóch bestsellerów marki, czyli Wody Winogronowej i Wody Rozświetlającej.


WODA WINOGRONOWA

“Woda winogronowa wyodrębniona z winogron podczas winobrania, 

to wyjątkowa woda roślinna o sile nawilżającej i kojącej.”

Mathilde Thomas

Opakowanie Wody Winogronowej to metalowa butelka z atomizerem. Moja wersja ma pojemność 75ml, jednak dostępne jest jeszcze o pojemności 200ml. 
Jest to produkt bezzapachowy, neutralny dla nosa, odświeżający i szybko się wchłania.

Woda natychmiast odświeża, koi i łagodzi. Nie działa ściągająco, ani podrażniając. Idealnie spisuje się zarówno rankiem, jak i na wieczór. Wodę winogronową stosuję na noc, po pełnym demakijażu, jako ostatni krok pielęgnacyjny. 
Odnoszę wrażenie, że cera jest doskonale nawilżona, dotleniona i świetnie ukojona. Świetnie działa z kremem na noc, fajnie odświeża skórę i pielęgnuje, a przy tym działa kojąco i uspokajająco. 

Doskonale sprawdza się po użyciu maseczki peel-off lub glinki. Cera jest wtedy doskonale nawilżona, przyjemnie odświeżona i nie ma mowy o podrażnieniach. Fajnie można spryskiwać nią glinkę, dzięki czemu nie zastyga i nie podrażnia skóry. 

Kolejnym atutem jest działanie odświeżające, orzeźwiające i łagodzące po opalaniu. Wszystkie tego typu produkty w mgiełkach, jeśli podczas lata przechowywać będziemy w lodówce - sprawdzą się idealnie, jako wakacyjny niezbędnik. 

Atomizer działa bez zarzutu, delikatna mgiełka otula twarz, nigdzie nie skraplając się. Woda jest bardzo wydajna - stosuję ją bardzo często, a mimo to odnoszę wrażenie, że produkt nigdy się nie skończy. Jak się skończy - będzie smutek i konieczność uzupełnienia braku :) 


WODA DOSTĘPNA TUTAJ



WODA ROZŚWIETLAJĄCA

“Jestem szczególnie przywiązana do Wody Piękności Eau de Beauté, uosabia ona moją wolność tworzenia produktów, które nie mają swoich odpowiedników i bez których nie można się obejść.“
Mathilde Thomas

Woda rozświetlająca, zwana jako Eliksir Piękna ukryta jest w szklanej buteleczce, wyposażonej w atomizer. Pojemność używanej przeze mnie wersji to 100ml, jednak dostępna jest także wersja mini 30ml, co uważam za świetne rozwiązanie do poznania produktu. 

Produkt na pierwszy rzut oka ma dwie warstwy, z czego jedna widoczna jest na samej górze produktu - jest to olejek, który po porządnym wstrząśnięciu idealnie miesza się z częścią wodnistą, tworząc mgiełkę, którą spryskujemy twarz.

Co jest odczuwalne na początku to intensywny miętowo - ziołowy zapach (trochę przypominający mi maść Vicks lub sztyft do nosa eukaliptusowy, który niegdyś stosowało się na katar). Na początku trochę zapach mnie zadziwił, ale z każdym kolejnym użyciem coraz bardziej przypadał mi do gustu.
Dzięki kompozycji składników woda działa kojąco i odświeżająco. Czuć natychmiast chłodzącą i orzeźwiającą otoczkę, która otula naszą twarz.

Woda tworzy mgiełkę, która idealnie pokrywa naszą twarz. Mgiełka szybko się wchłania pozostawiając cerę mięciutką, gładziutką i przyjemną w dotyku, a przy tym odświeżoną, nawilżoną i ukojoną. 

Eliksir jest na tyle uniwersalny, że można stosować go przed wykonaniem makijażu, dzięki czemu produkty pięknie się rozprowadzają i nie ma smug, czy zacieków. Spryskanie twarzy po skończonym makijażu natomiast sprawia, że cera pozbawiona jest efektu pudrowości, dzięki czemu makijaż wygląda promiennie i bardzo naturalnie. 

Produkt jest niesamowicie wydajny, dzień bez eliksiru jest dniem straconym. Używam go codziennie, bo widzę, że twarz wygląda zdecydowanie bardziej korzystnie. Cera jest promienna, gładka i rozświetlona. 

Szczerze zakochana jestem w tym produkcie i zastanawiam się, dlaczego tak długo czasu musiało minąć, abym wreszcie mogła poznać ten eliksir.

Już teraz wiem, skąd tyle pochwał, pozytywnych recenzji i miano Bestsellera marki Caudalie!

Uwielbiam i wiem, że będzie to codzienny towarzysz mojej pielęgnacji. Nie zamierzam się z nim rozstać i cieszę się, że jest tak wydajny. Dzięki temu starczył będzie na dłużej, a radość ze stosowania nie będzie miała końca :)


ELIKSIR DOSTĘPNY TUTAJ



A Wy znacie markę Caudalie? Jeśli nie - to nadrabiajcie czym prędzej!







Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...